Reklama

Święci i błogosławieni

Patron jedności ojczyzny

O kim mowa? Oczywiście, o św. Stanisławie (ok. 1030-79) – biskupie i męczenniku. Dlaczego patron jedności Polski? Zapraszam do lektury

Niedziela Ogólnopolska 18/2018, str. 8

[ TEMATY ]

św. Stanisław

Wikipedia

Św. Stanisława BM, patrona Polski, przedstawia się zazwyczaj w stroju biskupim, z pastorałem w ręku

Według legendy, ciało dzielnego biskupa zostało pocięte na kawałki przez siepaczy króla Bolesława II Szczodrego (ok. 1042-1082), zwanego też Śmiałym. Miało jednak cudownie się zrosnąć, co było zapowiedzią zjednoczenia się państwa polskiego po okresie rozbicia dzielnicowego, które nastąpiło po śmierci króla Bolesława III Krzywoustego (1086 –1138). Ostatecznie do ponownego scalenia naszych ziem doszło za czasów króla Władysława Łokietka (ok.1260 – 1333). Przypisywano to właśnie św. Stanisławowi ze Szczepanowa.

Podobne przekonanie panowało podczas nocy zaborów, które zakończył dzień 11 listopada 1918 r., kiedy to po 123 latach odzyskaliśmy niepodległość. 100. rocznicę tego wydarzenia obchodzimy w tym roku. Nic więc dziwnego, że św. Stanisław jest patronem naszej wolnej zjednoczonej Ojczyzny.

Znaczenie świętego

Imię św. Stanisława oznacza kogoś, kto jest sławny. Bez wątpienia jego męczeńska śmierć na Skałce w Krakowie przyczyniła się do jego sławy nie tylko w Polsce, ale i w chrześcijańskiej Europie. Nie wchodząc zbytnio w polityczne tło jego zamordowania, warto zwrócić uwagę na to, że nasz święty uchodził za człowieka bardzo pobożnego i pracowitego. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo na naszych ziemiach dopiero się krystalizowało. Dlatego też biskup krakowski multum czasu poświęcał na krzewienie ewangelicznej wiary i przestrzeganie karności kościelnej. Źródła podają, że był przy tym człowiekiem bardzo ofiarnym, który pomagał bliźnim będącym w potrzebie.

Reklama

Stanisława ogłoszono świętym w połowie XIII stulecia, m.in. za sprawą wielu cudów związanych z jego osobą, np. wskrzeszenia czy uzdrowienia. Jeden z nich opisuje ks. Piotr Skarga (1536 – 1612), który opiera się na wcześniejszych przekazach bliskich czasom naszego świętego: „Dzieciątko także w Gdańsku, które z mostu spadło, utonęło i nierychło znalezione było. Gdy rodzice przyczyny św. Stanisława u Pana Boga wzywali, ożyło”.

Doczesne szczątki sławnego krakowskiego biskupa można nawiedzić i pomodlić się przy nich w katedrze na Wawelu. Szczególnym kultem wierni otaczają św. Stanisława także na Skałce w Krakowie, gdzie bardzo długo na ścianie miała zachować się plama jego krwi, a w sadzawce miał utonąć jeden z odrąbanych mu palców. W każdym razie święty jest patronem Krakowa, archidiecezji krakowskiej i całej Polski. Przedstawia się go zazwyczaj w stroju biskupim, z pastorałem w ręku. Jego atrybuty to orły oraz miecz, od którego stracił życie.

Głos syna ziemi krakowskiej

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa Papieża Polaka, które w kontekście uroczystości św. Stanisława, biskupa i męczennika, którą obchodzimy 8 maja, oraz w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości brzmią wyjątkowo. Zostały wypowiedziane w Krakowie 9 czerwca 1979 r. podczas pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny: „Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! (...) Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy (...). Proszę was: abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, abyście od Niego nigdy nie odstąpili, abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On «wyzwala» człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest «największa», która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo (...), przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Proszę was o to. Amen”.

Nic dodać, nic ująć. Św. Stanisławie, módl się za nami, módl się za naszą Ojczyznę, broń jej jedności.

2018-04-30 11:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trzeba dziękować

Niedziela świdnicka 21/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

odpust

Świdnica

św. Stanisław

Marek Zygmunt

Relikwie św. Stanisława BM niosą w procesji alumni Wyższego Seminarium Duchownego

Uroczystości odpustowe ku czci św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, patrona diecezji świdnickiej

Gościem specjalnym tegorocznych uroczystości odpustowych ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika, patrona Polski i m.in. diecezji świdnickiej, był metropolita senior archidiecezji przemyskiej, były wieloletni przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik. Uczestniczyli w nich również m.in. księża infułaci: Kazimierz Jandziszak, Józef Strugarek, kanonicy kapituły katedralnej oraz kolegiackich: wałbrzyskiej, kłodzkiej i strzegomskiej, proboszczowie i wikariusze wielu naszych wspólnot wraz ze swoimi parafianami, pracownicy Świdnickiej Kurii Biskupiej z jej kanclerzem ks. prał. Stanisławem Chomiakiem, wykładowcy i alumni Wyższego Seminarium Duchownego z jego rektorem ks. prał. dr. Tadeuszem Chlipałą, kierownictwo diecezjalnej Caritas z księżmi dyrektorami: Radosławem Kisielem i Janem Gargasewiczem, reprezentantki żeńskich zgromadzeń zakonnych, przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń katolickich działających na terenie naszej diecezji. W odpustowych obchodach wzięli również udział: szef kancelarii prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, poseł Ireneusz Zyska, wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński oraz wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Gwóźdź.

Uroczystości rozpoczęły się Nieszporami ku czci św. Stanisława sprawowanymi w świdnickim kościele pw. św. Józefa przez biskupa pomocniczego bp. Adama Bałabucha, który w tym dniu obchodził jedenastą rocznicę przyjęcia sakry biskupiej. Po nabożeństwie abp Józef Michalik poprowadził ulicami Świdnicy procesję z relikwiami św. Stanisława BM do katedry, gdzie przewodniczył odpustowej Eucharystii.

Zabierając głos na początku Mszy św., bp Ignacy Dec podkreślił m.in. że św. Stanisław BM jest patronem nie tylko Polski, ale również archidiecezji: krakowskiej, warszawskiej, poznańskiej i lubelskiej oraz diecezji: tarnowskiej, sandomierskiej, kieleckiej, płockiej i właśnie świdnickiej. W naszym kraju istnieje obecnie ponad 270 świątyń i ok. 200 parafii pod jego wezwaniem. To wszystko świadczy o wielkim kulcie św. Stanisława w historii i w czasach współczesnych w naszej Ojczyźnie.

Z kolei abp Józef Michalik w słowie rozpoczynającym Eucharystię podziękował świdnickiemu ordynariuszowi nie tylko za zaproszenie na tegoroczne uroczystości odpustowe, ale za wiele takich momentów życiowych, w których staje on w obronie różnych, ale jakże podstawowych, ważnych ideałów dla naszego Kościoła, żeby mógł być wierny Chrystusowi, mógł być jednością, nie utracił niczego z tego wielkiego ponadtysiącletniego dziedzictwa wiary w naszej Ojczyźnie.

Nawiązując w homilii do czytanej Ewangelii, Ksiądz Arcybiskup wskazał, że mamy w niej bardzo jasny wyraz troski Pana Jezusa o dobrego pasterza. On jest Dobrym Pasterzem. A Jezus jako Dobry Pasterz zna swoje owce, zna każdego z nas i nie zniechęca się, że nieraz musi chodzić i szukać nas po pagórkach, cierniach, zagubionych zaroślach. On kocha swoje owce i dlatego niejednokrotnie naraża się, broni przed wilkiem, niebezpieczeństwem. To jest ta wielka świadomość, która ludziom wiary daje wewnętrzną moc, że my w naszych zmaganiach z trudnościami osobistymi, zewnętrznymi wcale nie jesteśmy sami. On jest z nami. To jest ta siła, którą ma każdy z nas, bo jeśli idziemy drogą prawdy, drogą Bożych przykazań, Jego wskazań, to nie bójmy się nikogo i niczego. Jesteśmy po stronie zwycięskiej, mimo że niekiedy trzeba będzie przegrać bitwę, ale wygramy wojnę, tę najważniejszą wojnę. Będzie ona zwycięska. To jest właśnie to przesłanie wielkiej ufności. Jeżeli mamy nadzieję i wierzymy, że Bóg jest z nami, to nie boimy się naszych przeciwników. Ale jest i przestroga św. Pawła; bądźcie roztropni, uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Bóg sam ustanowił was pasterzami. Zdaniem Księdza Arcybiskupa, taka jest właśnie funkcja pasterza, którego rozpoznają te owce, ludzie znają Jego głos. Są przyzwyczajeni, że On zawsze karmi ich dobrym pokarmem, niekiedy używa mocniejszego głosu, a czasem używa innych argumentów, żeby te rozpraszające się owce przypędzić do stada.

W dalszej części homilii kaznodzieja podkreślił m.in., że siłą Kościoła w naszym kraju i na świecie są Bóg i prosty człowiek, człowiek szczerego, prawdziwego serca. – Myślę, że dzisiaj są władcy, dla których Chrystus jest bardzo nie wygodny. Przychodzą oni z różnych poziomów, także politycznych, partyjnych, poziomów władzy medialnej, która dzisiaj upatrzyła sobie Baranka Wielkanocnego do złożenia ofiary. Jeśli nas „biją” za nasze grzechy, to my jesteśmy im wdzięczni, bo sami wiemy od Chrystusa, od Papieża, od naszych spowiedników, że się mamy nawracać – mówił o kapłanach, biskupach abp Józef Michalik. Kaznodzieja zauważył, że w dzisiejszej rzeczywistości są nie tylko negatywy, ale mamy za co dziękować Panu Bogu. Wskazał na św. Stanisława, który oddał życie w obronie uczciwości, prawdy, moralności, był przykładem tego, że u fundamentów miłości Ojczyzny warto położyć nawet własne życie, nie tylko karierę i nadzieje. Zdaniem abp. Józefa Michalika, Panu Bogu trzeba dziękować np. także za to, że według statystyk z końca 2018 r. 75 proc. młodzieży szkół średnich uczęszcza na katechezę.

CZYTAJ DALEJ

O. Adam Szustak podbił Brzeg

2020-02-24 14:42

[ TEMATY ]

o. Adam Szustak

Agnieszka Bugała

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia – mówił o. Adam Szustak OP.

Trzy lata temu ks. Marcin Czerepak, proboszcz parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Brzegu zaprosił sławnego dominikanina do wygłoszenia rekolekcji. Przez trzy dni o. Adam przyciągnął tłumy i podbił Brzeg. Od 21 do 23 lutego odprawił dziewięć Mszy św. i na każdej wygłosił homilię, każdego wieczoru stawał też na schodach prezbiterium z konferencją. Kościół przeżywał oblężenie, również na parkingach w całej okolicy. – Jeśli Bóg znajdzie serce, które chce wsłuchać się w Jego Serce, to w życiu takiego człowieka dzieją się cuda – mówił o. Szustak. - Wspaniałe rekolekcje, warto było te trzy lata poczekać – mówili wychodzący z kościoła.

Zobacz zdjęcia: O. Adam Szustak OP w Brzegu

Tematy rekolekcyjnych rozważań przenikały się, ale ich wspólnym mianownikiem była historia proroka Eliasza i konieczność budowania osobistej relacji z Bogiem. Ojciec dużo miejsca poświęcił kondycji naszej relacji z Bogiem, traktowaniu Go jak maszynki do spełniania naszych życzeń i zachęcał do trwania przy Bogu sercem przy sercu. W ostatniej konferencji skupił się na obecności proroka Eliasza w czasie Przemienienia Pana Jezusa na Górze Tabor i postawił ważne pytanie: Dlaczego Jezus potrzebował wtedy Eliasza i Mojżesza? Co wspólnego mieli ci dwaj, że akurat ich towarzystwo było ważne?

Rozpoczął od fragmentu z Ewangelii Łukasza (Łk, 9, 28-36), gdy Pan Jezus zabrał trzech uczniów na górę Tabor i w ich obecności przemienił się.

– Piotr się przestraszył, zaczął jakieś bzdury gadać o tym, że będzie stawiał namioty dla gości, którzy nie żyją już parę tysięcy lat, jakby to było to, czego aktualnie potrzebują. Byli przerażeni, nie rozumieli co się dzieje – mówił o. Szustak. Ale może tak się działo wcześniej? Może za każdym razem, gdy Jezus szedł się modlić, przemieniał się w jasność, tylko że uczniowie, jak zwykle, spali i nie widzieli?

W tej scenie ważna jest obecność Eliasza i Mojżesza. Dlaczego akurat tych dwóch z Nim rozmawiało? Bo ci goście – mówił dominikanin – doskonale znają ten sposób bycia z Bogiem. - Im też się wszystko przemieniało, łącznie z twarzą, gdy z Nim przebywali. Jest taka scena, gdy Żydzi idą z Egiptu do Ziemi Obiecanej przez pustynię, 40 lat. Pamiętacie, że mieli namiot, a w tym namiocie trzymali Arkę Przymierza? I jak szli przez pustynię, to Mojżesz codziennie wchodził do tego namiotu. Codziennie tam się modlił, rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz. Tak, jak się mówi z przyjacielem. A pamiętacie co się wydarzyło, gdy wychodził z tego namiotu? – pytał.

- Księga Wyjścia mówi, że gdy Mojżesz wychodził z namiotu, to mu tak jaśniała twarz, że musiał chustkę na głowę zakładać, bo Żydzi nie mogli znieść blasku jego twarzy. Tak mu świeciła przez cały dzień, a wieczorem bladła. Zasypiał, budził się rano, już wtedy było wszystko w porządku. Mógł wtedy normalnie chodzić z odsłoniętą twarzą. Szedł do tego namiotu, tam się „naładował” przez kilka godzin i znowu jak wychodził – lampa strasznie świeciła i musiał chustkę zakładać. Zobaczcie, Mojżesz zna takie samo doświadczenie, jakie Pan Jezus! Pan Jezus, kiedy się modlił, to cały jaśniał. Mojżesz, kiedy chodził się modlić, to mu twarz jaśniała. A Eliasz? Żeby zobaczyć Eliasza jaśniejącego, musimy trochę zawrócić w czasie i przejść z nim kawałek jego drogi życia, wtedy wszystko się wyjaśni – mówił o. Szustak.

Przypomniał zwycięstwo Eliasza nad prorokami Baala, list wysłany przez Izebel, w którym ta, w ramach zemsty, obiecuje mu śmierć.

- Znacie dobrze życiorys Eliasza, czy nie? Ktoś dobrze czyta Pismo Święte? Kojarzy o co tam chodzi, czy nie za bardzo? Dobra, widzę wasze oczy – mów człowieku o co chodzi! – zagadywał słuchaczy.

- Kochani, jedna z najważniejszych scen w życiu Eliasza, to jest taki moment, kiedy Eliasz dokonuje największego swojego zwycięstwa na Górze Karmel. Nie wiem czy to pamiętacie? Eliasz żyje w tzw. Królestwie Północnym. Izrael był podzielony na dwa królestwa. W Królestwie Północnym wszyscy odeszli od wiary w Boga Jahwe. Jest tam królowa Izabel, która rządzi w tym kraju, nie wierzy w ogóle w Boga i wszyscy ludzie idą za nią w tą niewiarę. I Eliasz robi „zawody”, jest jednym z nielicznych, którzy jeszcze wierzą w Boga i mówi tak: „Zróbmy zawody!”. Mówi tak: spotkajmy się na górze – ja i prorocy tego waszego boga, w którego sobie wierzycie i zrobimy zawody. Postawimy dwa ołtarze, położymy na nim ofiary i będziemy się modlić. Będziemy się modlić, żeby ogień spadł z nieba i żeby pochłoną ofiary. Kogo Bóg wysłucha, to ten Bóg prawdziwy. Jeżeli wasz bóg was wysłucha, to ja przejmuję waszą wiarę. Całkiem uczciwy zakład, prawda? Sprawdźmy – mówi Eliasz. Genialna scena! Spotykają się na górze Karmel, postawili dwa ołtarze. Był Eliasz, było 400 proroków.

Prorocy zaczęli się modlić, modlili się trzy czwarte dnia – od rana do popołudnia. Krzyczeli, modlili się, wołali o boga. I, oczywiście, nic się nie stało! Piękna scena – Eliasz na nich patrzy i mówi: „Może śpi? Albo gdzieś poszedł? Głośniej wołajcie!”. W końcu Eliasz, znudzony, mówi: To teraz popatrzcie. Podszedł do swojego ołtarza, kazał wykopać fosę dookoła i wszystko zalać wodą. A potem stanął, podniósł rękę, zdążył powiedzieć „Bądź błogosławiony Boże Abrahama, Izraela i Jakuba”… i jak nie uderzy z nieba!!!

Napisane jest, że spadł taki ogień z nieba, że pochłonął ofiarę, ołtarz i skałę! Znaczy skała się roztopiła od tego ognia, tak mówi Księga Królewska. Widzieliście taki ogień, który kamienie pali? Eliasz sam się trochę wystraszył, że ma taką moc. Księga Królewska mówi, że wpadł w taki szał, co jest trochę niezrozumiałe, że wymordował tych 400 proroków Baala.

- Eliasz schodzi z góry Karmel, jako największy prorok w historii Izraela, na którego jedno słowo ogień spada z nieba. Wtedy dostaje liścik od królowej Izebel. W tym liściku jest napisane bardzo prosto – tylko kobiety potrafią takie listy pisać. Jest napisane – „Chociaż Ty jesteś Eliasz, to ja jestem Izebel”. Zwięźle – „poczekaj, poczekaj!” Napisane jest, że tak się tego wystraszył Eliasz, że tego samego dnia poszedł na pustynię Beer- Szeby, położył się na tej pustyni z poprosił Boga, żeby go zabił – mówił o. Szustak.

Dominikanin wskazał, że biografia Eliasza jest pierwszą, udokumentowaną w historii osobowością depresyjną. Prorok leży w depresji pod krzewem janowca i mówi: „Ja tu Boże będę leżał, aż po prostu umrę tutaj i już nie wstanę”. Wtedy Bóg posyła anioła, który najpierw go kopie, a potem stawia przed nim dzban wody i chleb. Każe mu wypić i ruszać.

- Co robi Eliasz? Mówi księga prorocka – wypił tę wodę, zjadł bochen chleba i zrobił to, co zrobiłby każdy z nas – położył się z powrotem. Jest to genialna scena. Co mówi Biblia? Anioł trącił go po raz drugi, czyli kopnął go jeszcze raz, postawił mu drugi dzban, dał drugi bochen chleba i mówi – „Wypij to, zjedz to, wstawaj i idziemy”. Eliasz zjadł to, wypił, zorientował się, że z tym aniołem nie wygra i wyruszyli. Jest napisane, że szedł mocą tego pokarmu czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż doszedł do bożej góry Horeb. Znalazł tam, w Bożej górze Horeb, jaskinię. I co zrobił? I się położył! Kochani. To jest jeden z najpiękniejszych obrazów zmagania człowieka, każdy z nas to zna - mówił kaznodzieja.

Opowiedział też o Bogu, który przychodzi do jaskini, wysłuchuje Eliasza i proponuje mu…spotkanie, twarzą w twarz, ale poza jaskinią. - Bóg był sprytny i genialny, chciał przede wszystkim wyciągnąć Eliasza z jaskini, ciemności, w której się znalazł – mówił o. Szustak. Eliasz nasłuchuje przechodzącego Boga, ale Ten nie idzie ani przez wichury, ani przez ogień, ani przez trzęsienie ziemi. – Rozległ się głos ciszy niedotykalnej i to w nim przyszedł Bóg, a Eliasz go rozpoznał. I wtedy urodził się prorok jak ogień, ze słowem płonącym jak pochodnia. Cały się zapalił. Tak płonął do końca życia, a przekazy mówią, że nie umarł, ale ognisty rydwan porwał go do nieba – mówił o. Adam i wyjaśnił dlaczego na Górze Tabor z Jezusem spotkali się właśnie Eliasz i Mojżesz (o którym tez Żydzi mówią, że nie umarł).

- Św. Grzegorz z Nyssy, Ojciec Kościoła, napisał bardzo odważny komentarz, w którym wyjaśnia obecność Mojżesza i Eliasza na Taborze. On pisze, że Bóg Ojciec posyła proroków, którzy przeszli przez śmierć, ale nie umarli, na spotkanie z Jezusem, aby opowiedzieli Mu o tym, jak to zrobić, bo przecież Bóg jedyne na czym się nie zna, to umieranie…On jest samym Życiem – cytował o. Adam. I zachęcał, aby podjąć trud stawania przed Bogiem dla Niego samego, wtedy będziemy jaśnieć i przemieniać swoje oblicz i wnętrze Jego światłem.

Wskazał, że historia Eliasza i Mojżesza, a przede wszystkim Jezusa, pokazuje, że najważniejsza w życiu człowieka jest relacja z Bogiem. Przebywanie z Nim dla Niego samego, stawanie z Nim twarzą w twarz.

- Kiedy przychodzisz do kościoła, albo idziesz na adorację, albo klękasz rano do pacierza, najczęściej zasypujesz Boga długą listą twoich spraw. Powinien ci załatwić to, albo to, no i jeszcze tamto, a jak Mu już wszystko zgłosisz, to…wychodzisz i uważasz, że się pomodliłeś. To jest bardzo złe! To jak małżeństwo, w którym mąż kazałby zajmować się tylko sobą…To jakbyś mówił Bogu: Boże, oto jestem, zajmijmy się mną – bo mnie boli, nie wychodzi, brakuje, itd. To nie jest modlitwa, to jest urząd. W modlitwie chodzi o relację przyjaźni, o przebywanie, o słuchanie Boga – mówił o. Adam i radził, by zaczynać modlitwę od słów: dzień dobry, Panie Jezu, co dziś u Ciebie? Mógłbym coś dla Ciebie zrobić dzisiaj?

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia. Chciałbym, aby to właśnie był owoc naszych rekolekcji – życzył uczestnikom o. Adam Szustak na zakończenie ostatniej konferencji rekolekcyjnej w Brzegu.

CZYTAJ DALEJ

Znamy hasło jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę

2020-02-24 21:40

Grzegorz Kryszczuk

Dziś (24 lutego) w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” odbyło się spotkanie księży przewodników, na którym ustalano szczegóły pielgrzymki. Obecny był na nim także ks. Stanisław Orzechowski, główny przewodnik.

- Orzech zobowiązał się, że także w tym roku, o ile Pan Bóg pozwoli, będzie głosił homilie podczas każdego dnia - mówi Wiesław Wowk "Kuzyn".

Warto podkreślić, że w tym roku, dokładnie 18 maja będziemy obchodzić setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Kilkanaście dni później w Warszawie na placu Piłsudskiego rozpocznie się Msza Św. beatyfikacyjna kard. Wyszyńskiego. Te dwie wielkie postacie dla narodu polskiego będą obecne podczas wrocławskiej pielgrzymki na Jasną Górę. Pielgrzymi zabiorą ze sobą ich relikwie.

Tegoroczna, jubileuszowa pielgrzymka, rozpocznie się 2 sierpnia, a zakończy osiem dni później w duchowej stolicy Polski. Na trasę wyruszy 19 grup. Towarzyszyć im będą pielgrzymi duchowi z grupy 16-stej.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej pielgrzymki www.pielgrzymka.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję