Reklama

Jak to robią w Sobkowie (i nie tylko)

Nasze Jana Pawła II pamiętanie

2018-10-10 11:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 41/2018, str. VI

TD
Przy papieskich relikwiach. Mszy św. w Sobkowie przewodniczy abp Mokrzycki

W święto Edukacji Narodowej 14 października obchodzimy Dzień Papieski. Hasło tegorocznego Dnia jest zaczerpnięte z literackiego dziedzictwa papieża Polaka. Chodzi o „Promieniowanie ojcostwa”. Jest to tytuł dramatu Karola Wojtyły datowanego na 1964 r. Z kolei 22 października Kościół katolicki na całym świecie wspomina w liturgii św. Jana Pawła II. Zmarły 2 kwietnia 2005 r. pierwszy w dziejach papież z Polski jest jednym z najszybciej wyniesionych na ołtarze świętych w czasach nowożytnych.

Propapieskie inicjatywy

„W Dniu Papieskim nasze rozważania i działania chcemy zogniskować wokół dwóch rocznic z życia św. Jana Pawła II i setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Po pierwsze – przeżywamy 60. rocznicę sakry biskupiej Karola Wojtyły (4 lipca 1958 r. papież Pius XII mianował ks. Karola Wojtyłę biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej; 28 września 1958 r. została udzielona Karolowi Wojtyle sakra biskupia).W tym roku obchodzimy także rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową metropolity krakowskiego – działo się to pamiętnego 16 października 1978 r.; po drugie – Dzień Papieski będziemy też niewątpliwie przeżywać w radosnej atmosferze związanej z setną rocznicą odzyskania niepodległości” – można przeczytać na stronie internetowej Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Jak informuje ks. Karol Zegan, odpowiedzialny przez ostatnie lata za DNT (aktualnie tę funkcję przejął ks. Marcin Boryń), w 2017 r. diecezja kielecka miała wśród swoich uczniów – gimnazjalistów, licealistów, studentów – 48 stypendystów. W lipcu w Kielcach gościło 800 osób w ramach ogólnopolskiego obozu DNT. Nasi stypendyści byli więc gospodarzami i bardzo odpowiedzialnie w tę inicjatywę się zaangażowali. Ponadto wykonywali różne prace wolontaryjne, np. na rzecz hospicjum, oferowali pomoc w lekcjach, odnosili sukcesy w olimpiadach – wyjaśnia ks. Zegan. Zaznacza także, że w 2017 r. w diecezji podczas Dnia Papieskiego zebrano 184 300 zł.

Reklama

Ważny dla wielu środowisk

Polski papież jest kochany i pamiętany – powstają pomniki i, chyba ważniejsze od nich, dedykowane mu inicjatywy duszpasterskie, edukacyjne. Wiele szkół obrało sobie św. Jana Pawła II za patrona; choć ta praktyka nieco w ostatnich latach osłabła, patronat papieski nadal jest cenny i ważny dla wielu środowisk. Przykładem jest społeczność szkolna w Sobkowie.

W tej nadnidziańskiej miejscowości 19 września br. miała miejsce wzruszająca uroczystość z udziałem świadka życia i posługi Jana Pawła II – abp. Mieczysława Mokrzyckiego. Gość ze Lwowa przewodniczył Mszy św. w kościele parafialnym św. Stanisława w Sobkowie sprawowanej z okazji nadania imienia Szkole Podstawowej św. Jana Pawła II, poświęcenia sztandaru szkolnego i wprowadzenia do kościoła relikwii Patrona. Arcybiskup wiele godzin spędził w Sobkowie; w kościele – głosząc homilię, składając świadectwo i w szkole wśród uczniów, a także spacerując po Sobkowie i podpisując swoje książki. W szkolno-religijnym wydarzeniu uczestniczyli także m.in. starosta jędrzejowski Edmund Kaczmarek, wicekurator świętokrzyski Tomasz Pleban, silnie reprezentowany zarząd regionu świętokrzyskich struktur NSZZ „Solidarność” z przewodniczącym Waldemarem Bartoszem, władze lokalne, obecni i emerytowani nauczyciele, mieszkańcy gminy i parafianie.

Miał szczęście być przy Nim

– Przez dziesięć lat miałem szczęście być przy Nim jako jego osobisty sekretarz (był nim w latach 1996–2007, przyp. red.) – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, w kościele w Sobkowie. Zebranym licznie uczestnikom uroczystości przedstawił bardzo osobiste wspomnienia z codziennego obcowania z papieżem – z pozoru „takim samym jak my człowiekiem, a jednak innym”. – Będąc przy nim, odczuwało się pokój, miało się poczucie szczęśliwości i pewności, że to człowiek wiary, którego myśli ciągle zwracały się ku Bogu (...). Charyzmat papieski był zakorzeniony już w początkach życia, do których często wracał we wspomnieniach, gdy np. w Watykanie odwiedzał go kolega z lat dziecinnych, Żyd Jerzy Kluger – wspominał abp Mokrzycki. Mówił o Karolu grającym w piłkę, modlącym się zawsze po lekcjach, chętnym do pomocy i dobrych uczynków wobec kolegów. – Jako kapłan miał świadomość, że głoszone prawdy muszą znaleźć się w przestrzeni medytacji, modlitwy, na to nigdy nie żałował czasu – wspomniał abp Mokrzycki.

Przypomniał rytm papieskiej modlitwy, porannego różańca odmawianego, gdy Ojciec Święty leżał krzyżem, katechizmowy pacierz, godzinki, z „Mszą św., która stanowiła centrum jego dnia”, adorację, błogosławienie światu i nieustanną modlitwą za innych.

– On, człowiek wielkiego umysłu i o duszy artysty, nie wstydził się prostej ludowej pobożności, w której umiał dostrzec głębię – zauważył abp Mokrzycki. Bliskie jego sercu było pielgrzymowanie do sanktuariów maryjnych, sam koronował wiele wizerunków. Był zatroskany o każdego człowieka z osobna, bronił każdego życia, prawa do wolności, zawsze cierpliwy i słuchający innych – podkreślał gość uroczystości w Sobkowie. Podczas Mszy św. miało miejsce poświęcenie sztandaru dla Szkoły Podstawowej, a po zakończeniu Eucharystii abp Mokrzycki błogosławił relikwiami papieskimi. Za „Eucharystię, przepiękne kazanie przybliżające sylwetkę Patrona, za relikwie” – dziękował ks. prob. Leszek Molenda. Zapewniał, że parafia będzie szerzyła kult papieża Polaka.

Sobków z tradycjami

Pierwszy właściciel Sobkowa był arianinem i to on wybudował ok. 1560 r. kościół dla swoich współwyznawców. – Przez 10 lat był tutaj zbór, a kalwini mieli ostoję we właścicielu. Dopiero jego syn oddał świątynię katolikom – wspominał inicjator wydarzenia i wicedyrektor szkoły podstawowej Stanisław Osowski. Po gruntownej konserwacji kościoła, przeprowadzonej przez ówczesnego dziedzica Sobkowa hrabiego St. Szaniawskiego, w 1744 r. kościół został konsekrowany przez bp. Michała Kunickiego. – Bp Szaniawski przekazał Sobków bratankowi i jego żonie, których wnuk Maksymilian Ossoliński założył Ossolineum we Lwowie. Dziadkowie słynnego Maksymiliana spoczywają tutaj w podziemiach kaplicy – mówił Osowski, wykazując związki Sobkowa ze Lwowem.

– W 2001 r. przez posługę śp. bp. Kazimierza Ryczana nasze gimnazjum otrzymało imię Jana Pawła II i rzeczywiście szkoła żyła patronem. Organizowaliśmy koncerty papieskie, wieczornice poświęcone Janowi Pawłowi II, jeździliśmy na pielgrzymki. Biblioteka posiada zbiór 16 tomów przemówień papieża, z których na bieżąco korzystamy – mówi „Niedzieli” dyr. Osowski.

Ponieważ gimnazjum wygasa, należało procedurę nadania imienia uruchomić od nowa i była zgoda, że będzie to Jan Paweł II, co pozytywnie zaopiniowała Rada Gminy. – Przyjęcie patrona to zobowiązanie, a poświęcony sztandar to punkt odniesienia, aby wychować przyzwoitego człowieka – uważa Stanisław Osowski. Tradycją wspólnoty w Sobkowie jest modlitwa przy pomniku Jana Pawła II, który stoi przy kościele. Tam po Mszy św. zebrali się uczestnicy uroczystości, aby wspólnie z abp. Mokrzyckim odśpiewać „Barkę”.

Czego uczy ich Papież

– Jan Paweł II jest moim mentorem, on najlepiej pokazywał, jak powinniśmy żyć w zgodzie z Bogiem i życiem prawdziwego chrześcijanina, jak starać się być coraz lepszym, nie poddawać w żadnej sytuacji – mówi „Niedzieli” uczeń gimnazjum Jakub Ciepluch. – Jan Paweł II nauczył mnie jak przebaczać i to nie tylko osobom bliskim oraz tego, jak ważna jest nauka i pomaganie bliźnim w każdej sytuacji – dodaje gimnazjalista Dominik Stępień. – Jestem ogromnie wzruszona, wspominam dzisiaj wszystkie szkolne wydarzenia związane z Janem Pawłem II, Dni Papieskie, zbiórki, pielgrzymki na zloty szkół papieskich, ufundowanie tablicy w szkole. Nasz patron jest tutaj swój, jakby trochę był stąd, z Sobkowa – mówi nauczycielka szkoły Wiesława Radecka.

Dalsza część uroczystości z oficjalnymi wystąpieniami, ślubowaniem i programem artystycznym miała miejsce w budynku szkoły. Uczy się w niej ok. 250 uczniów. Wójt Tadeusz Domińczak wręczył abp. Mokrzyckiemu herb gminy Sobków na pamiątkę wizyty. Uczniowie szkoły zaprezentowali program artystyczny, pełen ulubionych pieśni papieskich, wierszy, fragmentów przemówień i wspomnień.

Muzeum Samochodu Papieskiego JP 2

Mieści się przy ul. Cmentarnej w Cedzynie k. Kielc. Tam od 21 września można oglądać replikę samochodu papieskiego używanego podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 r. Wstęp do muzeum jest bezpłatny. Pomysłodawcą projektu odbudowy pojazdu był kielczanin Marek Adamczak, prezes firmy Auto Adamczak. Prace nad odrestaurowaniem trwały blisko sześć lat – używano wyłącznie oryginalnych części. Rozpoczęto od poszukiwań oryginalnej ramy podwozia – znaleziono ją u prywatnego właściciela. Papamobile powstało zarówno jako rodzaj pamiątki i hołdu dla papieża oraz w uznaniu dla wszystkich, którzy przed laty stworzyli to niepowtarzalne samochodowe dzieło. Rekonstrukcja wykonana została z wielką precyzją i zachowaniem najdrobniejszych szczegółów, przy pomocy inżynierów i pracowników budujących ten pojazd przed niemal 40 laty.

Prototyp był oparty na podwoziu STAR 660, który na tamte lata był bardzo udaną konstrukcją. Pojazd powstał w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Zbudowano dwa identyczne samochody – na wypadek awarii jednego, możliwe było szybkie przemontowanie gondoli papieskiej do drugiego. Po zakończeniu pierwszej pielgrzymki papieża do Polski, oba pojazdy zostały zarekwirowane przez służby komunistyczne, rozmontowane na części, a następnie zniszczone lub wmontowane do innych pojazdów.

– Wszystkie inicjatywy związane z Janem Pawłem II są dla mnie wielkim przeżyciem i wzruszeniem – powiedział „Niedzieli” abp Mokrzycki. – To patron chyba najbliższy nam, Polakom. Trzeba pamiętać, że zawsze uczniowie i młodzież byli w centrum jego uwagi. Zachęcał ich, aby wymagali od siebie, aby „być” było zawsze ponad „mieć”. To patron, który bardzo dużo ma do zaoferowania środowiskom szkolnym, a szkoły noszące jego imię liczą się w Polsce w tysiącach – podsumowuje gość ze Lwowa.

Stowarzyszenie Przyjaciół Świętokrzyskiej Rodziny Szkół im. Jana Pawła II powstało w 2001 r., skupia ponad 30 szkół różnych szczebli z województwa świętokrzyskiego.

Tagi:
Dzień Papieski

Przekazać pochodnię pamięci

2018-10-31 08:30

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 44/2018, str. IV

Spotkanie słowno-muzyczne i wystawa prac malarskich złożyły się na obchody 18. Dnia Papieskiego, jaki odbył się 15 października w Muzeum św. Jana Sarkandra w Skoczowie

Monika Jaworska
Spotkanie słowno-muzyczne w patio

Wydarzenie rozpoczął występ folklorysty i multiinstrumentalisty Józefa Brody w patio przy budynku muzeum. Zebranych powitał kierownik „Sarkandrówki” Jakub Staroń, który obecnie z Łucją Skrond prowadzi muzeum. – Jako świadkowie pontyfikatu Karola Wojtyły jesteśmy zobowiązani przekazywać pochodnię pamięci kolejnym młodszym pokoleniom – powiedział Jakub Staroń. Józef Broda w wystąpieniu słowno-muzycznym pt. „Spójrz w me serce i choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa” nawiązywał do wypowiedzi Karola Wojtyły, szczególnie do studium etycznego: „Miłość i odpowiedzialność”. Dzielił się też własnymi przemyśleniami przy dźwiękach instrumentów. – Panie Boże, daj siłę każdemu z nas, abyśmy umieli wybaczać. Ja mam za sobą doświadczenie osobiste, kiedy w ułamku sekund wiedziałem, że z Bożą pomocą zbuduję nowy dom, i spalony... zbudowałem. Jestem w tym samym miejscu i błogosławię każdego poranka swoich sąsiadów – powiedział Józef Broda.

Dalsza część spotkania odbyła się w budynku muzeum, gdzie pracownik UŚ prof. Elżbieta Kuraj opowiedziała o prezentowanej wystawie swoich prac pt. „Widzieć/Wiedzieć”. – Widzieć to wiedzieć. A żeby wiedzieć, to trzeba zobaczyć. Jeżeli wiedzieć, to zrozumieć. Czy wszystko wiemy? Czy widzimy? – mówiła Elżbieta Kuraj. Zwiedzający mogli także zobaczyć okolicznościowe pamiątki po Janie Pawle II: 2 medale i różaniec. – W związku z 18. Dniem Papieskim i 40. rocznicą wyboru kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową zaprezentowaliśmy dwa pierwsze medale z pontyfikatu Jana Pawła II, które są wykonane z brązu, pozłacane, nienumerowane, jeśli chodzi o rok samego pontyfikatu.

Na świecie jest ich 1200, z czego 2 mamy z muzeum. Takie medale Ojciec Święty rozdawał delegacjom, osobom prywatnym przy wizytach oficjalnych. Oprócz nich prezentujemy różaniec papieski – jego poszczególne elementy wykonane są z brązu pozłacanego. A jak wiemy – Jan Paweł II powierzył swój pontyfikat Matce Bożej – zauważył Jakub Staroń.

Spotkanie z wernisażem zorganizowało Muzeum Parafialne św. Jana Sarkandra i Stowarzyszenie Panorama Sztuki Chrześcijańskiej „Musica Sacra”. Wystawa będzie czynna do połowy listopada. Kolejna – fotograficzna – będzie dotyczyła 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Bartłomiej Apostoł

Benedykt XVI
Niedziela Ogólnopolska 42/2006, str. 4

WD
Odrestaurowany ołtarz z obrazem św. Barłomieja

Drodzy Bracia i Siostry!

W serii poświęconej Apostołom powołanym przez Jezusa podczas Jego ziemskiego życia dziś naszą uwagę poświęcimy apostołowi Bartłomiejowi. W starożytnych spisach Dwunastu jest on wymieniany zawsze przed Mateuszem, jednak w Ewangeliach różne są imiona tych, którzy są przed nim - raz jest to Filip (por. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 14), innym razem Tomasz (por. Dz 1, 13). Jego imię jest odojcowskie, gdyż ma wyraźne odniesienie do ojca. Chodzi prawdopodobnie o imię pochodzenia aramejskiego - bar Talmaj, co oznacza właśnie „syn Talmaja”.
O Bartłomieju nie mamy wielu wiadomości. Choć jego imię pojawia się zawsze na liście Dwunastu, nie jest w centrum żadnego opowiadania. Tradycyjnie jednak jest identyfikowany z Natanaelem, z imieniem, które oznacza „Bóg dał”. Ten Natanael pochodził z Kany (por. J 21, 2) i jest możliwe, że był świadkiem wielkiego znaku, jakiego Jezus dokonał w tym miejscu (por. J 2, 1-11). Utożsamianie tych dwóch osób jest prawdopodobnie uzasadnione faktem, że Natanael w scenie powołania, przekazanej przez Ewangelię św. Jana, umieszczony jest obok Filipa, to znaczy w miejscu, jakie Bartłomiej ma na liście Apostołów, przytoczonej przez inne Ewangelie. To temu Natanaelowi Filip zakomunikował, że znalazł „Tego, o którym pisał Mojżesz w prawie i prorocy - Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu” (J 1, 45). Jak wiemy, Natanael odpowiedział, przedstawiając mu dość poważne uprzedzenie: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1, 46). Tego rodzaju wątpliwość jest dla nas bardzo ważna. Pozwala zobaczyć, że - według oczekiwań żydowskich - Mesjasz nie mógł pochodzić z miasteczka tak zacofanego, jakim był Nazaret (zob. także J 7, 42). Równocześnie pokazuje to wolność Boga, który przewyższa nasze oczekiwania, sprawiając, że znajdujemy Go właśnie tam, gdzie się nie spodziewamy. Z drugiej strony wiemy, że Jezus w rzeczywistości nie był wyłącznie „z Nazaretu”, ale urodził się w Betlejem (por. Mt 2, 1; Łk 2, 4), zaś ostatecznie przyszedł od Ojca, który jest w niebie.
Wydarzenie z Natanaelem sugeruje nam refleksję, że w naszej relacji z Jezusem nie powinniśmy zadowalać się tylko słowami. Filip w swojej odpowiedzi kieruje do Natanaela bardzo znaczące zaproszenie: „Chodź i zobacz” (J 1, 46). Nasze poznanie Jezusa potrzebuje przede wszystkim żywego doświadczenia: świadectwo innych jest bardzo ważne, gdyż z reguły całe nasze życie chrześcijańskie rozpoczyna się od zwiastowania, które dociera do nas za pośrednictwem jednego lub większej liczby świadków. Jednakże musimy przekonać się osobiście, w ostatecznym i głębokim spotkaniu z Jezusem, w sposób analogiczny do Samarytan, którzy po usłyszeniu świadectwa ich współmieszkanki, którą Jezus spotkał przy studni Jakuba, chcieli bezpośrednio z Nim rozmawiać. Po tej rozmowie powiedzieli do kobiety: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata” (J 4, 42).
Powracając do sceny powołania, Ewangelista przekazuje nam, iż Jezus, gdy zobaczył Natanaela zbliżającego się do Niego, zawołał: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” (J 1, 47). Chodzi tutaj o pochwałę, która przywołuje tekst Psalmu: „Szczęśliwy człowiek (…), w którego duszy nie kryje się podstęp” (Ps 32 [31], 2), a która jednak wywołuje ciekawość u Natanaela, bo odpowie on ze zdziwieniem: „Skąd mnie znasz?” (J 1, 48a). Odpowiedź Jezusa jest w pierwszej chwili niezrozumiała. Mówi On: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym” (J 1, 48b). Nie wiemy, co wydarzyło się pod tą figą. Jest oczywiste, że chodzi o decydujący moment w życiu Natanaela. Poczuł się dotknięty w głębi serca przez te słowa Jezusa i zrozumiał: ten Człowiek wie o mnie wszystko. On wie i zna drogi mojego życia, temu Człowiekowi mogę rzeczywiście zaufać. I odpowiada jasnym i pięknym wyznaniem wiary, mówiąc: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1, 49). W tym wyznaniu znajdujemy pierwszy, bardzo ważny krok drogi przylgnięcia do Jezusa. Słowa Natanaela pokazują podwójny aspekt tożsamości Jezusa: jest On rozpoznawany zarówno w swojej specjalnej relacji z Bogiem Ojcem, którego jest jedynym Synem, jak i w relacji z ludem Izraela, którego jest Królem, co jest przymiotem oczekiwanego Mesjasza. Nie możemy nigdy tracić z oczu ani jednej, ani drugiej rzeczywistości, gdyż uznając w Jezusie tylko wymiar niebiański, ryzykujemy, iż widzimy w Nim tylko byt odwieczny, albo uznajemy w Nim tylko konkretne umiejscowienie w historii i pomijamy Jego Boski wymiar, który Go określa.
Nie mamy precyzyjnych informacji na temat działalności apostolskiej Bartłomieja - Natanaela. Według informacji przekazanej przez historyka Euzebiusza w IV wieku, niejaki Panten miał znaleźć w Indiach znaki obecności Bartłomieja (por. Hist. Kośc. V, 10, 3). W późniejszej tradycji, począwszy od średniowiecza, przekazana została opowieść o jego śmierci przez obdarcie ze skóry, która stała się potem popularna. Myślimy o bardzo znanej scenie Sądu Ostatecznego w Kaplicy Sykstyńskiej, w której Michał Anioł namalował św. Bartłomieja trzymającego w lewej ręce własną skórę, na której artysta pozostawił swój portret. Relikwie św. Bartłomieja czczone są tutaj, w Rzymie, w kościele jemu poświęconym, na Wyspie Tybertyńskiej, gdzie zostały przywiezione przez cesarza niemieckiego Ottona III w 983 r.
Kończąc, możemy powiedzieć, że postać św. Bartłomieja, pomimo nielicznych informacji, jest dla nas wzorem ukazującym, iż przylgnięcie do Jezusa może być przeżywane i świadczone również bez dokonania rzeczy nadzwyczajnych. Nadzwyczajny jest i pozostaje sam Jezus, dla którego każdy z nas jest powołany, aby poświęcić Mu własne życie oraz własną śmierć.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Związki partnerskie: czym są faktycznie

2019-08-24 13:07

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Jednym z głównych postulatów środowisk LGBT+ jest wprowadzenie w Polsce „związków partnerskich”. Są one na ogół rozumiane jako prawnie legalizowany związek osób jednej płci. Tymczasem związki partnerskie w wielu krajach obejmują także pary heteroseksualne. Tak ma być i w Polsce, w świetle przygotowanych przez lewicę projektów ustaw. Tworzy się więc instytucję przypominającą rodzinę, cieszącą się jej przywilejami, ale której trwałość nie jest chroniona w żaden sposób, możliwą do rozwiązania na każde życzenie.

Voyagerix/fotolia.com

Definicja związku partnerskiego jest prosta. Jest to uznawany prawnie związek dwóch żyjących wspólnie osób, przyznający im możliwość zawiązania wspólnoty majątkowej, prawo do dziedziczenia oraz możliwość korzystania z większości przywilejów przysługujących dotąd rodzinie.

Historia

Pierwszym krajem, który zalegalizował istnienie związków partnerskich była Dania, w roku 1989. Proces ten obejmował stopniowo niektóre inne kraje Europy. Do dziś wprowadziły je: Szwecja (1995), Islandia (1996), Francja (1999), Niemcy (2001), Finlandia (2002), Portugalia (2001), Luksemburg (2004), Wielka Brytania (2005), Słowenia (2005), Andora (2005), Czechy (2006), Szwajcaria (2007), Węgry (2009), Austria (2010), Irlandia (2011), Liechtenstein (2011), Malta (2014), Chorwacja (2014), Cypr (2015), Grecja (2015), Estonia (2016) oraz Włochy (2016).

W wielu krajach, które zdecydowały się na legalizację związków partnerskich, obejmują one związki zarówno jedno- jak i różnopłciowe. Faktowi rejestracji takiego związku dwojga ludzi nie towarzyszy charakter ceremonii ślubnej, świadków, wymiany obrączek, publicznych pocałunków, itd. Sprowadza się do prostej rejestracji (w formie zwykłej umowy) w sądzie, urzędzie stanu cywilnego lub u notariusza.

Rejestrowane związki partnerskie dają podobne - choć nieco ograniczone - prawa w stosunku do tych, jakie mają małżeństwa, za wyjątkiem adopcji dzieci. Są jednak kraje, które parom żyjącym w takich związkach przyznają wszystkie prawa małżeństwa, włącznie z adopcją. Tak jest w Wielkiej Brytanii, w Szwecji, Hiszpanii czy na Malcie.

Model francuski

Dla przykładu, szerzej możemy omówić model francuski. We Francji - mimo silnych protestów prawicy oraz świata chrześcijańskiego - związki partnerskie zostały wprowadzone w 1999 r. w postaci Pacte civil de solidarité (PACS). Legalizuje on wspólne pożycie dwojga dorosłych osób bez względu na płeć.

PACS można zarejestrować w sądzie (Tribunal d’Instance) lub u notariusza, pod warunkiem, że jedna ze stron posiada obywatelstwo francuskie. Kontrakt może być zredagowany samodzielnie lub z pomocą notariusza. Może on zawierać jedynie obopólną wolę partnerów do zawarcia związku bądź dalsze regulacje dotyczące np. wspólnoty majątkowej oraz dziedziczenia. Informacja o zawarciu związku zostaje przekazana do urzędu stanu cywilnego gdzie dokonana zostaje adnotacja w akcie urodzenia. Zawarcie związku PACS w sądzie jest bezpłatne, zabiera ono zaledwie kilkanaście minut. W przypadku par heteroseksualnych odbywa się na to ogół beż żadnej ceremonii i bez świadków. Huczną ceremonię z tej okazji, wzorowaną na uroczystości ślubnej, urządzają zazwyczaj pary homoseksualne.

Samo zawarcie PCS nie ustanawia wspólnoty majątkowej pomiędzy partnerami, ale jeśli sobie życzą, mogą oni dokonać takiego wpisu do kontraktu. Związek partnerski niesie liczne przywileje podatkowe: partnerzy – tak jak małżeństwa - podlegają wspólnemu opodatkowaniu, jak również w przypadku opodatkowania spadku i darowizn. Uzyskanie spadku po partnerze nie ma jednak charakteru automatycznego, lecz wymaga zapisania tego w kontrakcie lub testamencie. Parter jest też współodpowiedzialny za długi swego partnera zaciągnięte w czasie związku.

Jeśli chodzi o świadczenia socjalne, to związki PACS mają przyznane te same prawa co małżeństwa i rodziny. Mogą korzystać ze wszystkich świadczeń rodzinnych i mieszkaniowych oraz przywilejów wynikających z rozwiniętej we Francji polityki rodzinnej. PACS nie pozwala jednak na adopcję dzieci.

Do rozwiązania PACS-u wystarczy by jeden z partnerów wysłał do sądu (Tribunal d’instance) list polecony informujący o zerwaniu paktu cywilnego. Od niedawna można to zrobić również za pośrednictwem internetu. Efekt złożenia deklaracji jest natychmiastowy i nie wymaga żadnych uzasadnień. Nie daje też możliwości odniesienia się doń drugiej stronie.

Inne kraje Europy

W innych krajach Europy, które przyjęły związki partnerskie, jest podobnie, choć rozwiązania różnią się w szczegółach. W niektórych dotyczą one wyłącznie par homoseksualnych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, państwach skandynawskich, we Włoszech, Czechach czy na Węgrzech. Natomiast związki partnerskie także par hetero, rejestrowane są we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, Chorwacji i Szwajcarii (Genewa, Zurych).

Generalnie rzecz biorąc, związki partnerskie (homo- bądź heteroseksualne) otrzymują większość przywilejów jakie miały dotąd zagwarantowane małżeństwa, na ogół za wyjątkiem adopcji. Rozwiązanie związku partnerskiego następuje na wniosek jednego z partnerów, tylko w niektórych krajach wymagane jest wspólne oświadczenie. Likwidacji związku partnerskiego nie towarzyszy procedura sądowa, która miałaby na celu jego ochronę bądź przynajmniej analizę sytuacji. Tak przecież jest w przypadku rozwodu orzekanego wobec małżeństwa, które jest instytucją chronioną przez państwo. Podczas procesu rozwodowego musi nastąpić wysłuchanie obu stron oraz świadków, wezwanie do porozumienia, itp. Dopiero po wyczerpaniu tych środków sąd orzeka rozwód. A jednocześnie decyduje w jaki sposób i przez kogo ma być sprawowana opieka nad dziećmi. Tymczasem natychmiastowe, administracyjne rozwiązanie związku partnerskiego w żaden sposób nie reguluje sytuacji dzieci. Oczywiście każdy z rodziców może wystąpić do sądu z wnioskiem o przyznanie mu praw odnośnie dzieci bądź odebranie ich drugiej stronie, ale może to trwać latami.

Francuskie statystyki informują, że tylko w niewielkim procencie PACS dotyczy związków jednopłciowych, a 96% takich związków jest zawieranych przez pary różnopłciowe (dane za 2010 r.). Obecnie co piąty związek mężczyzny i kobiety we Francji rejestrowany jest na mocy ustawy o PACS, a cztery piąte związków w formie małżeństwa.

Polskie projekty związków partnerskich

Pod koniec 2003 r. senator Maria Szyszkowska (SLD), zaproponowała projekt regulujący kwestię związków partnerskich, wzorowany na francuskiej ustawie „PACS”. Przewidywał on możliwość zawierania związków partnerskich przez pary zarówno jedno- jak i różnopłciowe.

W maju 2011 r. projekt ustawy o umowie związku partnerskiego złożyło w Sejmie SLD wraz z tzw. Grupą Inicjatywną aktywistów i aktywistek LGBT. Wedle tej propozycji dwie osoby fizyczne, pozostające „faktycznie we wspólnym pożyciu” określają „swoje wzajemne zobowiązania o charakterze majątkowym lub osobistym, w celu organizacji wspólnego życia”. Projekt nie precyzował, czy chodzi tu o osoby jednej czy różnych płci, a więc możliwość skorzystania zeń mieliby wszyscy. Zgodnie z projektem osoby pozostające w związku partnerskim miały zagwarantowaną m.in. możliwość posiadania wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania i odmowy zeznań przeciwko partnerowi. Przysługiwało im też prawo do pochowania zmarłego partnera i dziedziczenia w pierwszej kolejności majątku, a także starania się o rentę po zmarłym. O wygaśnięciu związku miała decydować śmierć jednego z partnerów lub złożenie wspólnego oświadczenia o rozwiązaniu związku. W przypadku złożenia go przez jedną stronę, skutkowałby po 6 miesiącach.

W 2012 r. do Sejmu trafiły aż 3 kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, oraz grupy posłów Platformy Obywatelskiej. Przewidywały one także możliwość związków partnerskich dla osób różnej płci.

W kwietniu 2018 r. projekt ustawy o związku partnerskim dla par jedno- i różnopłciowych złożyła w Sejmie grupa posłów i posłanek Nowoczesnej. W założeniach projekt ten jest zbliżony do wcześniejszych projektów Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale w odróżnieniu od nich jest pierwszym projektem przewidującym możliwość adopcji dziecka partnera/partnerki. Osoby zawierające związek partnerski dostaną także prawo do: zmiany nazwiska na nazwisko partnerki lub partnera, informacji medycznej o stanie zdrowia partnera, do spadku, wspólnego rozliczania się z fiskusem, wspólnoty majątkowej, zasiłku opiekuńczego czy do odmowy udzielenia zeznań. Zgodnie z projektem związki partnerskie mają być zawierane w Urzędach Stanu Cywilnego.

Przewidywać można, że zmiana na scenie politycznej, która większość parlamentarną w Polsce oddawałaby w ręce partii lewicowych, doprowadziłaby do szybkiego wprowadzenia rejestracji związków partnerskich – prawdopodobnie dla wszystkich rodzajów par. Podobnie jak w innych krajach związek taki korzystać mógłby z większości przywilejów małżeństwa. A skoro byłby on instytucją dostępną dla wszystkich, to – podobnie jak we Francji - stawałby się realną konkurencją dla instytucji małżeństwa, co powodowałoby daleko idącą dekonstrukcję obecnego modelu społecznego, w którym rodzina oparta na małżeństwie odgrywa podstawową i niezastępowalną rolę.

Związki partnerskie wstępem do legalizacji małżeństw homoseksualnych

Wszędzie w Europie małżeństwa osób tej samej płci są naturalnym następstwem wprowadzenia rejestracji związków partnerskich. Prawna legalizacja małżeństw jednopłciowych – silnie wspierana przez propagandę środowisk LGBT+ oraz towarzyszące jej lobby polityczne - następowała zazwyczaj w kilka lub kilkanaście lat później. O ile legalizacja związków jednopłciowych nastąpiła w większości krajów Europy zachodniej w latach 90-tych, to prawne uznanie małżeństw homoseksualnych przyjmowane było już w obecnym stuleciu.

Małżeństwa cywilne, których małżonkowie stanowią osoby tej samej płci, zostały w Europie zalegalizowane do tej pory w Holandii (2001), Belgii (2003), Hiszpanii (2005), Norwegii (2009), Szwecji (2009), Portugalii (2010), Islandii (2010), Danii (2012), Francji (2013), Wielkiej Brytanii (2014), Luksemburgu (2015), Irlandii (2015), Finlandii (2017), Niemczech (2017), na Malcie (2017) oraz w Austrii (2019).

Charakterystyczne jest, że na terenie Europy legalizacja małżeństw osób jednej płci obejmuje jej cześć zachodnią oraz Skandynawię. W opozycji do tego, żadne z państw Europy środkowej nie podjęło takiej decyzji. Ponadto wiele krajów regionu na poziomie konstytucyjnym definiuje małżeństwo jako „związek kobiety i mężczyzny”. Oprócz Polski są to: Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Serbia, Słowacja, Ukraina i Węgry. Pokazuje to, że ta część Europy, mimo, że stanowi integralny element kultury Zachodu, potrafi zdystansować się od pewnych niebezpiecznych i autodestrukcyjnych nurtów funkcjonujących w jej ramach. Obala to także mit zakładający, że legalizacja małżeństw homoseksualnych ma być zdeterminowanym etapem w rozwoju naszego kręgu cywilizacyjnego.

W obecnym momencie historii kraje Europy środkowej i wschodniej mają szansę pokazać, że możliwy jest inny kierunek rozwoju cywilizacji Zachodu. A ponadto, że dalszy rozwój społeczeństw wcale nie musi być związany z porzuceniem podstawowych principiów wynikających z europejskiej tradycji, prawa naturalnego oraz zasad chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem