Reklama

Szkoła Ikon? To jest potrzebne

2018-10-16 11:31

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 42/2018, str. I

TD
Msza św. z okazji inauguracji Szkoły Pisania Ikon

W 2015 r. Szkoła Pisania Ikon, raczkująca wówczas pod skrzydłami Stowarzyszenia Wesoła 54, zaczynała od grupki osób, w tym roku 2 października na inauguracyjne spotkanie do kościoła akademickiego św. Jana Pawła II w Kielcach przyszło ok. 60 zainteresowanych. – To nie jest zajęcie elitarne, ikona jest dla każdego, kto szuka więzi z Bogiem, relacji na styku ja – Stwórca, kto potrzebuje wyciszenia – przekonuje koordynatorka szkoły art. plastyk Alicja Tuz

Ikony domowe stanowią przedłużenie liturgii cerkiewnej. Szczególnie tzw. piękny kącik jest miejscem obecności Bożej, miejscem osobistej modlitwy, włączonej w modlitwę Kościoła. W ten sposób niebo łączy się z ziemią, codzienność ze świętością, zwykły posiłek z Eucharystią” (Michał Płoski, „Mała cisza”, Kielce 2012).

– Ikona uczy takiego spojrzenia na świat, w jaki sposób patrzy Bóg, z zachwytem – mówił cysters o. Jan Strumiłowski, który przewodniczył Mszy św. z okazji inauguracji Szkoły Pisania Ikon oraz powiedział homilię i wstępny wykład. – Patrzenie dotyczy oczyszczenia serca, to jest największa praca ikonopisa, który pisze rzeczywistość ubóstwioną. To Bóg nas formuje, to On pisze od nowa nasze serca i oblicza – mówił cysters.

Podkreślił, że w Szkole Pisania Ikon „dzieją się wielkie sprawy Boże”, a zajęcia z założenia obejmują m.in. wgłębianie się w teologię ikony i biblistykę oraz praktykę, czyli poznawanie wymagającego i specyficznego warsztatu ikony. W przestrzeni Szkoły Pisania Ikon, w jej środowisku pojawia się też warta zauważenia i przypomnienia w dzisiejszym świecie relacja zakorzeniona w średniowiecznej idei uniwersyteckiej: uczeń – mistrz.

Reklama

O. Strumiłowski mówił również o konserwatyzmie ikonopisarstwa, wynikającym z trwałości kanonu, przy specyficznej estetyce, która „łamie tradycyjny sposób patrzenia”. To spojrzenie zanurzone w Bogu – stąd inne proporcje, inna perspektywa, wybrana kolorystyka. – Będziecie pisać rzeczywistość ubóstwioną – mówił ojciec cysters, zwracając się do kandydatów SPI. Podczas inauguracyjnego wykładu postawił z kolei kwestię: na ile pisanie ikon stanowi powołanie, a na ile rzemiosło?

Między teorią a pochyleniem nad deską

Szkoła i pracownie mieszczą się w Centrum Duszpasterskim Wesoła 54. Zajęcia odbywają się od października do czerwca. Dwa razy w miesiącu studenci spotykają się na warsztatach, a w co drugą sobotę słuchają wykładów wprowadzających w teologię ikony.

„Ikony są kanałami niestworzonych energii Bożych, dzięki którym możliwa jest kontemplacja Boga. Postawa ta staje się bardziej zrozumiała w kontekście wschodniej modlitwy, w czasie której eliminuje się wszelkie myśli i wyobrażenia (...). Mistyka prawosławia bardziej akcentuje doświadczenie światła, blasku, chwały Bożej z Góry Tabor, św. Jan od Krzyża zaś pokochał noc. Ciemność i światło, śmierć i życie – dwie strony tej samej rzeczywistości” (Michał Płoski, „Mała cisza”).

Raz w miesiącu uczestnicy SPI uczestniczą we wspólnej modlitwie podczas Mszy św., dwa razy do roku są dla nich dni skupienia. Nauka w SPI trwa trzy lata. Przedmioty biblijne i teologiczne wykładają księża z WSD – te wykłady są otwarte, każdy może z nich skorzystać. W tym roku akademickim inaugurację SPI poprzedziły udane warsztaty pozłotnicze 22 i 23 września. Z kolei zajęcia warsztatowe z zakresu pisania ikon prowadzą nauczyciele – instruktorzy: Alicja Tuz, Anetta Pędzisz, Zofia Grzesik, historię sztuki wykłada prof. Piotr Rosiński. Ze szkołą współpracują zaprzyjaźnieni uznani pisarze ikon (nasz „dobry duch” Michał Płoski – mówią). Koordynatorem SPI jest Alicja Tuz, a nad całością czuwa ks. Rafał Dudała, diecezjalny duszpasterz akademicki i prezes Zarządu Stowarzyszenia Wesoła 54.

„Nakładałem grunt, a potem wyrównywałem go szpachlą i ściernym papierem. Na wygładzonej powierzchni narysowałem postać Chrystusa wpisaną w literę taw, ostatnią literę alfabetu hebrajskiego. Krzyż zamyka dawne przymierze i otwiera nowe – przymierze paschalnego Baranka, którym jest Jezus Chrystus. Starałem się, aby Jego wizerunek wyrażał pokorę, łagodność. Na niektórych ikonach jest przedstawiany jako silny mężczyzna zwyciężający na krzyżu. Ja jednak wolałem inspirować się wizerunkiem z osiemnastowiecznej rosyjskiej ikony. Ciało Pana Jezusa jest tu delikatne, słabe, zastygłe w śmiertelnej ciszy (…). Kolory ograniczyłem do minimum: czerń, biel, ochra, brąz. Karnację planowałem namalować ochrą, przyciemniając ją brązem i odrobiną czerni i rozjaśniając bielą. Chciałem uzyskać złoty odcień – barwę właściwą Bogu” (Michał Płoski, „Mała cisza”).

Pomysłodawczynią Szkoły Pisania Ikon była Ewa Sadowska. – Cieszę się, że tak pięknie wszystko rozwija się w nowych rękach – mówi. I cytuje zdanie z wykładu inauguracyjnego o. Jana: „Najważniejsze jest być uczniem”.

Gdzie można obejrzeć ikony z kieleckiej Szkoły? Na indywidualnych prezentacjach w kościołach, podczas targów SacroExpo, u prywatnych kolekcjonerów. Coraz częściej „ich” ikony ofiarowywane są np. jako upominki dla nowożeńców czy z okazji ważnych wydarzeń rodzinnych. W maju 2019 r. SPI przygotuje wystawę w Pałacyku Zielińskiego w Kielcach.

Pierwsze zajęcia dla I rocznika już za nimi – poznają tajniki rysunku, proporcji ciała ludzkiego, oswajają pracę z ołówkiem. A pierwszy wykład dotyczący genezy Pisma Świętego wygłosił 6 października ks. dr hab. Tomasz Siemieniec.

Ikona Boża tajemnica

Ikona nie jest zwykłym obrazem. Jest to forma modlitwy przedstawiona za pomocą z góry ustalonych symboli, gestów, kolorów i znaków. Każdy z nich ma swoje znaczenie. Ikona jest jak święta księga napisana specjalnym językiem. Matecznikiem ikony jest sztuka bizantyjska i ruska. Wg tego kanonu ikona to obraz sakralny wyobrażający Chrystusa, Matkę Bożą lub świętych malowany przeważnie na desce albo na płótnie mocowanym do deski.

Dokumenty Soboru Nicejskiego II z 787 r. wspominają, że tradycja wykonywania ikon istniała od czasów apostolskich. Według tradycji autorem pierwszych ikon był św. Łukasz Ewangelista.

Tagi:
ikona

Reklama

Ikony powróciły na swoje miejsce

2019-09-25 10:32

Tomasz Kopytowski
Edycja łódzka 39/2019, str. 1

Dzięki staraniom Domus Orientalis – Dom Wschodni i Caritas Archidiecezji Łódzkiej oraz środkom pozyskanym od darczyńców, udało się przygotować kopie ikon, podarowanych przez gen. Wł. Andersa kościołowi św. Sergiusza i Bakchusa. W minionych dniach dostarczono je do Maluli i uroczyście przekazano

Tomasz Korytowski
Uroczystość przekazania ikon do świątyni w Malul

Malula – małe miasteczko oddalone 50 km od Damaszku. Tutaj w 1943 r. przez dwa miesiące przebywała armia gen. Władysława Andersa. W dowód wdzięczności za gościnę generał podarował kościołowi św. Sergiusza i Bakchusa dwie ikony, które wisiały tam do 2013 r. Generał Anders, ofiarowując ikony Chrystusa i Maryi, dał wyraz jedności wiary między Polakami a mieszkańcami miasta. Przyjęcie polskich żołnierzy przez Syryjczyków było dowodem, że jest to wiara, która działa przez miłość, dzięki której w trudnym czasie wojny Polacy w Maluli znaleźli braterskie wsparcie.

W wyniku działań wojennych w Syrii ikony zaginęły. Dzięki środkom pozyskanym od darczyńców i staraniom Domus Orientalis – Dom Wschodni i Caritas Archidiecezji Łódzkiej, udało się przygotować kopie ikon Chrystusa i Maryi, które wyszły spod ręki Magdy Sontag z Pracowni Ikon Eleusa Magdalena Sontag. Podczas podniosłej uroczystości trafiły na swoje miejsce.

Malula słynie z tego, że jej mieszkańcy do dziś mówią językiem aramejskim, którym posługiwał się Jezus Chrystus podczas swojego ziemskiego życia. Początek chrześcijaństwa w mieście wiąże się z obecnością św. Tekli, uczennicy św. Pawła. Świadectwo jej życia tak wpłynęło na mieszkańców, że przejęli od niej wiarę w Chrystusa, która do dzisiaj dominuje wśród mieszkańców Maluli. Górująca nad miastem grota, która dała schronienie św. Tekli i stała się miejscem jej pochówku po śmierci, stanowi obecnie serce sanktuarium, do którego pielgrzymują wierni, nie tylko z Syrii. A w kościele św. Sergiusza i Bakchusa, legionistów rzymskich, którzy po przyjęciu wiary w Chrystusa ponieśli śmierć męczeńską, znajduje się najprawdopodobniej najstarszy zachowany ołtarz chrześcijański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem