Reklama

Rozmowy z Niedzielą

Warsztaty miłości

2018-05-02 09:46

Z ks. Stanisławm Orzechowskim „Orzechem” rozmawia Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 18/2018, str. IV

Kamil Szyszka
Ks. Stanisław Orzechowski

AGNIESZKA BUGAŁA: – Orzechu, czy w dzisiejszych czasach, gdy młody człowiek jest bombardowany seksualnością, udaje się zachęcać do zachowania czystości przedmałżeńskiej?

KS. STANISŁAW ORZECHOWSKI: – Rzeczywiście, wielu ludzi pyta, jaki to ma sens i go nie znajduje. Nawet wśród młodzieży wierzącej znak zapytania: Po co ja mam to czynić? Taka postawa bardzo często kończy się decyzją o zamieszkaniu razem. A to z kolei prowadzi do odmówienia rozgrzeszenia. Dlaczego? Bo jest to bycie na sposób małżeński, a przecież młodzi małżeństwem nie są. Później bardzo często tej decyzji żałują, zwłaszcza wtedy, gdy mimo zamieszkania razem do ślubu nie dochodzi. Zawód, którego wtedy doświadcza młody człowiek, jest tak ogromny, że może rzutować na całe dalsze życie.

– Bo to może nie być ten jedyny?

– Tak, bo różnie bywa w takim związku. Tu mówię „uważaj” zwłaszcza do dziewcząt, dlatego że serce kobiety nie umie kochać na pół czy na trzy czwarte. Ona wchodzi cała i jeśli się nie uda, jeśli on, mimo ogromnej zażyłości, odejdzie, ona bardzo cierpi. Przy przeciętnej wrażliwości będzie się „odbudowywała” ok. 2-3 lat.

– Orzechu, jesteś duszpasterzem akademickim od 51 lat, prowadzisz spotkania dla narzeczonych. Co mówisz młodym, którzy przygotowują się do małżeństwa?

– Mam do czynienia z ludźmi, których dopadła miłość. I Pan Bóg stawia mnie w roli służenia tym ludziom, zanim wejdą do małżeństwa. Dlatego myślę, że jestem po to, aby dawać pozytywny obraz czystości. Narzeczeństwo to czas na naukę języka miłości. To sposób, aby przez warsztaty języka miłości nauczyć się dialogu potrzebnego potem przez całe małżeńskie życie. I nie chodzi tylko o język werbalny. Wszystko na to się składa: ruch cukiernicą na stole już jest komunikatem. A patrzenie w oczy, dotyk dłoni? Tego wszystkiego trzeba się nauczyć, nikt się z tą sztuką nie rodzi. To czas, aby poznać i przyjąć ABC miłości, i zauważyć, że współżycie jest jednak dopiero na „W”.

– A jeśli się od niego zacznie? To przecież się młodym zdarza...

– Sięgają wtedy po środek tak intensywnego wyrazu, że wszystko inne, przypisane narzeczeństwu już im potem nie wystarcza. Chcą wciąż tej intensywności doznań, którą daje współżycie. I to jest jakieś oczywiste wynikanie, ale też pułapka. Współżycie jest z definicji małżeńskie. Zaczynając od niego, człowiek zaniedbuje inne sposoby wyrażania miłości, i tak naprawdę zamyka sobie szansę nauczenia się całego alfabetu wyrażania uczuć. Bo współżycie zdominuje, wyprze, wszystko inne uczyni mniej atrakcyjnym. A czy rzeczywiście wyraża wtedy miłość, czy też jest zaspokajaniem jakichś potrzeb? Z tym różnie bywa. Nawet bardzo młodzi ludzie odróżniają dziś seks od miłości, rozdzielają je. To bardzo niebezpieczne! Miłość idzie jedną drogą, a współżycie może nie mieć z nią nic wspólnego. To myślenie jest pewnie pokłosiem innych zjawisk, ale sprowadza się do używania drugiego człowieka, a nie do wyrażania mu swoich uczuć i przyjmowania jego uczuć.

– Co zatem robisz?

– W przygotowaniu młodych staram się pokazać cudowny pomysł Pana Boga na małżeństwo. Tu zawsze dziękuję w sercu papieżowi Benedyktowi XVI za jego encyklikę „Deus caritas est”, za ten wykład o miłości. Po 20 wiekach pewnego antagonizmu między „eros” i „agape” Papież nareszcie to połączył, w człowieku całym stworzonym i powołanym do miłości.

– Czy młodzież to interesuje? Przecież już umie postawić granice...

– Młodzież chętnie tego słucha, ponieważ to jest odpowiedź na pytanie drzemiące w człowieku, a często nieuświadomione. W tobie to jest jedno – nie rozdzielaj, poczekaj. Ty, młody człowieku, jesteś cały, kompletny. Jeśli będziesz chciał dać z siebie jedno bez drugiego, a więc współżycie poza miłością małżeńską, odrywasz coś, co jest całością, i dlatego to potem boli. To doskonały moment, aby pokazać, że czystość to nie jest cnota dla cnoty.

– Mówiłeś, że dziś młodzieży jest trudniej... Ale to nie usprawiedliwia podejmowanego przed ślubem współżycia.

– Oczywiście, że nie. Nie możemy zapominać, gdzie jest sufit, a gdzie podłoga, bo nam się wszystko powywraca do góry nogami. Tu chodzi o człowieka, o jego przygotowanie do miłości, wyrażanej przez całe życie. Trzeba delikatności, jasności, ale też stanowczości i modlitwy.

– Co może dziś zrobić Kościół?

– Musi pokazywać świadków. Młodzi chcą słuchać świadków, to są argumenty, które do nich przemawiają. Po takich świadectwach nawet ludzie, którzy podjęli już pewne kroki, przychodzą i mówią: zostało nam do ślubu jeszcze trochę czasu, ale chcemy chociaż tę końcówkę przeżyć inaczej, wycofujemy się. Warto, aby duszpasterstwo Kościoła umiało te argumenty dostarczyć. Mimo trudności Kościół nie może ustępować, ale nie może grzmieć. Musi wypracować model duszpasterstwa na te czasy: czystość? Koniecznie. Ale nie: niczego wam nie wolno.

– Dlaczego?

– Bo miłość potrzebuje komunikacji, a ciało jest jej narzędziem. Jednak, zachęcając do wytrwania w czystości i pokazując jej wartość, podpowiadam zasady postępowania w tym czasie: Czy to, co robisz, jest w imię uczucia i miłości? Czy gesty, na które się decydujesz, rzeczywiście wyrażają miłość? I dalej: czy chcecie zachować prawo Boże? Tu młodzi muszą się zastanowić, i jeśli dochodzą do wniosku, że tak, to powinni wspólnie zadać sobie trud wyznaczenia granic tej niewerbalnej komunikacji.

– A gdzie jest granica?

– To jest problem bardzo osobisty i indywidualny. Ale zawsze jest to do ustalenia w przypadku konkretnej pary. Duszpasterz musi być czujny i właściwie kierować młodymi ludźmi – tu nie ma sztampy. Jednych trzeba poskramiać, inni widzą grzech tam, gdzie go nie ma. Ale nie ma przecież nauki chodzenia bez przewracania się. Zanim młody człowiek nauczy się panować nad sobą, poskramiać emocje i reakcje swojej cielesności, potrzebny jest czas. Może się nie udać, może być na tej drodze wiele potknięć. Ale jeśli postanowili zachowywać Boże prawo, i mimo słabości, wciąż to robią, i chcą wytrwać, to jest wartość, i w tym trzeba młodych wspierać. Piękno rzeki jest w jej brzegach. O te brzegi trzeba podjąć trud walki razem z młodymi. Jeśli nie ma brzegów, powstanie niebezpieczne rozlewisko. Emocje w nas ukryte muszą mieć brzegi. Czas młodości, uczenia się miłości, pozwala te brzegi umacniać i o nie dbać. Tego uczę. Czasem rzeka wyleje i widzę ten blask miodowy w oczach. Zdarzyło się. No i co? Zaczynaj od początku. To jest ogromny dynamizm, trudno go utrzymać, ale trzeba otaczać wałami, aby nie utopić siebie i drugiego człowieka.

Tagi:
wywiad Rozmowy z Niedzielą

Reklama

Rzymskie okno światowej dyplomacji

2019-06-25 14:10

Rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 26/2019, str. 40-41

Z Januszem Kotańskim – ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej i przy Zakonie Maltańskim – rozmawia Lidia Dudkiewicz

Agnieszka Gałązka
Uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych w Ambasa-dzie RP w Rzymie, 11 czerwca 2019 r. Od lewej: Grzegorz Gałązka, ambasador Janusz Kotański z małżonką Anną i Włodzimierz Rędzioch

LIDIA DUDKIEWICZ: – Trwają obchody 100. rocznicy przywrócenia relacji dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską. Jak tę wyjątkową rocznicę postrzega się w Rzymie?

JANUSZ KOTAŃSKI: – Rok 2019 jest wielce znaczący dla wzajemnych relacji między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską. Uroczystościom i wydarzeniom upamiętniającym tę rocznicę, organizowanym w Wiecznym Mieście i w Warszawie, obie strony nadały specjalną rangę. Jestem niezmiernie rad, że Stolica Apostolska tak czynnie, z ogromną życzliwością włączyła się w organizowane przez naszą ambasadę obchody. To dobitny dowód na to, że te dwustronne relacje stale się pogłębiają, a rola Polski w świecie jest przez Santa Sede doceniana. Chcę podkreślić, że tu, w Rzymie, zostało to wyraźnie zauważone przez przedstawicieli korpusu dyplomatycznego, tak licznie obecnych na kolejnych uroczystościach rocznicowych: w Ogrodach Watykańskich, w Pałacu Laterańskim i w Bazylice św. Piotra. Historyczne znaczenie ma data 6 czerwca 1919 r., kiedy to nuncjuszem apostolskim w II Rzeczypospolitej został abp Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI. 100 lat później – 6 czerwca br. w Bazylice św. Piotra została odprawiona uroczysta Msza św. koncelebrowana, której przewodniczył abp Paul Richard Gallagher – Sekretarz ds. Relacji z Państwami Stolicy Apostolskiej, a współkoncelebransami byli m.in.: abp Stanisław Gądecki – Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i Monsignore Joseph Murphy – Szef Protokołu Dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej. Na uroczystej Liturgii obecni byli też m.in. nasi dwaj kardynałowie: Zenon Grocholewski i Stanisław Ryłko. W homilii abp Gallagher wskazał na wielowiekowe więzi łączące Polskę ze Stolicą Piotrową, wspomniał św. Jana Pawła II oraz przekazał osobiste życzenia dla Polaków od Ojca Świętego Franciszka. Po Mszy św. zeszliśmy do podziemi bazyliki, gdzie złożyłem kwiaty na grobie Piusa XI. Większość ambasadorów była przy tym grobie po raz pierwszy. Ta modlitewna celebracja stanowiła ukoronowanie obchodów 100. rocznicy wznowienia stosunków dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską.

– Powróćmy do Piusa XI. To on umieścił w rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo obraz Matki Bożej Częstochowskiej...

– Moim zdaniem, trudno znaleźć równie wielkiego polonofila jak Pius XI. Tę kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej ofiarowali mu polscy biskupi, gdy wracał do Rzymu po zakończeniu misji w Polsce. Pius XI ozdobił też papieską kaplicę w Castel Gandolfo historycznymi kompozycjami malarza Jana Henryka Rosena, które przedstawiają obronę Jasnej Góry przed Szwedami z 1655 r. i Cud nad Wisłą z 1920 r.

– Spektakularnym wydarzeniem związanym z jubileuszem wznowienia stosunków dyplomatycznych było zasadzenie w Watykanie polskiego dębu.

– Symboliczne znaczenie miało wydarzenie w Ogrodach Watykańskich 28 marca br. Wspólnie z kard. Giuseppe Bertello – Prezydentem Gubernatoratu Państwa Watykańskiego zasadziliśmy polski dąb, noszący imię Franciszek. W obecności wielu gości, w tym licznie przybyłych ambasadorów, min. Adam Kwiatkowski – Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP odczytał list od Prezydenta Andrzeja Dudy, który napisał m.in.: „Umowa konkordatowa, łącząca Polskę i Stolicę Apostolską, pozostaje ważnym elementem polskiej polityki zagranicznej, a także gwarantem wolności religijnych w naszym kraju oraz podstawą partnerskiej współpracy państwa i Kościoła”. Po uroczystości delegacja z Polski udała się na modlitwę do Bazyliki św. Piotra, gdzie również złożyła kwiaty na grobie św. Jana Pawła II.
Młody dąb pięknie się przyjął, rośnie w cieniu Bazyliki św. Piotra. Niech jego mocne korzenie przypominają o silnych więzach łączących Polskę i Stolicę Apostolską.

– W Księdze pamiątkowej Ambasady RP w Rzymie zauważyłam wpis słynnego pianisty Rafała Blechacza.

– W ramach jubileuszu zorganizowaliśmy też wydarzenie artystyczne najwyższej rangi – w maju br. gościliśmy Rafała Blechacza, jednego z najwybitniejszych naszych pianistów. Jego koncert odbył się w Pałacu Laterańskim, historycznej papieskiej siedzibie. Występ był doprawdy na miarę mistrza! Dodajmy, że nasz wirtuoz fortepianu to człowiek oddany Polsce, oddany Kościołowi i niezwykle skromny.

– Cieszy również fakt, że rzymski korespondent „Niedzieli” Włodzimierz Rędzioch oraz watykański fotograf Grzegorz Gałązka, który od lat też współpracuje z „Niedzielą”, zostali zauważeni przez polskie władze i odznaczeni w siedzibie Ambasady RP w Rzymie...

– Uhonorowanie współpracowników „Niedzieli”: Włodzimierza Rędziocha i Grzegorza Gałązki odznaczeniami państwowymi, nadanymi przez Pana Prezydenta Andrzeja Dudę, także wpisuje się w obchody 100. rocznicy wznowienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską. Wydarzenie miało miejsce 11 czerwca br. w naszej ambasadzie i spotkało się z szerokim odzewem medialnym, przez obecność m.in. dziennikarzy Polskiego Radia, Telewizji Polskiej i włoskich mediów. Cenimy sobie tutaj także rolę Pani Redaktor i współpracę z Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, który wspiera wiele naszych działań. Staramy się zawsze szeroko informować polską opinię o naszych poczynaniach za pośrednictwem mediów i jesteśmy wdzięczni, zwłaszcza prasie katolickiej, że to odnotowuje.

– Ważne jest mieć stałych korespondentów w Watykanie, aby móc na bieżąco informować, co się tutaj dzieje...

– Oczywiście. A dzieje się naprawdę wiele, nie tylko w sferze sacrum. Trzeba o tym uczciwie informować opinię publiczną, przekazywać rzetelne wiadomości, podkreślać aktywność i zaangażowanie Polski w projektach i konkretnych działaniach, które wspiera Stolica Apostolska. Wreszcie – trzeba też informować o znaczącej obecności polskiego duchowieństwa w Wiecznym Mieście, również – co cieszy – w strukturach watykańskich. A informować można i słowem, i obrazem, stąd tak ważna jest dokumentacja fotograficzna tego, co się dzieje tu, w Rzymie. Istotna jest też pamięć – przypominanie minionych wydarzeń oraz historycznego pontyfikatu św. Jana Pawła II.

– Jak wygląda życie w ambasadzie i jakie jest znaczenie dyplomatycznej misji Pana Ambasadora?

– Polska placówka jest niewielka, ale spoczywa na niej wiele odpowiedzialnych zadań i obowiązków, pracujemy na pełnych obrotach. Realizujemy cele i zadania polskiej polityki zagranicznej, starając się pogłębiać i zacieśniać relacje dwustronne z Santa Sede i Zakonem Maltańskim. Dla współpracy bilateralnej ważne są kontakty bezpośrednie na różnym szczeblu. Warto tu podkreślić, że w minionym roku, gdy świętowaliśmy 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, z papieżem Franciszkiem spotkali się zarówno Pan Prezydent Andrzej Duda, jak i Pan Premier Mateusz Morawiecki. Podejmujemy wiele działań z zakresu dyplomacji kulturalnej. Organizujemy międzynarodowe konferencje naukowe we współpracy z uczelniami i instytucjami papieskimi. Troszczymy się o dziedzictwo św. Jana Pawła II. Utrzymujemy też kontakty z Polonią, szczególnie z polskim duchowieństwem pracującym i przebywającym w Wiecznym Mieście i w ogóle we Włoszech.
A dyplomacja watykańska – zaangażowana w pokojowe rozwiązywanie konfliktów na całym świecie – jest niezwykle aktywna. Podkreślmy, że to Jan Paweł II, wielki Apostoł pokoju, dał jej w tym względzie wielce znaczący impuls. Pamiętamy dobrze o roli, którą odegrał, jeśli chodzi o uwolnienie Europy Środkowo-Wschodniej spod jarzma komunizmu. Warto też przypomnieć, że zapobiegł m.in. wojnie między Chile i Argentyną, doprowadził do upadku dyktatury na Filipinach. Dziś papież Franciszek nie ustaje w wysiłkach i dźwiga ciężar tej walki o pokój na świecie. O skali problemów, które wspólnota międzynarodowa winna rozwiązać na drodze dialogu, świadczy dobitnie nasze spotkanie, czyli ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej, z nuncjuszami apostolskimi, którzy w tych dniach przybyli do Rzymu na spotkanie z Ojcem Świętym. Spektrum spraw i działań, które są tu na bieżąco podejmowane przez dyplomatów, jest więc bogate i zróżnicowane.

– Można powiedzieć, że tutaj jest jakby centrum naszego świata...

– Rzym, Watykan to nadal serce cywilizacji chrześcijańskiej. Brzmi to może nieco patetycznie, ale taka jest prawda. A w obecnym świecie dla milionów ludzi Ojciec Święty jest już chyba ostatnim autorytetem. Jestem dumny, gdy słyszę od ambasadorów słowa wielkiego uznania dla Jana Pawła II, dla roli, którą odegrał w historii Kościoła i świata. Jestem dumny, gdy słyszę, że doceniają rolę Polski jako kraju, który w zagrożonej, coraz bardziej laicyzującej się Europie jest wspaniałym przykładem wierności chrześcijańskim korzeniom. Naprawdę doceniają nasz rozwój i osiągnięcia. I patrzą na nas z nadzieją.

– Widać tutaj, w gościnnym polskim domu na placówce dyplomatycznej w Rzymie, dużo zapału, energii, mądrości, ufajmy więc, że wszystko będzie szło w dobrym kierunku, chociaż nieraz pod prąd. I Polska również przez swoją ambasadę w Rzymie będzie zawsze miała szeroko otwarte okno na świat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na dyskotekę w Adwencie?


Edycja warszawska 49/2005

Graziako/Niedziela

„Koleżanka zaprosiła mnie na osiemnastkę do modnego klubu. Impreza odbędzie się w Adwencie. Wiem, że będą tańce przy głośnej muzyce. Bardzo chciałabym pójść, ale nie wiem, czy mogę. W końcu Kościół nakazuje w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”.
Martyna z Piastowa

Odpowiada o. Tomasz Wytrwał, dominikanin

W dzieciństwie, każdy z nas uczył się na pamięć katechizmu. Między innymi - przykazań kościelnych. I pewnie niewielu z nas uświadamiało sobie wtedy, że Kościół może coś w tej materii zmienić. Jak wielu z nas musiało być zaskoczonych, gdy dowiedziało się, że trzeba na nowo uczyć się przykazań kościelnych, że Katechizm Kościoła Katolickiego wprowadził nowe przykazania kościelne (por. KKK n. 2041-2043).
Dlatego przypomnijmy sobie brzmienie przykazań kościelnych w nowym sformułowaniu:
1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię św.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.
Nas szczególnie interesuje czwarte przykazanie kościelne.
Wszyscy wierni są zobowiązani do pokutowania za swoje grzechy. Jest to wyraz naszej pobożności. Dlatego Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, aby wierni podejmowali pokutę nie tylko samodzielnie, ale także we wspólnocie.
Czasem pokutnym w Kościele są poszczególne piątki całego roku i czas Wielkiego Postu.
Czynami pokutnymi są: post, modlitwa i jałmużna. Ponadto uczynki pobożności i miłości, umartwienia, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post. Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14. rok życia we wszystkie piątki i Środę Popielcową oraz jest zalecana, ze względu na polską tradycję, w Wigilię Bożego Narodzenia. Post (jeden posiłek do syta i dwa skromne) obowiązuje w Środę Popielcową i w Wielki Piątek wszystkich między 18. a 60. rokiem życia.
Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu. Oznacza to między innymi, że w piątki całego roku, a więc także w okresie Adwentu, nie można chodzić np. na dyskoteki, urządzać zabaw etc.
Z powyższych zmian powinniśmy zapamiętać, że Adwent nie jest czasem pokutnym, a radosnym oczekiwaniem na spotkanie ze Zbawicielem.

(Oprac. Michał Gawryszewski)

O. Tomasz Wytrwał jest dominikaninem, duszpasterzem rodzin w klasztorze św. Jacka na ul. Freta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pleszew: ponad 300 osób na wigilii dla ubogich i samotnych

2019-12-15 19:44

ek / Pleszew (KAI)

Ponad 300 osób wzięło udział w spotkaniu wigilijnym dla ubogich i samotnych w Domu Parafialnym im. ks. Piotra Skargi w Pleszewie. Do wieczerzy wigilijnej zasiadł biskup kaliski Edward Janiak.

Wigilia w Pleszewie w takiej formie organizowana jest od 15 lat, ale początki sięgają 1994 roku, kiedy to z inicjatywy Edwarda Horoszkiewicza, Olgierda Rusinka i Jana Piaseckiego w Sali Rzemiosł w Pleszewie odbyła się wigilia dla kilkudziesięciu osób. W 2005 roku Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta i Akcja Katolicka parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie postanowiły z ogromnym wysiłkiem i poświęceniem przygotować wigilię dla 88 osób. W przygotowaniu pomagała Barbara Kraszkiewicz, która sama przyrządziła potrawy wigilijne.

Rok później Akcja Katolicka tej parafii wyszła z inicjatywą, aby łącząc siły z pleszewskimi władzami i instytucjami organizować wigilię dla osób samotnych z całego miasta. 20 grudnia 2006 roku przy wigilijnym stole w Domu Parafialnym zasiadło ok. 230 osób. - Zwróciliśmy się z propozycją do władz miasta, które odpowiedziały na nasz apel i obecnie organizujemy jedną wspólną wigilię w mieście dla ponad 300 osób. Ludzie przychodzą na to spotkanie bardzo chętnie, więc staramy się stworzyć jak najlepszą atmosferę – powiedział w rozmowie z KAI Kryspin Kuberka, prezes Akcji Katolickiej.

Od 2007 roku wigilię swoją obecnością zaszczycają biskupi diecezji kaliskiej. Sześć razy gościł bp Stanisław Napierała, trzy razy bp Edward Janiak, dwa razy bp Łukasz Buzun i jeden raz bp Teofil Wilski. Stałym elementem wigilii były jasełka i inscenizacje przygotowywane przez dzieci z przedszkoli i uczniów szkół podstawowych w Pleszewie, a kolędy śpiewały: Chór z parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela, Chór Lira i Chór Schroniska św. Brata Alberta w Pleszewie.

Tegoroczne spotkanie rozpoczął koncert kolęd w wykonaniu dzieci i młodzieży z Domu Kultury w Pleszewie.

Biskup kaliski Edward Janiak przekonywał, że do świąt Bożego Narodzenia trzeba dobrze się przygotować. - Żeby radośnie przeżyć Boże Narodzenie trzeba należycie przygotować się poprzez uczestnictwo w Roratach, spowiedź świętą. Tylko wtedy będziemy mieć radość wewnętrzną – mówił duchowny.

Życzył, aby każdy na swojej drodze spotykał dobrych ludzi. – Najważniejsze jest to, żeby z nikim nie być skłóconym, nikomu źle nie życzyć, żeby być dobrym człowiekiem. Życzę, aby każdy spotkał na swojej drodze życia dobrego człowieka i żebyście dla innych byli jak anioły przez uśmiech, podanie ręki, życzliwe odezwanie się do sąsiadów. Życzę też, żeby radość kolęd tej wielkiej tajemnicy Bożego Narodzenia przenieść do domów rodzinnych – powiedział bp Janiak.

W imieniu organizatorów życzenia złożył burmistrz miasta i gminy Pleszew Arkadiusz Ptak.

Po przełamaniu się opłatkiem wszyscy zasiedli do stołów i spożyli kolację wigilijną. Każdy uczestnik otrzymał także upominek świąteczny.

Organizatorami wigilii w Pleszewie są: burmistrz miasta i gminy Pleszew, proboszcz parafii pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie, Akcja Katolicka tej parafii, Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, Dom Kultury w Pleszewie oraz Towarzystwo Miłośników Ziemi Pleszewskiej.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele pleszewskich władz, proboszczowie trzech pleszewskich parafii: ks. prał. Henryk Szymiec, ks. kan. Krzysztof Guziałek i ks. kan. Henryk Lemke oraz ks. Mariusz Giwerski, kapelan Towarzystwa im. św. Brata Alberta w Pleszewie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem