Reklama

Złoty Jubileusz parafii pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej w Krośnie

Wojciechowa wspólnota w Krośnie

2018-06-06 12:21

Władysław Sitek
Edycja przemyska 23/2018, str. IV

Archiwum parafii
Złoty Jubileusz był okazją do dziękczynienia Bogu za dar wspólnoty

Parafia pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej w Krośnie, w najstarszej dzielnicy miasta Zawodzie, obchodzi w tym roku Jubileusz 50-lecia działalności. Historia parafii jest ściśle związana z zabytkowym drewnianym kościółkiem pw. św. Wojciecha położonym na malowniczym wzgórzu przy drodze, jadąc z Krosna w kierunku Korczyny i Rzeszowa

Według legendy na wzgórzu odpoczywać miał św. Wojciech w drodze z Węgier do Polski. Najstarsze zachowane dokumenty (Premisla sakra, str.125 i Summaria descriptio, str. 144) piszą o istniejącym kościele św. Wojciecha w Krośnie w XV wieku. Zapiski z XVIII wieku, z czasu wizytacji kanonicznej biskupa przemyskiego Wacława Sierakowskiego, określają stan kościoła jako dobry. W czasie ponad 500-letniego istnienia kościół św. Wojciecha przeżywał różne czasy i chwile. Był kościołem okazjonalnie wykorzystywanym w jedynej parafii krośnieńskiej – farze. Popadał w ruinę, był remontowany, odnawiany i wykorzystywany do odprawiania uroczystości religijnych.

Początek wspólnoty

Decyzją biskupa przemyskiego Ignacego Tokarczuka w kwietniu 1966 r. stał się kościołem rektoralnym z pełną obsługą duszpasterską. Rektorem kościoła został ustanowiony wikariusz krośnieńskiej fary, katecheta Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Krośnie ks. Tadeusz Szetela. Ta data jest w zasadzie początkiem istnienia wspólnoty parafialnej św. Wojciecha w Krośnie. Niestety, nie ma na to żadnych dokumentów. Po decyzji biskupa parafianie z duszpasterzem przystąpili do remontu i przygotowania kościoła do pełnienia czynnej roli kościoła parafialnego. Rektorat św. Wojciecha trwał dwa lata. 15 kwietnia 1968 r. bp Ignacy Tokarczuk erygował parafię pw. św. Wojciecha w Krośnie na Zawodziu, powołując na proboszcza ks. rektora Tadeusza Szetelę. Mały, kameralny kościółek pw. św. Wojciecha nie mieścił wiernych. Jak mawiał Ksiądz Proboszcz: „W lecie było gorąco, w zimie było zimno a cały czas było ciasno”.

Nowy kościół

Powstała idea i myśl budowy nowego, obszerniejszego kościoła parafialnego. Po uzyskaniu zgody ordynariusza przemyskiego Ignacego Tokarczuka i zakupieniu działki przy ul. Prochownia 10, przystąpiono 4 lipca 1987 r. do budowy nowego kościoła parafialnego, do którego kamień węgielny poświęcił papież Jan Paweł II w Tarnowie w czasie trzeciej pielgrzymki do Polski. Budowa kościoła trwała 10 lat. 31 sierpnia 1997 r. metropolita przemyski abp Józef Michalik dokonał konsekracji nowego kościoła parafialnego w dzielnicy Krosna Zawodzie pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej. Od 1 września 1997 r. parafia w Krośnie na Zawodziu jest pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej.

Reklama

Kapłani i świeccy wspólnoty Wojciechowej

W sierpniu 1999 r., po dwu latach rektoratu i 31 latach probostwa odszedł na emeryturę ks. prał. Tadeusz Szetela, spiritus moveus parafii Wojciechowej w Krośnie, niestrudzony restaurator zabytkowego kościoła, budowniczy plebanii przy starym kościele i nowego kościoła parafialnego, wielce zasłużony kapłan. Pozostał i mieszka na terenie parafii jako rezydent, służąc dalej parafii w miarę sił. Następcą ks. Tadeusza Szeteli na probostwie wspólnoty Wojciechowej w Krośnie został mianowany proboszcz parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Cisnej ks. Krzysztof Mijal. W czasie 50-letniej historii działalności parafii posługiwało w charakterze wikariuszy 16 księży. Dokonały się 4 powołania kapłańskie i siostry zakonnej.

W parafii działają aktywnie grupy modlitewne i stowarzyszenia katolickie: Akcja Katolicka, kręgi Domowego Kościoła, Róże Różańcowe, ministranci, lektorzy, koło misyjne, schola i Oaza Dzieci Bożych. Sprawnie działa Rada Parafialna. Parafia przeżywała misje święte oraz nawiedzenia: Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, Obrazu Matki Bożej Murkowej – patronki miasta Krosna, relikwii świętych Wojciecha i Jana z Dukli. Na stałe umieszczone są w kościele parafialnym relikwie św. Jana Pawła II i bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Od kilku lat każdego 19 dnia miesiąca odprawiana jest Msza św. w intencji Ojczyzny i ludzi pracy związanych z NSZZ „Solidarność”.

Remonty

W czasie ostatnich 19 lat został gruntownie odremontowany zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Wojciecha oraz uporządkowany teren wokół kościoła. Dokonano restauracji ołtarzy, obrazów i chóru, wykonano nowe instalacje i zabezpieczenia ppoż. Obok kościoła parafialnego wybudowana została nowa plebania i duży parking. Wykonano wiele prac przy kościele parafialnym: wymiana okien, docieplenie, remont kościoła dolnego, zakup organów, malowanie kościoła, rewitalizacja prezbiterium i wiele innych. Widać wspaniałą pracę ks. proboszcza prał. Krzysztofa Mijala, kapelana ludzi pracy NSZZ „Solidarność” rejonu krośnieńskiego, kanonika Krośnieńskiej Kapituły Kolegiackiej oraz zaangażowanie wspólnoty parafialnej.

Dziękczynienie

Złoty Jubileusz jest i był okazją do dziękczynienia Bogu i radosnego świętowania. Główną uroczystością Jubileuszu była Msza św. odpustowa na św. Wojciecha odprawiona 23 kwietnia 2018 r. w kościele parafialnym o godz. 17. Mszę św. odprawił i Słowo Boże wygłosił metropolita przemyski abp Adam Szal. W koncelebrze byli: pierwszy proboszcz, ksiądz senior prał. Tadeusz Szetela, ks. prał. proboszcz Krzysztof Mijal oraz kapłani z dekanatu Krosno I, byli wikariusze oraz kapłani z Krosna i z okolicznych parafii. Obecni byli przedstawiciele Parlamentu i Senatu RP, Prezydent i Wiceprezydent Krosna oraz działacze NSZZ „Solidarność”. Świątynię wypełnili wierni wspólnoty parafialnej. Liturgię Mszy św. uświetnił chór i orkiestra Prywatnej Szkoły Muzycznej Anny i Adama Münzbergerów, działającej na terenie parafii. Po wystąpieniach parafian, księdza proboszcza i księdza seniora Tadeusza Szeteli, po uroczystej procesji i błogosławieństwie parafii udzielonym przez Metropolitę Przemyskiego oraz odśpiewaniu radosnego „Te Deum” i „Boże coś Polskę” w podziemiach kościoła odbyła się agapa. Z okazji Jubileuszu parafii została wydana publikacja: „Parafia pod wezwaniem świętego Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej w Krośnie. Jubileusz 50-lecia parafii 1968-2018” oraz pamiątkowy zestaw kart pocztowych.

Tagi:
parafia jubileusz

Konsekracja i jubileusz

2019-08-13 12:55

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2019, str. 1

Parafia bł. Karoliny Kózkówny w Połupinie świętuje w sierpniu ważne uroczystości. Mija właśnie 30 lat od rozpoczęcia budowy kościoła. Przed 25 laty utworzono tu samodzielny wikariat, który w styczniu 1995 r. przemianowano na parafię. 18 sierpnia ksiądz biskup konsekruje świątynię parafialną

Ks. Adrian Put
Ks. Andrzej Cieślak zaprasza do kościoła bł. Karoliny w Połupinie

Parafia w Połupinie powstała z podziału parafii św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim. Nową wspólnotę utworzyli mieszkańcy następujących miejscowości: Połupin, Nowy Zagór, Stary Raduszec, Retno i Strumienno.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

A może edukacja domowa?

2019-08-06 09:21

Aleksandra Nitkiewicz, Aleksandra Sztuka
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 44-45

– W edukacji domowej najbardziej podoba mi się to, że mam czas – mówi nasza szesnastoletnia rozmówczyni. Logicznie pyta, że skoro w szkole spędza się wiele godzin, a potem do sprawdzianów trzeba uczyć się w domu, to dlaczego nie zrezygnować ze szkoły i nie uczyć się tylko w domu

©leszekglasner – stock.adobe.com

Powodów podjęcia decyzji o edukacji domowej jest tyle, ilu uczniów. Młodzież edukująca się w taki sposób często uważa, że samodzielna nauka jest o wiele efektywniejsza, bo człowiek nie uczy się, żeby coś „wykuć” na pamięć, ale skupia się na całościowej wiedzy, a nie na szczegółach.

Zamknięci w ramkach

Z jednej strony natłok zajęć, stres niszczący wrażliwość, problemy dojrzewającej osobowości, a z drugiej – chęć lepszego wykorzystania czasu na rozwój... Jaka jest alternatywa? Czy jako rodzice możemy coś zrobić? Wśród młodzieży lawinowo wzrasta liczba samobójstw i depresji. Przybywa dzieci z lękiem społecznym, który czasami przybiera postać fobii szkolnej. Psychoterapeuci zauważają, że zawsze jest to spowodowane doświadczeniem zbyt dużego poziomu krytyki oraz uwypuklania trudności i słabych stron. Masz problemy z matematyki? Pracuj więcej... Kto pyta: A z czego jesteś dobry? W szkole, a potem w domu dzieci nadrabiają zaległości i jednocześnie słyszą informacje zwrotne o tym, że są kiepskie. Wymagania są takie same dla wszystkich, a przecież nikt do dobrego życia nie potrzebuje równomiernego rozwoju we wszystkich dziedzinach. Warto zaznaczyć, że dzieci z deficytami mają często szczególne umiejętności, co trudno im rozwijać, bo ich energia jest skierowana na wyrównanie do poziomu zero. Takie postępowanie jest odwrotne do tego, co się robi, gdy się prowadzi np. terapię dzieci czy młodzieży, gdzie najważniejsze jest uwypuklenie mocnych stron.

Sztuka chwalenia

Problem z pochwałami bierze się z tego, że spory kłopot sprawia nam nauczenie się ich. Tymczasem w psychologii są wypracowane metody pracy z ludźmi, także z dziećmi. Nie korzysta się z nich jednak. Kto pamięta o tym, że w zeszycie do korespondencji z rodzicami krytyczne uwagi na temat nauki i zachowania dziecka powinny być zanurzone w 70 proc. tych pozytywnych? Do tego dochodzi problem przemocy wśród rówieśników, a ze strony nauczycieli – komentowania w sposób, który dla niektórych może być raniący, co często wynika nie ze złej woli, a z braku czasu czy ze zmęczenia. Konsekwencją jest myślenie dziecka: Jestem gorsze. Można to usłyszeć od osób podejmujących terapię, które zmagają się z chorobliwie nasilonym wstydem czy niskim poczuciem własnej wartości. Jeśli dotyczy to dorosłych, zbierają oni owoce sprzed kilkudziesięciu lat; jeśli młodzieży – może się zdarzyć, że w którymś momencie młodzi odmówią chodzenia do szkoły. Paraliżuje ich lęk przed krytyką.

Rząd dusz

Rodzice zauważają, że w szkole często występuje swoista walka o prymat. Można tu wyróżnić trzy rodzaje przywództwa. Przywództwo ekonomiczne – jestem najlepszy, bo mam najlepsze ciuchy czy zabawki; przywództwo siły – jestem silniejszy; przywództwo wiedzy – faworyzowani są „lepsi”. Konsekwencją takiego układu jest nieustanne porównywanie, które prowadzi nie do współpracy, ale do współzawodnictwa, co jest ogromną stratą dla naszego społeczeństwa. Niepokojące jest także to, że dzieci rozwijają w sobie bardzo dużo wstydu i w konsekwencji przestają mówić, co myślą. W takiej sytuacji edukacja domowa, choćby roczna, pozwala na nabranie odwagi społecznej, przekonania, że dzieci mogą o coś zapytać, otwarcie powiedzieć, co myślą. W szkole często najtrudniej mają dzieci z rodzin z silnymi więziami. One nie mają potrzeby krytykowania i wyśmiewania rodziców, dystansowania się od nich, nie potrzebują, a wręcz nie chcą palić i pić, opierają się destrukcyjnym modelom, przez co czują się samotne, niechciane, inne. I jednocześnie tego nie rozumieją. Czas szkolny wspominają później nie jako czas rozwoju, ale trudnej samotności i wyalienowania. Dziecko, nawet kilkunastoletnie, nie rozumiejąc, co się dzieje, jest skłonne o sobie myśleć, że coś z nim jest nie tak. Dwunastoletnia Monika, która po dwóch latach edukacji domowej wróciła do szkoły, mówi: – Dzieci, które w szkole rządzą, same w sobie są słabe, rządzą, żeby reszta tej słabości nie zauważyła, i przeginają.

Bochenek zasobów

Ciekawą sytuacją jest moment, gdy młodzi ludzie kończą studia. Często doświadczają wtedy popłochu, bo skoro przez dwadzieścia lat ktoś im mówił, co mają robić, to teraz nie potrafią pokazać swojej wiedzy i być kreatywni. Nie czują, że jako ludzie jesteśmy jak puzzle, w których każdy jest inny, z innymi zasobami. Rywalizują, bo nie znają swoich mocnych stron i nie umieją współpracować. Wszyscy znamy przysłowie, które mówi, że dziecko rodzi się z bochenkiem chleba. Dla nas ten bochenek chleba to zasoby. I tak jak roślina musi być podlewana, żeby się rozwijać, tak człowiek ma być kochany, czyli bezwarunkowo akceptowany, no i oczywiście wychowywany – ma mieć zaspokajane potrzeby i stawiane granice. Coraz więcej osób, które nie odnalazły swojej tożsamości, bo jako dzieci były wożone z zajęć na zajęcia, trafia do gabinetów psychoterapeutycznych. Kończą szkołę i nie wiedzą, co robić. Tymczasem odnalezienie pasji i odkrycie pragnień powinno mieć miejsce w wieku ok. 16 lat. Jako rodzice popełniamy więc podstawowy błąd – zapominamy, że szkoła jest środkiem do celu, a nie celem. Cieszymy się, jeśli dziecko osiąga dobre wyniki, najlepiej we wszystkim. A tak naprawdę szkoła to etap, wyniki z matury nie są najważniejsze. Ważne jest to, co człowiek zrobi później. Jeśli znajdzie to, co go fascynuje, to będzie ten bochenek chleba. I sprawdzi się hasło: Rób to, co kochasz, a nie będziesz ani jednego dnia w pracy.

Edukacja domowa

Czasem dziecko, żeby odnalazło siebie, potrzebuje zwolnić. Ludzie się boją edukacji domowej, bo są zanurzeni w mitach, że musi być szkoła. Niekiedy nie mają wiedzy, że jest alternatywa właśnie w postaci nauczania domowego. Rodzice mają obawy, że dzieci nie będą umiały się zmobilizować do nauki. Tymczasem udowodniono, że mózg po prostu potrzebuje się rozwijać i jeśli ma zaspokojone potrzeby emocjonalne, sam sobie szuka rozwoju. Tendencja do eksplorowania rzeczywistości to zwyczajnie odruch, potrzeba – tak jak potrzeba jedzenia czy przytulania. Czasami edukacja domowa pozwala właśnie na stworzenie lepszych warunków emocjonalnych. Kryterium w podejmowaniu decyzji o tym, jaki rodzaj edukacji wybrać, mogłoby być takie: Jeśli dziecko lepiej się czuje w szkole i mówi, że uwielbia rówieśników, nauczycieli, wychodzenie do szkoły, tę całą akcję, która się tam toczy, a przy okazji wpada mu do głowy dużo treści – to nie ma powodu do zmiany jego nauczania. Z kolei dla dziecka, które źle się czuje w szkole i jest emocjonalnie „skurczone”, nie lubi tam chodzić – szansą jest nauka w domu, gdzie może odżyć. A do szkoły zawsze może wrócić.

Edukację domową można podjąć, pozostając pod opieką obecnej szkoły bądź nawiązując kontakt ze szkołą specjalizującą się w edukacji domowej w naszym województwie. Można też szukać informacji w internecie, gdzie zdobędziemy wszelką potrzebną wiedzę na ten temat i konkretne instrukcje.

* * *

Aleksandra Nitkiewicz
Coach i polonista, doradca życia rodzinnego. Żona i mama z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i domu

Aleksandra Sztuka
Lekarz psychiatra, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, żona i matka z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i w domu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem