Reklama

Sport

Igrzyska – święto sportu przed obliczem Boga

Z bp. Marianem Florczykiem – delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa sportowców, który towarzyszył polskiej ekipie sportowców podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, trwających w dniach 9-25 lutego 2018 r. – rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Niedziela Ogólnopolska 10/2018, str. 46-47

[ TEMATY ]

sport

Archiwum prywatne ks. Edwarda Plenia

AGNIESZKA DZIARMAGA: – Księże Biskupie, co sprawia, że igrzyska olimpijskie są wyjątkowym wydarzeniem, koncentrującym uwagę milionów ludzi na całym świecie?

BP MARIAN FLORCZYK: – Igrzyska olimpijskie to wielkie święto ludzi sportu, łączące ze zmaganiami sportowymi elementy religijne i system wartości, co czyni to wydarzenie absolutnie wyjątkowym. Cóż to jest święto, co oznacza to słowo? Jest w nim akcent religijny, połączony z elementem radości wynikającej ze sportowego współzawodnictwa. Na to wyjątkowe święto, którym są igrzyska, składają się współzawodnictwo, szlachetność, wzajemny szacunek, pokój, radość i inne wartości. Wśród tego systemu wartości trzeba zauważyć niezwykłą rolę religii i wiary. Igrzyska są świętem, bo mają coś z religii, coś z Boga. Już sam początek igrzysk – zapalenie znicza olimpijskiego odwołuje się do pierwiastka Boskiego. Jest to święty ogień, którego się strzeże jak największej świętości. Igrzyska odbywają się na ziemi, ale przed obliczem Boga. Taka, już w starożytności, była koncepcja pierwszych igrzysk i jest ona podtrzymywana. Wymiar religijny i duchowy jest obecny w toku całych igrzysk. To jest ten duch sportu, o którym często mówimy i który czyni sport wielką wartością dla poszczególnego człowieka i społeczności. Ten wymiar jest także obecny w dobrym przygotowaniu logistycznym dla sprawowania kultu religijnego – odbywania modlitwy, wspólnotowych spotkań. W każdej wiosce olimpijskiej zostały przygotowane miejsca na modlitwę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a były to specjalnie wyposażone pomieszczenia dostosowane do wspólnej modlitwy lub rozważania Pisma Świętego, co najczęściej praktykują protestanci. W Pjongczangu było bodaj sześć takich pomieszczeń. Bardzo dobrze od tej strony wspominam Pekin, gdzie kaplice wyglądały jak małe kościoły. Bardzo piękna była także kaplica w Soczi, z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, i z wielkim wzruszeniem my, Polacy, przyjęliśmy tak przygotowane miejsce. Trzeba powiedzieć, że MKOl dba o to, aby podczas igrzysk uwzględnić potrzeby duchowe sportowców. Poszczególne ekipy przyjeżdżają ze swoimi duszpasterzami, kapelanami reprezentacji narodowych – ja np. spotkałem podczas igrzysk w Korei Płd. kapelanów m.in. z Austrii, Czech, ze Szwajcarii, z Włoch, bodaj dziewięciu, choć było ich znacznie więcej. U nas, w Polsce, taka praktyka rozpoczęła się po 2004 r. Zadaniem duszpasterza jest troska o godność sportowca i sportu. Sportowiec nie jest wyjęty ze społeczeństwa – ma potrzeby religijne.

– Igrzyska są zarazem lekcją etycznego podejścia do sportu. Często podkreśla się ten wymiar i zwraca uwagę na dobre, ale czasami również naganne wśród sportowców postawy...

– Duch sportowy jest ujmujący – odnosi się on do rzeczywistości duchowej, do wnętrza danego człowieka, stąd celem zmagań sportowych nie ma być sukces za wszelką cenę. Sport to cały wymiar etyczny, to budowanie siły ducha i ciała. To jest ta nierozłączna jedność. Jest to złe, że koncentrujemy się na sprawności i sile fizycznej, zapominając o sprawności duszy. W związku z tym gdy zapomni się o formacji wewnętrznej, pojawiają się też postawy niegodne – czego przykładem jest wykluczenie z igrzysk rosyjskich zawodników – czy załamanie wewnętrzne wśród niektórych sportowców. W tym święcie sportu, którym są igrzyska, chodzi o harmonię, o sprawność duszy i ciała – to jest jedność. Taką jednością, całością jest przecież człowiek. Jeśli zaniedba się jeden z elementów, rodzi się poważny problem. Chrześcijaństwo strzeże ducha sportu, strzegąc wartości duchowych.

– Czy może Ksiądz Biskup wskazać postawy sportowców przestrzegających tych norm, sportowców wiernych wartościom?

– Oczywiście. Dobrym przykładem są nasi skoczkowie narciarscy, darzeni szacunkiem nie tylko przez polskich kibiców, ale i przez sportowców, dziennikarzy i kibiców innych krajów, co zapewne wynika stąd, że oni rozumieją ideę sportu i jego wartość duchową. Zauważmy ich bardzo dojrzałą postawę wobec zwycięstwa i niepowodzenia, wobec sukcesu i kryzysu, co przejawia się w wypowiadanych przez nich słowach, w postawie wobec życia i wobec drugiego człowieka. Trzeba tu mówić o sprawności duchowej, będącej obrazem bogatej duszy naszych skoczków, obrazem ich kształtowanego wnętrza. Są młodzi, ale wewnętrznie dojrzali.
Ta ich piękna postawa wynika z ich systemu wartości, z faktu, że wiara i religia stanowią dla nich odniesienie. Z tego nie wolno kpić. Wartości wynikające z wiary ich kształtują i oni się tego nie wstydzą. To jest ich bogactwo. Dzięki tym wartościom potrafili zbudować piękną wspólnotę. Jest to wspólnota między nie tylko zawodnikami, ale też sztabem szkoleniowym. Wartości wyznawanej wiary kierunkują również na wspólnotę. Godne podkreślenia u Kamila Stocha czy Stefana Huli jest poczucie więzi rodzinnej, małżeńskiej. Zauważmy, z jaką godnością mówią o miłości małżeńskiej, ojcowskiej. Tak ukształtowali, każdy z nich, swoje człowieczeństwo. Ciało i duch, jedność i ład. I to pozwala im rozumieć sport i osiągać sukcesy. Wyrażam wdzięczność dla polskich skoczków – za ten przykład, za ten wzór ukazujący piękno sportu, harmonię duszy i ciała, za budujący do tej pory przykład. Cieszą nie tylko medale, ale też ich – sportowców – osobowość. To jest ten duch sportu, urabianie samego siebie. Stali się autorytetami, ale są ludzcy, bliscy nam. Gdy odkrywamy w nich te wartości, identyfikujemy się z nimi, czujemy braterstwo, wzruszenie i narodową wspólnotę. Mają to coś, co czyni nas do siebie podobnymi. Przynależą do wspólnoty. Stali się godnymi reprezentantami. Dziękujemy im za to i gratulujemy, że przez trud, ćwiczenia i wyrzeczenia – mam na myśli dyscyplinę treningów i diety, rozstania z najbliższymi – sięgnęli po medale.

– Przed laty dostrzegł Ksiądz Biskup potrzebę zorganizowanej opieki duszpasterskiej dla ludzi sportu, co mogło być praktykowane dopiero po czasach transformacji ustrojowej.

– To prawda. Pamiętam, jak z zazdrością w latach 80. XX wieku obserwowałem we Włoszech współpracę kapelanów z drużyną piłkarską AS Roma, u nas to było absolutnie niemożliwe. Jeden z poprzednich prezesów Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan Paszczyk (mianowany w 1997 r. – przyp. red.) pozytywnie odpowiedział na projekt współpracy, choć on sam nie był blisko Kościoła; zaproponowałem mu pomoc duszpasterską, a on przyznał, że współpraca na tym polu jest wskazana i potrzebna. Od tamtego czasu datuje się pomoc duszpasterską podczas igrzysk olimpijskich i poznawanie przez polskich duszpasterzy pracy kapelanów w innych krajach. Gdy w Polsce to była nowość, w wielu krajach była to praktyka wielu lat, np. kapelani sportu w Austrii towarzyszą sportowcom od czasów II wojny światowej.
Jako Episkopat jesteśmy zainteresowani nie tyle sukcesami sportowców, metodami treningów i w ogóle techniczną stroną sportu, ile formacją przez sport i budowaniem w ten sposób piękna człowieczeństwa. Sport ma moc czynienia ludzi pięknymi, co wypływa z idei chrześcijańskiej, o czym nauczał m.in. św. Paweł Apostoł. Pomoc dla sportowców ze strony duszpasterzy dotyczy nie tylko czasu igrzysk, mistrzostw czy jakichkolwiek innych ważnych zawodów, ale także codzienności, co jest przedmiotem troski Episkopatu. Dążymy do tego, aby ludziom sportu, w tym młodzieży, służyli nie tylko kapelani centralni, ale aby byli oni także w diecezjach, w klubach sportowych, aby propagowali idee sportu, byli przy sportowcach ze słowem wsparcia, nadziei, dobrej rady, nawet upomnień; by raczej unikali tego, co stanowi o technice sportu, a koncentrowali się na sprawach człowieczeństwa. Właśnie w takich celach została zaproszona na XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Piongczangu delegacja Watykanu. Dzięki życzliwemu nastawieniu prezesa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomasa Bacha oraz Polskiego Komitetu Olimpijskiego ekipy narodowe mogą mieć swoich duszpasterzy – a więc polska ekipa również.

2018-03-07 11:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dwa kółka i wiara

2020-07-28 08:21

Niedziela Ogólnopolska 31/2020, str. 60-61

[ TEMATY ]

sport

wiara

AFP/EastNews

Peter Sagan przekazuje rower papieżowi Franciszkowi. Watykan, 24 stycznia 2018 r.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już 5 sierpnia rozpocznie się Tour de Pologne. Przy tej okazji warto zobaczyć, jak historia kolarstwa splatała się z historią Kościoła.

Wystarczy prześledzić telewizyjną relację z jakiegokolwiek wyścigu kolarskiego rozgrywanego w Europie, aby przekonać się o chrześcijańskim dziedzictwie naszego kontynentu. Atrakcyjne panoramiczne ujęcia z towarzyszącego peletonowi helikoptera bardzo często skupiają uwagę widzów na sakralnych zabytkach – począwszy od katedr w większych miastach, przez sanktuaria, na wiejskich kościółkach kończąc. Ale kolarstwo nie tylko przez te obrazy mówi o naszej wierze.

CZYTAJ DALEJ

Francja: nocna straż młodych katolików przed kościołami

2020-07-29 17:32

[ TEMATY ]

Francja

prześladowania

facebook.com/ProtageTonEglise

We Francji coraz częściej dochodzi do ataków na kościoły i aktów profanacji. Dwóch młodych francuskich katolików, Gauthier i Guillaume, postanowiło działać. Razem z przyjaciółmi zaczęli czuwać nocą przed świątyniami, aby odstraszyć potencjalnych agresorów. Z czasem przyłączali się do nich inni. Tak powstał ruch Protège ton église (Chroń swój kościół), do którego należą dziś setki młodych katolików. Organizacja działa już w Paryżu, Nantes, Nicei i wielu innych francuskich miastach.

„Obserwatorzy” to zazwyczaj ludzie młodzi. Najstarsi z nich mają około trzydziestu lat. Większość studiuje, ale są i tacy, którzy pracują lub prowadzą własne firmy. „W naszej działalności chodzi przede wszystkim o pokazanie, że nie jesteśmy obojętni i że Francja jest w stanie chronić swoje dziedzictwo i korzenie” – powiedział Gauthier.

Trzon organizacji stanowią katolicy, ale zdarzają się wśród nich także wyznawcy innych religii. „Zależy nam jedynie żeby byli to ludzie zrównoważeni, dojrzali, których nie poniosą emocje i nie dojdzie np. do bijatyki z wandalami” – wyjaśnia Gauthier. Organizują się przez internet. Po akcji wrzucają na media społecznościowe zdjęcia z nocnych czuwań. Starają się jednak nie pokazywać twarzy. Chcą w ten sposób uniknąć agresywnych komentarzy w sieci lub konfrontacji z niedoszłymi wandalami.

Organizacja Chroń swój kościół dzieli się informacjami z paryskim l'Observatoire de la christianophobie (Obserwatorium chrystianofobii), które skrupulatnie dokumentuje działania antychrześcijańskie we Francji. „Nie ochronią fizycznie ponad 40 tys. kościołów w naszym kraju. Ich działania są symboliczne, pomagają budzić sumienia i uświadamiać ludziom zagrożenia” – powiedział Guillaume de Thieulloy, założyciel Obserwatorium.

Ich misja pokazuje także, że Francja nie jest tak zlaicyzowanym krajem, jakby się wydawało. Chrześcijaństwo jest wciąż żywe i to głównie dzięki ludziom młodym. Widać to nie tylko podczas nocnych czuwań, ale także choćby w demonstracjach pro-life czy wsparciu dla prześladowanych chrześcijan.

Protège ton église przyjmuje wciąż nowych członków, a tych, którzy nie mogą uczestniczyć w czuwaniach prosi, aby przyłączyli się do nich poprzez modlitwę. „Módlcie się za nas, ale także za tych, którzy dopuszczają się profanacji, o ich nawrócenie, bo jest tak jak powiedział Jezus: oni «nie wiedzą co czynią»” – powiedział Gauthier.

Organizacja ma swojego patrona. Jest nim błogosławiony Noël Pinot, który został aresztowany podczas tajnej Mszy w czasie rewolucji francuskiej. Idąc na szafot miał jeszcze na sobie szaty liturgiczne. Świadkowie zeznali, że wchodząc po schodach na zgilotynowanie, recytował słowa wypowiadane przez kapłana na początku Mszy (przed reformą liturgiczną): „introibo ad altare Dei” („przystępuję do ołtarza Bożego”).

CZYTAJ DALEJ

Zmarł John Hume, laureat pokojowej Nagrody Nobla, jeden z architektów procesu pokojowego w Irlandii Północnej - RTE

2020-08-03 10:39

[ TEMATY ]

śmierć

pl.wikipedia.org

W wieku 83 lat zmarł w poniedziałek John Hume, północnoirlandzki polityk katolicki, który był jednym z architektów procesu pokojowego w Irlandii Północnej, za co w 1998 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla.

Informację o śmierci potwierdziła jego partia SDLP.

Zawarte w 1998 roku porozumienie wielkopiątkowe kończyło ponad 30-letni konflikt polityczno-religijny w Irlandii Północnej i umożliwiło powstanie wspólnego rządu reprezentującego protestantów i katolików.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję