Reklama

Energia polityczna

2019-01-23 11:27

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 4/2019, str. 36-37

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Pod koniec 2018 i na początku 2019 r. Polacy – głównie politycy oraz media – niepokoją się podwyżką cen energii. Toczy się niełatwa i trudna do zrozumienia dla przeciętnego konsumenta energii dyskusja, która niewiele wyjaśnia, niewiele tłumaczy. Czy nie powinniśmy wreszcie przyjąć do wiadomości, że mamy tu do czynienia z pewną nieuchronnością w wymiarze globalnym?

ANDRZEJ SZCZĘŚNIAK: – Sprawa jest bardzo zagmatwana i niejednoznaczna. Podwyżki cen energii są powodowane tzw. walką ze zmianami klimatu, w której Unia Europejska jest liderem. Aby ta walka była skuteczniejsza – w mniemaniu unijnych urzędników – niedawno skonstruowano specjalny mechanizm podwyższania kosztów energii, czyli ETS – europejski system handlu emisjami. Najgorsze jest w nim to, że w imię ideologii walki z globalnym ociepleniem jej kosztami obarcza się zwykłego, prostego człowieka.

– Bo nie ma on nic do powiedzenia?

– Niekoniecznie, we Francji wywołało to bunt „żółtych kamizelek”; był to protest przeciwko podwyższaniu kosztów życia właśnie przez podatki klimatyczne. W Polsce od 1 stycznia dopłacamy 8 groszy do tzw. elektromobilności, czyli bardzo drogich samochodów elektrycznych. Janosik na odwrót: państwo zabiera biednym, żeby dać bogatym.

– Czy uważa Pan, że upowszechnienie elektromobilności nie przyczyni się do złagodzenia niekorzystnych zmian klimatu?

– W Polsce problem polega na tym, że państwo dopłaca do bardzo drogich elektrycznych samochodów w ramach ulg podatkowych dla ich producentów (zagranicznych zresztą), na co składają się wszyscy polscy kierowcy oraz wszyscy użytkownicy komunikacji publicznej. I wcale nie przyczynia się to do naprawy klimatu całej planety.

– Ale w przyszłości może eliminować szkodliwe spaliny...

– Eliminowanie smogu ma niewiele wspólnego z poprawą klimatu. Na temat globalnych i kosmicznych mechanizmów zmian klimatu na Ziemi trwają zasadnicze spory naukowe. I na tym wątpliwym fundamencie stworzono globalny – i niepodlegający dyskusji – mechanizm ekonomiczny, który uniemożliwia rozwój biedniejszym krajom, takim jak Polska. Dlatego obowiązuje dogmat: w Europie energia ma być droga. A to w sposób szczególnie dotkliwy dotyka Polski.

– Dlaczego?

– Polacy mają co najmniej trzy razy chudszy portfel niż inni Europejczycy. Dlatego zużywamy znacznie mniej energii niż Niemcy czy Francuzi i każda podwyżka cen energii jest dla nas dużo bardziej dotkliwa. Stąd dzisiejsze dramatyczne próby rządu, aby w jakiś sposób uwolnić zwykłych odbiorców od podwyżek.

– Skąd to założenie, że w Europie energia ma być droga?

– Jeszcze kilkanaście lat temu w dokumentach UE widniał zapis, że energia ma być powszechnie dostępna, to znaczy tania, że każdego powinno być stać na korzystanie z jej dobrodziejstw. Zapis ów zniknął, gdyż UE postanowiła być liderem ruchu globalnego na rzecz ratowania klimatu.

– Bo akurat zagrożenie ze strony ocieplającego się klimatu zaczęło narastać?

– Bo w tej „walce o klimat” bogaci Europejczycy dostrzegli możliwość pomnażania swego bogactwa; rozwinięte europejskie gospodarki czerpią z niej ogromne korzyści, gdyż preferuje ona promujących nowoczesne technologie. A na krajach biedniejszych wymusza się ich zakup za ogromne pieniądze, właśnie w imię pięknych haseł o poprawianiu klimatu.

– A podstawowym celem jest po prostu dalszy rozwój bogatych gospodarek?

– Oczywiście. Obecnie ponad 90 proc. wszystkich wydatków klimatycznych jest przeznaczane na energię odnawialną.

– To źle?

– Dla europejskich centrów przemysłowo-technologicznych jest to polityka bardzo korzystna. Dla takich regionów jak nasz jest natomiast zabójcza, ponieważ niszczy nasz polski skarb narodowy, jakim jest węgiel. Ponieważ zmusza nas do kupowania tych piekielnie drogich urządzeń energetycznych, w dodatku wytwarzających energię dużo niższej jakości.

– Dlaczego to gorsza energia?

– Dlatego, że nie mamy pewności jej ciągłych dostaw, nie możemy jej regulować stosownie do zapotrzebowania. Jest to energia nieprzewidywalna i niesterowalna, dotyczy to zwłaszcza tak usilnie Polsce zalecanej energii wiatrowej.

– Dlaczego w sąsiednich Niemczech produkcja energii wiatrowej zdaje egzamin?

– Zdaje? 40 proc. udziału energii elektrycznej z wiatru i słońca oznacza dużo wyższe ceny dla odbiorców, a jej okresowy nadmiar obciążał nawet polską sieć przesyłową, uniemożliwiał naszym elektrowniom normalną pracę... Generalnie biorąc, polska gospodarka ponosi poważne straty z powodu europejskiej polityki klimatycznej skrojonej na miarę i na zamówienie wysokorozwiniętych europejskich gospodarek. Po pierwsze z powodu blokowania wydobycia węgla, naszego największego i najtańszego źródła energii, a po drugie z powodu zmuszania nas do zakupu drogich urządzeń energetycznych, dla których Polska staje się po prostu intratnym rynkiem zbytu.

– Mówi Pan rzeczy bardzo niepoprawne politycznie nawet w Polsce, która stara się dziś jednak jakoś bronić swego podstawowego i taniego źródła energii, jakim jest węgiel...

– Przez poprawność polityczną w Polsce jest to temat dramatycznie zafałszowany. Mamy do czynienia z bardzo natarczywą propagandą tzw. polityki klimatycznej, która zagłusza nasze polskie racje w imię interesów bogatych gospodarek. A polskie rządy bardzo niemrawo bronią swojego podstawowego źródła energii – Polska jeszcze 20 lat temu wydobywała średnio 120 mln ton węgla, dzisiaj wydobywa dwa razy mniej.

– Ale za to kupujemy węgiel w Rosji.

– Jak się zamyka własne kopalnie, to cóż... W ostatnich latach decyzją Komisji Europejskiej Polska zamknęła 5 kopalń. To najlepiej pokazuje tę „obronę węgla”. Polityka klimatyczna Unii zmusza Polskę do likwidacji podstawy rozwoju przemysłu – taniej energii z węgla. Mając 85 proc. europejskich zasobów węgla kamiennego, będąc węglowym „Kuwejtem Unii”, bardzo słabo walczymy o możliwość wykorzystania tego bogactwa dla dobra naszej gospodarki.

– Obecnie rządzący przynajmniej głośno deklarują tę walkę...

– I chyba na deklaracjach wszystko się kończy. Spośród 10 największych światowych producentów węgla – Polska kiedyś zaliczała się do tej dziesiątki – tylko Polska w ostatnich latach zmniejszyła jego wydobycie, i to o połowę. Cały świat natomiast dwukrotnie je zwiększył, a czasem bardzo znacznie, jak w Chinach. Dlatego uważam, że Polska jednak nadal za mało dba o przyszłość swej gospodarki. Brakuje długofalowego myślenia, co najlepiej widać na przykładzie węgla brunatnego, którego wydobycie wymaga podejmowania odpowiednich decyzji w kilkuletnim wyprzedzeniem. Niestety, każda kolejna ekipa rządząca odpycha w bliżej nieokreśloną przyszłość wszelkie decyzje o budowie nowej kopalni... A węgla brunatnego mamy przecież na tyle dużo, że sam Bełchatów mógłby na długie lata dostarczyć energii centralnej Polsce.

– Na COP24 w Katowicach wyraźnie mówiono, że to właśnie kopalnie węgla brunatnego powinny być zamykane szybciej niż inne.

– Te globalne spędy klimatyczne na szczęście nie mają jeszcze władzy, więc mogą mówić, co chcą. A politycy mają dbać o nasze interesy. Szkoda, że nie mamy odwagi, by się temu zdecydowanie przeciwstawić.

– Jak?!

– Potrzebna jest odważna decyzja polityczna, bez owijania w bawełnę. Bo tu naprawdę chodzi o nasze być albo nie być. Trzeba naprawdę wielkiej politycznej determinacji, aby rzucić wyzwanie wielkiemu europejskiemu lobby przemysłowo-klimatycznemu. A tej brakuje, bo jak widać, polski sektor węglowy po prostu kurczy się w oczach. Nie wystarczy sama narracja, że będziemy bronić kopalń jak niepodległości, skoro nie znajduje ona pokrycia w faktach. Zamykamy kopalnie na Śląsku, a w Lubelskim Zagłębiu Węglowym nie wydaje się pozwoleń na eksploatację nowych złóż. Polska administracja wprost panicznie boi się agresji tzw. ekologów, a przede wszystkim zbyt łatwo, moim zdaniem, ulega naciskom europejskiego lobby klimatycznego. Węgiel długo jeszcze powinien pozostać w Polsce podstawowym, wręcz dominującym źródłem energii.

– W Polsce znów zaczyna się mówić o energetyce jądrowej. To dobra alternatywa dla węgla?

– Właśnie mija 10 lat od podjęcia przez rząd politycznej decyzji o budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Miała być już dziś gotowa, ale teraz słyszymy, że owszem, nie rezygnujemy, że pierwsza elektrownia jądrowa będzie w 2031 r... Jednak szanse na jej powstanie są niewielkie. Dziś w UE energetyka jądrowa jest niszczona przez lobby klimatyczne, które pokazuje, że wcale nie o klimat tutaj chodzi, a o interesy. Niemcy i Francuzi zapowiadają zamykanie swoich elektrowni, nie tylko pod wpływem tzw. ekologów, ale głównie na skutek silnego nacisku lobby energii odnawialnej. Dlatego uważam, że w Polsce elektrownia jądrowa nie powstanie... Także dlatego, że są to ogromne koszty, a nie mamy w Polsce wystarczająco silnego podmiotu, który mógłby unieść ten ciężar.

– Trzeba by więc szukać odpowiedniego inwestora zagranicznego...

– Sprawa nie jest taka oczywista. Energetykę jądrową rozwijają dziś przede wszystkim kraje azjatyckie i Rosja. Nie po drodze nam z Rosją – choć Viktor Orbán na Węgrzech robi z Rosatomem dobry interes, Czesi też chętnie by współpracowali z Rosją, ale poprawność polityczna im nie pozwala. Na jądrową inwestycję z Chin też się nikt w Polsce nie odważy, może z Koreą Południową...

– Skoro nie sposób dzisiaj nawet marzyć o niezależności i samodzielności energetycznej – sen o gazie z polskich skał łupkowych był krótki – to pozostaje trwanie przy węglu za wszelką cenę i dywersyfikowanie źródeł zaopatrzenia w gaz i ropę, aby zmniejszyć zależność od dostaw rosyjskich. I jednak przyzwyczajać się do wzrostu cen energii elektrycznej i cieplnej?

– No niestety, nawet tani węgiel Unia potrafi uczynić drogim w imię walki o klimat. Uniezależnianie się od rosyjskiego gazu i ropy naftowej oznacza natomiast wysokie koszty tych surowców z odleglejszych źródeł. Cena gazu importowanego z Ameryki była w ub.r. o 50 proc. wyższa od cen europejskich. Nikt w Europie nie chce płacić takiej ceny, a my, jak widać, chcemy, przede wszystkim z powodów politycznych.

– Chcemy po to, by się asekurować w razie zakręcenia kurków przez Rosję właśnie z powodów politycznych...

– Uważam, że to strachy na Lachy. „Zakręcanie kurka” to mit, wobec Polski nie było takiego przypadku. Spotkało to w 2014 r. Ukrainę, która przez ponad pół roku nie płaciła za gaz, a w 2009 r. to Ukraina pierwsza zamknęła tranzyt gazu... Polska jest chroniona parasolem Unii Europejskiej i możemy nadal śmiało kupować rosyjski gaz, bo jest tańszy.

– Czy Nord Stream 1, a zwłaszcza Nord Stream 2, nie zmieniają tej sytuacji?

– Musimy pamiętać, że gazociągi Nord Stream powstały dlatego, iż Polska nie zgodziła się na poprowadzenie gazociągu przez swoje terytorium; już w 2001 r. odrzuciliśmy tzw. pieremyczkę (Jamał 2), a w 2013 r. zrezygnowaliśmy – moim zdaniem, dość nierozsądnie – z propozycji przeprowadzenia przez Polskę drugiej nitki Jamał-Europa... Sądzę, że największe znaczenie mają tu okoliczności polityczne, zwłaszcza kooperacja Polski z USA. Kraje zachodnie w sprawach importu gazu nie kierują się polityką, tylko ekonomią. Nie boją się zakręcenia rosyjskich kurków.

– Może to jednak niezbyt roztropne...?

– To czysty rozsądek biznesowy. Wielki przyjaciel Polski Viktor Orbán bardzo się cieszy i z amerykańskiego, i z katarskiego gazu LNG, i z gazu rosyjskiego. Odbiorcy zawsze się cieszą z konkurencji dostawców, bo – jak mówi Orbán – będzie możliwość wybrania tego najtańszego. Nawet nie wspomina o żadnych racjach politycznych.

Andrzej Szczęśniak
Ekspert z zakresu rynku ropy i paliw, gazu płynnego i ziemnego, bezpieczeństwa energetycznego i polityki energetycznej; publicysta gospodarczo-polityczny, wydawca serwisów internetowych i publikacji branżowych.

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego z udziałem Prezydenta RP

2019-10-16 17:08

tk, maj, mp / Warszawa (KAI)

Z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy w warszawskim Wilanowie odbyła się premiera muzeum Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. „Jan Paweł II był największym Polakiem w naszych dziejach i postacią, która mocno odcisnęła się w historii świata” - powiedział podczas uroczystości prezydent Andrzej Duda. Podczas uroczystości zorganizowanej w dniu 41. rocznicy wyboru kard. Wojtyły na papieża zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych, zlokalizowanych na wysokości 26 metrów - w pierścieniu kopuły Świątyni Opatrzności Bożej.

Magdalena Wojtak/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego

Prezydent stwierdził, że wkład kard. Wyszyńskiego, Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, którego 35. rocznica męczeńskiej śmierci przypada za kilka dni, pozwolił Polakom przetrwać najtrudniejsze chwile w historii, podnosić się i zwyciężać. „Jestem pewien, że pomoże to nam także przetrwać przyszłe kryzysy” – powiedział Andrzej Duda.

Prezydent wyznał, że pamięta jeszcze kard. Wyszyńskiego zaś wielokrotnie miał okazję obserwować i słuchać Jana Pawła II, także pod oknem na Franciszkańskiej. „Nie mam wątpliwości, że to był najważniejszy Polak w polskiej historii, który też mocno odcisnął się w historii świata” – mówił Andrzej Duda podkreślając też wkład polskiego papieża upadek komunizmu.

Prezydent nazwał Świątynię Opatrzności Bożej „jednym z najpiękniejszych symboli stolicy i wielkim symbolem tego, że Polska rośnie w siłę”.

O znaczeniu Kościoła w czasach PRL dla przetrwania polskiej tożsamości mówił wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotr Gliński, który nazwał Jana Pawła II „dziedzicem kard. Wyszyńskiego”. Wicepremier wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do zbudowania Muzeum i wyraził nadzieję, że będzie ono ważnym miejscem zwłaszcza dla polskiej młodzieży.

Prof. Gliński wyraził opinię, że gdy zabrakło Jana Pawła II, w polskim życiu politycznym rozpoczęło się piekło, w tym „przemysł pogardy” dodając, że gdy papież żył, to „nikt się na to nie odważył”. Zwracając się do młodzieży minister kultury powiedział: „Pamiętajmy o tym, że potrzebujemy siły wartości i najprostszej uczciwości w życiu publicznym. To miejsce będzie wam pokazywało jak można wybierać wartości i zachowywać je”.

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz wskazywał, że zarówno Karol Wojtyła jak i kard. Wyszyński wpłynęli na to, kim jesteśmy jako Kościół, naród, społeczeństwo. „To muzeum będzie się rozwijało a ufam, że za pół roku trzeba będzie dodać jeszcze jedną strefę: Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego” – dodał.

Kard. Nycz wyraził wdzięczność dla rządu i ministerstwa za wsparcie Muzeum i utrzymywanie placówki wraz z archidiecezją warszawską. Życzył młodzieży, by potrafiła tu odczytywać symbolikę muzealnej ekspozycji. Dyrektor Muzeum, Marcin Adamczewski powiedział, że powstało ono głównie z myślą o młodym pokoleniu, o urodzonych po roku 2000, a więc tych, którzy nie zetknęli się z Janem Pawłem II ani kard. Wyszyńskim. Te postacie uformowały Polaków jako naród i wspólnotę - dodał.

Podczas uroczystości zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych. Każda z nich - „Wspólnota”, „Dom”, „Kraków”, „Będziesz miłował”, „Mamo”, „Zło dobrem zwyciężaj”, „Pokój łez”, „Urbi et Orbi” oraz „Dekalog” - związana jest z kluczowymi momentami życia Patronów muzeum. Ekspozycja główna znajduje się na wysokości 26 metrów (ósmego piętra) i zajmuje około 2000 metrów kwadratowych powierzchni.

Przed premierą Mt, 5,14 Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego odbył się performance znanego artysty, jednego z pierwszych performerów w Polsce, Jerzego Kaliny pt. "Strumień pamięci. Suplikacja". Zgodnie z zapowiedzią autora była to "akcja obrzędowa w obecności i ze współudziałem publiczności zgromadzonej przed frontonem Świątyni Opatrzności Bożej". Przed wejściem głównym do Świątyni, na długości 80 metrów rozłożone zostały dwie części flagi - biała i czerwona. Części te były zszywane nićmi w kolorze flagi papieskiej, co symbolizowało papieża - Polaka, który łączy.

Wraz z premierą Mt 5,14 - jak zapewnia Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy Muzeum - rozpoczną się testy techniczne ekspozycji głównej jej uzupełnianie oraz ostateczne odbiory techniczne. Potrwa to jeszcze pewien czas. Nie wyklucza to odwiedzin muzeum przez pierwszych gości, którymi będą zaproszone na lekcję muzealną grupy młodzieży szkolnej. W ten sposób ekspozycja główna muzeum jeszcze w tym roku zostanie udostępniona zwiedzającym.

Ekspozycję muzealną stanowi m.in.– wielkoformatowa projekcja filmowa pt. „Wspólnota”, prezentująca historyczną homilię wygłoszoną przez Jana Pawła II 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa.

Część zatytułowana „Dom” składa się z trzech mniejszych stref. Strefa rosyjska wskazuje, że Stefan Wyszyński urodził się w zaborze rosyjskim, w mazowieckiej Zuzeli. Strefa polska prezentuje losy bohaterów muzeum w niepodległej Polsce: dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły w Wadowicach oraz działalność duszpasterską, publicystyczną i społeczną młodego ks. Stefana Wyszyńskiego we Włocławku. Część niemiecka, dotycząca okupacji przedstawia działalność kapłańską ks. Wyszyńskiego w Kozłówce, Żułowie i Laskach, gdzie pełnił funkcję kapelana w Powstaniu Warszawskim oraz aktywność poetycką i teatralną Karola Wojtyły, jego pracę fizyczną w fabryce Solvay i wreszcie wstąpienie do tajnego seminarium duchownego. W strefie znajdują się eksponaty z lat dziecięcych Karola Wojtyły, w tym laska jego ojca.

Z kolei „Kraków” – to strefa zaaranżowana na przedwojenne atelier fotograficzne, służąca jako tło do pokazania aktywności studenckiej, aktorskiej i twórczej Karola Wojtyły. Atrakcją są autentyczne meble z zakładu fotograficznego Pawła Bielca, w którym wykonano słynny portret Wojtyły, tableau aktorskie oraz aparat fotograficzny, którym ten portret wykonano

Strefa zatytułowana „Będziesz miłował” przybliża stalinizm, okres największego prześladowania Kościoła. Apogeum tego prześladowania stanowi aresztowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wśród eksponatów znajduje się m.in. stuła prymasa, której używał podczas ostatniej Mszy św. przed aresztowaniem.

Dwie duże projekcje filmowe prezentujące konfrontację Stefana Wyszyńskiego i Władysława Gomułki można zobaczyć w strefie zatytułowanej „Dialog” a poświęconej okresowi po odzyskaniu wolności przez Stefana Wyszyńskiego.

„Forma Polonia” to ukazanie Jasnej Góry jako duchowej stolicy Polski, najważniejszego miejsce dla Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Przybliżone są tu doniosłe wydarzenia: Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna i Milenium Chrztu Polski. W centrum znajduje się wierna kopia obrazu Czarnej Madonny. Z założenia jest to strefa przeznaczona na refleksję.

Część „Zło dobrem zwyciężaj” odnosi się do ponurej rzeczywistość PRL-u, z akcentem na polskie miesiące: czerwiec 1956, grudzień 1970, czerwiec 1976, sierpień 1980. W tej samej strefie nawiązuje się do Soboru Watykańskiego II jako przełomowego wydarzenia w życiu Kościoła, z uwzględnieniem roli prymasa Stefana Wyszyńskiego i arcybiskupa Karola Wojtyły.

Z kolei „Pokój łez” przybliża okoliczności wyboru Karola Wojtyły na papieża, reakcje świata (także komunistów), pierwsze gesty i słowa Jana Pawła II. Scenograficzną atrakcją jest tzw. pokój łez (garderoba w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie nowo wybrany papież przebiera się z szat kardynalskich w papieskie), w którym eksponowane są realistyczne obrazy Aldony Mickiewicz.

Strefa „Pontifex – Budowniczy Mostów” stara się przybliżyć ogrom tematów związanych z pontyfikatem i stanowi opowieść o polskich i zagranicznych pielgrzymkach, encyklikach i działalności papieża w Watykanie. Symbolicznym środkiem wyrazu jest łódź. Przełamanie łodzi podkreśla dramatyczne wydarzenia związane z 1981 r. – zamach na Jana Pawła II, śmierć prymasa Wyszyńskiego i wprowadzenie stanu wojennego. Kluczem do zrozumienia pontyfikatu są następujące wartości: Miłość, Odpowiedzialność, Odwaga, Pokój, Prawda, Przyjaźń, Wierność, Wolność, Pamięć, Piękno, Dobro i Pokora.

Strefa „Urbi et Orbi” (Miastu i światu) odnosi się do odchodzenia Jana Pawła II, jego ostatniego – niemego – błogosławieństwa i pogrzebu. W strefie eksponowana jest kopia kapy, w której Jan Paweł II otwierał Drzwi Święte w bazylice św. Piotra, inaugurując Wielki Jubileusz Roku 2000.

W „Dekalogu” autorzy ekspozycji przybliżają nauczanie i życie Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły, z cytatami, wyrażonymi w symbolice malarskiej przez Stefana Gierowskiego, wybitnego przedstawiciela polskiej awangardy.

Muzeum Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego mieści się na terenie Centrum Opatrzności Bożej, stanowiąc jego integralną część. Jest ono instytucją kultury współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Archidiecezję Warszawską.

Dyrektorem Muzeum jest Marcin Adamczewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem