Reklama

Ma 100 lat i wciąż się uczy

2018-08-08 10:23

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 32/2018, str. VI

Małgorzata Cichoń
Barbara Kaden-Swolkień – 100-latka na uniwersytecie

Choć to już niezwykła okazja, by ją przedstawić na naszych łamach, jest i kolejna – pani Barbara od 7 lat studiuje na Uniwersytecie Trzeciego Wieku (UTW) przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II (UPJPII) w Krakowie, a tuż po wakacjach ma zamiar podjąć studia stacjonarne z teologii. Jeśli więc ktoś – ze względu na swój wiek – obawia się podjąć nowego wyzwania, powinien poznać sekret żywotności tej 100-latki. Musi go jednak odczytać pomiędzy wierszami...

O co (nie) pytają

Spotykamy się w pokoju profesorskim na UPJPII, towarzyszy nam ks. dr hab. Jan Dziedzic, prof. UPJPII, kierownik ds. tutejszego UTW. – Ostatnio stała się pani osobą bardzo medialną. Udziela wywiadów: „Dziennikowi Polskiemu”, TVN, a teraz „Niedzieli”. Jakie pytania stawiają najczęściej dziennikarze? – postanawiam przejść do meritum. A Barbara Kaden-Swolkień bez wahania stwierdza: – O receptę na długowieczność. Tymi pytaniami jestem zasypywana nie tylko przez dziennikarzy, ale i osoby, które mnie znają z ulicy.

– I co im pani odpowiada? – Zgodnie z prawdą, że nie mam recepty. Nie utrzymuję diety, co teraz jest uznane za jedną z przyczyn śmierci, bo wpływa na choroby kardiologiczne. Jednak już od dzieciństwa nie lubiłam tłuszczy: do dziś nie znoszę masła. Nawet jeżeli kawałek pieczywa odkrojono nożem po maśle, to już tego nie zjem. Kiedyś jajka były w niełasce, teraz wróciły i spożywam je w ilości 2-4 na tydzień. Słodycze bardzo lubię, natomiast herbata musi być bez cukru, bo bym nie wypiła. Gdy w dzieciństwie z jedzenia masła zwolnił mnie znany pediatra, to brałam za to coś słodkiego do chleba, wobec czego popijałam już gorzką herbatą – zdradza swe nawyki żywieniowe urodzona w Rabce-Zdroju seniorka.

Reklama

– A o co ludzie nie pytają, choć chętnie by im pani opowiedziała, mając doświadczenie 100 przeżytych lat? – przechodzę do poważniejszych zagadnień. – Z rozmowy z dziennikarzami TVN wywnioskowałam, że słuchają Radia Maryja. Mówiłam im, że to jest mój uniwersytet, z kolosalną różnorodnością tematyki, zbieżnością ze współczesnymi wydarzeniami, popularyzacją Starego i Nowego Testamentu, co jest dla mnie rzeczą bardzo istotną, bo postanowiłam przeczytać całą Biblię. Nie bardzo mi się to udaje, szczególnie jeśli chodzi o Stary Testament. Wiek robi już swoje i gdy np. położę się w ciągu dnia – potrafię przespać audycję, która mnie interesuje. A zawsze staram się słuchać ks. prof. Henryka Witczyka. To mój ulubiony teolog, który jest jednym z prowadzących audycję pt. „Szukając Słowa Bożego”. Dzięki niej jestem przygotowana do udziału w niedzielnej liturgii.

Spełnione życzenia

– Czy długie życie jest wartością? Przecież wszyscy sobie tego życzymy, śpiewając „100 lat” – dopytuję. – Uważam, że to wspaniały wiek! Ta długa doczesność daje możność poprawy życia i, jak to się mówi, „dostania do nieba” – odpowiada pani Barbara. Myli się jednak ten, kto sądzi, że czas przeszedł jej bezproblemowo. Po 10 latach małżeństwa jej rodzice rozwiedli się. Brat i ojczym zginęli w Auschwitz. Pochowała męża, a niedawno – najstarszego syna. Sama uległa dwóm wypadkom i pomimo zaawansowanej osteoporozy, jej kości nie złamały się. – Lekarz prowadzący uważa to prawie za cud, a rodzina mówi, ze jestem z żelaza – uśmiecha się seniorka.

Życząc sobie 100 lat dodajemy: „w miłości, radości, zdrowiu”. A co pomaga przejść przez te „ciemniejsze” dni? – Bardzo pomaga wiara. Wiadomo, że ludzie wierzący mają motywację całkiem różną od niewierzących. Tak się złożyło, że gimnazjum w Rabce, do którego uczęszczałam, prowadziły bardzo religijne panie: Irena, Zofia i Krystyna Szczuka. Ta ostatnia skończyła teologię i nam ją wykładała. Nigdy nie opuszczałam niedzielnej Eucharystii, a dziś staram się być na niej codziennie. Należę do parafii Mariackiej w Krakowie, a na Mszę św. chodzę do podlegającego jej kościoła św. Marka, gdzie posługują księża z UPJPII. Co miesiąc przystępuję co sakramentu pokuty i pojednania – mam stałego spowiednika, który jest równocześnie moim kierownikiem duchowym i każdorazowo poświęca mi na ten sakrament godzinę czasu. Jeśli chodzi o modlitwę, lubię „Ojcze Nasz”. W ciągu dnia preferuję akty strzeliste. Różne, swoimi słowami, np. często modlę się za zmarłych z rodziny – wyznaje seniorka.

Czy jej życie religijnie na emeryturze „rozkwitło”? – Gdy pracowałam jako lekarz (w Szpitalu Uzdrowiskowym w Krynicy, a także w Nowym Domu Zdrojowym na oddziale klinicznym, którego konsultantem był znany hematolog prof. Tadeusz Tempka) i prowadziłam dom, nie miałam możliwości być codziennie na Eucharystii. Dzieci mówią, że teraz jestem dewotką. Twierdzą też, że nie mogę mieć szerokich horyzontów, słuchając np. tylko jednego radia. A mnie szkoda czasu na kolejne serwisy informacyjne w innych stacjach. Jestem więc uważana w rodzinie za czarną owcę. Ale sobie z tego nic nie robię. Wybieram się – nie wiem, czy to się uda – na Sylwestra Radia Maryja do Torunia. Może by się z UTW kilka osób uzbierało na wspólny wyjazd? (Seniorka zwraca się do obecnego z nami ks. Jana Dziedzica). Ja bym miała oprócz siebie dwie pasażerki... Mam marzenie, żeby zatańczyć tam z o. Janem Królem, z pochodzenia góralem.

Twarz Uniwersytetu

Pani Barbara, „twarzą” UTW przy Uniwersytecie Papieskim, została jako 93-latka. – O studiach dla seniorów dowiedziałam się całkiem przypadkowo od znajomej dietetyczki, która tak jak ja przeniosła się z Krynicy do Krakowa. Powiedziała, że można się zapisać. Na drugi dzień po spotkaniu z nią zrobiłam to i jestem bardzo zadowolona. Interesują mnie zwłaszcza zajęcia z Biblii i teologii. Audycje w Radiu Maryja ułatwiają mi zrozumienie trudniejszych wykładów – przyznaje aktywna 100-latka.

Można powiedzieć, że „gen” otwartości na naukę i nowe wyzwania, pani Barbara odziedziczyła po przodkach. Jej ojciec, dr Adam Kaden, był literatem, malarzem i architektem. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, m.in. u prof. Ignacego Chrzanowskiego (ojca bł. Hanny Chrzanowskiej). – Tato był też mecenasem sztuki i nauki, wszechstronnie utalentowanym, z wyłączeniem muzykalności, czego i ja nie posiadam. Dobrze znał się z marszałkiem Józefem Piłsudskim, a nawet służył w Legionach, choć krótko, ze względu na stan zdrowia – opowiada córka Adama Kadena.

Jej dziadkiem (od strony matki), a zarazem ojcem chrzestnym, był Zygmunt Markowski, zasłużony w Polsce prof. medycyny i weterynarii. Z kolei dziadek ze strony ojca, lekarz pediatra dr Kazimierz Kaden, został właścicielem uzdrowiska w Rabce. A prapradziadek Ernest Leopold Kaden, weteran powstania listopadowego, to inżynier górnictwa i hutnictwa. Rodzina wywodzi się z Kadania w Czechach. Jak można przeczytać w internecie, jej przedstawiciele w XVI wieku bywali burgrabiami w Norymberdze, a od XVII wieku osiedlili się w Saksonii, gdzie pełnili godności na dworze Wettinów.

Geny pani Barbary, za przyczyną małżeństwa z kolegą ze studiów medycznych, Andrzejem Swolkienem, „połączyły” się z genami z Kresów, Litwy. Jaki więc moja rozmówczyni ma teraz charakter? – Dzieci mówią, że jestem uparta. Zgadzam się, jestem uparta, ale w pozytywnym celu – odpowiada z uśmiechem.

Ważne szczegóły

Po wakacjach 100-latka ma zamiar podjąć na UPJPII studia stacjonarne z teologii. – Jestem dalej zainteresowana rozwojem wiary – wyjaśnia. I od razu dopytuje ks. Jana, czy jest możliwe, by zapisała się na grekę i łacinę. Bo języki to jej hobby. W gimnazjum uczyła się francuskiego. Niemieckiego nauczyła się sama, nie mając żadnych kontaktów z Niemcami w czasie okupacji. Drugie jej hobby to meble antyczne. A motywacja, która sprawiła, że przed laty pani Barbara wybrała medycynę, jest wciąż aktualna: – Interesuje mnie człowiek – stwierdza emerytowana lekarka.

Czy myśli o przejściu do wieczności? – Chciałabym mieć przynajmniej dwa tygodnie na przygotowanie się. Bo uważam, że to najważniejszy dzień w życiu. Imponuje mi moja kuzynka, która świadomie umierała. Zaprosiła całą rodzinę i się z nimi żegnała.

– Trzeba przywiązywać wagę do każdego dnia, jakby miał być ostatnim. Ta dewiza bardzo mi odpowiada – mówi pogodna seniorka. – Bo przecież sto lat nie bierze się z niczego, składa się z poszczególnych dni, chwil... – zamyślam się. A moja rozmówczyni potwierdza: – Nasze życie składa się ze szczegółów. Przykładowo, dobry obiad to też istotna sprawa!

Mówi ks. Jan Dziedzic:
– Barbara Kaden-Swolkień jest jedną z najpilniejszych studentek Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy UPJPII. Systematycznie uczęszcza na zajęcia, dni skupienia oraz inne uczelniane wydarzenia.

Tagi:
sylwetka

Dobry pasterz

2019-09-10 13:00

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 37/2019, str. 4

Ks. Dariusz Jaworski pracował na misjach w Ekwadorze, gdzie dzięki jego talentom powstała jedyna w tym kraju Kalwaria, sanktuarium Męki Pańskiej. W 2019 r. powrócił do ojczyzny i objął urząd proboszcza na lubelskiej Ponikwodzie

Ewa Kamińska
Powitanie nowego proboszcza przez parafian

Każdy proboszcz powołany jest do uczestnictwa w pasterskiej trosce Chrystusa o swoje owce – podkreślał abp Stanisław Budzik podczas wprowadzenia proboszcza do parafii pw. Chrystusa Króla na lubelskiej Ponikwodzie. Został nim dotychczasowy misjonarz ks. dr Dariusz Jaworski. Nowy proboszcz przejął parafię po ks. Marku Warchole, który przepracował w niej 27 lat.

Przyszedł z daleka

Ks. Dariusz Jaworski przyszedł z bardzo daleka, choć urodził się w Lublinie w 1965 r., na terenie parafii pw. Miłosierdzia Bożego. W 1991 r. skończył lubelskie seminarium i rozpoczął kapłańską pracę jako wikariusz w Baranowie. Następnie podjął studia dogmatyczne na KUL; pomagał też w Zagłobie i był wikariuszem w rodzinnej parafii. Po obronie doktoratu w 2000 r. wykładał w Instytucie Wyższej Kultury Religijnej KUL oraz w Polskim Centrum Katechetycznym w Wilnie. W 2003 r. wyjechał do pracy misyjnej w Ekwadorze.

– Na początku ubiegłego roku odwiedzałem misjonarzy lubelskich w Brazylii i Ekwadorze. Miałem okazję przypatrzeć się działalności duszpasterskiej ks. Dariusza. Podczas spotkania ze wspólnotą parafialną mogłem usłyszeć od wiernych i zobaczyć, jak wiele mu się udało dokonać w parafii Matki Bożej w Selica, gdzie pracował. Dokończył tam budowę kościoła, w jednej z wiosek wybudował kaplicę. Dzięki jego talentom organizacyjnym w parafii powstała jedyna w Ekwadorze Kalwaria, sanktuarium Męki Pańskiej. Wybudował 14 stacji drogi krzyżowej w 12 kaplicach; kościół parafialny był kościołem stacyjnym w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. Kalwaria została poświęcona i ogłoszona jako sanktuarium w listopadzie 2016 r. 2 czerwca br. ks. Dariusz, tuż przed powrotem do ojczyzny, mógł się radować uroczystością konsekracji świątyni – przedstawiał nowego proboszcza abp Stanisław Budzik. Podkreślił on, że ks. Dariusz szybko opanował język hiszpański, opracował szereg tekstów liturgicznych i opublikował kilka książek po hiszpańsku, które przybliżają tajemnice wiary chrześcijańskiej. Wykładał w tamtejszym seminarium i szkole dla katechetów. – Dzisiaj podejmuje kolejne, ważne zadanie. Księże Dariuszu, Chrystus Pan cię posyła, abyś tej wspólnocie hojnie rozdawał Jego Słowo, Jego Ciało i Jego przebaczenie; abyś ten Boży lud prowadził „do miasta Boga żywego, do Pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa” – mówił Pasterz.

Ojcowskie zwierzchnictwo

Przedstawiciele parafii powitali chlebem i solą proboszcza ks. Dariusza Jaworskiego. – W tych czasach być proboszczem, troszczyć się o zbawienie powierzonych sobie parafian oraz o dobro materialne parafii, jest zadaniem trudnym i odpowiedzialnym. W imieniu wszystkich parafian, wspólnot, młodzieży i dzieci, chcemy powiedzieć, że przyjmujemy twoje ojcowskie zwierzchnictwo i pragniemy pod twoim kierunkiem wzrastać w wierze i dążyć do świętości. Zapewniamy, że będziemy cię wspierać modlitwą, pomocą i pracą. Niech Chrystus Król będzie dla ciebie siłą w posłudze, a Maryja Matka Kapłanów otacza swym macierzyńskim płaszczem – powiedziała Marianna Lipniewska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP prosi w Rzymie o modlitwę, aby św. Jan Paweł II był ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2019-11-16 14:41

BPKEP / Rzym (KAI)

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik, zwrócił się do uczestników konferencji pt. „30 lat bez Muru” zorganizowanej w Rzymie przez włoskie stowarzyszenie katolickie Alleanza Cattolica, o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II został ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy.

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

W swoim wykładzie rzecznik Episkopatu przypomniał, że św. Jan Paweł II spełnia trzy warunki, by zostać ogłoszonym Doktorem Kościoła: został ogłoszony przez Kościół świętym, wyróżnia się wyjątkowym stopniem świętości i jego przesłanie teologiczne jest aktualne w każdym czasie.

Ks. Rytel-Andrianik zauważył też, że 27-letni pontyfikat papieża Wojtyły przypadł na czas wielkich przemian w Europie i na świecie, ale jego nauczanie nawiązuje do bieżących kwestii, jak godność człowieka od jego poczęcia do naturalnej śmierci, właściwe korzystanie z wolności, godność pracy ludzkiej, towarzyszenie młodym w rozeznawaniu powołania, wartość modlitwy i cierpienia, godność ludzkiego ciała i miłości, rodzina chrześcijańska.

„W duchu listu przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego do papieża Franciszka, zwracam się z prośbą o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II mógł być ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Z kolei ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański wygłosił wykład nt. roli św. Jana Pawła II w upadku Muru Berlińskiego i jego zasług w tym doniosłym wydarzeniu, które zmieniło oblicze dotychczas podzielonej Europy.

Konferencję zakończy Eucharystia sprawowana w kościele San Salvatore in Lauro pod przewodnictwem abp. Giacomo Morandi, sekretarza Kongregacji Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem