Reklama

Męski punkt widzenia

Albumy kontra komputery

2018-09-12 10:40

Jarosław Kumor
Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 48

denira/fotolia.com

Postanowiliśmy z żoną wywołać zdjęcia. Nie robiliśmy tego od dwóch lat. Etap pierwszy: skopiować je z obu telefonów do komputera. Już tutaj zobaczyliśmy, jak ogromne są to ilości. Etap drugi: wybrać zdjęcia do wywołania spośród wszystkich, które zgromadziliśmy na twardym dysku przez 2 lata. Była to praca na kilka dni. Przejrzeliśmy ok. 2 tys. zdjęć (!). W ciągu dwóch lat wychodzi niecałe 3 zdjęcia dziennie. Przy dzisiejszych możliwościach technicznych to w gruncie rzeczy całkiem niewiele. Tak czy inaczej po wyborze zdjęć do wywołania potrzebny był jeszcze etap trzeci: odsiew wybranych zdjęć do rozsądnej ilości.

Smartfony, twarde dyski i chmury danych zastąpiły nam albumy. Szkoda. Piękne było to napięcie, gdy czekało się parę dni na te 20 czy 30 zdjęć z kliszy aparatu. Szkoda było marnować tę kliszę na byle jakie zdjęcia. Trzeba było się postarać, czasami poprosić kogoś o zrobienie fotografii. Dziś mamy selfiesticki i nie potrzebujemy niczyjej pomocy, a „cykać” możemy bez opamiętania i często w ogóle do tych zdjęć nie wracamy.

Reklama

Czyż otworzenie starego albumu z czarno-białymi zdjęciami dziadków czy rodziców nie jest piękne? Mam wrażenie, że wspomnienia lepiej trzymają się na papierze. A wspomnienia zawarte na zdjęciach mogą umacniać więzi rodzinne w zaskakujący sposób. Wspólne, rodzinne przeglądanie zdjęć, zwłaszcza tych starych, to jedne z najpiękniejszych chwil, które pamiętam z dzieciństwa.

Wątpię, czy pliki graficzne szanuje się tak samo jak fizyczne albumy. Komputer czy smartfon to jednocześnie miejsce pracy, komunikacji, rozrywki itp., a album to album. By moje dzieci mogły kiedyś przeglądać stare zdjęcia z mojej młodości czy z pierwszych lat małżeństwa (a są to rzeczy, które wbrew pozorom są dla dziecka pasjonujące), muszę zadbać o to teraz. Mam nieodparte poczucie, że smartfonowa rewolucja może nam odebrać wielki, jednoczący potencjał, drzemiący we wspólnych wspomnieniach. Dlatego wywołujmy często zdjęcia. Komputer to nie to samo.

Jarosław Kumor
Mąż i ojciec, dziennikarz i publicysta, jeden z liderów męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników, redaktor naczelny portalu Odważni.pl

Tagi:
fotografia

Reklama

Cztery kościoły wśród najczęściej fotografowanych miejsc na świecie

2019-07-25 17:23

pb (KAI/Interfax) / Moskwa

Cztery katolickie kościoły znalazły się wśród najczęściej fotografowanych miejsc na świecie. Są to: bazylika Świętej Rodziny (Sagrada Familia) w Barcelonie, katedra Najświętszej Maryi Panny (Notre-Dame) w Paryżu, katedra Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mediolanie oraz katedra Matki Bożej Kwietnej we Florencji.

denira/fotolia.com

Listę sporządzoną przez rosyjski portal cloud.mail.ru otwierają: wieża Eiffla w Paryżu oraz Koloseum i Fontanna di Trevi w Rzymie. Trzecie i czwarte miejsce zajmują: Sagrada Familia i Notre-Dame. Na kolejnych miejscach uplasowały się: prowadzący do wieży Eiffla most Jeny, plac Katedralny (Piazza del Duomo) we Florencji i katedra w Mediolanie. Stawkę zamykają: wieżowiec Burdż Chalifa w Dubaju i katedra we Florencji.

Lista powstała w oparciu o komputerową analizę zdjęć przechowywanych w chmurze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś „Polska pod Krzyżem” – wielkie wydarzenie ewangelizacyjne

2019-09-14 07:53

maj / Warszawa (KAI)

Nawet 100 tys. uczestników spodziewają się organizatorzy akcji ewangelizacyjnej "Polska pod Krzyżem", które rozpocznie się przed południem na lotnisku w Kruszynie pod Włocławkiem. To zaproszenie wszystkich Polaków do osobistego nawrócenia i powrotu do Pana Boga – mówi KAI Maciej Bodasiński z fundacji Solo Dios Basta. - Chcemy odnowić swoją wiarę u jej źródeł, pod krzyżem, tam, gdzie wszystko się zaczęło - dodaje.

W programie wydarzenia jest specjalna modlitwa, w której będzie można oddać Chrystusowi wszystkie swoje zranienia, również te, które dokonały się w Kościele.

Maciej Bodasiński zaznacza, że „Polska pod Krzyżem” to także próba odpowiedzi na fakt masowego odchodzenia Polaków, zwłaszcza młodych, od wiary oraz na kryzys, jaki przeżywa Kościoła instytucjonalny. – Choroba jest poważna, nie wystarczy nalepić plaster i ogłosić reformę. Trzeba spróbować zacząć wszystko na nowo, z Chrystusem. Wrócić do źródła, którym jest krzyż – zaznacza.

Zdaniem organizatorów modlitewnego spotkania, kryzys, którego doświadczamy obecnie w Kościele, ma swoje korzenie w upadku wiary. - Gdybyśmy wszyscy byli wierzący to świat wokół nas byłby inny, Kościół byłby inny. Rezygnując z żywej wiary dopuszczamy do naszej rzeczywistości zło – mówi Maciej Bodasiński.

Zwraca uwagę, że wydarzenie „Polska pod Krzyżem” ma mieć przede wszystkim wymiar indywidualny. - Zapraszamy wszystkich, którzy są pogubieni, którzy czują się przygnieceni życiem i grzechem, którzy czują, że nie potrafią się z niego wyrwać; wszystkich, którzy tęsknią za wiarą. W tym sensie zapraszamy również sami siebie. Chcemy w głębokiej modlitwie stanąć pod krzyżem. Odnowić swoją relację z Jezusem, wyznać Mu miłość i prosić o ratunek. To jest doświadczenie osobiste, ale suma tych indywidualnych przeżyć, daje wymiar społeczny, narodowy – stwierdza organizator.

Organizatorzy spotkania „Polska pod Krzyżem”, postrzegają je jako kontynuację swoich poprzednich inicjatyw – „Wielkiej Pokuty” i „Różańca do Granic”, choć świadomość, że wydarzenia te układają się w pewną całość przyszła dopiero po pewnym czasie.

Program spotkania zasadniczo składa się z dwóch części. Pierwsza rozpocznie się przed godz. 11 zawiązaniem wspólnoty i modlitwą różańcową z rozważaniem tajemnic bolesnych. Następnie jeden z organizatorów spotkania, Lech Dokowicz z Fundacji Solo Dios Basta, wygłosi konferencję „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa we współczesnym świecie”. O godz. 15 zebrani modlić się będą Koronką do Miłosierdzia Bożego, po czym rozpocznie się Eucharystia pod przewodnictwem biskupa włocławskiego Wiesława Meringa. Liturgii towarzyszyć będą uroczyście wniesione relikwie Krzyża Świętego.

O godz. 17.30 przewidziana jest konferencja, podczas której zostanie m.in. odtworzona homilia ks. Dolindo Ruotolo.

O godz. 20.15 rozpocznie się Droga Krzyżowa. - Będzie to szczególna modlitwa. Spróbujemy poprzez nią złączyć z kolejnymi cierpieniami Chrystusa konkretne rany, które każdy z nas nosi w sobie – mówi Maciej Bodasiński.

Po drodze Krzyżowej, ok. godz. 22, rozpocznie się druga – nocna – część spotkania. Będzie to wielogodzinna Adoracja Najświętszego Sakramentu zakończona niedzielną Eucharystią o godz. 3 nad ranem. – Na adorację wszyscy są zaproszeni, choć nie ukrywamy, że jest to część programu przeznaczona dla szczególnie wytrwałych. Ale to część bardzo ważna, którą traktujemy jako rodzaj pokuty, trwanie przy Bogu w pewnym trudzie, dla okazania Mu miłości – zaznacza organizator.

Organizatorzy przygotowują się na obecność ok. 100 tys. uczestników. Wielu z nich przyjedzie autokarami, w grupach organizowanych przez parafie. Przybędą osoby z całej Polski, z dużych miast i z licznych mniejszych miejscowości. Pojawią się też goście z zagranicy, jak np. grupa Polonii z Monachium.

W inicjatywie Polska pod Krzyżem uczestniczą oficjalnie diecezje włocławska, szczecińsko – kamieńska, zielonogórsko – gorzowska, krakowska, ełcka i łomżyńska. Wiele innych, m.in. warmińsko – mazurska, wrocławska, częstochowska, przemyska, kaliska, toruńska, tarnowska, radomska, zamojsko – lubaczowska, legnicka, bielsko – żywiecka, gliwicka, czy siedlecka, zaprasza wiernych do modlitwy w ramach wydarzenia lub w łączności z nim.

Modlitwa taka zorganizowana zostanie w ponad 800 miejscach w całej Polsce a także w Australii, Kanadzie, Irlandii, Anglii, USA, Belgii, Holandii, Austrii, czy Kazachstanie. Do organizatorów dotarło również zgłoszenie z Jerozolimy czy Medjugorie.

Organizatorzy proszą również m.in. o ofiarowanie postu i cierpienia w intencji duchowych owoców wydarzenia.

Całość spotkania „Polska pod Krzyżem” będzie można śledzić online na stronie tvp.info oraz vod.tvp.pl. Droga Krzyżowa transmitowana będzie przez TVP1 oraz Polskie Radio, od godziny 20:15 do 22:15.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włókniarz rozgromił Falubaz. Madsen i Lindgren z kompletami

2019-09-16 01:59

Maciej Orman

W pierwszym meczu o brązowy medal żużlowej PGE Ekstraligi forBET Włókniarz Częstochowa rozgromił na własnym torze drużynę Falubazu Zielona Góra 57:33. W niedzielę 15 września najlepszym zawodnikiem meczu był Leon Madsen, zdobywca „czystego” kompletu 15 punktów. Również niepokonany był Szwed Fredrik Lindgren, który zapisał przy swoim nazwisku 12 punktów z 3 bonusami.

www.wlokniarz.com

Po pierwszej serii startów podopieczni Marka Cieślaka prowadzili 15:9 m.in. za sprawą podwójnego zwycięstwa w 3. biegu pary Adrian Miedziński – Fredrik Lindgren nad duetem gości: Michael Jepsen Jensen – Piotr Protasiewicz. „Miedziak” ze Szwedem dali również popis jazdy parą w 5. gonitwie. Żużlowcy Włókniarza nie dali szans Martinom: Vaculikowi i Smolinskiemu, podwyższając prowadzenie do 10 punktów (20:10).

Zielonogórzanom udało się wygrać drużynowo tylko w 6. wyścigu. 3 punkty zdobył Jepsen Jensen, a trzeci na mecie był Piotr Protasiewicz. Tę chwilową słabość gospodarzy chwilę później zrekompensował kibicom Leon Madsen. W 7. biegu otarł się o rekord toru, wygrywając z czasem 62,71 s.

Kolejna gonitwa to ważny remis dla gospodarzy. Chociaż Jakub Miśkowiak nie zdobył punktu, to Matej Zagar wygrał z nieźle dysponowanymi Jepsenem Jensenem i Vaculikiem. Włókniarz prowadził 29:19.

W 10. biegu fenomenalną passę podwójnych zwycięstw kontynuowali Lindgren z Miedzińskim. „Miedziak” popisowo zamknął Dudka na pierwszym łuku, a Szwed błyskawicznie zjechał do krawężnika i nie dał się nikomu wyprzedzić. Na SGP Arenie zapanowała euforia wyrażona falą meksykańską. forBET Włókniarz prowadził już 37:23.

Do kuriozalnej sytuacji doszło po biegu 12. Sędzia Paweł Słupski dopatrzył się w powtórkach, że taśma startowa wystrzeliła nierówno, dlatego anulował wyniki wyścigu i nakazał jego powtórkę. W drugiej odsłonie gonitwy maszyna startowa ponownie zawiodła. Dopiero trzecie podejście było udane. Zażartą walkę z juniorem gości Damianem Pawliczakiem toczyli Adrian Miedziński i Michał Gruchalski. „Miedziak” przyjechał na metę przed Vaculikiem, a Gruchalski minimalnie pokonał Pawliczaka. Po tym biegu „Lwy” prowadziły 44:28 i były pewne zwycięstwa.

Wyścig 13. to popis Madsena i Lindgrena. Już na pierwszym łuku rozprawili się z Dudkiem i Protasiewiczem, a kibice mogli radośnie machać biało-zielonymi szalikami. Przed biegami nominowanymi Włókniarz prowadził 49:29.

Bieg 14. to zwycięstwo Dudka, 2. miejsce Zagara i ostra walka o punkt Jepsena Jensena z Miedzińskim, którą Polak wygrał.

W ostatnim wyścigu Madsen z Lindgrenem dobili żużlowców Adama Skórnickiego, zwyciężając podwójnie nad Dudkiem i Vaculikiem.

Po meczu rundę honorową na motocyklu wykonał trener gospodarzy Marek Cieślak. Warto zaznaczyć, że w niedzielnym spotkaniu po raz ostatni w roli kierownika startu wystąpił lubiany w Częstochowie Adam Jasiurski.

ForBET Włókniarz Częstochowa jest o krok od zdobycia upragnionego brązu. Rewanż w niedzielę 22 września w Zielonej Górze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem