Reklama

Sonja Corbitt na Podbeskidziu

2018-07-04 11:10

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 27/2018, str. IV

Monika Jaworska
Modlitwa z Cieszynie z udziałem Sonji Corbitt (na środku)

Katolicka mówczyni z USA ze stanu Tennessee Sonja Corbitt gościła w naszej diecezji w Bielsku-Białej i Cieszynie, głosząc świadectwo swojego życia i rozważając słowo Boże

W Bielsku-Białej wyjaśniała wiernym, jak być nieustraszonym, pokonać swoje demony i kochać z pasją. – Gdy widzimy podziały w naszych relacjach z ludźmi, możemy poprosić Boga o Jego słowo, aby ono przeniknęło te relacje i naprawiło je. Ale to wymaga, abyśmy przyznali się do winy. Albowiem Bóg nie daje nam ducha strachu, ale mocy, miłości i opanowania – powiedziała w kościele św. Maksymiliana w Bielsku-Białej Alesandrowicach. Sonja opowiadała też o przejściu z baptyzmu na katolicyzm. Tam spotkanie poprzedziła Msza św.

W Cieszynie, we franciszkańskim kościele Podwyższenia Krzyża Świętego, przez 2 dni (21-22 czerwca) mówiła o bohaterach wiary. – My mamy ograniczone widzenie, a Boże spojrzenie ogarnia o wiele więcej i On nas zachęca, byśmy poszli z Nim do końca, mimo iż to dla nas trudne – mówiła Sonja, podkreślając za Biblią, że wiara to potencjał – poręka rzeczy, których się spodziewamy, a ich jeszcze nie widzimy. Wyjaśniła to na przykładzie Abrahama, który w wieku 75 lat otrzymał od Boga obietnicę, że będzie miał syna ze swoją żoną Sarą będącą także w podeszłym wieku. – Kiedy próbujemy różne sprawy przyspieszyć, najczęściej sprowadza to ogromy bałagan. Abraham czekał 25 lat na wypełnienie obietnicy. Ma 100 lat, gdy rodzi mu się Izaak. Większość postaci Starego Testamentu czekała przynajmniej 10 lat, a Abraham – 25 lat, przeżywał zwątpienia, z którymi przychodził do Boga, ale za każdym razem Bóg składał mu obietnice– mówiła.

Zauważyła, że zranienia, trauma są jak zasłona na duchu, która uniemożliwia poczucie miłości Boga i uwierzenia w nią. Zaś obietnica mówi, że człowiek może zostać z nich uzdrowiony. Przedstawiła krótki plan pracy nad zranieniami zadanymi przez osoby bliskie. Polega on na tym, by rozważać tajemnice bolesne Różańca, a gdy się będą przypominać zranienia, to trzeba podjąć decyzję, by iść za Jezusem, przebaczać i rozmawiać z Bogiem o swoich cierpieniach.

Reklama

– Biblia mówi nam, że jeżeli jedna osoba przyjmie decyzję o przyjęciu uzdrowienia, może złamać schematy grzechów, które widzimy w naszych rodzinach: alkoholizm, gniew, wykorzystywanie. Bóg obiecuje, że ta jedna osoba, która zrobi to z Nim i tysiąc pokoleń, które nastąpi po tej osobie, otrzymają błogosławieństwo. Musimy się zdecydować, że chcemy być heroicznymi świętymi. Różaniec to jest Biblia na sznurku, a Twoją obietnicą jest uzdrowienie – powiedziała Sonja.

Na wszystkich spotkaniach był czas na modlitwę uwielbienia Boga, a Sonję witał gwardian klasztoru w Cieszynie i duszpasterz „Zacheusza” o. Wit Chlondowski OFM. Spotkania zorganizowała Wspólnota i Szkoła Nowej Ewangelizacji Zacheusz z Cieszyna we współpracy ze wspólnotą Miasto na Górze z Bielska-Białej.

Tagi:
świadectwo Sonja Corbitt

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wenezuela: synodalna delegacja przedstawiła papieżowi sytuację Kościoła w Amazonii

2019-10-21 12:02

Justyna Zuń Dalloul (KAI Caracas) / Caracas

Papież Franciszek spotkał się w ubiegłym tygodniu z grupą duchownych wenezuelskich uczestniczących w Synodzie dla Amazonii, który odbywa się w dniach 6-27 października w Watykanie. "Ojciec Święty, bardzo ciepło wyrażał się o naszym kraju i jego mieszkańcach, a w obliczu kryzysu humanitarnego jaki od kilku lat przeżywa Wenezuela, prosił o stworzenie `łańcucha modlitewnego` " - napisano na koncie na Twitterze Konferencji Episkopatu Wenezueli (CEV).

misyjnedrogi.pl

Wenezuela jest jednym z dziewięciu krajów Ameryki Łacińskiej położonych na terenie ogromnego regionu Amazonii nazywanego "płucami Ziemii". Dokładnie na jej terenie położone są obszary znajdujące się na północy kraju, wzdłuż rzeki Orinoko, gdzie znajdują się województwa: Bolivar, Amazonas, Delta Amacuro na północnym wschodzie, a także część województwa Apure na południowym zachodzie. W sumie "amazońska" część Wenezueli obejmuje obszar 491.339 km kw. , czyli prawie 50 proc. terytorium kraju. Region ten jest też najmniej zaludniony. Na 1 km kw. przypada zaledwie 20 mieszkańców, w sumie mieszka tam ok. 8 proc. ludności tego 32 milionowego kraju, a wśród nich m. in. 24 szczepów indiańskich.

W czasie obrad synodalnych delegaci wenezuelscy zwrócili uwagę na potrzebę formowania diakonów oraz wyświęcania duchownych pochodzących z spośród ludności tubylczej tego oddalonego od wielkich aglomeracji i trudno dostępnego regionu, w tym mężczyzn żonatych i mających rodziny, cieszących się poważaniem oraz dobrą opinią w swoim środowisku (viri probati). Ze względu na niski stopień powołań, w regionach wiejskich oraz wioskach położonych w Amazonii, 80 proc. tej ludności ma możliwość uczestniczenia we Mszy św. i życiu sakramentalnym. Często ma to miejsce jedynie raz w roku.

Obecnie wenezuelski Kościół ma na tym trenie jednego stałego diakona, który wywodzi się i pracuje wśród Indian szczepu Piaroa i jednego księdza oraz pięciu seminarzystów wywodzących się ze szczepu Piamon i uczących się w Wyższym Seminarium Duchownym pw. Wezwaniem Jezusa Dobrego Pasterza w Ciudad Bolivar w diecezji Guayana.

Mimo że w delegacji wenezuelskiej na Synod dla Amazonii nie znalazł się żaden przedstawiciel świecki, ani też przedstawiciel żadnego z wenezuelskich szczepów indiańskich, to ważne są dla wszystkich słowa Franciszka, które wypowiedział 17 października na spotkaniu się z grupą około 40 Indian amazońskich. Odnośnie do regionu amazońskiego papież wskazał na niebezpieczeństwo nowych form kolonizacji. A odwołując się do początków chrześcijaństwa, które zrodziło się w świecie żydowskim, rozwijało się w świecie grecko-łacińskim, a w końcu dotarło do innych ziem, w tym słowiańskich, wschodnich i amerykańskich, podkreślił, że Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze".

Konferencja Episkopatu Wenezueli (CEV) zapewnia, że robi wszystko, aby zapewnić posługę kapłańską mieszkańcom każdego, nawet najbardziej niedostępnego zakątka, tego rozległego, bo prawie cztery razy większego od Polski, kraju. W Wenezueli pracuje liczna grupa misjonarzy katolickich z innych krajów, w tym z Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem