Reklama

Lazaryci w Ziemi Świętej

2018-03-07 11:21

Izabela Fac
Edycja przemyska 10/2018, str. IV

Archiwum Izabeli Fac
Członkowie Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy przed Bazyliką Grobu Pańskiego w Jerozolimie

Ziemia Święta... Każdy, kto choć raz stanął na niej, wie, co oznaczają te słowa. Świat przewraca się do góry nogami, obrazy znane z Ewangelii nabierają kształtów, barw, nazwy miejsc stają się realne, namacalne, żywe. To już nie jest coś odległego, niemal mitycznego – Ziemia Święta staje się przepięknym faktem. Te kilka dni tam spędzonych powodują, że po powrocie ciało jest tu, ale głowa i serce zostają tam. Doświadczyli tego uczestnicy pielgrzymki do Ziemi Świętej w dniach 27 stycznia – 3 lutego, w której brali udział członkowie Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy oraz Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy – Stowarzyszenia Katolickiego

Pielgrzymka do Ziemi Świętej przez lazarytów była długo oczekiwana i wyczekiwana. Kiedy wreszcie wylądowaliśmy na lotnisku Ben Guriona w Tel Avivie, to można było uwierzyć, że w końcu jesteśmy. Barwne zdjęcia zabytków, miejsc świętych, widoków, język hebrajski świadczyły, że jesteśmy we właściwym miejscu. Kolejne dni to rekolekcje, bo tak można określić pielgrzymowanie po Ziemi Świętej. Rekolekcje szczególnie piękne i fascynujące, z niesamowitą lekcją historii, archeologii, mnóstwa ciekawostek z życia codziennego, humoru, które wspaniale poprowadził przewodnik – ks. dr Maciej Dżugan – prefekt Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu, przez wiele lat mieszkający i studiujący w Jerozolimie.

Miejsca święte

Potem to już każdy dzień odkrywał nam miejsca święte, szczególne dla naszej wiary. Jerozolima, gdzie niemal każdy kamień przypominał o początkach naszej religii. Bazylika Grobu Pańskiego, kryjąca Golgotę i Grób Pański – przeżycie jedyne w swoim rodzaju, w zapachu i dymie kadzideł. Droga Krzyżowa uliczkami Jerozolimy, pośród sklepików, straganów to jakże inny jej obraz od naszych wyobrażeń. Getsemani, Góra Oliwna, Bazylika Narodów i skała, na której modlił się Chrystus przed Męką, Wieczernik i grób króla Dawida, Góra Syjon, kościoły Pater Noster, Peter in Gallicantu, kościół św. Anny i miejsce urodzenia Maryi, Jerozolima u stóp, Jerozolima nocą. To trzeba zobaczyć, bo opisać trudno. I Ściana Płaczu – miejsce robiące wrażenie wielkie, przepełnione modlitwą. I koniecznie trzeba jej dotknąć, może zostawić karteczkę. Kafarnaum z domem św. Piotra zrobiło niesamowite wrażenie. Pustynia Judzka i kanion Wadi Qelt… Rzeczywiście jest gorąco i pięknie – słyszę pełne zachwytu słowa. Morze Martwe – nieco tajemnicze – było wyczekiwane chyba szczególnie przez żeńską część pielgrzymki. Galilea i rejs po Jeziorze Galilejskim, chwile ciszy i zadumy, kościół Prymatu Piotra i skała, na której według tradycji Jezus zaoferował swoim uczniom posiłek: ryby i chleb. Każdy dzień to nowe przeżycia, mnóstwo widoków, odwiedzanych miejsc. Przez wzgląd na pamięć miejsca i wydarzenia, po zwiedzaniu i zadumie trzeba zgodnie z tradycją zajrzeć do miejscowej restauracji, by rozkoszować się smakiem ryb z „Jezusowego jeziora”. Większość z nas wybiera zachwalaną wszędzie tzw. rybę św. Piotra, tj. białą tilapię. Smakuje znakomicie i tak pięknie wpisuje się w rozegrane tu wydarzenia, których pamięć nosimy w sobie cały czas.

Zapachy i smaki

Ziemia Święta to oczywiście Betlejem i miejsce narodzenia Pana Jezusa, Nazaret z grotą Zwiastowania i mieszkaniem Świetej Rodziny. Ain Karem, czyli podróż do miejsca urodzenia św. Jana Chrzciciela i nawiedzenia św. Elżbiety, Kana Galilejska i wędrówka na Górę Kuszenia, a tam niezapomniane widoki na dolinę Jordanu i Jerycho, sam Jordan i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Hajfa z fascynującymi widokami na miasto, port i zatokę oraz kościół Stella Maris na Górze Karmel. Miejsce to jest ważne dla lazarytów, ponieważ na rewersie insygniów Zakonu znajduje się właśnie wizerunek Matki Bożej z Góry Karmel. W czasie wędrówek odkrywamy smak soków wyciskanych z owoców granatu, pomarańczy i cytryn, który towarzyszy nam podczas zwiedzania, z zaciekawieniem zaglądamy do pełnych różnych pamiątek sklepików i straganów, gdzie obowiązkowo trzeba się targować. Uliczki i mijani ludzie, Żydzi w tradycyjnych strojach, napisy po hebrajsku i arabsku. – Dobrze, że też po angielsku, bo przynajmniej człowiek wie, na co patrzy – wzdycha ktoś z uśmiechem. Jasne budynki, palmy, kwiaty mimo zimowej pory, piękne drogi albo wąskie uliczki z autami przeciskającymi się obok autokarów. Czasem nie wiadomo, czy rzeczywiście obowiązują tu przepisy ruchu drogowego.

Reklama

Sanktuarium w Betanii

Dla nas, lazarytów, szczególnie wyczekiwana była wizyta w Betanii i grób św. Łazarza. Betania – wieś Marty, Marii i Łazarza, a obecne sanktuarium wzniesione zostało w latach 1952-1953 według projektu A. Barluzziego na ruinach poprzednich kościołów. Tu miała miejsce uroczysta Msza św., koncelebrowana przez ks. prał. Józefa Bara (ECLJ) – Wikariusza Wielkiego Przeoratu Polski Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy. Mszę św. koncelebrowali ks. Piotr Czarniecki z Radio Fara, ks. Krzysztof Mierzejewski, ks. Łukasz Świątoniowski oraz ks. Piotr Fil. Wzruszające chwile, bo za moment pójdziemy do grobu tego, którego imię mamy w nazwie naszego Zakonu.

Na dziedzińcu i w kościele można dziś zobaczyć pozostałości mozaik tych kościołów z IV i V wieku. Grób Łazarza znajduje się w niewielkiej odległości od Sanktuarium Marii i Marty. Teren ten był celem pielgrzymek od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Jak świadczy historyk Euzebiusz (265-340), w jego czasach w odległości 2 mil (czyli ok. 2 974 m) od Jerozolimy pokazywano kryptę Łazarza, a św. Hieronim w roku 390 pisał o kościele wzniesionym nad jego grobem. Na początku XII wieku kościół i klasztor św. Łazarza otrzymali na własność kanonicy Grobu Świętego, potem były tu benedyktynki. Celem zabezpieczenia miejsca wystawiono dominujący nad klasztorem kasztel z wieżą, którego pozostałości wznoszą się nad Betanią. Klasztor został zniszczony przez Saladyna i dziś tylko średniowieczny refektarz służy pielgrzymom jako kaplica. Kiedy panowanie chrześcijan na tych terenach skończyło się, po opanowaniu Ziemi Świętej przez muzułmanów, kościół i klasztor zostały opuszczone i poddane niszczącemu działaniu ludzi i przyrody. Pod koniec wieku XVI na ruinach kościoła św. Łazarza zbudowano meczet i w ten sposób krypta Łazarza przestała być dostępna dla chrześcijan. W roku 1613 kustosz Ziemi Świętej o. Angelo z Messyny kupił od muzułmanów prawo wykucia w skale obecnie istniejących schodów.

Grób św. Łazarza

Małymi drzwiami – być może tymi samymi, w których stanął Łazarz po wskrzeszeniu – schodzimy w dół 24 stromymi, kamiennymi schodami do głębokiego, wykutego w skale pomieszczenia składającego się z dwu nisz. Pierwsza z nich to przedsionek o boku długości 3 m, skąd przez ciasne wejście schodzimy po trzech stopniach do komory grobowej, gdzie złożone było ciało Łazarza. Brak tu okien, a tylko małe otwory między kamieniami w ścianach dają nikłe światło. Miejsce tego ewangelicznego cudu, jakim było wskrzeszenie, rodzi wiele refleksji, emocji, przemyśleń. Bo cud to znak wiary, a wskrzeszenie Łazarza wskazuje, że Ten, który umrze na krzyżu, jest „zmartwychwstaniem i życiem”. Ciężko nam opuścić to miejsce. Chyba trzeba tu wrócić...

Kilka dni to za mało, żeby wszystko zobaczyć. Ale wystarczy, aby poczuć niesamowitą siłę Ziemi Świętej, jej piękno i siłę historii nie tylko Zbawienia.

– Wiesz, wróciliśmy do Polski, ale głowa i serce pozostały tam – stwierdziła z westchnieniem jedna z uczestniczek pielgrzymki. Tak. Ciągle żyjemy Ziemią Świętą i ponoć tak już nam to zostanie. Na szczęście.

Tagi:
Ziemia Święta

Dotykając piątej Ewangelii

2019-05-28 13:40

Kl. Michał Stachyrak, kl. Wojciech Szular
Edycja przemyska 22/2019, str. 4-5

Archiwum kl. Michała Stachyraka i kl. Wojciecha Szulara
Stacja Getsemani

Jednym z najmocniejszych przeżyć podczas seminaryjnej pielgrzymki była dla nas obecność na Górze Oliwnej, gdzie znajduje się ogród i bazylika Getsemani. To miejsce, w którym Jezus kontemplował w wielkim smutku zbliżającą się Mękę i Śmierć. W bazylice znajduje się skała, na której Jezus miał modlić się do swego Ojca. Bardzo mocno wybrzmiało w naszych sercach ewangeliczne pytanie Chrystusa do swoich uczniów: „Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?” (Mt 26,40).

Droga Krzyżowa

Następnie, będąc w Jerozolimie, uczestniczyliśmy w Drodze Krzyżowej, która stała się dla nas wielkim przeżyciem, gdyż kroczyliśmy po tych samych ulicach, a nawet kamieniach, po których Jezus, dźwigając swój Krzyż, prowadzony był na mękę. Do wyjątkowości tego nabożeństwa przyczynił się gwar panujący na pobliskich straganach oraz tłum ludzi, między którymi trzeba było się przemieszczać. Zupełnie tak jak za czasów Chrystusa. W całym tym zgiełku wypatrywaliśmy na ścianach murów i kamienic niepozorne tablice z rzymskimi liczbami oznaczającymi stacje drogi krzyżowej, zupełnie ukryte. Trzeba było dołożyć wszelkich starań, aby rzeczywiście skupić się na rozważaniu Męki Pańskiej, gdyż panujące wokół warunki nie sprzyjały temu. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej kojarzy się przeważnie z wyciszeniem, zadumą i kontemplacją. Tam natomiast wymaga ona umiejętności przebicia się przez twardy pancerz ulicznego tłoku.

Bazylika Grobu Pańskiego

Uwieńczeniem Drogi Krzyżowej było wejście do Grobu Pańskiego i zatrzymanie się w miejscu, w którym stał Krzyż Chrystusa. Dzisiaj miejsca te zabudowane są ogromną budowlą, zwaną Bazyliką Grobu Pańskiego. Brakuje słów, aby wyrazić przeżycia, jakie towarzyszą człowiekowi, gdy znajduje się w tym świętym miejscu. Obecność, dotknięcie tych szczególnych miejsc oraz możliwość modlitwy porusza serce, a pomimo tłumów człowiek wchodzi w osobistą kontemplację; na płaszczyźnie serca odbywa się intymna rozmowa z Jezusem Chrystusem, a świadomość, że to właśnie w tym miejscu dokonało się zbawienie świata, sprawia, że na nowo odżywa w nas wiara w Tego, który z miłości oddał za nas swe życie.

Kontemplować świętość

Kolejnego dnia naszej pielgrzymki okazało się, że w Ziemi Świętej pogoda zaskoczyła nawet wytrawnych pielgrzymów. Niska temperatura, silny wiatr i rzęsisty deszcz spowodowały, że nasze pielgrzymowanie napotkało na liczne przeciwności: począwszy od potoków wody płynących ulicami, aż do lokalnych podtopień terenów. Na szczęście grupa sprostała wymaganiom i w pełni zrealizowała zaplanowaną trasę.

Rozpoczęliśmy od Ein Karem – miejsca, gdzie Maryja nawiedziła św. Elżbietę i wypowiedziała „Magnificat”, znany w całym Kościele hymn uwielbienia Boga. Następnie nasze kroki skierowaliśmy ku kościołowi upamiętniającemu narodzenie św. Jana Chrzciciela. Dzień zakończyliśmy, odwiedziwszy Wieczernik, w którym odśpiewaliśmy hymn „O Stworzycielu Duchu”, oraz miejsce zaparcia się św. Piotra. Każdy z nas mógł kontemplować świętość miejsca, w którym Jezus ustanowił Eucharystię, będącą źródłem i fundamentem naszej wiary.

Nad Jordanem

Ostatni dzień pielgrzymki spędziliśmy w najniżej położonym obszarze na Ziemi. Zobaczyliśmy wówczas: Pustynię Judzką, miasto Jerycho (jego historia sięga 10 000 lat wstecz), Morze Martwe, siedzibę starożytnej wspólnoty żydowskiej, Qumran (całkiem niedawno odnaleziono tam najstarsze znane dziś zwoje z tekstami Pisma Świętego) oraz Betanię: dom Łazarza, Marii i Marty, gdzie Jezus dokonał cudu wskrzeszenia swojego przyjaciela. Do najistotniejszych wydarzeń tego dnia należy zaliczyć odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych nad rzeką Jordan. To szczególny zwrot do początku naszej drogi chrześcijańskiej, gdyż ten sakrament był otwarciem się na działanie łaski Bożej dokonującej swoje dzieło w naszym powołaniu.

Umocnienie wiary

Niezatarty ślad w naszej pamięci zostawiło odczytywanie fragmentów Pisma Świętego, których akcja rozgrywała się w aktualnie odwiedzanym miejscu. Dzięki temu doświadczeniu, za każdym razem, gdy odczytujemy Ewangelię, przed oczyma wyobraźni staje nam rzeczywista sceneria. To pozwala lepiej zrozumieć kontekst geograficzny i historyczny danego wydarzenia, tak kluczowy w perspektywie przyszłej misji głoszenia Słowa Bożego. Od teraz czytanie Ewangelii już zawsze będzie wzbogacone o przeżycia, które zapisały się w naszych sercach na całe życie.

Przewodnikiem pielgrzymki był ks. Maciej Dżugan, którego wiedza historyczna, biblijna i umiejętność wzbudzenia w nas ducha modlitwy są godne podziwu.

Obecność w Ziemi Świętej jest dla nas ogromnym ubogaceniem pod względem zdobytej wiedzy i zobaczonych miejsc. Jednak największy jej walor to umocnienie wiary. To propozycja dla każdego, kto pragnie rozbudzić w swoim sercu żywą więź ze Zbawicielem.

Koniec części II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej życie nie powinno mieć miejsca

2019-06-24 16:57

lk / Warszawa (KAI)

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym - brzmi stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie, do którego doszło w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Poniżej tekst stanowiska:

Stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwia się działaniom lekarzy, którzy pozbawili rodziców Szymona Drabika prawa do decydowania o losie własnego dziecka w kwestii dotyczącej jego życia lub śmierci.

Sytuację znamy z bezpośredniej rozmowy z ojcem dziecka oraz oświadczeń przedstawicieli szpitala. Szymon trafił do warszawskiego szpitala przy ul. Niekłańskiej z zapaleniem mózgu, 22 stycznia br., w wieku sześciu miesięcy. Rodzice podkreślają, że było to dotąd zdrowe dziecko, które kilka dni wcześniej zostało zaszczepione przeciw pneumokokom. Krótko po przybyciu do szpitala lekarze przeprowadzili badanie w kierunku stwierdzenia śmierci mózgu. Wspólnie z rodzicami i pod ich naciskiem lekarze zdecydowali w końcu o pozostawieniu dziecka pod aparaturą podtrzymującą życie. Pozwoliło to na zachowanie prawidłowej pracy wszystkich innych organów. Rodzice zdołali zgromadzić środki na sprowadzenie eksperta ze Stanów Zjednoczonych, który miał ocenić czy jest szansa na uratowanie dziecka. Przedstawiciele szpitala zapewniali rodziców, również publicznie: „Powtarzamy, iż nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia (…) Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym.” (Oświadczenie z 10 czerwca)

Rodzice relacjonują, że na 18 czerwca zaproszono ich na komisję, która będzie decydować o losie ich dziecka. Złożyli wniosek o przeniesienie tego terminu na 19 czerwca, kiedy przybędzie ekspert z USA. Mimo to, stawili się na umówioną godzinę 18 czerwca i zostali poinformowani, że komisja już się odbyła. Otrzymali informację, że przed godziną ich dziecko zostało odłączone od aparatury i wszelkie funkcje życiowe zanikły. Głos zabrał Minister Zdrowia, który podkreślił, że lekarze postąpili prawidłowo.

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, stwierdzamy stanowczo, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po konsultacji z trzema ekspertami medycznymi Fundacji rozumiemy zdanie lekarzy w ocenie medycznej stanu dziecka. Jednocześnie w tej trudnej sytuacji uszanowanie emocji rodziców i ich walki o życie dziecka powinno być najwyższym priorytetem.

Uważamy, że gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym. Decyzje muszą zapadać w wyniku porozumienia między lekarzami a rodzicami, a nie konfliktu czy sporu. Postulujemy, aby w podobnych sytuacjach obligatoryjnie uczestniczył w rozmowach między rodzicami a lekarzami mediator a rodzice mieli zagwarantowaną stałą pomoc psychologiczną. Zwracamy się do Ministra Zdrowia o podjęcie odpowiednich działań, które zapobiegną podobnemu potraktowaniu rodziców w przyszłości. Brak zbadania sprawy Szymona, brak odpowiedniej reakcji i wprowadzenia zmian w tym zakresie byłby błędem, który skutkowałby pogłębianiem nieufności rodziców małych dzieci do świata medycznego, zwłaszcza w kontekście obowiązkowego szczepienia, które stanowi tło historii Szymona.

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Warszawa; 24 czerwca 2018 r.

---

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców wyrosło z akcji społecznej prowadzonej od maja 2008 na rzecz powstrzymania niekorzystnych dla rodzin i dzieci rozwiązań w edukacji. Rodzice i eksperci zaangażowani w akcję działali w sejmie, spotykali się z posłami, uczestniczyli jako strona społeczna w obradach Okrągłego Stołu Edukacyjnego zwołanego przez Prezydenta RP. Protest przyczynił się do zawetowania przez prezydenta ustawy o reformie oświaty, ale nowelizacja została przyjęta przez sejm, wprowadzając m.in. obniżenie wieku szkolnego do lat 6.

Głównym celem Fundacji Rzecznik Praw Rodziców jest reprezentowanie spraw dotyczących rodziców wobec organów władzy i w przestrzeni publicznej, w tym wpływanie na instytucje i ustawodawstwo, aby działały z pożytkiem dla rodziców, oraz działanie na rzecz zwiększenia roli rodziców w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. dla członków Zakonu Maltańskiego

2019-06-24 19:57

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej damy i kawalerowie Zakonu Maltańskiego uczcili w poniedziałek święto swego patrona – św. Jana Chrzciciela. Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. W czasie Eucharystii dziękowano m.in. za piętnaście lat służby ambasadorskiej Vincenzo Manno, ambasadora Zakonu Maltańskiego w Polsce, który kończy misję dyplomatyczną w naszym kraju.

Piotr Drzewiecki

– Gromadzimy się na modlitwie w intencji całego zakonu, w intencji realizacji wszystkich dzieł, którym damy i kawalerowie służą w swej odpowiedzialności, ale równocześnie modlimy się w intencji ambasadora Vincenzo Manno w 15 rocznicę jego posługi ambasadorskiej – powiedział kard. Nycz na początku Mszy św.

Homilię wygłosił bp Andrzej Dziuba, ordynariusz diecezji łowickiej. Hierarcha nawiązując do czytań z dnia mówił o powołaniu proroków Izajasza i św. Jana Chrzciciela oraz o charytatywnej działalności Zakonu Maltańskiego w Polsce oraz osobistej misji wieloletniego ambasadora Zakonu Vincenzo Manno. – Spoglądamy na cztery piękne powołania. Powołanie Izajasza, Jana Chrzciciela, Zakonu Maltańskiego i jednego z członków tego zakonu. To były piękne i owocne lata dla Zakonu Maltańskiego w Polsce – podkreślał.

Hierarcha życzył damom i kawalerom Zakonu Maltańskiego w Polsce, aby pamiętali o swej dewizie: Tuitio Fidei et obsequium pauperum (Obrona wiary i służba ubogim).

Eucharystię koncelebrowali ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła Sióstr Wizytek oraz ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego w Polsce. We Mszy św. uczestniczyło liczne grono dam i kawalerów maltańskich.

Po Komunii świętej Jerzy Baehr, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich podziękował ambasadorowi Vincenzo Manno za jego działalność na rzecz rozwoju Zakonu w Polsce i dobrą współpracę z damami i kawalerami zakonu.

Biskup polowy uhonorował ambasadora Manno medalem „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionymi z okazji setnej rocznicy powołania Biskupstwa Polowego w Polsce.

Głos zabrał także ambasador Vincenzo Manno, który ze wzruszeniem mówił o pracy w naszym kraju. Jak podkreślił jest jedynym przedstawicielem korpusu dyplomatycznego w Polsce, którego służba trwa nieprzerwanie od czasów przywrócenia w Polsce urzędu prezydenta w 1989 r. Powiedział, że szczególne więzi łączyły go z prezydentem Lechem Kaczyńskim, podziękował też swoim współpracownikom, biskupowi polowemu za możliwość sprawowania w katedrze polowej Mszy św. w święto patronalne Zakonu oraz swojej małżonce Elżbiecie. Manno przywołał też kilka inicjatyw, które podjął jako ambasador Zakonu Maltańskiego m.in. wizytę prezydenta Kaczyńskiego na Malcie i zorganizowanie wystawy na Zamku Królewskim w Warszawie, poświęconej historii zakonu.

Zakon Maltański jest najstarszym zakonem rycerskim wywodzącym się ze wspólnoty mniszej, która w poł. XI wieku utworzyła w Jerozolimie szpital i przytułek dla pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej.

Pierwotnie wspólnotę rycerzy nazywano Rycerzami Św. Jana od imienia patrona - Św. Jana Jerozolimskiego (stąd joannici). Następne nazwy - Zakon Rodyjski, a potem Maltański - brały się od terytoriów, jakimi dysponowali w swojej historii. Pełna nazwa jest następująca: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty. Powszechnie używa się nazwy Zakon Maltański. Na czele Zakonu stoi książę i wielki mistrz. Obecnie władzę tymczasową pełni Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto.

Działalność szpitalnicza i dobroczynna na rzecz chorych wyróżnia działania Zakonu od początku jego istnienia, aż do czasów współczesnych. Tradycja szpitalnicza i rycerska ukształtowały charakter posługi Zakonu, której dewizą stały się słowa Tuitio fidei et obsequium pauperum (z łac. Obrona Wiary i Służba Ubogim). Realizowana jest ona przez charytatywną pracę kawalerów i dam zakonu w ramach pomocy humanitarnej, medycznej i innych działań społecznych. Zakon utrzymuje stosunki dyplomatyczne z państwami – obecnie jest ich ok. 110 i ma status stałego obserwatora przy 12 organizacjach międzynarodowych, m.in. ONZ, UNESCO, FAO.

Polska wznowiła po kilkudziesięciu latach przerwy stosunki dyplomatyczne z Zakonem 6 lipca 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem