Reklama

Diecezjalne dziękczynienie za plony

2018-09-04 13:45

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 36/2018, str. I

Ks. Piotr Nowosielski
Tegoroczne wieńce dożynkowe pobłogosławił Biskup Legnicki

Tegorocznym miejscem dożynek diecezjalnych i wojewódzkich stał się 9 września Gryfów Śląski. Msza św. została odprawiona pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, a po niej rozpoczęła się część artystyczna.

W uroczystości wziął udział także biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego Waldemar Pytel, organizatorzy tego wydarzenia z Cezarym Przybylskim, marszałkiem województwa dolnośląskiego i burmistrzem miasta Olgierdem Poniźnikiem na czele, wójtowie i przedstawiciele sołectw, delegacje rolników z wieńcami dożynkowymi, mieszkańcy miasta i gminy, goście z Polski i zza granicy oraz wiele innych osób.

Starostą dożynek był Tomasz Krawczyk z miejscowości Wieża, który gospodaruje na 170 hektarach. Dodatkowo zajmuje się hodowlą krów. Starościną dożynek została Magdalena Sawicka z Rząsin. Wraz z mężem uprawia 40 hektarów ziemi i zajmuje się hodowlą bydła, a szczególnie produkcją mleka.

Reklama

Przybywających na plac przed kościołem witał Burmistrz, przedstawiając poszczególne delegacje i osoby biorące udział w wydarzeniu. Natomiast w świątyni powitał obecnych proboszcz miejsca – ks. dziekan Krzysztof Kurzeja.

– Jesteśmy zgromadzeni w imię Jezusa Chrystusa, by razem z Nim i przez Niego składać Bogu Ojcu dzięki za plony, za zdolność do pracy, za wszystko, co jest związane z rolnictwem, hodowlą, pszczelarstwem, czy działkami. Za to, co jest związane z naszym życiem. Dlatego stajemy przed Bogiem, któremu składamy dziękczynienie w tej Eucharystii, w postawie pokory i prostoty, uznając nasze grzechy i wyzwalając w sobie gotowość wychodzenia ku woli Pana Boga – mówił podczas Eucharystii Biskup Legnicki.

Nawiązując zaś do odczytywanego tego dnia Słowa Bożego bp Kiernikowski apelował o ludzi prawego sumienia. Zachęcał też do dziękczynienia składanego Bogu za tegoroczne plony i całe nasze życie, a także, by umieć otworzyć się na Słowo Boga i umiejętnie go słuchać.

– Dzisiejsza Liturgia wzywa nas do tego, byśmy się uczyli słuchania. To jest jeden z przejawów tego, że nie jesteśmy panami, ale jesteśmy w całym naszym życiu osobistym i społecznym sługami. A sługa musi słuchać. Oczywiście są różne szczeble ludzkiej hierarchii, ale my, jako wierzący, wiemy, że słuchamy Jedynego Pana, który objawia swoją wolę na różne sposoby.

Bp Kiernikowski podkreślił też ważną rolę rolników w społeczeństwie i w procesie odzyskania niepodległości, a wszystkich zawierzył Maryi; Tej, która wydała najdoskonalszy Owoc swego życia. Pobłogosławił także wieńce dożynkowe, w których obok elementów religijnych pojawiły się także narodowe.

Po Mszy św uczestnicy przeszli w korowodzie 1111 metrów, jak informował Burmistrz, do miejsca, gdzie odbyła się druga część uroczystości. W programie spotkania znalazły się: obrzęd dożynkowy z „Misterium chleba” w wykonaniu zespołu Łużyczanki z Pobiednej, występ zespołu Podgórzanie i ogłoszenie wyników w konkursie na najładniejszy wieniec dożynkowy. Był też czas na zabawę i koncerty zaproszonych zespołów.

Więcej o dożynkach na str. VIII oraz na www.niedziela.diecezja.legnica.pl

Tagi:
dożynki

Reklama

Dożynki w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Garnku

2018-10-05 12:23

Dawid Witczak

W dniu 9 września w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Garnku odbyły się jak co roku dożynki. Starostami tegorocznych uroczystości była wieś Garnek wraz z sołtysem panią Wiesławą Jędras. Tradycyjne wieńce przygotowali mieszkańcy Garnka, Karczewic, Kuźnicy, Piasków, Kajetanowic i Chmielarzy.

Dawid Witczak
Dawid Witczak

Uroczystą Mszę Świętą o godz. 11.30 odprawił proboszcz ks. Dariusz Tuczapski. W swojej homilii zaznaczał jak ważna jest praca rolnika ale jak i też trudna: „Chrystus pyta: "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.

Tak i my za przykładem tego cudzoziemca powinniśmy dziękować Bogu z tegoroczne plony” - mówił ks.Tuczapski.Podczas nabożeństwa pobłogosławił wieńce i chleby dożynkowe. Liturgię swoim śpiewem uświetniło Koło Gospodyń Wiejskich „Garnkowianki”. Po skończonej Eucharystii wszyscy parafianie otrzymali po kawałku dożynkowego chleba.

Dawid Witczak
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem