Reklama

Podtrzymują kolędowe tradycje

2019-01-30 11:36

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 5/2019, str. IV

Joanna Ferens
Chór kameralny z parafii św. Jerzego w Biłgoraju przebrany za kolędników

Kolędowe tradycje na ziemi biłgorajskiej są niezwykle bogate. W wielu miejscach przez cały styczeń organizowane są przeróżne koncerty, festiwale, przeglądy i konkursy kolędowe. Tak było i w tym roku

Już po raz 15. w Hedwiżynie odbył się 20 stycznia Gminny Przegląd Kolęd i Pastorałek, organizowany przez: Gminny Ośrodek Kultury w Biłgoraju, Gminę Biłgoraj, Ochotniczą Straż Pożarną w Hedwiżynie, Zespół Śpiewaczy Stok z Hedwiżyna oraz mieszkańców sołectwa Hedwiżyn. Wszystkich zebranych w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej powitała dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju Celina Skromak, która wraz z wójtem Wiesławem Różyńskim składała noworoczne życzenia.

– Celem przeglądu jest kultywowanie tradycji kolędowania, ale też integracja zespołów śpiewaczych i młodzieżowych grup wokalno-instrumentalnych. Naszemu kolędowaniu zawsze towarzyszą również jasełka. Jesteśmy wprawdzie już po okresie Narodzenia Pańskiego, ale staramy się, aby ten czas kolędowania trwał jak najdłużej, gdyż jest to nasza wyjątkowa polska tradycja, a w polskiej kulturze mamy tak ogromną liczbę kolęd, które za wszelką cenę musimy ocalić od zapomnienia – tłumaczyła Celina Skromak.

Narodowe dziedzictwo

Wójt gminy Biłgoraj Wiesław Różyński dziękował wszystkim zespołom biorącym udział w przeglądzie. – Bardzo się cieszę, że nasz przegląd cieszy się tak dużym zainteresowaniem i praktycznie wszystkie ludowe zespoły śpiewacze z terenu naszej gminy biorą w nim udział. Dziękuję wszystkim zespołom, które dziś przybyły do Hedwiżyna, gdyż jest to również dla nich rozpoczęcie nowego roku kulturalnego. Jestem bardzo wdzięczny za każdą zaśpiewaną kolędę, za to ogromne serce i zaangażowanie w organizację tego wydarzenia – podkreślił.

Reklama

Przegląd rozpoczął się od jasełek przygotowanych przez dzieci i młodzież ze Szkoły Podstawowej w Hedwiżynie. Przedstawienie miało na celu ukazanie prawdziwej wartości świąt Bożego Narodzenia – wyjaśniał proboszcz parafii św. Jadwigi Śląskiej w Hedwiżynie, ks. Piotr Sobczuk. – W tym roku dzieci i młodzież, które przygotowały jasełka, przede wszystkim chciały nam przedstawić zagadnienie związane z naszym obchodzeniem świąt Bożego Narodzenia. Dzieci pokazały, na co my tak naprawdę zwracamy uwagę, że liczą się tylko prezenty, piękne dekoracje i wystawna gościna, a zapominamy o tym, co jest najważniejsze, czyli narodzenie naszego Pana Jezusa Chrystusa – wskazał.

Słowo skierował również do wszystkich uczestników poseł do Parlamentu Europejskiego, Krzysztof Hetman. – Chciałem bardzo gorąco podziękować za kultywowanie i przekazywanie dalej tej pięknej tradycji kolędowania, nie tylko słowem, ale i pięknym strojem ludowym – mówił m.in. europoseł.

W tegorocznej edycji przeglądu wystąpiło 15 gminnych zespołów śpiewaczych działających na terenie gminy Biłgoraj oraz 6 dziecięcych i młodzieżowych zespołów wokalno-instrumentalnych. Następnie z koncertem wystąpiła Kapela Podwórkowa Wygibusy, zaś na zakończenie do tańca zagrał zespół Face Love.

W kategorii dziecięcych i młodzieżowych zespołów wokalno-instrumentalnych zwyciężył zespół wokalny ze Szkoły Podstawowej w Gromadzie, II miejsce zajął zespół wokalno-instrumentalny ze Szkoły Podstawowej w Dąbrowicy, a III miejsce przypadło zespołowi Rudzianeczki ze Szkoły Podstawowej w Woli Dereźniańskiej. W kategorii gminnych zespołów śpiewaczych I miejsce zajął zespół Lawenda ze Smólska, II miejsce wyśpiewał chór z Korytkowa Dużego, zaś trzecie przypadło w udziale Zespołowi Śpiewaczemu z Bidaczowa.

Rozśpiewany Frampol

Wieloletnią tradycją cieszy się również koncert kolęd w wykonaniu chórów ziemi biłgorajskiej, który w tym roku odbył się 20 stycznia już po raz 21. w kościele pw. św. Jana Nepomucena we Frampolu.

W tegorocznej edycji koncertu wystąpiło 9 chórów. Zaprezentował się m.in. Chór Kameralny parafii św. Jerzego w Biłgoraju, który wystąpił w nietypowej odsłonie kolędników. O pomyśle na taką prezentację, a także o samym chóralnym kolędowaniu mówił dyrygent chóru, Zbigniew Biliński. – Chcieliśmy podtrzymać tradycję kolędowania, chodziliśmy w tych strojach w naszym mieście po domach, aby kolędować, a także postanowiliśmy tutaj we Frampolu w nich wystąpić, aby pokazać, że tradycja kolędowania nie wygasa – wyrażał swoje pragnienie Zbigniew Biliński.

Swoją wdzięczność chórom za przybycie wyrażał burmistrz Frampola, Józef Rudy, który jednocześnie podkreślał piękną polską tradycję kolędowania. – Warto pielęgnować tradycje kolędowe w naszym kraju, gdyż jest to wyraz naszej tożsamości narodowej, historii, tradycji i przywiązaniu do Kościoła katolickiego. Cieszymy się, że możemy gościć chóry ziemi biłgorajskiej, jest to dla nas wielkie wydarzenie, do którego długo się przygotowujemy – wskazał.

Wszystkim uczestnikom dziękował proboszcz parafii we Frampolu, ks. Andrzej Stefanek. – Chóry zbierają się co roku, aby wspólnie kolędować dla całej naszej społeczności. Jesteśmy wdzięczni za to, że każdy z chórów tak chętnie przyjeżdża, aby chwalić Boga – mówił.

Ponadto przed licznie zgromadzoną w kościele publicznością zaprezentowały się: chór parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Korytkowie Dużym, Chór Męski Ziemi Biłgorajskiej „Echo”, chór Cantate Deo parafii pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, chór Cordis parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłoraju, chór Noster parafii św. Bartłomieja w Goraju, chór parafii św. Jana Nepomucena i Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury we Frampolu, Chór Męski „Klucz” z Majdanu Starego. Gościnnie wystąpił chór parafii św. Jadwigi w Janowie Lubelskim, którym dyrygowała Diana Krzemińska.

Na chóralny koncert kolęd zaprosili Burmistrz Frampola, Proboszcz parafii pw. św. Jana Nepomucena, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury oraz chór parafialny z Frampola.

Tagi:
kolęda

Reklama

Kolędowali w języku igbo

2019-01-23 11:50

Barbara Gajda-Kocjan
Edycja małopolska 4/2019, str. VI

Około 800 kolędników m.in. z Krakowa i okolicznych miejscowości przybyło na coroczne Archidiecezjalne Spotkanie Kolędników Misyjnych. Gospodarzem tegorocznego zjazdu była parafia pw. św. Wojciecha położona na malowniczym mucharskim wzgórzu, nieopodal Wadowic

Barbara Gajda-Kocjan
Grupa kolędników misyjnych z parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie

Według tradycji w Mucharzu przebywał św. Wojciech, wielki misjonarz. Dlatego w tym roku, w tym szczególnym miejscu tu się zebraliśmy – wyjaśnia ks. Tadeusz Dziedzic, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Misyjnego archidiecezji krakowskiej. Z kolei, jak podkreśla ks. Krzysztof Strzelichowski, proboszcz tutejszej parafii, dla Mucharza to ogromny zaszczyt i wielka radość. I zauważa: – To wspaniali kolędnicy, którzy kwestują na rzecz misji, dzielą się radosną nowiną o przyjściu Zbawiciela i dodatkowo zbierają ofiary. Cieszymy się, że mogliśmy ich gościć.

Msza św., Orszak Trzech Króli, spotkania z misjonarzami i siostrami pracującymi w Nigerii, zabawy, a przede wszystkim modlitwa i wspólne kolędowanie – taki program przygotowano dla uczestników spotkania, które odbyło się 5 stycznia. – Dzieci bardzo cieszyły się z obecności bp. Antoniego Długosza, znanego m.in. z programu „Ziarno”. Uczyliśmy się także kolędy w języku igbo z kraju afrykańskiego – zaznacza s. Bożena Najbar, koordynatorka wydarzenia. Biskup pozostawił kolędników z misją i błogosławieństwem: – Otwierajcie wasze serca na to wszystko, co jest udziałem Bożej Dzieciny. Niech Ona wam błogosławi!

Zaangażowanie i ofiarność

– Jesteśmy już 11. raz na takim spotkaniu. Zawsze bardzo liczną grupą, 40-50 osób. Możemy się pochwalić dużą ofiarnością naszej parafii, ponieważ dotychczas zebraliśmy już ok. 55 tys. zł podczas 11 lat kolędowania – mówi pani Jadwiga z parafii św. Marii Magdaleny w Wawrzeńczycach. I dodaje:

– Dzieci bardzo chętnie się angażują, czujemy, że jesteśmy potrzebni w parafii. W okolicach adwentu parafianie sami pytają, kiedy odbędzie się kolęda. Cieszy nas, że na tegoroczne spotkanie przyjechali nie tylko kolędnicy, ale i dzieci, które będą w przyszłym roku kolędować. Chcemy je dodatkowo zachęcić – wyjaśnia. Paulina z VI klasy Szkoły Podstawowej w Wawrzeńczycach mówi: – Jestem pierwszy raz na takim spotkaniu. Wcześniej nigdy nie miałam okazji wzięcia udziału w Orszaku Trzech Króli. W przyszłym roku chciałabym także kolędować – zapewnia.

O wielkim zaangażowaniu dzieci w dzieło misyjne mówi również s. Nazariusza z parafii pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie. Zakonnica na tegoroczne spotkanie przyjechała z Grupą Małych Misjonarzy. Opowiada:

– Dzieci bardzo zaangażowały się w dzieło misyjne. Wspólnie modlimy się, uwielbiamy Pana Boga za to, że możemy pomagać innym, służyć najbiedniejszym. To dar dziecięcych serc na rzecz najbardziej potrzebujących rówieśników, szczególnie z Afryki – zaznacza s. Nazariusza. I dodaje: – Mamy duchową adopcję serca dzieci afrykańskich. Dzisiaj też m.in. ofiarujemy im naszą modlitwę. Paulinka z III klasy Szkoły Podstawowej im. Antoniny Tatar w Suchem, na spotkanie przyjechała w stroju Maryi. Kolędniczka podkreśla: – Już cztery razy byłam na takich spotkaniach. Z całą grupą chodzimy po domach, śpiewamy kolędy, mówimy wiersze i cieszymy się, że możemy pomagać innym.

Wystarczy niewiele, by pomóc

– Kolędnikiem misyjnym może zostać każdy, bo idea jest taka, żeby nie tylko cieszyć się z tego, że Jezus się narodził, ale także iść z tą nowiną do innych, dzielić się nią. Kolędnicy przypominają o tym, że nie można się zamknąć w sobie z Jezusem, ale Jezusa, którego się przyjęło, trzeba nieść innym. Właśnie dzieci uczą nas, dorosłych, że można w ten sposób pomagać dzieciom w krajach misyjnych. Jestem bardzo wdzięczny siostrom klaweriankom, szczególnie s. Bożenie, która całym sercem wszystko przygotowuje i jest w tym tak cierpliwa i wytrwała – podkreśla ks. Tadeusz Dziedzic. S. Bożena dodaje, że od 11 lat dzieło misyjne bardzo się rozwinęło, dzieci są otwarte, a ogromną rolę odgrywają w tej kwestii opiekunowie i katecheci.

Kolędnicy misyjni, oprócz głoszenia Dobrej Nowiny, uwrażliwiają ludzi na potrzeby dzieci w krajach misyjnych. W tym roku szczególna uwaga skierowana jest na Burundi i Rwandę. Czasem wystarczy tam niewiele, żeby pomóc. Każda złotówka to szansa na utrzymanie dziecka cały rok w szkole, zapewnienia mu edukacji czy mieszkania w internacie. Warto zatem u progu nowego roku pamiętać o słowach św. Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czernichów k. Krakowa: powódź zniszczyła budynek Fundacji im. św. Brata Alberta

2019-05-25 09:37

md / Czernihów (KAI)

W wyniku silnych ulew i nawałnicy, która przeszła przez podkrakowski Czernichów, siedziba warsztatów dla osób niepełnosprawnych została zalana. Budynek nie nadaje się do użytku i prowadzenia w nim zajęć terapeutycznych.

Filia Warsztatu Terapii Zajęciowej prowadzonego przez radwanowicką Fundację im. św. Brata Alberta działa w Czernichowie od 15 lat. Na co dzień w warsztatach realizowanych przez fundację uczestniczy 25 osób niepełnosprawnych.

„Znaleźliśmy się w sytuacji kryzysowej. Ponieśliśmy ogromne straty” – alarmuje fundacja.

Generalnego remontu wymagają zalane ściany, podłoga, instalacja elektryczna i dziurawy dach. Ponadto zalane zostały sprzęty rehabilitacyjne i materiały do terapii, a także prace uczestników. „Dla naszych podopiecznych jest to bardzo trudna sytuacja. Stracili miejsce zajęć terapeutycznych, gdzie uczą się czynności życia codziennego, zdobywają umiejętności społeczne i zawodowe. To miejsce jest ich drugim domem” – mówią prowadzący zajęcia terapeuci.

W tej chwili warsztaty odbywają się w remizie strażackiej OSP w pobliskich Wołowicach.

Zbiórka na cel remontu prowadzona jest przez Fundację im, św. Brata Alberta. Pieniądze można wpłacać na konto fundacji z dopiskiem „Pomoc dla WTZ Czernichów”. Nr konta i wszelkie potrzebne informacje znajdują się na stronie albert.krakow.pl

Alarm przeciwpowodziowy na terenie gminy Czernichów został odwołany w piątek, jednak w związku z przekroczonym stanem ostrzegawczym na rzece Wiśle w dalszym ciągu obowiązuje tam pogotowie przeciwpowodziowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem