Reklama

Niedziela Sandomierska

Biskup u oazowiczów

Przeżywających wakacyjne 15-dniowe rekolekcje zorganizowane przez Ruch Światło-Życie odwiedził bp Krzysztof Nitkiewicz. 9 lipca Ordynariusz Sandomierski był u młodzieży w bieszczadzkich ośrodkach w Wisłoku Wielkim, Olchowej, Mchawie i Skorodnem oraz u rodzin w Uhercach Mineralnych. Hasłem tegorocznych rekolekcji wakacyjnych, a później całego roku formacyjnego w Ruchu Światło-Życie, są słowa: „Młodzi w Kościele”. W turnusach oazowych biorą udział osoby, które są zaangażowane w Ruch Światło-Życie oraz takie, które po raz pierwszy na wakacyjnych wyjazdach mają do czynienia z wypoczynkiem, formacją i modlitwą

2018-07-17 13:10

Niedziela sandomierska 29/2018, str. I

[ TEMATY ]

oaza

wakacje

bp Krzysztof Nitkiewicz

Ks. Adam Stachowicz

Oazowicze z Wisłoka Wielkiego na wyprawie w górach

Zakończyły się pierwsze turnusy dla uczestników Oazy Dzieci Bożych zorganizowane na terenie diecezji w Mędrowie i Niemienicach oraz w Bieszczadach dla Oazy Nowej Drogi w Wisłoku, Łodynie, Ustjanowej i Mchawie. Starsza młodzież na Oazie Nowego Życia wypoczywała w ośrodkach w Olchowej i Skorodnem. Łącznie, jak podają odpowiedzialni za organizację wypoczynku, to ponad 400 osób.

Rozpoczęły się właśnie drugie turnusy. Na terenie diecezji w Sandomierzu rekolekcje przeżywają młodzi oraz rodziny na trzecim stopniu Oazy Nowego Życia oraz dzieci w Mędrowie, a poza diecezją w Młodzieżowym Ośrodku Turystycznym „Brama Bieszczad” w Olchowej formuje się młodzież gimnazjalna i ponadgimnazjalna.

Pasterska wizyta

Młodych, którzy uczestniczyli w pierwszym turnusie bieszczadzkich oaz w Wisłoku Wielkim, Olchowej, Mchawie i Skorodnem odwiedził bp Krzysztof Nitkiewicz. Podczas spotkań z moderatorami, animatorami i uczestnikami rekolekcji oazowych Ksiądz Biskup wskazywał na potrzebę większego otwarcia na drugiego człowieka. Podkreślał, że Chrystus uczy nawiązywać właściwe kontakty z Bogiem i z ludźmi. – We wspólnocie Kościoła musimy bardziej cieszyć się sobą. Rekolekcje oazowe są do tego doskonałą okazją – wskazywał Ordynariusz Sandomierski.

Reklama

Biskup odwiedził także rodziny, które uczestniczą w rekolekcjach Domowego Kościoła, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło-Życie, odbywających się w ośrodku Oazy Rodzin w Uhercach Mineralnych.

– Dla wielu młodych rekolekcje oazowe to wspaniały czas, by wśród rówieśników dobrze się bawić, a równocześnie podejmować ważne tematy dotyczące życia, wiary oraz duchowej formacji. W tym roku jest większa liczba uczestników niż w ubiegłym roku, co poświadcza, że taki sposób spędzenia czasu wakacji cieszy się dużym powodzeniem wśród młodych. Każdy dzień dotyczy innej tajemnicy różańcowej lub tematu formacyjnego. Codziennie uczestnicy rekolekcji biorą udział we wspólnej Eucharystii. Mają także możliwość przystąpienia do sakramentu pojednania. Każdego dnia prowadzone są spotkania w grupach, które prowadzą animatorzy. Wakacje z Bogiem to także czas wspólnych wypraw w góry, w ciekawe miejsca czy po prostu aktywnego wypoczynku – zaznacza ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii, który towarzyszył Księdzu Biskupowi w odwiedzaniu oazowiczów.

Głos uczestników rekolekcji

Bartek Łatka: – Jestem po raz szósty na oazie. Dla mnie to czas spotkania ze wspaniałymi ludźmi oraz umocnienia mojej wiary. Uczestniczę w drugim stopniu Oazy Nowego Życia, podczas której uświadamiamy sobie, jakie więzy zniewolenia oddalają nas od Chrystusa. Ta świadomość prowadzi nas do decyzji zerwania z grzechem i wejścia w pełnię życia z Jezusem Chrystusem. Zachęcam młodych, którzy chcą żyć pełnią życia, a nie zadowalać się jakimiś jego namiastkami, którzy chcą być szczęśliwi, by wybrali drogę formacji i wypoczynku z Jezusem. On daje taką pełnię szczęścia.

Dominika Piątek z Tarnobrzega: – Przyjechałam na oazę, bo chcę umocnić relację z Bogiem i odpocząć po ciężkim roku szkolnym. To dobry czas, w którym możemy być z ludźmi, którzy żyją tymi samymi wartościami.

Alicja Białek z OND w Wisłoku Wielkim: – Mam 13 lat. Na oazie jestem po raz trzeci. Przyjechałam na rekolekcje, ponieważ podoba mi się podejście do drugiego człowieka, a także atmosfera, która tutaj panuje. Najbardziej podobają mi się spotkania w grupach. Animatorka dokładnie wszystko tłumaczy, dzięki czemu mam pewność, że wszystko rozumiem. Na rekolekcjach nauczyłam się, że najważniejsze jest zaufanie Bogu, ponieważ Pan Jezus jest dla nas dobry i chce nam pomóc w jak najlepszy sposób. Nauczyłam się, że trzeba ufać zarówno Bogu, jaki i ludziom, którzy zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Pana Boga. Uczestnicy oazy są bardzo uprzejmi i pomocni. Animatorzy darzą nas zaufaniem i szacunkiem. Na pogodnych wieczorach możemy nauczyć się miłości do bliźnich poprzez zabawę i współpracę. Dzięki oazie staram się być bliżej Boga i bardziej rozumieć sens Mszy św. Szczególnie przemawiają do mnie kazania księdza, a zwłaszcza jedno, które doprowadziło mnie do łez.

Nikodem Kopeć z OND w Wisłoku Wielkim: – Mam 12 lat. Na Oazie jestem po raz drugi. Przyjechałem na rekolekcje, ponieważ chciałem poznać nowych ludzi oraz dlatego, że panuje tutaj serdeczna atmosfera. Najbardziej podoba mi się Msza św. i sposób jej oprawienia. Można odczuć żywą obecność Pana Boga. Wycieczki, które organizują moderatorzy także mi się bardzo podobają. Możemy poznać wiele ciekawych miejsc, które posiadają interesujące historie. Na tych rekolekcjach nauczyłem się samodzielności oraz wytrwałości, szczególnie podczas modlitwy. Kazania głoszone przez księży są precyzyjne, a zarazem łatwe do zrozumienia i zapamiętania. Uczestnicy oazy są chętni do rozmowy, mogę z nimi nie tylko porozmawiać, lecz również spędzić czas podczas różnego rodzaju zabaw. Na rekolekcjach dowiedziałem się, że trzeba być zawsze posłusznym woli Pana Boga.

Oliwia Cedro z parafii św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim: – Swoje rekolekcje oazowe przeżywam po raz piaty. Dla każdego z uczestników jednym z najlepszych momentów jest zapewne wieczór pogodny, ale na rekolekcjach nie skupiamy się jedynie na zabawie. Moment, w którym ja najbardziej odczuwam obecność Boga, to jednogłośne adoracje. Ogień zapalonej świecy pokazuje nam obecność Boga Ojca, który wypełnia nas w tym czasie. Oazowe rekolekcje wakacyjne są wspaniałym przeżyciem, którego powinien doświadczyć każdy młody człowiek, który chce pogłębić swoją wiarę.

Amelia: – Jestem uczestniczką Oazy Nowego Życia pierwszego stopnia w Olchowej. Na oazie jestem po raz drugi. Bardzo czekałam na tę oazę, ponieważ – jak sama nazwa wskazuje – wkraczamy nie tylko w „nową drogę”, ale również w „nowe życie”. Jadąc na tegoroczne rekolekcje oazowe, czułam się niekochana i zakompleksiona. Moi rodzice są po rozwodzie, obydwoje mają nowych partnerów. Z ojcem nie mam kontaktów, mieszkam z mamą, która okazuje mi miłość, dba o mnie, ale tak naprawdę tego nie czuję. Mam wrażenie, że jest to tylko przekonanie. Pierwszy dzień oazy dotyczył miłości Boga do człowieka. Wbrew pozorom każdemu znany i wiadomy temat, ale dla mnie był wyjątkowy. Mogę stwierdzić, że to najważniejszy dzień spośród wszystkich na oazie. Zrozumiałam wtedy, że Bóg mnie kocha. Może to wydawać się absurdalne, ale ja naprawdę poczułam, że nie jestem sama, że jest ten Ktoś, kto mnie kocha. Moje kompleksy, one są nadal, ale z każdym dniem maleją. Mam już Osobę, która mnie kocha bezwarunkowo, nie patrzy na mój wygląd i majątek. Kocha mnie bez względu na wszystko! Życzę wszystkim zrozumienia i uwierzenia w tę miłość.

Krzysztof Sobiło: – Mam 16 lat, pochodzę z Niska i należę do parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Do wyjazdu na oazę 6 lat temu zachęcił mnie brat i od tamtego czasu chętnie powracam do tej wspólnoty, jaką jest oaza. W tym roku przeżywam swoje szóste rekolekcje wakacyjne. Tym razem uczestniczę w Oazie Nowego Życia pierwszego stopnia. Tegoroczne rekolekcje są dla mnie szczególnie ważne, gdyż już czwartego dnia przyjąłem Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Dzisiaj jest dokładnie połowa 15-dniowych rekolekcji. Codziennie spędzamy czas, ucząc się o słowie Bożym, na rekreacji, a także na modlitwie, szczególnie Mszy św. Cieszę się, że w czasie oazy mogę poznać siebie, drugiego człowieka, a także Boga i doświadczać, jaki ma dla mnie plan.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu: jedności chrześcijan potrzebuje cały współczesny świat

2020-01-18 11:55

[ TEMATY ]

ekumenizm

bp Krzysztof Nitkiewicz

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Artur Stelmasiak

Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz. W związku z rozpoczynającym się dziś Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan przypominamy opublikowany przed tygodniem wywiad z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem.

Tomasz Królak (KAI): Tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony będzie w Kościele pod hasłem „Życzliwi bądźmy”. Jak tę zachętę powinniśmy odczytywać w polskich realiach?

- Warto wspomnieć, że autorami materiałów na tegoroczny tydzień modlitw o jedność, a więc i wspomnianego hasła zaczerpniętego z Dziejów Apostolskich, są mieszkańcy Malty. A Malta, podobnie jak Polska, jest krajem w zdecydowanej większości katolickim. Leży na skrzyżowaniu szlaków morskich, dlatego w swojej historii miała wielu gości i przybyszów, poczynając od świętego Pawła, który uratował się u jej brzegów i został życzliwie przyjęty przez mieszkańców wyspy. Później ci mieszkańcy, już chrześcijanie, katolicy przyjmowali pod swoją opiekę i prawosławnych i wiernych Kościołów protestanckich.

Kiedy bierzemy do ręki materiały przygotowane przez Maltańczyków, ludzi należących do różnych Kościołów, to można powiedzieć, że oni podpowiadają nam, co możemy uczynić jeszcze w Polsce, bo sytuacja jest bardzo podobna.

Co do słowa życzliwość, zawartego w haśle tegorocznych obchodów, powinniśmy, jak zachęca program Tygodnia Ekumenicznego, wyrzucić ładunek za burtę, odsunąć to wszystko, co jest ciężarem w relacjach międzyludzkich: zawiść, zazdrość, złość, uprzedzenia, nietolerancję. Myślę, że w sercu każdego z nas jest tego dużo. W odniesieniach między nami, Polakami, te negatywne uczucia, niestety, dają o sobie znać i zatruwają relacje. Jest to jeszcze bardziej widoczne wobec osób, które wyznają credo w inny sposób lub inaczej się modlą.

Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać. Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

Bardzo podoba mi się hasło ostatniego dnia obchodów Tygodnia Ekumenicznego: "Przyjmij i daj". Trzeba przyjąć to, co inni nam ofiarują - nie chodzi przy tym jedynie o wartości materialne lecz o świadectwo wiary: prawosławnych, protestantów, anglikanów czy przedstawicieli tzw. wolnych Kościołów, z którymi dziś wchodzimy w dialog. Musimy przypatrywać się ich świadectwu wiary, bo ono też jest ważne i cenne. My tymczasem zaoferujmy im nasze świadectwo. Myśląc i postępując w taki sposób umocnimy się nawzajem duchowo, ożywimy nasze człowieczeństwo i może nastąpi jakiś przełom, chociażby mały krok do przodu we wzajemnych relacjach.

KAI: Czekając na te przełomy warto zapytać, co dialog ekumeniczny przyniósł do tej pory? Czy jesteśmy - chrześcijanie różnych Kościołów - rzeczywiście bliżej siebie? Bo do widzialnej jedności wszystkich chrześcijan jest chyba jeszcze daleko...

- Jeśli spojrzymy, jak wyglądały nasze relacje jeszcze 50 lat temu, przed Soborem Watykańskim II, to zobaczymy, że były i ekskomuniki i rozmaite zakazy i wzajemna wrogość. Niewątpliwie Sobór stał się przełomem, dzięki zaangażowaniu dwóch papieży św. Jana XXIII i św. Pawła VI oraz wielu innych osób, w tym również z Kościołów niekatolickich, które pełniły rolę obserwatorów. Od tego czasu pokonaliśmy ogromną drogę. Niektórzy mają pewnie inne zdanie, może nie widzą całości przemian...

Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy krytykują Sobór, nie znając realiów przedsoborowych, łapię się czasami za głowę, bo oni nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego, jak wiele zmieniło się na lepsze. Oczywiście, my katolicy - podkreślał to i św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, a dziś powtarza Franciszek - dążymy do jedności widzialnej, która wyraża się w jedności wiary, sakramentów, hierarchii. Może się wydawać, że droga do niej jest jeszcze długa i niepewna. Zresztą to Duch Święty jest sprawcą jedności, a nie my. Ale powinniśmy zaufać Bogu i, jak mówi papież Franciszek, nie rezygnując z własnej tożsamości, iść dalej razem, próbując budować jedność na różnych frontach i nigdy się nie zniechęcać. Bóg nas zaprasza do współpracy w budowaniu jedności, dlatego bardziej musimy ufać Bogu niż własnym siłom.

KAI: A jak ocenia Ksiądz Biskup stan świadomości ekumenicznej w Polsce, zwłaszcza wśród katolików, którzy przecież dominują? Środowiskom zaangażowanym w dialog między Kościołami jest do siebie bliżej - choćby poprzez świadomość tego, co ich łączy - ale czy zwykłym chrześcijanom także?

- Podczas któregoś z zebrań Zespołu KEP i Polskiej Rady Ekumenicznej narzekałem, że nie ma w naszym kraju wielkiego zainteresowania ekumenizmem, także Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Zaczynając zresztą od księży, bo katolickich duchownych, którzy włączają się w obchody tego wydarzenia nie ma niestety zbyt wielu. Pamiętam, że ówczesny przewodniczący PRE, świętej pamięci prawosławny arcybiskup Jeremiasz powiedział coś takiego: ludzie są tacy zapracowani, zabiegani, zmęczeni, mają tyle spraw na głowie i być może, po prostu, nie uświadamiają sobie potrzeby modlitwy o jedność. Myślę, że miał dużo racji, bo człowiek współczesny jest zajęty milionem różnych spraw, zaniedbuje nawet swoje życie religijne. Spójrzmy chociażby na statystyki dotyczące liczb ludzi chodzących regularnie na niedzielną Mszę św., a cóż dopiero Tydzień Ekumeniczny i wspólna modlitwa z chrześcijanami innych Kościołów.

Tak, brakuje nam świadomości ekumenicznej. Jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich zaangażowanych w różnych ruchach i stowarzyszeniach katolickich, w katechezie. Mamy przecież, dzięki Bogu, takie osoby. Świeccy są wielkim wsparciem dla kapłanów, którzy są często zajęci nie tylko duszpasterstwem ale np. remontami. Nawet jeśli ktoś powie: księże proboszczu, mamy teraz Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, może byśmy coś zrobili z tej okazji, jakieś nabożeństwo, spotkanie, itd. - to będzie jego wkład w dzieło budowania jedności, zaczynając oczywiście od osobistej modlitwy.

Chciałbym, aby świadomość ekumeniczna wzrastała w Ludzie Bożym, bo jedności nie możemy narzucić. Ilekroć w historii była ona narzucana siłą, gdy pojawiała się np. jakaś herezja czy inna okoliczność zagrażająca wspólnocie, tyle razy kończyło się to jeszcze większymi podziałami.

Dzisiaj największym problemem jest obojętność, po prostu obojętność. Tymczasem jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat.

KAI: Zaangażowanie w dialog ekumeniczny niesie i tę wartość, że wzmacnia świadomości własnej wiary...

- Różnie z tym bywa, o czym przekonałem się jeszcze w okresie pracy w Rzymie. Istnieje chociażby poważne niebezpieczeństwo synkretyzmu religijnego. Jeśli człowiek nie posiada solidnej formacji duchowej, teologicznej to może łatwo w ten synkretyzm popaść. Bardzo ważna jest zatem świadomość tego, kim jestem a więc: najpierw umacniam moją tożsamość religijną, a następnie rozmawiamy ze sobą. Tak to powinno wyglądać. Czasami zdarzają się niestety różnego rodzaju eksperymenty ekumeniczne, które mają jakoby skrócić dystans. Jednak takie działania niczemu dobremu nie służą, wręcz przeciwnie - wprowadzają zamieszanie. Znam przypadki księży, którzy obok imienia papieża i własnego biskupa, wymieniają w kanonie Mszy św. imiona zwierzchników innych Kościołów. Przecież nie mamy prawa modyfikować Mszału zatwierdzonego autorytetem papieża, który tego nie przewiduje. Albo np. wprowadzanie interkomunii według własnego widzimisię, chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jasno co można, a czego nie.

Inną bolączką jest uprawianie ekumenizmu na pokaz i celebrowanie samego siebie, własnej otwartości, zmysłu organizacyjnego, czy geniuszu. Tymczasem mamy oddawać cześć Panu Bogu i być jedno w Jego imię, a nie budować jedność wokół siebie. Ekumenizm musi być chrystocentryczny i mieć przełożenie na codzienne życie.

Pochodzę z Białegostoku. Na Podlasiu ekumenizm jest budowany codziennie, bo ludzie z różnych Kościołów żyją i pracują obok siebie. Czasami obawiam się, że na tych obszarach Polski, gdzie panuje praktycznie wyznaniowy monolit, jesteśmy albo ekumenicznie obojętni, albo robimy różne ekumeniczne fajerwerki, które szybko gasną.

KAI: Centralne nabożeństwo ekumeniczne, które odbędzie się 23 stycznia w Warszawie sprawowane będzie w 20. rocznicę podpisania przez Kościół katolicki oraz Kościoły zrzeszone w Polskiej radzie Ekumenicznej, deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu. Tak więc, jakkolwiek droga do pełnej jedności Kościoła jest zapewne jeszcze długa, to są na tej drodze także ważne znaki nadziei, o których warto przypominać.

- Zgadzam się. Musimy w tym roku głośno przypominać o deklaracji dotyczącej chrztu. Pamiętam, że przywoływano ją podczas obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, kiedy w Poznaniu, była czytana przez przedstawicieli Kościołów, które ją podpisały. Rozmawiałem później z młodymi, którzy nie bardzo wiedzieli jaki to miało cel. Nie uświadamiali sobie po prostu znaczenie tego dokumentu. Musimy więc ciągle deklarację o chrzcie przypominać, mówić o niej, budując wokół niej wzajemne relacje.

Kolejną okazją do wzmacniania jedności stanowi Biblia ekumeniczna, która jest dziełem wielu Kościołów. Oczywiście, poszczególne wyznania mają własne tłumaczenia, używane w swoich liturgiach i nie możemy od nich odejść, bo taki tekst wymaga różnych zatwierdzeń i aprobaty. Niemniej, na wspólnych spotkaniach warto z tej Biblii korzystać. Czytana zaś w zaciszu własnego domu może być ona źródłem niejednego odkrycia, cennej refleksji.

Niestety, za mało osób wie, że ta Biblia ekumeniczna istnieje. Musimy więc popularyzować to dzieło. A także mówić o wszystkim, czego wspólnie już dokonaliśmy i starać się zrozumieć, czego jeszcze Pan Bóg od nas oczekuje na polu kontaktów między Kościołami.

CZYTAJ DALEJ

Skandaliczne błędy w Yad Vashem!

2020-01-23 18:23

[ TEMATY ]

Jerozolima

II wojna światowa

Yad Vashem

V Światowe Forum Holokaustu

wPolityce.pl/screenshot/YouTube/Yad Vashem

Przedstawiono nieprawdziwą mapę Polski. Agresja niemiecka dopiero od 1942 roku

Podczas prezentacji w trakcie V Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie przedstawiono mapę sugerującą, że niemiecka agresja na kraje Europy rozpoczęła się w 1942 roku. Naniesiono na nią też błędne kontury Polski.

Zaprezentowany przed wystąpieniem prezydenta Francji Emmenuela Macrona film, w którym pojawiły się mapy, miał tłumaczyć niemiecką nazistowską agresję na Europę. Ofensywę symbolizował kolor brunatny.

Jedna z map podpisana została „Nazistowski podbój 1942”. Zgodnie z nią niemiecka agresja objęła m.in. Austrię, Czechosłowację, Polskę, Węgry, Danię, Białoruś, Litwę i Łotwę. Kolor brunatny wypełnił również terytorium podpisane „Prusy Wschodnie”. Obszar ten w latach 1933-1945 był częścią III Rzeszy.

Na historycznej mapie Polska nie była przedstawiona w granicach sprzed 1939 roku, ani też tych po 1945 roku. Z kolei tereny podpisane jako Białoruś sięgają na południu aż Karpat.

Nazistowska maszyna pożerała państwo po państwie, a gdziekolwiek stąpały nazistowskie buty, następowały szwadrony śmierci, obozy pracy, koncentracyjne i śmierci. Ponad 11 tys. gett i ok. 1 tys. obozów wkrótce pokryło Europę - tłumaczył lektor w trakcie prezentacji.

wPolityce.pl/screenshot/YouTube/Yad Vashem

Mapa z tymi samymi konturami państw została przedstawiona również przy opisywaniu wyzwolenia Europy z okupacji niemieckiej.

Do filmów prezentowanych w Yad Vashem odniósł się też prezydent Andrzej Duda, który przebywa w czwartek w Davos. „Podjąłem słuszną decyzję, nie biorąc udziału w Światowym Forum Holocaustu w Jerozolimie, bo nie powinniśmy autoryzować zafałszowanego przekazu historycznego, przedstawionego przez organizatorów” - powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, że być może odpowiedzią, dlaczego podczas Światowego Forum Holocaustu w Jerozolimie nie dopuszczono go do głosu, były filmy przygotowane przez organizatorów, w których w ogóle nie mówiono o walce Polaków przeciw Niemcom podczas II wojny światowej.

Organizator, fundacja pana Mosze Kantora, po prostu zniekształciła historię, pomijając całkowicie polski udział, naszych żołnierzy w walce z hitlerowskimi Niemcami - powiedział.

Wyraził też wdzięczność wiceprezydentowi USA, za to, że ten na Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie wspomniał o Polsce.

Andrzej Duda dodał, że jest też zadowolony, iż zarówno on, jak i premier Mateusz Morawiecki podjęli „szeroko zakrojoną akcję medialną” w mediach zagranicznych na temat losu Polaków i polskich Żydów podczas II wojny światowej. Podkreślał, że jego rolą jako prezydenta jest „stale domagać się prawdy historycznej dla Polaków”.

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik Episkopatu: zamieśćmy w Internecie ulubione cytaty z Biblii

2020-01-24 08:02

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Niedziela Słowa Bożego

BP KEP

Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Zachęcam do zamieszczania w mediach społecznościowych ulubionych cytatów z Pisma Świętego z hasztagiem #Biblia. W ten sposób dzielimy się Słowem Bożym także w Internecie. A pomoże to wielu osobom w przeżywaniu Niedzieli Słowa Bożego, 26-go stycznia – mówi rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że papież Franciszek wskazuje, że więź między Pismem Świętym a wiarą ludzi jest bardzo głęboka. „Wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie jest skoncentrowane na słowie Chrystusa (por. Rz 10, 17), zaproszenie, które rodzi się w tej relacji, staje się pilne i ważne, tak że wierzący muszą przeznaczyć czas na słuchanie Słowa Pana zarówno w działaniu liturgicznym, jak i modlitwie oraz refleksji osobistej” – napisał Papież Franciszek w liście apostolskim ustanawiającym III Niedzielę Zwykłą Niedzielą Słowa Bożego.

„Internet może pomóc w rozpowszechnianiu Pisma Świętego, w pogłębianiu wiedzy o nim. Dowodem na to są liczne katolickie strony, serwisy i aplikacje poświęcone Biblii. Przybliżają one jej treść, wyjaśniają znaczenie. Pomagają w tym także media społecznościowe” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

„W Piśmie Świętym czytamy, że Słowo Boże jest blisko nas. Internet jest narzędziem, które pomaga w jego rozpowszechnianiu. Zapraszam do uczestnictwa w akcji #Biblia, która właśnie rusza w mediach społecznościowych” – zachęcił ks. Rytel-Andrianik.

Inicjatywa #Biblia jest związana z Niedzielą Słowa Bożego, która w tym roku będzie obchodzona po raz pierwszy w Kościele katolickim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję