Reklama

Marsz dla Życia i Rodziny

2018-06-20 08:09


Edycja lubelska 25/2018, str. IV

Katarzyna Artymiak
Lubelski marsz poprowadził abp Stanisław Budzik

Lublin

Już po raz 15. ulicami Lublina przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny. Pod hasłem „Dziękuję, że żyję” zgromadziło się kilka tysięcy osób. Przemarsz włączał się w ogólnopolską akcję Marszów dla Życia i Rodziny, których hasło przewodnie brzmiało „Polska rodziną silna” i nawiązywało do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz do 40. rocznicy wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. W Lublinie do tych rocznic dołączyła 100. rocznica powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, miejsca, gdzie powstała lokalna idea marszów. Głównymi organizatorami wydarzenia były Fundusz Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej i Centrum Jana Pawła II.

Marsz rozpoczęła 10 czerwca Msza św. na placu przy kościele akademickim KUL, której przewodniczył bp Józef Wróbel. Rozpalony w skwarze upalnego popołudnia plac należał jedynie do nielicznych śmiałków. Większość młodych rodziców z dziećmi i osób starszych szukała schronienia w kościele lub w cieniu drzew i budynków KUL. – Lubelski marsz to swoisty manifest niepodległości ducha i serca, ściśle związany z naszą katolicką uczelnią. Mija 100 lat od założenia tej uczelni, minęła 31. rocznica wizyty Jana Pawła II, który postawił nam tutaj zadanie zawarte w słowach: „Uniwersytecie, służ prawdzie!”. A jaka jest prawda o człowieku? Taka, że człowiek jest stworzony na obraz Boży – mówił prorektor KUL ks. prof. Andrzej Kiciński.

Bp Józef Wróbel podziękował zgromadzonym, że mimo spiekoty dnia przyszli, aby dać świadectwo prawdzie umiłowania życia, aby przez obecność wyrazić solidarność z tymi, którzy troszczą się o życie ludzkie. W homilii Ksiądz Biskup podkreślał, że życie człowieka jest nieporównywalne do żadnej innej istoty, a nauka nie ma problemu z określeniem jego początku: od poczęcia.

Reklama

Po Eucharystii z kampusu uniwersyteckiego wyruszył marsz, który prowadzony przez abp. Stanisława Budzika głównymi ulicami miasta przeszedł na pl. Zamkowy. Jak co roku, na trasie przemarszu w kilkutysięczną kolumnę włączały się kolejne osoby. Wzruszające świadectwo dał starszy mężczyzna, pacjent szpitala, który wyszedł przed budynek, aby okazać swoje poparcie dla inicjatywy. Świadectwo dał także Ryszard Majewski, ojciec Karoliny, zmarłej dziewczyny, która ma stać się patronem nowego funduszu pomocy dla chorych dzieci „Dziękuję, że żyję”. Środki na pomoc dla młodych pacjentów szpitali były zbierane podczas marszu oraz w akcji „Selfie dla życia”.

Zwieńczeniem radosnego wydarzenia był piknik rodzinny. – Dziękuję to najważniejsze słowo w każdym języku. Człowiek kulturalny dziękuję drugiemu za otrzymane dobro. Natomiast rzadko dziękujemy za życie. Tymczasem życie jest najwspanialszym darem, jaki otrzymaliśmy. Najpierw dziękujemy Panu Bogu. Życie jest pierwszym i najwspanialszym darem, jaki otrzymaliśmy od Pana Boga, fundamentem, na którym możemy budować wszystkie inne dary – mówił na pl. Zamkowym abp Stanisław Budzik. Pasterz przypomniał o potrzebie wdzięczności rodzicom za to, że nam przekazali życie, że wprowadzili nas w życie i nam towarzyszą na drogach życia oraz „innym ludziom, że żyją”. – Gdybyśmy mieli być sami na tym świecie, zanudzilibyśmy się na śmierć – mówił Ksiądz Arcybiskup, zachęcając do wdzięczności.

– Dziś jest tyle narzekania, a życie naprawdę jest darem. Kiedyś się budziłam i narzekałam, a dziś się budzę i uśmiecham – mówiła Majka Jeżowska, która mieszkańcom Lublina przypomniała swoje największe przeboje.

Anna Artymiak

Chełm

Marsz dla Życia i Rodziny w Chełmie odbył się po raz trzeci. Uczestniczyło w nim ponad 500 osób. Wszyscy chcieli zaświadczyć, że rodzina i życie od poczęcia jest najważniejszą wartością.

Dwa pierwsze marsze zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana. Pomysłodawcą i inicjatorem wszelkich działań w tym kierunku był Edward Czuwara, przewodniczący chełmskiego oddziału tej organizacji. – Jestem przeciwnikiem aborcji. Zabijanie poczętych, a jeszcze nienarodzonych dzieci jest zbrodnią. Każde dziecko ma prawo do życia od samego poczęcia. Bóg daje życie i nikt z nas nie ma prawa życia odbierać i decydować, kto ma żyć. Dlatego przed trzema laty wraz ze znajomymi z różnych wspólnot, przy wsparciu Kościoła, wyszliśmy na ulice miasta, aby bronić życia – wspomina Edward Czuwara. Jego działania doceniła Fundacja Centrum Życia i Rodziny z Warszawy, która odznaczyła go „Tarczą Obrońców Życia”.

Tegoroczny marsz wspólnie zorganizowały dwie chełmskie parafie: pw. Świętej Rodziny i pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny wraz z Katolickim Stowarzyszeniem Civitas Christiana. Głównymi koordynatorami byli ks. Karol Mazur i ks. Jan Tadyniewicz. Pod hasłem „Dziękuję, że żyję” mieszkańcy miasta i okolic najpierw zgromadzili się na Mszy św. sprawowanej w kościele pw. Świętej Rodziny przez proboszcza ks. Mirosława Bończoszka. – Rodzina jest pierwszą i najważniejszą szkołą życia i świętości. Potrzebujemy przebudzenia moralnego, bo współczesny świat będzie robić wszystko, aby zniszczyć rodzinę, wartości chrześcijańskie i narodowe – mówił podczas homilii ks. Paweł Serewa. Bezpośrednio po Eucharystii na ulice miasta wyruszył barwny korowód. – O marszu dowiedzieliśmy się podczas ogłoszeń na dzisiejszej Mszy św. Nie wahaliśmy się ani jednej minuty, aby pójść. Chcemy pokazać, że dzieci to prawdziwa radość, dlatego też i one są z nami – mówiło małżeństwo Anna i Radosław. – Wychowanie to wielki trud, często związany z wyrzeczeniami, lecz warto go podejmować i przekazywać wiarę oraz duchowe wartości dzieciom – powiedzieli Krystyna i Stanisław, którzy na marsz wybrali się z synkiem Antonim i córeczką Elżbietą.

Kolorowy i radosny korowód dotarł do sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej. Przed świątynią na Górze Chełmskiej wszystkich przywitał proboszcz parafii Mariackiej ks. Andrzej Sternik. – Jesteśmy przed tronem Matki, która pierwsza przyjęła życie Boga pod swoim sercem. Nie wstydzimy się przyzywać Jej orędownictwa – mówił proboszcz, zachęcając do modlitwy różańcowej. Ostatnim akcentem marszu był koncert zespołu Arka Noego w parku przy sanktuarium oraz rodzinny festyn.

Tadeusz Boniecki

Puławy

Marsz dla Życia i Rodziny rozpoczął się wieczorną Eucharystią pod przewodnictwem ks. Piotra Treli w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej. Kapłani z puławskich parafii wraz z licznie zgromadzonymi wiernymi modlili się w intencji obrony każdego poczętego życia oraz za powodzenie wszelkich dzieł podejmowanych w celu ochrony ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Następnie marsz przeszedł ulicami miasta do parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Uczestnicy nieśli transparenty i radosnym śpiewem pod kierunkiem ks. Krzysztofa Krakowiaka uwielbiali Boga, dziękując Mu za dar życia, za obecność najbliższych: rodziców, dzieci, dziadków. Na zakończenie na placu przykościelnym odbył się koncert Majki Jeżowskiej, który był okazją do spędzenia niedzielnego wieczoru w rodzinnym gronie. W trakcie wydarzenia można było zauważyć zaangażowanie wielu osób i wspólnot, a w szczególności Stowarzyszenia „Rodzina”. O bezpieczeństwo uczestników troszczyli się puławscy policjanci oraz kadeci z Zespołu Szkół nr 3 w Puławach.

Agnieszka Marek

Tagi:
marsz obrońcy życia

Reklama

Abby Johnson: to, że zobaczyłam aborcję na własne oczy po prostu rozdarło mi serce

2019-09-29 13:25

Paulina Guzik / Warszawa (KAI)

Film Unplanned – Nieplanowane, który w listopadzie wchodzi do Polskich kin był prawdziwym ciosem dla Planned Parenthood - największej sieci klinik aborcyjnych w USA. (Rocznie wykonują oni ponad 300 tysięcy aborcji, co stanowi 1/3 aborcji w całych Stanach). Film Nieplanowane o byłej dyrektorce jednej z ich klinik wyświetlany był w amerykańskich kinach przez 14 tygodni, przez wiele tygodni utrzymywał się też na szczytach list sprzedawanych DVD. Właśnie miał premierę w Kanadzie, Meksyku, wkrótce zobaczy go cała Ameryka Łacińska. Paulina Guzik rozmawiała w "Między Ziemią a Niebem" TVP1 z bohaterką filmu Nieplanowane, Abby Johnson.

wikipedia.org

Publikujemy treść rozmowy:

PG: Jak twoje życie wyglądało wtedy kiedy byłaś dyrektorem kliniki aborcyjnej?

ABBY JOHNSON: Zupełnie normalnie! Byłam żoną, mamą, mieliśmy jedną córkę Grace, lubiłam swoją pracę, myślałam że robię rzeczy właściwe, byłam związana z Planned Parenthood odkąd byłam studentką, zarabiałam mnóstwo pieniędzy i sadziłam że będę z nimi związana do końca życia.

Sama dokonałam aborcji kiedy pracowałam w klinice. Stajesz się wtedy po prostu uodporniony na śmierć i zabijanie. Bo staje się to normalnością. A to nigdy nie powinno być normalne. Byłam uczona że płód to takie nic, że to tylko tkanka, po prostu nic ważnego.

PG: Jak to się stało że twoje zdanie o aborcji zmieniło się o 180 stopni?

- Poproszono mnie, abym weszła i asystowała przy zabiegu aborcji przy jednoczesnym ultrasonografie. To był dla mnie straszny szok – zobaczyłam 13 tygodniowe dziecko walczące o życie w łonie mamy przeciwko narzędziom aborcyjnym. I dokładnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że w tym łonie było ludzkie życie, że aborcja to życie zabiera niewinnej ludzkiej istocie i jeśli te dwie rzeczy były prawdą- to wiedziałam że byłam po złej stronie całej debaty. Więc skończyło się na tym że odeszłam i zaczęłam głośno mówić o moich doświadczeniach.

To, że zobaczyłam aborcję na własne oczy po prostu rozdarło mi serce. Gdybym zobaczyła 3 latka, który walczy o życie bo ktoś chce mu je odebrać– zainterweniowałabym! W momencie gdy zobaczyłam zabieg poczułam się jakbym patrzyła bezradnie jak takie samo dziecko umiera.

PG: Twoje życie zmieniło się - od razu na lepsze czy wręcz przeciwnie?

- Można powiedzieć, że jedno i drugie. Ciężko było odejść od ludzi z kliniki, którzy wydawało mi się byli moimi przyjaciółmi, ciężko było odejść ze stabilnej pracy którą miałam, było to przerażające bo odeszłam z pracy nie wiedząc co innego będę teraz robić. Więc z jednej strony czułam strach a z drugiej ulgę, trochę jakbym właśnie wyszła z więzienia, czułam jakby mój wyrok został właśnie zakończony. Wiec to było wspaniałe, naprawdę ponownie odkrywałam swój związek z Bogiem i to było niezwykłe, ale zwykłe ziemskie sprawy, jak pieniądze, jak zapłacimy za nasze rachunki – to było przerażające. Ale Pan Bóg nas przez to przeprowadził - Przenieśliśmy się do mniejszego domu, kupiliśmy tańszy samochód, jakoś się to ułożyło.

PG: Czy kiedy zrozumiałaś, czym jest aborcja poczułaś, że ty się nawróciłaś?

- To nie była tylko zmiana serca dotycząca aborcji, ale też nawrócenie duchowe dla mnie. Musiało tak być, bo musiałam skonfrontować się z tym co robiłam w klinice aborcyjnej. A więc po pierwsze zdałam sobie sprawę, że muszę też poszukać przebaczenia. I prawdziwe przebaczenie mogło przyjść tylko od Chrystusa, więc oczywiście w moim sercu dokonało się nawrócenie

PG: jak film Nieplanowane wpłynął na wasze działania pro life?

- Mam nadzieję że wraz z tym filmem ludzie poczują się zmotywowani do tego, aby zrobić więcej dla ochrony życia. Jest wielu ludzi, którzy mówią „a tak, tak, jestem pro life” ale nic właściwie nie robią. I mam nadzieję, że ten film przekona ludzi, aby robili więcej. Widzieliśmy już dzieci ocalone dzięki filmowi, bo ich mamy poszły go zobaczyć, więc mam nadzieję że jest to narzędzie dla świata. Bo przecież nikt nie mówi nam prawdy o aborcji. Wiemy tylko tyle, ile mainstreamowe media chcą, żebyśmy wiedzieli. Więc mam nadzieję, że ten film z jednej strony pokaże prawdę, a z drugiej strony pokaże boskie miłosierdzie i łaskę. Imam też nadzieję, że da ludziom ukojenie, szczególnie kobietom które przeszły przez aborcję.

Teraz po wielkim sukcesie filmu w USA dostajemy wiele wiadomości od rodziców którzy zdecydowali, że nie dokonają aborcji po zobaczeniu Nieplanowanego. Mieliśmy wiadomości od widzów, którzy pisali że weszli do kina wspierając aborcję, a wyszli pro life. I dlatego właśnie zrobiliśmy ten film. Aby ułatwić tego typu nawrócenie.

PG: A więc jaka JEST prawda o aborcji, co mówisz ludziom od lat swojej działalności pro life?

- Mówię ludziom, że aborcja zabiera ludzkie życie. Niewinne, niepowtarzalne ludzkie życie. I że aborcja rani kobiety. Że nie jest tym co o niej mówią. Możesz wymazać tą ciążę fizycznie, ale nigdy nie wymażesz jej ze swojej pamięci. Bo nie jesteśmy do tego zdolne jako kobiety i matki.

PG:A co było dla ciebie najgorszym odkryciem dotyczącym przemysłu aborcyjnego kiedy już stanęłaś po drugiej stronie?

- Najbardziej przerażającą rzeczą było to, jak udało im się zinfiltrować media. Jak z ogromnym sukcesem sprzedali swoje kłamstwo do społeczeństwa na masową skalę. Mogą powiedzieć cokolwiek i ludzie po prostu w to wierzą. To jest najbardziej przerażające - ludzie przestali myśleć samodzielnie, wierzą w jakiekolwiek punkty debaty jakie są im narzucane.

PG: Czy film Nieplanowane był największym dla nich ciosem?

- Mam taką nadzieję! Takie były nasze modlitwy. Myślę że był dla nich takim zaskoczeniem, że nie wiedzieli nawet jak na niego zareagować.

PG: Czy media społecznościowe blokują twoje strony i posty tak jak w przypadku innych ruchów pro life?

- Oczywiście też tego doświadczaliśmy, ale po prostu idziemy do przodu, walczymy o swoje. Być może wreszcie kiedyś managerowie mediów społecznościowych zdadzą sobie sprawę, że jedyne co robią to pomagają nam blokując nas, bo za każdym razem, kiedy to robią, to tylko podburza naszych zwolenników.

PG: Jak wygląda też sytuacja przemysłu aborcyjnego w USA? Coraz więcej polityków popiera aborcję właściwie do końca ciąży…

- W Stanach mamy milion aborcji rocznie. 1/3 z nich jest wykonywana przez Planned Parenthood. Są oni największą aborcyjną siecią, wykonywanych jest przez nich 345 tysięcy aborcji. Ta liczba rośnie. Mogą mówić, że prowadzą działania, w których próbują uchronić przed aborcją, ale prawda jest inna . A większość Amerykanów wcale nie jest za tym, aby aborcja była dozwolona przez całą ciążę. 45% Amerykanów mówi że aborcja nie powinna być w ogóle legalna, przez całą ciążę. Partia Demokratyczna zupełnie oszalała na temat aborcji, czego nie popierają Amerykanie. Myślę że aborcja będzie wielkim tematem przyszłych wyborów.

PG: Kiedy za coś dzisiaj dziękujesz , to za co najczęściej?

- Po pierwsze dziękuję za moją rodzinę. Mam teraz 8 dzieci a kiedy pracowałam w Planned Parenthood miałam jedno. Bez doświadczenia nawrócenia nie miałabym rodziny, jaką mam dzisiaj. Jestem wdzięczna za mojego męża który mnie wspiera, ale jestem wdzięczna także za to, że tak wielu ludzi otworzyło się na słuchanie mojej historii. I powitało mnie w ruchu pro life – osobę która zarządzała kliniką aborcyjną. Wcale nie musieli mnie zaakceptować, ale to zrobili. Zaakceptowali moją historię i teraz to ona zmienia serca.

rozmawiała Paulina Guzik

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polak strzelił gola głową... z połowy boiska.

2019-10-17 18:41

wPolityce.pl

Byli już tacy piłkarze, który strzelali gole z połowy boiska. Ale nigdy się nie zdarzyło, by głową. Kto tego dokonał? Oczywiście Polak!

youtube Basford United FC
Stefan Galiński

Polski obrońca angielskiego Basford United FC, Stefan Galiński stał się gwiazdą internetu. W spotkaniu przeciwko FC United of Manchester (3:1) strzelił głową gola z połowy boiska.

Obejrzyj film: Gol Roku

Stef, jak nazywają go na Wyspach Brytyjskich, zdobył bramkę w 62. minucie meczu Northern Premier League Premier Division (ósmy poziom). Defensor mocno uderzył piłkę głową, która przelobowała niepewnie interweniującego bramkarza drużyny przeciwnej i wpadła do bramki. Kandydat do gola roku!

25-latek od wielu lat występuje na angielskich boiskach. Grał między innymi w juniorskich ekipach Derby County czy Stoke City.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Indian amazońskich: Ewangelia musi się inkulturować

2019-10-18 19:16

Beata Zajączkowska/vaticannews / Watykan (KAI)

Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”. Papież Franciszek mówił o tym w czasie spotkania z grupą około 40 Indian amazońskich. Część z nich uczestniczy w synodzie, a pozostali biorą udział w innych okołosynodalnych inicjatywach, jakie odbywają się w Rzymie.

Vatican News / AFP
Papież do Indian amazońskich

Na początku spotkania dwoje przedstawicieli rdzennych ludów Amazonii podziękowało Papieżowi za zwołanie synodu i poprosiło go o pomoc w zapewnieniu spokojnego i szczęśliwego życia ich ludom, w ochronie ziemi i wody, tak aby mogli z nich korzystać także ich potomkowie.

Franciszek mówił o tym, że Ewangelia jest ziarnem, które pada w ziemię i wzrasta zgodnie z cechami danej ziemi. Mówiąc o regionie amazońskim, wskazał na niebezpieczeństwo nowych form kolonizacji. Odwołując się do początków chrześcijaństwa, które zrodziło się w świecie żydowskim, rozwijało się w świecie grecko-łacińskim, a w końcu dotarło do innych ziem, w tym słowiańskich, wschodnich i amerykańskich, Ojciec Święty podkreślił, że Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”.

W czasie spotkania z Papieżem przedstawicielom Indian towarzyszyli abp Roque Paloschi, metropolita Porto Velho w Brazylii, i kard. Claudio Hummes, relator generalny Synodu Biskupów. Spotkanie miało charakter bardzo spontaniczny. Franciszek otrzymał w prezencie m.in. tradycyjny łuk oraz pióropusz, w którym chętnie pozował do zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem