Reklama

Macie wyjątkowe źródło – Serce Pana Jezusa

2018-11-07 08:52

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 45/2018, str. VII

WD
Namaszczenie ołtarza

21 października biskup kielecki Jan Piotrowski dokonał uroczystego poświęcenia kościoła parafialnego pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Oleszkach koło Buska-Zdroju. O jego powstaniu marzyli mieszkańcy przed II wojną światową

Starania powiodły się dopiero pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Uroczystości odbywały się z udziałem ponad dwudziestu kapłanów z dekanatu buskiego i związanych z parafią, wielu mieszkańców i przyjaciół parafii dumnych z ukończonej świątyni.

Na znak poświęcenia ksiądz biskup pokropił świątynię i wiernych wodą święconą, następnie namaścił i okadził ołtarz, na którym sprawowana jest Najświętsza Ofiara.

W homilii bp Jan Piotrowski wyjaśniał sens uroczystości i czym jest poświęcenie (konsekracja) kościoła. „Konsekrować świątynię to znaczy oddać ją Bogu na chwałę i na wyłączny użytek duchowy wiernych, którzy przez lata ze swoimi kolejnymi duszpasterzami ks. Maciejem Forysiem, ks. Jerzym Sikorą, ks.Bronisławem Pitułą i obecnym ks. Bogusławem Koprem trudzili się przy budowie i jej ozdabianiu”. Zaznaczył, że bez względu na wystrój kościołów, dla Boga „najważniejszy jest człowiek o kochającym sercu, ten który zaczerpnie z tego źródła”.

Reklama

– Macie wyjątkowe źródło – Serce Pana Jezusa – powiedział do parafian. – W murach tej świątyni dzięki łasce Chrztu świętego rodzi się człowiek, do życia dziecka Bożego, tutaj dzieci przystępują do Pierwszej Komunii św. i uczą się kochać Jezusa i bliskich, tutaj Bóg okazuje swoje miłosierdzie w sakramencie pokuty (…) – tłumaczył. Dodał również, że dla wielu osób „kościół jest domem Przyjaciela, który zawsze wiernie czeka i ma czas, aby słuchać, pocieszać, leczyć i dawać nadzieję”.

Mówił o wartości, jaką ma Eucharystia. – Dzięki niej wchodzimy w tajemnicę Bożej miłości, która jest tak podzielna, że jest dla każdego człowieka i w tajemnicę Miłosierdzia, którego każdy z nas potrzebuje – powiedział. Podkreślał, że każdy kryzys rozpoczyna się od lekceważenia Mszy św. – Nie zapomnijcie, że niedzielna Eucharystia jest sercem chrześcijańskiego tygodnia – apelował do wiernych. – Źródłem naszego życia jest Boskie serce, pełne miłości, otwartej dla człowieka. Zwracając się do zebranych powiedział: – Dedykujemy to miejsce Bogu, który przez Chrystusa w łasce sakramentów was umacnia, oczyszcza i uświęca do wielorakiego powołania.

Pierwsze plany powołania parafii w Oleszkach parafii pojawiły się już w 1939 r. Wybuch wojny przerwał zamierzenia mieszkańców. Długie lata wierni z okolicznych miejscowości, aby uczestniczyć we Mszy św., musieli udawać się do kościoła w Busku-Zdroju. Z niektórych miejscowości była to odległość aż kilkunastu kilometrów. Zalążki duszpasterstwa rozpoczęły się dopiero w 1982 r. w Kostkach Dużych. W budynku, w którym mieściła się w przeszłości szkoła, przyjeżdżający z Buska-Zdroju w niedziele i święta ksiądz odprawiał Msze św. W lipcu 1983 r. został skierowany do parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ks. Maciej Foryś. Ksiądz, pełniąc funkcję wikarego w Busku, równocześnie dojeżdżał do Kostek Dużych, by odprawiać Mszę św. Dzięki rodzinom Lechowskich oraz Morusów z Oleszek, które podarowały teren pod budowę kościoła i plebanii, parafia mogła przystąpić do prac.

17 czerwca 1984 r. bp Stanisław Szymecki poświęcił krzyż i plac pod budowę kościoła. Najpierw powstała tymczasowa kaplica, oficjalnie wpisana jako magazyn budowlany. Ks. Foryś zamieszkał u gościnnych mieszkańców Oleszek – Józefy i Józefa Duszów. 14 maja 1985 r. tymczasową kaplicę, która powstała dzięki ofiarom wiernych, poświęcił bp Mieczysław Jaworski. Budowę plebanii zakończono w 1989 r. Niedługo potem rozpoczęły się prace przy budowie kościoła. Kontynuowali je w niełatwych czasach ks. Jerzy Sikora i ks. Bronisław Pituła. Dzięki ofiarom wiernych, wzniesione zostały mury świątyni. Pierwsza Msza św. w kościele została odprawiona w 1998 r.

Z czasem kościół otynkowano i pomalowano wewnętrzne mury, zamontowano okna, nagłośnienie, ułożono marmurową posadzkę, wykonano ogrzewanie. Kolejne etapy prac budowlanych prowadził już ks. Bogusław Koper, który pracuje w Oleszkach od listopada 2003 r. do dziś. Dzięki jego staraniom wykonano ogrodzenie wokół kościoła, ocieplenie, w l. 2010-2015 wybudowano dzwonnicę, na placu powstał chodnik. W 2016 r. wnętrze świątyni zostało przebudowane. Ostatnie poważne inwestycje w 2018 r. związane były z wykonaniem marmurowej okładziny w prezbiterium. Zakupiono również już nowe tabernakulum. Był to dar parafianki Danuty Prędkiej, sołtysa Oleszek. W prezbiterium jest nowy marmurowy stół ołtarzowy i ambona. We wnętrzu pojawił się również nowy wystrój w postaci ściennych malowideł, których głównym motywem jest Miłosierdzie Boże. Ich wymowa odnosi się do wezwania kościoła w Oleszkach – mają mówić o kulcie Najświętszego Serca Pana Jezusa – tłumaczy proboszcz ks. Bogusław Koper.

Na zakończenie Mszy św. ks. Bogusław Koper długo dziękował swoim parafianom, dobrodziejom, darczyńcom – firmom i instytucjom, którzy na różny sposób wspierali ofiarami, modlitwą i radą dzieło budowy świątyni, wspomagali na wielu etapach inwestycji proboszcza i parafię. Wyrazy wdzięczności dla wszystkich kapłanów pracujących w parafii i obecnego Księdza Proboszcza skierowała również sołtys Oleszek Danuta Prędka. Przypomniała ona historię budowy, mówiła o wielkim zaangażowaniu mieszkańców, którzy z entuzjazmem i poświęceniem przychodzili do pomocy przy różnych pracach. W przygotowaniach duchowych mieszkańcom pomogły Misje święte, odbywające się w dniach 14-21 października, które prowadzili księża pallotyni.

Tagi:
świątynia poświęcenie

Reklama

Wybudowana wspólnymi siłami

2019-11-05 13:08

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 45/2019, str. 1

Bp Piotr Sawczuk 22 października uroczyście pobłogosławił ołtarz i kaplicę w Żurobicach nadając jej tytuł św. Jana Pawła II, papieża

Monika Kanabrodzka
Nowej świątyni patronuje św. Jan Paweł II

We wspomnienie Ojca Świętego Jana Pawła II na uroczystość do Żurobic, w powiecie siemiatyckim, przybyli poprzedni proboszczowie i wikariusze, księża z sąsiedniej parafii, w tym dziekan siemiatycki ks. Jerzy Cudny, który odczytał dekret. Obecny był także poczet sztandarowy, licznie zgromadzeni wierni, dobrodzieje, projektant, wykonawca kaplicy.

Po pobłogosławieniu ołtarza i kaplicy w Żurobicach, bp Piotr Sawczuk wyraził wielką wdzięczność Bogu za błogosławieństwo towarzyszące pomysłowi i jego realizacji. Następnie słowa uznania skierował do ludzi, którzy przyczynili się do wzniesienia świątyni. – Ufam, że kaplica, która jest owocem trudu, wiary i miłości względem Boga, będzie wszystkim służyła – podkreślił Ekscelencja. Mszę św. uświetnił Zespół Ludowy Kalina z Żurobic. Uroczystość, nad przebiegiem której czuwał proboszcz ks. Jan Krasowski i ks. Michał Sawicki, wikariusz parafii w Dziadkowicach, wpisała się w przebiegającą wizytację kanoniczną.

Kaplica została wzniesiona w latach 2016-19 staraniem mieszkańców wsi Żurobice, parafian dziadkowickich oraz księży proboszczów: Marka Toruńskiego, Jarosława Redosza, Romana Szmurły oraz Jana Krasowskiego. Plac pod budowę kaplicy w Żurobicach przekazała parafii gmina Dziadkowice. Nowa świątynia została wzniesiona według projektu architekta Andrzeja Malesy z Halinowa. Prace budowlane wykonał Mariusz Sęktas z Siemiatycz.

Bp Tadeusz Pikus 3 maja 2016 r. pobłogosławił plac pod budowę nowej kaplicy, a trzy miesiące później – 6 sierpnia pobłogosławił i położył kamień węgielny. Kamień przekazany przez bp. Tadeusza Pikusa pochodzi z miejsca lądowania Ojca Świętego Jana Pawła II w Drohiczynie 10 czerwca 1999 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy

2019-12-04 07:07

Z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, rozmawia ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 10-12

Czy kryzys wiary dotarł już do Polski?
Czy doświadczamy go także w Kościele katolickim?
Dlaczego Europa odrzuca chrześcijańskie korzenie?

Ks. Jarosław Grabowski: – Wasza Eminencjo, coraz częściej da się słyszeć głosy o duchowym upadku Europy. Dlaczego Europejczycy odwracają się od wiary?

Kard. Robert Sarah: – Myślę, że przyczyną tego duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Go z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. Można też zaobserwować zjawisko humanizacji liturgii. Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek. Bóg przestał być potrzebny. Nietzsche powiedział: „Bóg umarł”. To my, ludzie, zabiliśmy Boga! Zabijając jednak Boga, zabijamy człowieka, co można zauważyć choćby w braku poszanowania dla życia poczętego. Aborcja, wojny – to wszystko istnieje, bo ludzie zapomnieli o Bogu. A przecież jesteśmy z Nim nierozerwalnie związani, bo to On nas stworzył na swój obraz. W Europie nastąpił kryzys antropologiczny. Nie ma już znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą – wszyscy są równi, więc po co się angażować? Porzuciliśmy też modlitwę. Niedzielna Msza św., dotąd w powszechnym rozumieniu bezwzględnie obowiązkowa, zaczęła być traktowana jako coś dobrowolnego... Francuski pisarz Georges Bernanos powiedział, że Bóg oddala się od naszych serc dlatego, że to my się dechrystianizujemy, że świat nie przyjął Chrystusa. A zatem to my porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy.

– Wszystko to opiera się na braku więzi z Bogiem. Aby jednak powrócić do tej więzi, potrzeba wiary przekazywanej przez rodziców, przynależności do wspólnot formacyjnych...

o. Waldemar Pastusiak
Kard Sarah z ks. Jarosławem Grabowskim

– Trzeba odnaleźć wiarę jako dar Boga i otworzyć nasze serce na ten dar. Odpowiedzialni są za to rodzice, którzy mają za zadanie komunikować dzieciom swoją wiarę. Mają żyć wiarą w rodzinie, dawać przykład w modlitwie – dlatego że ona jest znakiem tego, kto wierzy. Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię św., z godnością celebrować Mszę św. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu. „Lex orandi, lex credendi” – norma modlitwy jest normą wiary. Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy św. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę, musimy katechizować. Od dłuższego czasu w wielu krajach dzieci i młodzież na katechezie niczego się nie uczą, zamiast tego wykonują rysunki. Porzuciliśmy to, co stanowi istotę, a co powinno być przekazywane, nauczane od dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem