Reklama

Czy istnieją trzy kościoły?

2018-04-25 11:29

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 19

Graziako

Kończy się kazanie, z kościoła wychodzi rozemocjonowane małżeństwo. Przypadkowo ocierają się o mnie. Tknięty przeczuciem wychodzę wraz z nimi. Jestem zaintrygowany oburzeniem, które maluje się na obliczu starszego, przyjemnie wyglądającego pana i jego ładnej żony.

– Wychodzicie? – pytam nieco obcesowo.

– Tak, bo to nie jest w naszym stylu – odpowiada żona.

Reklama

– Takie kazania są zbyt radykalne – mężczyzna już lekko odsapnął i jego głos brzmi spokojnie.

– Przecież ksiądz nic nie mówił o polityce – odpowiadam.

– Tak, ale jak można powiedzieć, że tylko wiara w Jezusa jest drogą do prawdy? Przecież dróg jest wiele. Jak można grozić ludziom szatanem i piekłem? Jak można mówić, że na zbawienie trzeba zasłużyć?! – wyrzuca z siebie kobieta.

– Ten kapłan należy do Kościoła radykalnego, to nie jest nasz styl, my poszukamy Kościoła umiarkowanego – kwituje mężczyzna i ująwszy żonę, odchodzi.

Ta sytuacja skłoniła mnie do gruntownej refleksji nad tym, czy w Polsce funkcjonują dwa Kościoły: radykalny i umiarkowany, a może jest jeszcze trzeci, ten najbardziej pożądany przez „Gazetę Wyborczą” – Kościół postępowy, w którym ks. Lemański zasiada tam, gdzie zwykle przewidziano miejsca dla biskupów i starszych kapłanów.

Czym miałby się charakteryzować taki „postępowy Kościół”? Ano tym, że nie stawia ludziom przed oczy żadnej moralistyki, wymagań, że stara się podążać z duchem czasu i przemawiać zgodnie z tym, jakie w tym świecie panują mody i poglądy. To Kościół nieepatujący koloratkami i habitami, skupiony na wtapianiu się w rzeczywistość i korzystaniu z jej atrybutów, na naśladowaniu rzeczywistości. To Kościół, w którym ks. Kazimierz Sowa codziennie może udowadniać, jaki jest trendy i na czasie. Taki Kościół świetnie sprzedaje się w mediach, a jednocześnie nie nudzi zbyt długimi katechezami.

Myślicie, że zmyślam? Kilka miesięcy temu byłem w Warszawie na nabożeństwie w „duszpasterstwie środowisk twórczych”. Organista – jak u protestantów – wraz z instrumentem siedział między ludźmi. Uczestnicy Mszy św. swobodnie rozmawiali między sobą i spacerowali po sali, gdzie odbywało się nabożeństwo. Wszystko tam wydało mi się jakieś obce, nie z mojego świata.

Na dodatek musiałem wysłuchać kazania, w którym czołowym autorytetem i drogowskazem postaw stał się – znany mi jeszcze z Krakowa – Jerzy Pilch ze swoimi rozważaniami na temat samobójstw. Potem ksiądz gładko przeszedł do usprawiedliwiania samobójstwa pewnego młodego, obiecującego reżysera, który powiesił się w czasie trwania festiwalu filmowego w Gdyni.

– Ludzie wrażliwi czasem tak reagują na brutalność świata. Nie sądźmy ich, bo nie wiemy, co na ich temat myśli nasz Pan – usłyszałem. Powoli wyszedłem z kościoła. Gdyby wtedy trafił się ktoś, kto chciałby ze mną porozmawiać, to pewnie usłyszałby, że to zbyt progresywne jak na moje rozumienie Kościoła i jego misji. Co z tego wynika? Istnieją rzeczywiście dwa, a może nawet trzy Kościoły w łonie jednego polskiego Kościoła katolickiego? Czy jednak istnieją naprawdę?

Jeszcze słowo o tym Kościele umiarkowanym, który ma się tak korzystnie różnić od tego radykalnego. W umiarkowanym rozumieniu katolicyzmu jest miejsce na „ekumenizm” z innymi wyznaniami. Przecież nie możemy innowierców epatować naszym przekonaniem o katolickiej wyjątkowości. Stąd się biorą – zaskakujące dla mnie – „dni islamu w Kościele”. Przypomnę, że islam nie uznaje boskości Jezusa Chrystusa ani wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, uważa dogmat o trójjedności Pana Boga za bluźnierstwo i politeizm, a przejście z islamu na chrześcijaństwo chciałby traktować nawet karą śmierci. Islam uważa chrześcijan za ludzi gorszego gatunku niż wyznawcy Allaha i jego proroka Mahometa. Jaka zatem idea przyświeca celebrowaniu islamu w naszych kościołach?

Być może mam rozumek mniejszy niż Kubuś Puchatek i stąd tego – w żaden sposób – pojąć nie potrafię. Nie potrafię też wierzyć tak, jak nakazuje mi „Tygodnik Powszechny”. Warto się zresztą zastanowić, czy w ogóle istnieje taka wiara, jaką postulują publicyści tego tygodnika.

Może więc istnieje Kościół, który jest przeznaczony dla tych wierzących „bardziej estetycznie”, skłonnych do kompromisów i nienarzucających swojego widzenia świata tym, którzy widzą ten świat zgoła inaczej?

No proszę, widzicie, jak łatwo dać się wpędzić w jakieś chore meandry myślenia, w kompleksy z powodu klarownego wyznawania tego, do czego wiara jest niezbędnie potrzebna! Sytuacja wiary jest tak logiczna i prosta, że można ją opisać jedynie za pomocą logicznych stwierdzeń, mowy „tak, tak; nie, nie”. To sytuacja absolutnie zerojedynkowa. Jeśli bowiem ktoś ma wiarę, to ona pcha go do coraz mocniejszego zanurzania się w jej źródle – Jezusie Chrystusie. Jeśli natomiast wiary nie ma, to nie pomogą mu najbardziej uczone traktaty i wyrafinowane sylogizmy. Wiara po prostu jest albo jej nie ma. Jeśli jest, to nie ma takiego radykalizmu, takiego poświęcenia, które mogłyby ją zatrzymać.

Nie ma wiary radykalnej i umiarkowanej. Ona albo jest, albo ktoś udaje, że ma z nią do czynienia, a tak naprawdę to sam nie wie, co mu się w duszy kotłuje. Nie istnieje wiara z przymiotnikami: radykalna, słaba, postępowa, gnostycka etc. Wiara – jeżeli jej łaska jest ci dana – porywa jak ocean i nie wypuszcza ze swojego świata. Tak więc może być wiara prawdziwa albo jej zewnętrzna imitacja, która pęka przy zderzeniu z najmniejszą nawet trudnością. Gram wiary to cud, którego nie da się opisać ani zamknąć w żadnym naukowym traktacie.

Czy zatem może istnieć Kościół umiarkowany? To tak, jakby chcieć mieć umiarkowanie zimny płomień albo niezbyt jaskrawe światło. Można... ale do czego wiedzie takie pojmowanie świata i religii? Powiem wam: wiedzie do zamrożenia w sobie wiary, do narzucenia racjonalności zdarzeniom, które nic z racjonalnością i kalkulacją nie mają wspólnego. Kościół umiarkowany to Kościół akceptujący co prawda Chrystusa, ale niewielbiący Jego metod.

Jak bowiem taki „Kościół umiarkowany” interpretuje gniew Pana, gdy ujrzał przekupniów w świątyni Ojca? Czy skręcenie rzemiennego bicza i chłostanie nim przekupniów mieści się w ramach „Kościoła umiarkowanego”? A może mieszczą się w nim pogadanki pewnego popularnego „publicysty katolickiego”, który twierdzi, że zwierzęta też posiadają duszę, spotkamy je w niebie i stąd powinien wynikać zakaz polowań na nie?

A może zatem „Kościół postępowy” jest jakimś sensownym wyjściem? To przecież Kościół, który wnikliwie obserwuje świat i doskonale się do niego dostosowuje, zmienia się wraz ze światem. Prowadzi w konsekwencji do tego, że w niektórych belgijskich kościołach na Mszach św. dla dzieci zamiast Ewangelii czytane są fragmenty „Małego Księcia”. Ponoć Ewangelia jest dla dzieci zbyt drastyczna.

Jednak czy Kościół ma zmieniać świat, czy też się do niego – w sposób bezkonfliktowy i tolerancyjny – dostosowywać? Muszę was rozczarować: uważam, że podobnie jak nie ma iluzorycznych „Kościołów”, tak nie istnieje także „Kościół radykalny”.

Jest tylko jeden prawdziwy i wiodący do zbawienia Kościół święty, a jeśli macie wątpliwości i zaczynacie myśleć, że jest on zbyt radykalny, to znaczy, że to już nie od dobrego pochodzi, ale wręcz przeciwnie.

Takie jest moje myślenie o „różnych rodzajach katolicyzmu”. Paradoksem przy tym jest fakt, że ten najbardziej „oświecony” katolicyzm jest najbardziej ciemną i beznadziejną formą wiary – o ile w ogóle jakaś wiara się w nim tli. Jest drogą do zniewolenia. To, co radykalne z pozoru, jest jedynie prawdziwe.

Tagi:
Kościół

Głos Kościoła w Polsce w konflikcie o LGBT+

2019-08-13 18:12

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

- Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia – napisał 8 sierpnia abp Stanisław Gądecki w oświadczeniu. Dodał, że „szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”.

pixabay.com

Takie – w największym skrócie – jest nauczanie Kościoła odnośnie do osób z mniejszości LGBT+ (gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych). Ludzi obarczonych tymi skłonnościami Kościół akceptuje i przeciwstawia się wszelkiej ich dyskryminacji, grzech potępia, a społeczeństwo ostrzega przed niebezpieczeństwem rewolucji obyczajowo-kulturowej. Kościół w Polsce w tym co mówi na ten temat reprezentuje nauczanie Kościoła powszechnego.

Tymczasem wokół stanowiska Kościoła wobec mniejszości LGBT+ panuje u nas ogromne zamieszanie. Środowiska LGBT+ wraz z polityczną lewicą zarzucają Kościołowi popieranie aktów przemocy, dyskryminowanie osób o orientacji homoseksualnej i wykluczanie ich. Uważają, że to Kościół ponosi moralną odpowiedzialność za wszelkie zło, jakie spotyka osoby tej orientacji.

Eskalacja konfliktu

Obecny rok jest czasem promocji programów środowisk LGBT+, w nieznanej dotąd skali. Zanim jednak na ulice polskich miast wyszły tzw. Marsze Równości, w lutym ogłoszono powstanie Partii Wiosna na czele z Robertem Biedroniem, b. prezydentem Słupska, znanym działaczem LGBT+. Jej program – jak sama głosi – jest: socjaldemokratyczny, socjalliberalny, antyklerykalny, feministyczny i proekologiczny. A w odróżnieniu od dawnych ugrupować polskiej lewicy, do czołowych jej postulatów należy legalizacja małżeństw osób tej samej płci i wprowadzenie instytucji rejestrowanego związku partnerskiego. Z kolei w sferze edukacji Wiosna proponuje wprowadzenie „nowoczesnej edukacji seksualnej”, uwzględniającej pojmowanie płciowości zgodnie z kanonami LGBT+ oraz obowiązkowej edukacji przeciwko przemocy w szkołach. Partia Biedronia stawia sobie za cel integrację całej lewicy w Polsce wokół nowego „paliwa programowego” jakim jest walka o prawa społeczności LGBT+. Podobnie jak w zachodniej Europie, myśl lewicowa w Polsce nie będzie się już koncertować wokół idei sprawiedliwości społecznej, bo o tym dawno już zapomniano, ale wokół programu rewolucji społeczno-kulturowej środowisk LGBT+. Kolejnym elementem tegorocznej kampanii było podpisanie 1 marca przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji: ”Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Deklaracja ma charakter uroczystego, politycznego zobowiązania prezydenta wobec warszawskiej społeczności LGBT+. Stanowi obietnicę realizacji (w trakcie kadencji 2018-2023) wielu konkretnych działań. Przewiduje m. in. specjalny pakiet praw mających chronić mniejszości seksualne przed dyskryminacją w sferach: Bezpieczeństwa, Edukacji, Kultury i Sportu, Pracy i Administracji.

Największe wątpliwości środowisk katolickich wywołał postulat wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach, wedle standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zgodnie ze standardami WHO, szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat m. in. takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedzę o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”. Z kolei dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają zgłębiać tematykę „związków osób tej samej płci”, a w wieku od 6 do 9 lat mają być nauczane o antykoncepcji oraz poznawać „seks w mediach” (włącznie z Internetem). Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być m. in.: „przyjemność, masturbacja, orgazm” oraz „miłość wobec osób tej samej płci” czy także przekonywanie ich o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”. A już w wieku 12 do 15 lat - tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną - proponowany ma być «coming out», czyli publiczne ogłoszenie tego faktu. Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15 roku, kiedy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „otwartość na różnego rodzaju związki seksualne i style życia”. Tak zarysowany program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017.

Deklaracja sprzeczna z antropologią chrześcijańską

Warszawska Karta LGBT+ wywołała protesty rodziców, psychologów i prawników. 8 marca br. wypowiedzieli się na jej temat biskupi warszawscy: kard. Kazimierz Nycz i bp Romuald Kamiński. W swym oświadczeniu mówią o zawartej w niej „ideologii LGBT”. Wyjaśniają, że „chrześcijańska antropologia nie może zaakceptować wielu obecnych w ideologii LGBT aspektów, działań i postulatów, w tym związanych z promocją zawartej tam wizji ludzkiej płciowości, rodziny i jej roli w społeczeństwie, małżeństwa oraz tzw. „praw reprodukcyjnych”. A odnośnie do edukacji seksualnej w szkołach, przypominają stanowisko papieża Franciszka, który opowiada się za jej istnieniem, ale pod warunkiem przyznania „pierwszoplanowej roli” rodzicom. Duży niepokój biskupów wzbudziły zawarte w Karcie standardy edukacji seksualnej wedle Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Biskupi konkludują, że Karta LGBT+ jest sprzeczna „z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz z obowiązującym prawem oświatowym”.

Kolejną instytucją katolicką, która poddała warszawską Deklarację krytyce, było prowadzone przez ks. Adama Żaka SJ Centrum Ochrony Dziecka. W stanowisku z 12 marca br. COD czytamy, że błędem jest obejmowanie szczególną ochroną prawną jednej grupy społecznej, gdyż „wyróżniając jedną grupę, nawet w celach jej ochrony , zwiększa się ryzyko dyskryminacji innych grup”. A odnośnie do programów edukacji seksualnej COD oświadcza, że „nikt nie ma prawa narzucić standardów edukacji bez uprzedniej zgody rodziców” oraz, że władza publiczna powinna w tym zakresie trzymać się zasady pomocniczości. 13 marca w sprawie Deklaracji zabrała głos Konferencja Episkopatu Polski, przypominając, że zgodnie z Konstytucją RP „każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed demoralizacją” . Biskupi zaznaczyli że „u podstawy ich stanowiska nie stoi brak szacunku dla godności osób homoseksualnych, ale troska o dobro wspólne całego społeczeństwa, a zwłaszcza o poszanowanie praw rodziców i dzieci”. Dalej jasno wykazują, że idee głoszone przez środowiska LGBT stanowią „zakwestionowanie chrześcijańskiej wizji człowieka”, gdyż „zgodnie z obrazem biblijnym, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, jako mężczyznę i kobietę”, a różnica płci, chciana przez Boga, stanowi podstawę małżeństwa i zbudowanej na nim rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa”. Zdaniem biskupów „proponowane alternatywne wizje człowieka nie liczą się z prawdą o ludzkiej naturze, a odwołują się jedynie do wymyślonych ideologicznych wyobrażeń. Nie tylko są całkowicie obce europejskiej cywilizacji, ale – gdyby miały stać się podstawą normy społecznej – byłyby zagrożeniem dla przyszłości naszego kontynentu”.

Episkopat skrytykował także proponowane w Deklaracji zapisy nt. edukacji seksualnej oraz inne, nakazujące uwzględnianie „orientacji psychoseksualnej” czy „styl życia”, przy podejmowaniu decyzji personalnych w administracji miejskiej jak również „preferencyjnego traktowania przez lokalne społeczności pracodawców zrzeszonych w oraz próby wykluczenia z grona kontrahentów wszystkich przedsiębiorców podejrzewanych o brak tolerancji.

Biskupi wyrazili obawę, że „ewentualne wprowadzenie przytoczonych postulatów może spowodować istotną zmianę w funkcjonowaniu demokracji w naszym kraju, powodując nie tylko ograniczenie praw dzieci i rodziców, ale także prawa wszystkich obywateli”.

Wobec Marszów Równości

Poczynając od kwietnia br. w kolejnych polskich miastach organizowane są Marsze Równości (w sumie 23). W tym roku po raz pierwszy towarzyszyły im akty profanacji symboli chrześcijańskich. W Gdańsku parodiowano procesję z Najśw. Sakramentem: w formie monstrancji ozdobionej wstęgami niesiono rysunek waginy. W Warszawie przed marszem odprawiono „mszę”, której przewodniczył znany działacz LGBT Szymon Niemiec, będący duchownym jednego z tzw. wolnych kościołów protestanckich, a koncelebrował mężczyzna w durszlaku na głowie z Kościoła Potwora Spaghetti. Niezależnie od marszów, w Płocku i Warszawie środowiska LGBT+ rozpowszechnały wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z doklejoną tęczową aureolą. Akty te spotkały się ze sprzeciwem społeczności katolickiej. W niektórych diecezjach i sanktuariach sprawowano nabożeństwa ekspiacyjne. „Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary” – napisał abp Wacław Depo w słowie pasterskim odczytanym 19 maja w kościołach archidiecezji częstochowskiej. Metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga zaapelował o modlitwę wynagradzającą, w postaci różańca po nabożeństwach majowych 12 i 13 maja w rocznicę objawień fatimskich.

W niektórych miastach, kiedy paradowały Marsze Równości, kościelne ruchy i stowarzyszenia spotykały się na wspólnej modlitwie. Np. w Kielcach 13 lipca, kiedy ulicami miasta podążała Parada Równości, środowiska katolickie spotkały się na placu przy katedrze, na wspólnej modlitwie różańcowej, pod hasłem: „Różaniec na szaniec”. W pokojowej modlitwie, trwającej przez kilka godzin, uczestniczyło ponad 300 osób z Akcji Katolickiej, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Neokatechumenatu, Jerycha Różańcowego, Róż Żywego Różańca, Apostolatu Maryjnego i Koła Przyjaciół Radia Maryja. Podobnie, kiedy zbliżał się Marsz Równości w Białymstoku (zaplanowany na 20 lipca), tamtejsze środowiska katolickie wpadły na analogiczny pomysł. Abp Tadeusz Wojda 7 lipca wydał odezwę, w której podkreślił, że marsz LGBT+ „jest to inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi, która jest mocno zakorzeniona w Bogu i zatroskana o dobro własnego społeczeństwa, a zwłaszcza dzieci”. Opisał antyreligijne incydenty jakie miały miejsce w innych miastach, dodając, że „wobec takiej postawy mówimy stanowcze nie i powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim ”. „Ewangelia uczy nas szacunku i miłości do każdego człowieka i to staramy się czynić, ale nie godzimy się na szydzenie z naszej wiary i deprawację najmłodszych” – pokreślił i poprosił wiernych o modlitwę „w intencji obrony chrześcijańskiej wizji człowieka i rodziny. Marszałek województwa podlaskiego zorganizował piknik rodzinny równolegle z Marszem Równości, a patronat nad min objęli metropolita białostocki wraz z prawosławnym arcybiskupem Jakubem. W ramach pikniku odbywały się m. in. zabawy dla dzieci, koncerty, pokazy sprzętu wojskowego jak i zabytkowych aut.

Piknik poprzedził o przemarsz środowisk katolickich, który wyruszył sprzed kościoła św. Rocha. Ok. 400 osób, w tym rodziny z małymi dziećmi, idąc modliło się, niesiono transparenty: “Rodzina Bogiem silna”, “Stop marksizmowi kulturowemu” oraz “Mama i tata największym skarbem świata”. Następnie w katedrze trwała adoracja, a przed świątynią modlitwy i intencji wynagrodzenia Panu Bogu i Maryi za grzech homoseksualizmu. Uczestniczyło od 1000 do 3000 osób, w tym marszałek województwa podlaskiego oraz samorządowcy. Odmawiano różaniec przeplatany cytatami ze świętych (Tomasza z Akwinu, Piotra Damianiego, Katarzyny ze Sieny), w których krytyce poddany został „grzech sodomski”. W trakcie wydarzeń, organizowanych pod egidą Kościoła, nie miały miejsca żadne akty agresji czy inne niepokojące incydenty. Nawet przeciwnie – jak relacjonuje Stanisław Sadowski z Krucjaty Młodych - uczestnicy spotkania modlitewnego znosili prowokacje osób z zewnątrz, prawdopodobnie zabłąkanych lub spóźnionych uczestników Parady Równości, którzy ostentacyjnie wyrażali pogardę i nienawiść dla modlących się. Jak wiemy, miały też miejsce akty agresji i przemocy ze strony przeciwników Marszu Równości, głównie tzw. kiboli i przedstawicieli organizacji narodowych. Największa, ponad 1000-osobowa kontrmanifestacja zgromadziła się pod pomnikiem Bohaterów Ziemi Białostockiej. Olbrzymim echem odbiły się sceny, w których osobnicy z różańcami i chrześcijańskimi symbolami przejawiali agresję wobec uczestników Marszu Równości. Spod transparentów: „Bóg – honor – ojczyzna”, padały wulgarne czy nawołujące do przemocy określenia. W Marsz Równości rzucano petardy, kamienie, kostkę brukową, butelki, jajka. W tym momencie należy zaznaczyć, że środowiska, które stosowały przemoc w Białymstoku nie mają wiele wspólnego z Kościołem, który odnosi się do nich z olbrzymia rezerwą. A posługiwanie się przez nie symboliką religijną ma wszelkie znamiona nieuprawnionej instrumentalizacji.

Czyny przeciwne nauczaniu Chrystusa

O postawie Kościoła świadczy stanowisko abp. Wojdy, który zdecydowanie potępił przemoc, jaka miała miejsce. „Nie do pogodzenia z postawą chrześcijanina, naśladowcy Chrystusa, były akty przemocy i pogardy. Te, w żadnym przypadku, nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Są to czyny przeciwne nauczaniu Chrystusa” – napisał w oświadczeniu wydanym 22 lipca.

Z kolei rzecznik KEP, ks. Paweł Rytel-Andrianik, oświadczył, że „przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane” oraz, że „trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku”.

Nowa ideologia?

Apogeum konfliktu spowodowały słowa abp. Marka Jędraszewskiego z 1 sierpnia, który podczas mszy z okazji 75. Rocznicy Powstania Warszawskiego, w nawiązaniu do wiersza poety powiedział m. in.: „Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa”. Wyjaśniając sens swej wypowiedzi, w kilka dni później tłumaczył, że ideologia LGBT "jest to bardzo określony system myślenia i antywartości. Podkreślił, że używając stwierdzenia „tęczowa zaraza” miał na myśli tę ideologię, a nie ludzi z nią związanych. – Kościół ludzi nie potępia. Potępia zło. Także to, które przyjmuje kształt konkretnej ideologii – zauważył. Dodał, że grzech jest złem, które czyni człowiek, a miłosierny Jezus pochyla się nad grzesznikiem, wskazując mu drogę nawrócenia.

Porównanie przez abp. Marka Jędraszewskiego programu społeczno-kulturowej rewolucji postulowanej przez środowiska LGBT do ideologii XX – stulecia wywołało falę protestów. W sobotę 3 sierpnia około 30 osób manifestowało pod rezydencją metropolity krakowskiego z transparentami m. in: „Nie jesteśmy zarazą”. Podczas manifestacji środowisk LGBT, 7 sierpnia pod nuncjaturą w Warszawie słowa metropolity krakowskiego określane były jako „faszystowskie”, domagano się jego dymisji jak i całego polskiego Episkopatu. Generalnie w ramach Kościoła, i to nie tylko w Polsce, abp Jędraszewski uzyskał olbrzymie poparcie i z zewsząd kierowano doń wyrazy solidarności. Krakowscy pielgrzymi, którzy 6 sierpnia wyruszyli w 39. Pieszej Pielgrzymce na Jasną Gorę wyrazili solidarność z e swym biskupem. - Księże arcybiskupie, jesteśmy z tobą, będziemy polecać ciebie i twoje intencje na naszym pielgrzymim szlaku – powiedział ks. Jan Przybocki, koordynator pielgrzymki na początku Mszy św. rozpoczynającej wędrówkę. Na jego słowa wierni odpowiedzieli brawami. 10 sierpnia pod siedzibą metropolity na Franciszkańskiej 3 zgromadziło się ok. 3 tys. osób z całej Polski. Przeczytano odezwę, w której napisano m. in.: „Po atakach na arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, zdecydowaliśmy się wyjść na ulicę, by przypomnieć, że my katolicy, jesteśmy polskimi obywatelami. Że chroni nas prawo. Z tego miejsca, pamiętającego spotkania Polaków ze świętym Janem Pawłem II oraz jego następcami: papieżami Benedyktem XVI i Franciszkiem, wzywamy polskich biskupów i polskie władze do stanowczego przeciwstawienia się antychrześcijańskiej rewolucji, ideologii LGBT zmierzającej de facto do neomarksistowskiej dyktatury. Nie możemy na to pozwolić. Non possumus!”

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki w oświadczeniu z 8 sierpnia wyraził opinię, że „fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej”. Do polskich samorządów zaapelował z tej okazji „o niepodejmowanie decyzji, które – pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji – skrywałyby ideologię zaprzeczającą naturalnej różnicy płci i komplementarności mężczyzn i kobiet”. Zaapelował również do parlamentarzystów, aby „oparli się dalekosiężnym planom środowisk LGBT+ polegającym na zmianie polskiego prawa na rzecz wprowadzenia tzw. małżeństw homoseksualnych oraz możliwości adopcji przez nie dzieci”. Przypomniał, że szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”. Wśród licznych głosów poparcia na uwagę zasługują wyrazy solidarności, płynące zza granicy a wyrażone przez przewodniczących Konferencji Biskupich Czech, Słowacji i Węgier. „Jako prymas Czech, przewodniczący Konferencji Biskupów Czeskich, arcybiskup Pragi i kardynał Kościoła rzymskokatolickiego przyłączam się do deklaracji przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i wzywam do podobnego kroku przedstawicieli episkopatów Słowacji i Węgier – napisał kard. Dominik Duka OP 11 sierpnia. Dzień później przewodniczący episkopatu Słowacji abp Stanislav Zvolenský w liście do metropolity poznańskiego przypomniał, że jeszcze przed trzydziestu laty kraje Europy Środkowej i Wschodniej znajdowały się w niewoli ideologii komunistycznej. „Jesteśmy zatem wrażliwi na wszelkie próby uciszenia opinii na pewne tematy tylko dlatego, że są one uważane za politycznie niepoprawne z powodów ideologicznych” – podkreślił i dodał, że dziś, bardziej niż kiedykolwiek „ważne jest, by rozmawiać o człowieku w perspektywie integralnej a także rozwijać antropologię chrześcijańską”. Z kolei 13 sierpnia zabrał głos przewodniczący episkopatu węgierskiego bp András Veres. Wyraził solidarność z przewodniczącym polskiego Episkopatu, informując, że „obserwujemy ze zdumieniem ostatnie niesłuszne ataki, ponieważ wyraziliście jedynie nauczanie Kościoła Katolickiego w obliczu zjawiska naszych czasów”. Jednocześnie dodał, że „szokujące jest to, że ci, którzy domagają się akceptacji swoich przekonań, jednocześnie odmawiają prawa do wypowiadania się Wam i tym, którzy mają odmienne zdanie w danej sprawie”.

Inny nurt w Kościele

Po wypowiedzi abp. Jędraszewskiego z 1 sierpnia dał o sobie znać również inny nurt obecny w ramach polskiego katolicyzmu. W czasie manifestacji pod nuncjaturą w Warszawie, zorganizowanej przez środowiska LGBT + oraz lewicowych polityków, przemawiał także Ignacy Dudkiewicz z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, redaktor naczelny magazynu „Kontakt”, który stwierdził, że osoby LGBT po słowach abp. Jędraszewskiego poczuły się dyskryminowane i że dla arcybiskupa "czas odejść". Analogiczne stanowisko zajął również „Tygodnik Powszechny”, który w artykule Piotra Sikory zamieścił opinię, że „przesłanie kazania, które 1 sierpnia wygłosił abp Marek Jędraszewski, jest przeciwne nauce Jezusa”. Krytycznie do słów metropolity krakowskiego odniósł się również ks. prof. Alfred Wierzbicki z KUL, pisząc na łamach „Więzi”, że "Zamiast wojny kulturowej z LGBT+ Kościół powinien iść mało spektakularną drogą poszukiwania zagubionej owcy i zagubionej monety". Do pisania listów protestacyjnych do arcybiskupa krakowskiego zachęcał również dominikanin o. Paweł Gużyński, za co zresztą został ukarany pokutą przez swego prowincjała o. Pawła Kozackiego OP.

Widać, że środowiska określające się same jako tzw. katolicyzm otwarty, a od dziesięcioleci deklarujące ideową bliskość do szeroko pojętej lewicy, mają dziś olbrzymi kłopot. O ile bowiem kilkadziesiąt lat temu będąc katolikiem można było w uczciwy sposób deklarować „lewicowość” w rozumieniu poparcia dla społecznej wrażliwości tego nurtu, wyrażanej w hasłach sprawiedliwości społecznej, to powstaje pytanie czy ten sojusz może być dziś kontynuowany. Ideowe oblicze lewicy uległo radykalnej zmianie. W miejsce haseł sprawiedliwości społecznej czy walki o wyzwolenie proletariatu, wysuwa ona program reformy istniejącej struktury społecznej drogą legalizacji małżeństw homoseksualnych i związków partnerskich. Postuluje też dalekosiężną rewolucję w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji, jakże daleką od europejskich wartości, czerpiących swe źródła z judaizmu i chrześcijaństwa. Przydałaby się niewątpliwie pogłębiona dyskusja na ten temat w ramach tzw. katolicyzmu otwartego, gdyż szkoda byłoby, aby tak zasłużone dla kształtowania ducha dialogu i promocji Soboru Watykańskiego II środowiska, znalazły się w konflikcie z hierarchią Kościoła i jego nauczaniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł uczestnik Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę

2019-08-08 11:07

Ojcowie Marianie

Podczas pierwszego dnia pielgrzymki, w grupie 10 biała WPP, zmarł nagle jeden z pielgrzymów, który przez wiele lat był związany z grupą - Zygmunt Chodźko Zajko. Prosimy o modlitwę za niego i jego bliskich.

Niech słowa, które pielgrzymi usłyszeli w czasie porannej Eucharystii będą pocieszeniem i umocnieniem, bo naszą obietnicą jest życie wieczne. Chrystus Zmartwychwstał.

„Pan Bóg może stawiać ciebie wobec doświadczenia spraw, które ci się nie mieszczą w głowie i nie wiesz, jak pogodzić to, że Pan Bóg sobie poradzi z tym, z czym nikt nie może sobie poradzić. Jesteś bezradny zupełnie. I dzisiaj Słowo mówi – módl się. Bo mocny jest Ten, który udzielił obietnicy i godzien jest, aby Mu uwierzono. Czytaj Słowo i słuchaj tego, co On ci mówi. Wołaj i milcz słuchając odpowiedzi.” — z: Zygmunt Chodzko-Zajko

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry: uroczystość MB Częstochowskiej jest co roku dziękczynieniem

2019-08-21 12:10

it / Częstochowa (KAI)

Dziękczynienie za obecność Maryi w tajemnicy życia Kościoła i Polaków, zwłaszcza za I pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, będzie w tym roku główną intencją jasnogórskich obchodów uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. Nie zabraknie też modlitwy przebłagalnej za profanacje, szczególnie wizerunku Królowej Polski. Przeor Jasnej Góry zaprasza 26 sierpnia, aby „uradować serce Tej, która jest naszą Matką”. - Każdego roku święto jest dziękczynieniem za obecność Maryi w życiu naszego narodu - przypomina o. Marian Waligóra.

Przeor podkreśla, że w tym roku, w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do częstochowskiego sanktuarium, uroczystość będzie także szczególną sposobnością do podziękowania Maryi za tego największego z Polaków i największego z jasnogórskich pielgrzymów. - Za jego miłość do Maryi, za jego ukochanie Kaplicy Matki Bożej - mówi o. Waligóra i dodaje, że będzie to dziękczynienie również „za opiekę Najświętszej Matki nad św. Janem Pawłem II i za to, że przyprowadzała go w pielgrzymkach wraz z Narodem tutaj”.

Jasnogórski przeor podkreśla, że wobec tak wielu aktów profanacji również Maryi obecnej w Jasnogórskiej Ikonie nie możemy „nie myśleć też o wymiarze przebłagalnym”. - Chcemy przepraszać, wynagradzać Bogu, ale i modlić się za tych ludzi, którzy nie rozumieją naszych wartości, szydzą i wyśmiewają się z nich - zauważa paulin.

O. Waligóra z mocą wskazuje jednak na wymiar radosnego przeżywania „imienin Maryi”, bo tak określane jest święto obchodzone 26 sierpnia. - Nade wszystko będziemy się radować wraz pielgrzymami, zwłaszcza pieszymi, którzy już licznie przybywają na Jasną Górę obecnością Matki Pana pośród nas – dodaje, przypominając, że „Ona uczy nas poddania się Bogu we wszystkim i zaprasza, byśmy czynili wszystko, co Jezus powie”.

Przeor Jasnej Góry przypomina, że uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej jest także dniem „duchowej łączności Narodu polskiego z Maryją w Jej Jasnogórskim Wizerunku”.

- Jasnogórski Wizerunek od wieków mocno wpisany jest w życie naszego narodu. Niemal w każdym polskim domu jest obecny i identyfikujemy się z Maryją w tej Ikonie, jako naszą Matką i Królową Polski – zauważa zakonnik. Podkreśla, że jest to „nasza historia i nasze dziedzictwo”.

O. Waligóra na pytanie o wzrost, podczas pierwszego szczytu, liczby pielgrzymów przybywających w tym roku w pieszych i rowerowych grupach podkreśla, że „świadczy to o duchowej potrzebie Polaków”. - Dziś na pielgrzymkę ludzie nie idą z powodów politycznych, ten czas już minął. Pielgrzymowanie coraz bardziej nabiera wymiaru rekolekcji w drodze, wewnętrznego ożywienia. Mamy potrzebę trudem, ascezą drogi pielgrzymiej zanosić nasze osobiste intencje i świata w którym żyjemy i wyrażać miłość wobec Boga przez wstawiennictwo Jego Matki – powiedział.

Zdaniem przeora „pielgrzymowanie jasnogórskie to bezcenny dar, to fenomen, który pokazuje jak bardzo potrzebujemy działania, czynu, który będzie nas zbliżał do Boga”. Pielgrzymowanie nazywa on „wewnętrznym instynktem wiary”, który jest w nas i niezależenie od sytuacji społeczno-politycznej, będzie się w nas rozwijał. - To jest nasza moc duchowa i nie jest to powód do chluby, ale do tego, byśmy widzieli, że jest w nas wielki potencjał i z niego czerpali - podkreśla.

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej zawsze jest także przypomnieniem o roli Jasnej Góry, jako duchowej stolicy Polski. Przeor z radością zauważa, że „ludzie coraz częściej afirmują także tu swój patriotyzm”. - To piękne doświadczenie, tym bardziej, że przez długie lata te wartości patriotyczne były spychane na bok, nie umieliśmy się odnaleźć w nowej rzeczywistości Unii Europejskiej, nie wiedzieliśmy, czy i jak możemy mówić o Polsce, o miłości do Ojczyzny, czy niesienie flagi w pielgrzymce jest dobre czy złe. Był w nas moment zawahania, ale powoli odkrywamy wartość bycia Polakiem w sercu Europy i jesteśmy z tego dumni – powiedział o. Waligóra. Dodał, że „oczywiście jest dużo do zrobienia do tego, by za deklaracjami szło życie, ale na Jasnej Górze widać jak naród jednoczy się”.

Podkreśla, że nieprzypadkowo na wałach wypisane zostały słowa Jana Pawła II: Tu bije serce Narodu a każdego dnia w Kaplicy Matki Bożej odprawiana jest msza za Ojczyznę, bo „modlitwa to także forma wyrażania patriotyzmu”. Uroczystości na Jasnej Górze co roku poprzedza Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest to praktyka, którą paulini pielęgnują od wieków. Przez dziewięć kolejnych wieczorów, począwszy od 17 sierpnia, na jasnogórskim Szczycie odprawiana jest też Msza św. zwana nowennową. W tym roku specjalnie przygotowane na tę okazję kazania głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Są one przypomnieniem o zawierzeniu Maryi w oparciu o słowa Jana Pawła II: jestem człowiekiem zawierzenia i nauczyłem się nim być tutaj”.

Na Mszę św. nowennową w pielgrzymkach, także pieszych, przychodzą wierni częstochowskich parafii. Suma odpustowa z udziałem Episkopatu Polski odprawiona zostanie o godz. 11.00. Będzie jej przewodniczył Prymas Polski abp Wojciech Polak, który wygłosi też kazanie. W jej trakcie ponowione zostaną Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

- Zapraszamy 26 sierpnia do wspólnej modlitwy, nie tylko na Sumę, ale przez cały dzień. Przybywajmy, by uradować serce Tej, która jest naszą Matką – zachęca jasnogórski przeor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem