Reklama

Media

Audiencja generalna, 2 marca 2011 r.

Św. Franciszek Salezy

[ TEMATY ]

media

dziennikarze

św. Stanisław

Edycja Świętego Pawła

Drodzy bracia i siostry,
„Dieu est le Dieu du coeur humain » [Bóg jest Bogiem serca ludzkiego] (Traktat o miłości Bożej, 1, XV): w tych pozornie prostych słowach znajdujemy pieczęć duchowości wielkiego nauczyciela, o którym chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć - św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła. Urodzony w 1567 r. w nadgranicznym regionie francuskim był synem Pana z Boisy - starożytnego i szlacheckiego rodu z Sabaudii. Żyjąc na przełomie dwóch wieków - szesnastego i siedemnastego - zgromadził w sobie to, co najlepsze z nauczania i zdobyczy kulturalnych stulecia, które się skończyło, godząc spuściznę humanizmu z właściwym nurtom mistycznym bodźcem ku absolutowi. Otrzymał bardzo dobrą formację; w Paryżu odbył studia wyższe, zgłębiając także teologię, a na Uniwersytecie w Padwie studiował nauki prawne, na życzenie ojca, zakończone świetnym dyplomem „in utroque iure” - z prawa kanonicznego i prawa cywilnego. W swej pogodnej młodości, skupiając się na myśli św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu, doświadczył głębokiego kryzysu, który doprowadził go do postawienia pytań o własne zbawienie wieczne i o przeznaczenie Boże względem siebie, przeżywając jako prawdziwy dramat duchowy podstawowe problemy teologiczne swoich czasów. Modlił się gorąco, ale wątpliwości wstrząsały nim tak mocno, że przez kilka tygodni prawie zupełnie nie mógł jeść ani spać. W szczytowym okresie tych doświadczeń udał się do kościoła dominikanów w Paryżu, otworzył swe serce i tak się modlił: „Cokolwiek się wydarzy, Panie, to Ty trzymasz wszystko w swych rękach, a Twoimi drogami są sprawiedliwość i prawda; cokolwiek postanowiłeś wobec mnie...; Ty, który zawsze jesteś sprawiedliwym sędzią i Ojcem miłosiernym, będę Cię kochał, Panie [...], będę Cię tutaj kochał, mój Boże i będę zawsze pokładał nadzieję w Twoim miłosierdziu i zawsze będę powtarzał Twoją chwałę... Panie Jezu, będziesz zawsze moją nadzieją i moim zbawieniem na ziemi żyjących” (I Proc. Canon., t. I, art. 4). Dwudziestoletni Franciszek znalazł spokój w radykalnej i wyzwalającej rzeczywistości miłości Bożej: kochać Go, nie chcąc nic w zamian i ufać w miłość Bożą; nie chcieć nic ponad to, co uczni Bóg ze mną: kocham Go po prostu, niezależnie od tego, ile mi to da czy nie da. Tak oto znalazł spokój a zagadnienie przeznaczenia [predestynacji] - wokół którego dyskutowano w owym czasie - zostało rozwiązane, gdyż nie szukał już tego, co mógł mieć od Boga; kochał Go po prostu, zdawał się na Jego dobroć. Będzie to tajemnicą jego życia, która pojawi się w jego głównym dziele: Traktacie o Bożej miłości.

Przezwyciężywszy opór ojca Franciszek poszedł za wezwaniem Pana i 18 grudnia 1593 przyjął święcenia kapłańskie. W 1602 został biskupem Genewy w okresie, gdy miasto to było opoką kalwinizmu, i to do tego stopnia, że siedziba biskupia znajdowała się „na wygnaniu” w Annecy. Będąc pasterzem diecezji ubogiej i niespokojnej, w krajobrazie górskim, którego zarówno surowość, jak i piękno dobrze znał, pisze: „Spotkałem Go [Boga], pełnego słodyczy i łagodności, pośród naszych najwyższych i ostrych gór, gdzie wiele prostych dusz kochało Go i wielbiło w całej prawdzie i szczerości; a kozły i kozice biegały tu i tam wśród przerażających lodów, głosząc Jego chwałę” (List do matki de Chantal, październik 1606; w: Oeuvres, wyd. Mackey, t. XIII, str. 223). A jednak wpływ jego życia i jego nauczania na Europę tamtych czasów i późniejszych wieków jawi się jako ogromny. Jest apostołem, kaznodzieją, pisarzem, człowiekiem działania i modlitwy; nauczonym do wcielania w życie ideałów Soboru Trydenckiego; wciągniętym w kontrowersje i dialog z protestantami, doświadczając coraz bardziej, pozostając niezbędnym zderzeniem teologicznym, skuteczności więzi ludzkich i miłości; obdarzanym misjami dyplomatycznymi na szczeblu europejskim oraz społecznymi zadaniami pośrednictwa i pojednania. Przede wszystkim jednak św. Franciszek Salezy jest przewodnikiem dusz: ze spotkania z młodą kobietą, panią z Charmoisy, zaczerpnie bodziec do napisania jednej z książek najbardziej czytanych w czasach nowożytnych - „Wprowadzenia do życia pobożnego”; z jego głębokiej wspólnoty duchowej z wyjątkową osobowością - św. Joanną Franciszką de Chantal narodzi się nowa rodzina zakonna: Zakon Nawiedzenia (wizytki), odznaczający się - jak chciał tego Święty - całkowitym poświęceniem się Bogu, przeżywanym w prostocie i pokorze, w czynieniu niezwykłego dobra: „...chcę, aby moje Córki - pisze święty - nie miały innego ideału, jak tylko wielbienie [Naszego Pana] swoją pokorą” (List do mons. De Marquemond, czerwiec 1615). Umiera w 1622, w wieku 55 lat, po życiu naznaczonym surowością czasów i zmęczeniem apostolskim.

Reklama

Życie św. Franciszka Salezego było stosunkowo krótkie, ale przeżyte bardzo intensywnie. Z postaci tego Świętego promieniuje wrażenie rzadkiej pełni, ukazującej się w pogodzie jego poszukiwań intelektualnych, ale także w bogactwie jego uczuć, w „słodyczy” jego nauczania, które wywarły wielki wpływ na świadomość chrześcijańską. Z pojęcia „człowieczeństwo” ucieleśniał on różne znaczenia, jakie - dziś podobnie jak wczoraj - termin ten może obejmować: kultura i uprzejmość, wolność i łagodność, szlachetność i solidarność. W wyglądzie zewnętrznym miał w sobie coś z majestatu krajobrazu, w którym żył, zachowując z niego również prostotę i naturalność. Dawne słowa i obrazy, w których go wyrażano, rozbrzmiewają nieoczekiwanie, także w uszach dzisiejszego człowieka, jak język ojczysty i rodzinny.

W „Filotei” - symbolicznej odbiorczyni jego „Wprowadzenia do życia pobożnego” (1607) - Franciszek Salezy wysuwa zaproszenie, które w tamtym czasie mogło się wydawać rewolucyjne. Jest to wezwanie do bycia całkowicie z Bogiem, żyjąc w pełni obecnością w świecie i zadaniami swego stanu. „Moim zamiarem jest pouczać tych, którzy żyją w miastach, w stanie małżeńskim, na dworze [...]” (Wstęp do „Wprowadzenia do życia pobożnego”). Dokument, na mocy którego papież Leon XIII w ponad dwa wieki później ogłosi go doktorem Kościoła, położy nacisk na to rozszerzenie powołania do doskonałości, do świętości. Czytamy w nim: „[Prawdziwa pobożność] przenika aż do tronu królów, pod namioty dowódców wojsk, do biur sędziowskich, do urzędów, do winiarni, a nawet do szałasów pasterzy [...]” (brewe „Dives in misericordia”, 16 listopada 1877). W ten sposób narodziło się owo wezwanie do świeckich, owa troska o poświęcenie rzeczy doczesnych i o uświęcenie dnia codziennego, o co wołają Sobór Watykański II i duchowość naszych czasów. Ukazywał się ideał człowieczeństwa pojednanego, w zgodzie między działaniem w świecie a modlitwą, między uwarunkowaniami doczesnymi a poszukiwaniem doskonałości, za pomocą Łaski Bożej, która przenika w to, co ludzkie i nie niszcząc go, oczyszcza go, wynosząc je ku Bożym wysokościom. Teotymowi - dorosłemu chrześcijaninowi, dojrzałemu duchowo, do którego kieruje kilka lat później swój „Traktat o Bożej miłości” (1616) - św. Franciszek Salezy proponuje wykład bardziej złożony. Zakłada on na początku dokładną wizję bytu ludzkiego, antropologię: „rozum” człowieka, co więcej „dusza rozumna” jest tu postrzegana jako harmonijna architektura, świątynia wyrażona na wielu przestrzeniach, wokół środka, który on nazywa, wraz z wielkimi mistykami, „szczytem”, „punktem” ducha lub „tłem” duszy. Jest to punkt, w którym rozum, pokonawszy wszystkie swe stopnie, „zamyka oczy”, poznanie zaś staje się czymś jednym z miłością (por. Księga I, rozdz. XII). To, że miłość w swym wymiarze teologalnym boska, jest przyczyną istnienia wszystkich rzeczy, na stopniach wznoszących się, które wydają się nie mieć złamań i przepaści, św. Franciszek Salezy ujął w słynnym zdaniu: „Człowiek jest doskonałością wszechświata; duch jest doskonałością człowieka; miłość jest doskonałością ducha, a miłosierdzie - doskonałością miłości” (tamże, księga X, rozdz. I).

W okresie intensywnego rozkwitu mistycznego „Traktat o Bożej miłości” jest prawdziwą summą we właściwym tego słowa znaczeniu, a zarazem fascynującym dziełem literackim. Zawarty w nim opis wędrówki do Boga wychodzi od uznania wpisanej w serce człowieka, chociaż grzesznika, „naturalnej skłonności” (tamże, księga I, rozdz. XVI), do kochania Boga ponad wszystko inne. Zgodnie ze wzorcem Pisma Świętego św. Franciszek Salezy mówi o jedności między Bogiem a człowiekiem, rozwijając całą serię obrazów o związku międzyosobowym. Jego Bóg jest ojcem i panem, oblubieńcem i przyjacielem, ma cechy matki i żywicielki, jest słońcem, którego nawet noc jest tajemniczym objawieniem. Taki Bóg przyciąga ku sobie człowieka więzami miłości, to znaczy prawdziwej wolności: „ponieważ miłość nie zna zmuszanych ani niewolników, ale sprowadza każdą rzecz pod własne posłuszeństwo mocą tak delikatną, że jeśli nic nie jest tak silne jak miłość, nic nie jest miłe jak jego moc” (tamże, Księga I, rozdz. VI). Znajdujemy w Traktacie naszego Świętego głębokie rozważanie na temat woli ludzkiej i opis jej przebiegu, przemijania, umierania, aby żyć (por. tamże, księga IX, rozdz. XIII) w całkowitym zdaniu się nie tylko na wolę Bożą, ale na to, co Mu się podoba, na jego „bon plaisir”, na jego upodobanie (por. tamże, księga II, rozdz. I). U szczytu jedności z Bogiem, poza porywami do ekstazy kontemplacyjnej, znajduje się owo ponowne napłynięcie konkretnego miłosierdzia, które staje się wrażliwe na wszystkie potrzeby innych i które on nazywa „ekstazą życia i dzieł” (tamże, Księga VII, rozdz. VI).

Reklama

Dobrze się wyczuwa, czytając księgę o miłości Bożej, a jeszcze bardziej liczne listy kierownictwa i przyjaźni duchowej, jakim znawcą serca ludzkiego był św. Franciszek Salezy. Do św. Joanny de Chantal pisze: „[...] Oto reguła naszego posłuszeństwa, którą wam piszę wielkimi literami: CZYNIĆ WSZYSTKO Z MIŁOŚCI, NICZEGO SIŁĄ - KOCHAĆ BARDZIEJ POSŁUSZEŃSTWO NIŻ BAĆ SIĘ NIEPOSŁUSZEŃSTWA. Pozostawiam wam ducha wolności, już nie tego, który wyklucza posłuszeństwo, gdyż jest to wolność świata; ale tego, który wyklucza przemoc, lęk i skrupuły” (List z 14 października 1604). Co więcej, u początków wielu dróg pedagogiki i duchowości naszych czasów odnajdujemy właśnie ślad tego mistrza, bez którego nie byłoby św. Jana Bosco ani bohaterskiej „małej drogi” św. Teresy z Lisieux.

Drodzy bracia i siostry, w takim czasie jak nasz, który szuka wolności, nawet za pomocą przemocy i niepokojów, nie powinna umykać aktualność tego wielkiego mistrza duchowości i pokoju, który uczy swoich uczniów „ducha wolności” - prawdziwej, będącej uwieńczeniem pociągającego i pełnego nauczania o rzeczywistości miłości. Święty Franciszek Salezy jest wzorcowym świadkiem humanizmu chrześcijańskiego; swoim stylem rodzinnym, swymi przypowieściami, które mają w sobie czasami uderzenie skrzydła poezji, przypomina, że człowiek nosi w sobie głęboko wpisaną w nim tęsknotę za Bogiem i że tylko w Nim znajduje prawdziwą radość i jej najpełniejsze urzeczywistnienie.

kg (KAI)/Watykan

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziennikarz – artysta czy rzemieślnik?

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 24-25

[ TEMATY ]

dziennikarze

/Niedziela

„Aby się nie zagubić, powinniśmy oddychać prawdą dobrych historii, takich, które budują, a nie niszczą” – pisze papież Franciszek w orędziu na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

Człowiek jest bytem opowiadającym, ale też i słuchającym narracji innych. Głównymi narratorami dziejących się opowiadań jest często świat mediów, a szczególnie dziennikarze. To oni opowiadają nam historie ludzkich zdarzeń, dramaty narodów i zaskakujące fenomeny cywilizacyjne. Mówiąc językiem papieża Franciszka – „tkają” nam różne historie. To trudny wysiłek, aby je tkać z prawdziwych nici, a co więcej, aby się one w trakcie narracji nie porwały. Pozwolić zaistnieć prawdziwej części historii – to jedno z ważniejszych zadań dziennikarzy.

Dziennikarz powinien służyć

Jarosław Mikołajewski w jednym z esejów Dolce vita napisał: „Moja mama, jak była chora, to jakoś tak zaczynała od słów... kiedy umrę. A ja, głupi, zamiast słuchać, co ma mi do powiedzenia, wołałem zniecierpliwiony: oj, mamo, co ty mówisz. Zobaczysz, że przeżyjesz nas wszystkich. A ona milkła, zrezygnowana, jakby traciła nadzieję, że ktoś wreszcie pozwoli jej kiedyś dokończyć to zdanie, może najważniejsze zdanie w całym jej życiu. I nie wspominała już o swojej śmierci przez kilka miesięcy.

Aż umarła i przez swoją głupotę nie dowiedziałem się, co mam robić, kiedy ona umrze.

I nie wiem do dzisiaj. I może dlatego to moje życie jest takie moje.

Ból niedokończonego zdania. Zagadana miłość, zatrzymana w pół zdania. Zerwana nić. Historia niedokończona. Nie zaistniała”.

Dziennikarze są ludźmi, którzy obcują z innymi, zadają im pytania, filmują, nagrywają. Chcą się czegoś od ludzi dowiedzieć. Szukają pewnie prawdy, aby opowiadać i utrwalać życie, które staje się historią.

Pozwolić prawdzie zaistnieć.

Pozwolić jej się wypowiedzieć. Przecież można przerwać w pół zdania. Można dopisać resztę. Można nawet nie słuchać – bo sam wiem wszystko.

Ból niedokończonego zdania. Ból nienarodzonej prawdy...

Dziennikarz jest jak położna w szpitalu, który pomaga się narodzić prawdzie. To delikatna posługa. Pisać na zamówienie, mówić, aby się przypodobać, aby dobrze wypaść – to tkanie fałszywą nicią.

Benedykt XVI w książce O dzieciństwie Jezusa, cytując św. Grzegorza z Nazjanzu, napisał, że „w chwili, kiedy magowie oddawali pokłon Jezusowi, nastąpił kres astrologii, ponieważ od tego momentu gwiazdy krążyły już po orbicie określonej przez Chrystusa”. W świecie starożytnym ciała niebieskie uważano za Boskie moce, które decydują o losach ludzi. Planety nosiły imiona bóstw. Wtedy sądzono, że gwiazdy rządzą w jakiś sposób światem i człowiekiem. Człowiek musiał zawierać z nimi układy.

Gwiazdy, które zarządzają losami ludzi... Na firmamencie współczesności często dziennikarze są gwiazdami, celebrytami, którzy kreują styl, myślenie i zarządzają ludźmi, a życiem ludzi przecież się nie rozporządza. Co najwyżej można mu posłużyć. Życiem posłużyć życiu. Oto rola gwiazdy.

Gwiazda, która prowadziła Mędrców, miała charakter służebny. Podprowadziła ich do Betlejem. Zatrzymała się nad domem, gdzie był mały Jezus, i znikła.

Być człowiekiem, który swoim zawodem podprowadza do prawdy. Gwiazda nie jest prawdą, tylko służy prawdzie.

Podprowadzać ludzi do...

„Nie urodziliśmy się dokończeni, potrzebujemy być nieustannie tworzeni i stający się” – podpowiada papież Franciszek. Pomagać się „stawać” – to jest powołanie dziennikarskie.

Moc takich gwiazd się nie wyczerpuje. To piękna służba: przewodzić, być wzorem, ideałem – podprowadzać.

Wtedy nie trzeba się kreować na gwiazdę. Gwiazdą się po prostu jest.

Żyjemy rzeczywiście tak, jakby życie na ziemi nie miało się skończyć.

Zabiegany świat i człowiek myślący wyłącznie o swoim „teraz”. A to przysłania horyzont.

Tadeusz Różewicz w jednym ze swoich wierszy napisał: „czasem «życie» zasłania / to, co jest większe od życia”. Ksiądz Janusz Pasierb dopowie, że „życie trzeba robić z twardszego od siebie tworzywa”.

A czy świat medialny nie jest tym, co tworzy kulturę, która jest jak powietrze dla ducha? Wokół nas jest tylu ludzi smutnych i świat jakby poszarzał... Czyżby ujawnił się kryzys wyczerpania?

Tak, kultura ubożeje

Dzisiejsza kultura ma niewiele do zaoferowania w sferze wartości i ideałów.

Dlaczego? Kultura sama nie wie, czym jest. Jest jak podróżny bez bagażu – zagubiona walizka transcendencji. Człowiek podróżujący, człowiek wędrujący, jeśli zgubił swą walizkę, jest zbity z tropu.

Tak można tłumaczyć ubóstwo kultury, która utraciła swą inspirację i wyczerpuje się w poszukiwaniu narzędzi i techniki. To, co kulturalne, przestaje być siłą, która unosi człowieka ku górze. Stąd coraz więcej zaduchu, w którym trudno oddychać człowiekowi z aspiracją transcendentną. Sztuka współczesna rozpięta jest między klasycyzmem a skandalem. Ten ostatni element oparty jest na tej samej zasadzie, co działanie narkotyku – ładować w człowieka coraz większą dawkę informacji, hałasu, światła, kolorów i ruchu.

W człowieka nie trzeba ładować. Człowieka trzeba uskrzydlać, inspirować, budzić tęsknoty i uśpione pokłady. Czy nie po to jest sztuka, a właściwie cała kultura?

Może nie trzeba dziś ludzi szokować. Ludzie chcą piękna, dobra, miłości. Ludzie są dobrzy – ale trzeba im pomóc siebie dźwigać.

Człowiek jest nie tylko tym, kim jest, ale również tym, kim chce być. Dlatego potrzebuje ideałów, wartości i inspiracji z zewnątrz. Inaczej obniżają się linie horyzontu.

Wielu ludzi dziś mówi: nie chcę takiego świata, w którym ideały, piękno, dobro, przyjaźń, prawda i miłość są na sprzedaż.

Tak, ubożeje nam kultura...

Ryszard Kapuściński napisał: „Człowiek ubogi może być nie dlatego, że nic nie zjadł, ale dlatego, że jest nieszanowany, lekceważony, pogardzany. Ubóstwo to stan społeczny i mentalny powodujący, że człowiek nie widzi wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazł”.

Podnosić człowieka do góry, wskazywać mu drogi wyjścia z różnych sytuacji – oto potrzeby współczesnych ludzi i zadania dla współczesnych dziennikarzy.

„Nie mówmy, że czas jest zły – jak pisze św. Augustyn – my jesteśmy czasem. Bądźmy dobrzy, a czas będzie dobry”.

Ks. Krzysztof Pawlina
teolog, poeta, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, przewodniczący Komitetu Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk

CZYTAJ DALEJ

Podsumowują pielgrzymki

2020-09-22 11:15

ks. Łukasz Romańczuk

Spotkanie trwa w kaplicy różańcowej na Jasnej Górze

Spotkanie trwa w kaplicy różańcowej na Jasnej Górze

Na Jasnej Górze trwa spotkanie podsumowujące tegoroczne piesze pielgrzymki. Prowadzi je ks. bp Krzysztof Zadarko, bp pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, odpowiedzialny z ramienia KEP za piesze pielgrzymki.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w kaplicy Cudownego Obrazu. Po niej w kaplicy różańcowej każdy z delegatów danej diecezji opowiedział o przebiegu swojej pielgrzymki.

Naszą Archidiecezję reprezentował ks. Łukasz Romańczuk, który przekazał raport podsumowujący,

Patrząc statystycznie na 40. Pieszą Pielgrzymkę Wrocławską:

Trwała ona od 3 do 10 sierpnia. (Warto zauważyć, że gr. 14, rozpoczęła pielgrzymkę już 1 sierpnia )

Trasa pielgrzymki była następująca: Wrocław – Trzebnica – Oleśnica – Namysłów – Wierzbica Górna – Kluczbork – Borki Wielkie – Blachownia – Jasna Góra

Pielgrzymi pokonali dystans: 220,8 km

W pielgrzymce uczestniczyło ok. 1000 osób: Łącznie było 18 grup pielgrzymkowych w wersji sztafetowej – dwie grupy szły na zmianę każdego dnia. (w tym grupa 14 z Góry i Milicza)

Uczestniczyło 20 księży posługujących w grupach pielgrzymkowych

oraz 7 Sióstr zakonnych.

W pielgrzymce na stałe uczestniczyli i przeszli całą trasę:

- O. Bp. Jacek Kiciński

- Ks. Tomasz Płukarski rzecznik PPW na Jasną Górę

- Trzy siostry zakonne – przedstawicielki zgromadzeń żeńskich

- Redaktorzy: Wrocławskiego Gościa Niedzielnego ( 1 osoba), Tygodnika Niedziela ks. Łukasz Romańczuk i trzy osoby świeckie do obsługi medialnej.

- Pięć osób w głównym zabezpieczeniu logistycznym pielgrzymki posługujących w Informacji Pielgrzymkowej i zaopatrzeniu

- Osiemnaście osób posługujących w służbach porządkowych

- Trzy osoby w medycznym zabezpieczeniu pielgrzymki

Msza na zakończenie pielgrzymki odbyła się w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Z okazji jubileuszu 40 - lecia PPW na zakończenie pielgrzymki odbyła się modlitwa uwielbienia w sali Kordeckiego

W trakcie pielgrzymki przeprowadzono relacje przez internet, także “na żywo”.

Zapisy odbywały się internetowo poprzez specjalny formularz zgłoszeniowy.

17 października planowana jest Piesza Pielgrzymka do Trzebnicy do grobu św. Jadwigi. Więcej szczegółów przekażemy po spotkaniu księży przewodników.

CZYTAJ DALEJ

Zerowy PIT dla młodych również na stażach u praktykach!

2020-09-22 20:03

PAP

Wprowadzenie zerowego podatku PIT dla osób do 26. roku życia na stażach i praktykach zapowiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki podczas Gali Liderów Innowacji GovTech Polska. Jak mówił, powinno to zachęcić młodych ludzi do pracy w administracji.

Zerowy PIT dla młodych na stażach i praktykach

Morawiecki przypomniał, że w 2019 r. rząd wprowadził zerowy PIT od umów o pracę, umów zlecenia dla osób poniżej 26. roku życia.

PAP

Dołożymy również zerowy PIT dla stażystów, osób, które chcą rozpocząć pracę w formie stażu, by zwiększyć ich motywację finansową do pracy w administracji publicznej — oświadczył szef rządu. Na tym rozwiązaniu stażyści mają zyskać do 900 zł miesięcznie.

Chcemy przyciągnąć młodych ludzi, młode talenty do administracji publicznej, praca w administracji może być niezwykle ciekawa — podkreślał Morawiecki.

Program Młodych Liderów

Propozycja jest częścią rządowego planu wsparcia młodzieży - Programu Młodych Liderów. Według KPRM dzięki temu programowi wybitni uczniowie i studenci mogą rozwijać swoje umiejętności i zdobywać wiedzę podczas staży w jednostkach administracji publicznej.

Program składa się z trzech komponentów: obok objęcia umów stażowych o praktyki absolwenckie zerowym podatkiem PIT (do 26 roku życia), ma to być także reforma stypendium PRM poprzez ogólnopolskie konsultacje z młodzieżą oraz stworzenie kolejnych nowoczesnych programów płatnych staży w instytucjach publicznych.

PAP

Przedstawiając elementy programu, premier zapowiedział też m.in. zmianę kryteriów rekrutacji do pracy w administracji, tak aby w ocenie uwzględniać również hobby, zainteresowania i pracę społeczną.

Wiem, że jeżeli ktoś poświęca czas na pomoc innym, działalność społeczną, na zainteresowania to jest to osoba, która ma innego rodzaju kompetencje— tłumaczył. Deklarował również, że wprowadzona zostanie „lepsza synchronizacja informacji dotyczących wszystkich staży, praktyk i możliwości wejścia do administracji publicznej”. Służyć temu ma strona internetowa, która już w tej chwili uwzględnia propozycje KPRM i Ministerstwa Finansów, a będą do niej dołączane kolejne ministerstwa.

Spotkanie z laureatami konkursów

Mateusz Morawiecki spotkał się we wtorek z laureatami konkursów stażowych organizowanych przez Ministerstwo Finansów oraz GovTech Polska, tzw. „Liderami Podatkowymi” oraz „Liderami Innowacji”. Podczas spotkania została przeprowadzona Burza Mózgów - seria warsztatów kreatywnych, podczas których młodzież szukała odpowiedzi na pytanie:

Jak zachęcić pokolenie Z do pracy w sektorze publicznym?

Jak podała KPRM, premier wręczył również zwycięzcom Programu Stażowego KPRM dyplomy.

KPRM ogłosiła także II edycję konkursu Liderzy Innowacji w ramach GovTech. 16 laureatów odbędzie płatny staż w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak podano, rekrutacja zostaje otwarta 22 września 2020 i trwa do 30 listopada 2020 r. Regulamin i szczegółowe informacje dostępne są na stronie gov.pl/govtech.

W komunikacie kancelarii premiera zapowiedziano także VIII edycję programu Liderów Podatkowych - prowadzonego od trzech lat w Ministerstwie Finansów programu stażowego. Pierwsza edycja odbyła się w 2017 r. Łącznie, w ramach siedmiu edycji konkursu wyłonionych zostało 86 laureatów – Liderów Podatkowych.

Kolejna, ósma edycja konkursu ruszy w połowie października. Tematem pracy konkursowej będą „Podatki po pandemii”.

Jak wskazał cytowany w komunikacie wiceminister finansów Jan Sarnowski, w ramach programu co pół roku do Ministerstwa Finansów trafia 12 młodych ludzi, którzy widzą swoją przyszłość w podatkach i chcą poznać tajniki tworzenia regulacji podatkowych.

Staże w MF nie są jedynie jednorazową przygodą, to również okazja do tego, by spojrzeć na podatki dużo szerzej niż jest to udziałem branży doradczej. Dla wielu stażystów jest to początek nowej ścieżki kariery, w której centrum stoi pasja dla Polski. Po odbyciu stażu, pracę w MF znalazł co czwarty stażysta!- poinformował Sarnowski. Zaznaczył, że zainteresowanie programem jest bardzo duże, „bo od pierwszej godziny stażu młodzi ludzie lądują w centrum wydarzeń, pracują przy dużych projektach, we współpracy z nimi tworzone są regulacje upraszczające i unowocześniające system podatkowy”.

xyz/PAP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję