Reklama

Jego życie to cud

2018-10-03 08:07

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 40/2018, str. V

Piotr Lorenc
Podczas wprowadzenia relikwii św. Ojca Pio

To był wielki człowiek, wielki święty, który przykładem swojego prostego, ubogiego i pełnego modlitwy życia doprowadził tysiące osób do Boga. Mowa oczywiście o św. Ojcu Pio – stygmatyku, mistyku, wspaniałym kapłanie

Wierni z parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Będzinie-Łagiszy od połowy września mogą się cieszyć z jego realnej obecności w miejscowym kościele w relikwiach przywiezionych z San Giovanni Rotondo. Wprowadzenia drogocennych relikwii dokonał 23 września ks. Józef Ośródka na wszystkich Mszach św., przybliżając jednocześnie życie i cuda Świętego z Pietrelciny. – Mam nadzieję, że wprowadzenie relikwii św. Ojca Pio spowoduje duchowe ożywienie w naszej parafii. Relikwie będą wystawione przez cały czas. Wierni w dowolnym momencie będą mogli modlić się za przyczyną świętego zakonnika. Już zauważyłem pierwszy sygnał – bowiem w naszej parafii powstaje kolejne, czwarte koło Żywego Różańca, a wiemy jak św. Ojciec Pio umiłował modlitwę różańcową – powiedział ks. Grzegorz Rozpończyk, proboszcz parafii w Będzinie-Łagiszy.

Stygmatyk

– Nie sposób podczas jednej homilii opowiedzieć o wszystkich dokonaniach św. Ojca Pio. Mam jednak nadzieję, że poruszone tematy spowodują chęć pogłębienia wiedzy o cudotwórcy oddanym na wyłączność Panu Bogu i że za jego przyczyną wyjednacie sobie potrzebne łaski – powiedział ks. Józef Ośródka. W homilii kaznodzieja przypomniał, jak to w jednym z wywiadów kard. Deskur przytoczył relację ze spotkania, którą usłyszał od abp. Karola Wojtyły: – „Z Ojcem Pio rozmawialiśmy jedynie o jego stygmatach. Zapytałem, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył, mówiąc: «Najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany»”. Była to rana, którą „odkryto” dopiero po śmierci Ojca Pio. W 1971 r. br. Fucci znalazł wełniany podkoszulek ze śladem krwawej wybroczyny na ramieniu, blisko obojczyka. Oficjalnie ranę tę uznano dopiero w 1987 r. Dlaczego jednak Ojciec Pio nie powiedział o tej ranie swoim współbraciom, a młodemu polskiemu księdzu? Wiele osób dopatruje się w tym zdarzeniu dowodu na to, że święty stygmatyk rozpoznał przyszłość ks. Karola Wojtyły – relacjonował ks. Ośródka.

Reklama

Cud Wandy

Kaznodzieja przywołał także przykład uzdrowienia Wandy Półtawskiej. – Po wojnie, po studiach, Wanda Półtawska pracowała m.in. jako wykładowca w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Podczas pobytu w Krakowie poznała ks. Karola Wojtyłę. Ale w 1962 r. Wanda Półtawska otarła się o śmierć. Lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór złośliwy. Państwo Półtawscy mieli wówczas czwórkę małych dzieci. Z pomocą przyszedł im abp Karol Wojtyła. Napisał list do Ojca Pio z prośbą o modlitwę wstawienniczą w intencji Wandy. I stał się cud – złośliwy guz i objawy choroby zniknęły. Wanda Półtawska nie od razu uwierzyła w to, co się stało. Początkowo sądziła, że to była błędna diagnoza medyczna. Dopiero wizyta w San Giovanni Rotondo w 1967 r. przekonała ją o szczególnej łasce, jakiej dostąpiła. Tak wspomina spotkanie z Ojcem Pio: „Jego szczególny kontakt z Bogiem zrozumiałam podczas Mszy św. odprawianej przez niego. Ta Msza św. była głębokim przeżyciem. Nigdy nie widziałam kapłana, który w takim skupieniu odprawiałby Mszę św. A po Liturgii Ojciec Pio przechodził koło mnie do zakrystii. Nie znając mnie, zatrzymał się przez chwilę i powiedział: «A więc w porządku?» i popatrzył mi w oczy. A ja nagle zrozumiałam, że to on wyjednał mi uzdrowienie” – przytoczył świadectwo Wandy Półtawskiej ks. Józef.

Kochał Mszę św. i konfesjonał

Podczas homilii nie mogło zabraknąć elementów typowo kapłańskich. Zdaniem ks. Ośródki, Ojciec Pio doskonale rozumiał znaczenie Mszy św. – Zapewne z tego powodu trwała ona nawet do 3 godzin. Do spotkania z Chrystusem w Eucharystii przygotowywał się już od godziny drugiej po północy. Dwie godziny modlił się w celi zakonnej, odmawiając Różaniec, a następnie przez całą godzinę rozmyślał nad Ofiarą Chrystusa. Później bardzo powoli ubierał się w szaty liturgiczne i przyklękał co chwilę, aby i te czynności uświęcić cichą modlitwą. Kiedy nadchodził moment rozpoczęcia Mszy św., uspokajał się, a jego kapłańską duszę wypełniała myśl o ofierze, którą za chwilę miał złożyć „in persona Christi”. Nie bez powodu nazwano go także „męczennikiem konfesjonału”, bo spędzał w nim do kilkunastu godzin dziennie. Ci, którzy chcieli skorzystać z jego posługi, przybywali z różnych zakątków świata i czekali nawet po kilka dni. A spowiedzi u Ojca Pio były szczególne, bo potrafił rozczytać tajniki ludzkich serc, m.in. przypominał penitentom grzechy, o których zapomnieli, albo te, które zataili. Szacuje się, że przez pół wieku wyspowiadał setki tysięcy ludzi – powiedział kaznodzieja.

Tagi:
O. Pio relikwie

Warszawa: relikwie św. José Sáncheza del Río w kościele św. Antoniego z Padwy

2019-12-12 11:16

M.W.

We wspomnienie Matki Bożej z Guadalupe we franciszkańskim kościele św. Antoniego z Padwy w Warszawie bp Piotr Jarecki zainstalował relikwie I stopnia 14-letniego męczennika z Meksyku, wielkiego czciciela Matki Bożej z Guadalupe – św. José Sáncheza del Río (znanego z filmu "Cristiada").

Natalia Kaczmarczyk

Św. José urodził się w 1913 roku, w miejscowości Sahuayo. Zginął w wieku 14 lat, walcząc o wolność chrześcijan. Papież Franciszek kanonizował go 16 października 2016 roku

Święty męczennik jest m.in patronem ludzi młodych. – Zapraszamy do modlitwy za jego wstawiennictwem zarówno młode pokolenie jak i starszych, którzy chcą się modlić za swoje dzieci i wnuki, aby się nie pogubiły w życiu i aby miały mocny kręgosłup moralny – mówi proboszcz parafii św. Antoniego z Padwy o. Lech Dorobczyński OFM. Przypomina, że to także patron niezachwianej wiary. – Wrogowie powtarzali José: „Wyrzeknij się Boga, powiedz, że umarł, a będziesz żył”, tymczasem on wykrzykiwał: „Viva Cristo Rey!” - Niech żyje Chrystus Król i Dziewica z Guadalupe! - przypomina franciszkanin. – Nawet wtedy, gdy na oczach José wieszano jego przyjaciela, nawet wtedy, gdy chciano go uciszyć i złamano mu szczękę, nawet - dodaje o. Dorobczyński.

To także patron wszystkich, którzy doznają prześladowań. – Przyzywajmy jego opieki nad naszymi siostrami i braćmi, których życie jest zagrożone dlatego, że wierzą w Pana Jezusa – mówi duchowny i dodaje: –  Chcemy się modlić przy relikwiach św. José w bardzo ważnej intencji - za dzieci, które doznają przemocy: fizycznej, psychicznej i moralnej – podkreśla proboszcz parafii św. Antoniego z Padwy.

Relikwie I stopnia św. José Sáncheza w postaci fragmentu jego kości na stałe zostały zainstalowane we franciszkańskim kościele przy ul. Senatorskiej. W każdy piątek, po Mszy świętej o godz. 18.00, odprawiane będzie specjalne nabożeństwo do św. José z oddaniem czci jego relikwii.