Reklama

Z Watykanu

2019-02-20 11:32


Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 4

Ojciec Święty do Polaków

Cieszyć się bliskością Boga

Pozdrawiam serdecznie Polaków. Rozważcie przesłanie dzisiejszej katechezy i odmawiajcie często „Ojcze nasz”, cieszcie się bliskością Boga. Prosząc o chleb powszedni, pamiętajcie nie tylko o sobie i bliskich, ale także o ludziach nieznanych, zagubionych, zapomnianych, żyjących gdzieś daleko, którzy może bardziej od was potrzebują dobra, pokoju ducha, sprawiedliwości i zrozumienia. Niech Bóg wam błogosławi! RV

Audiencja generalna, 13 lutego 2019 r.

Watykan – Kalkuta

W łączności z Matką Teresą

Pod hasłem: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” odbyły się w Kalkucie obchody 27. Światowego Dnia Chorego. Prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka kard. Peter Turkson stał na czele delegacji Stolicy Apostolskiej, która uczestniczyła w kongresie na temat teologicznych fundamentów duszpasterstwa chorych, Nowej Karty Pracowników Służby Zdrowia oraz wyzwań stojących przed opieką nad ubogimi oraz wykluczonymi. W programie pobytu watykańskiej delegacji w Kalkucie znalazła się też wizyta przy grobie św. Matki Teresy w domu macierzystym Zgromadzenia Misjonarek Miłości, gdzie arcybiskup Kalkuty Thomas D’Souza przewodniczył Mszy św. Przedstawiciele Watykanu odwiedzili również ośrodki zdrowia prowadzone przez lokalny Kościół oraz wzięli udział w uroczystych obchodach. – Wszyscy jako chrześcijanie, jako uczniowie Chrystusa, jesteśmy ogarnięci bezinteresowną miłością Boga i jesteśmy wezwani, aby w taki sam sposób nieść ją innym – powiedział kard. Turkson podczas uroczystości w Kalkucie.

RV

Audiencja Generalna

Modlitwa to milczący dialog

Podczas audiencji generalnej w środę 13 lutego 2019 r. papież Franciszek kontynuował rozważania dotyczące treści modlitwy „Ojcze nasz”. Na wstępie zauważył, że prawdziwa modlitwa to taka, która odbywa się w tajemnicy sumienia, serca, brzydzi się fałszem, a u jej podstaw tkwi milczący dialog, jak wymiana spojrzeń między dwiema osobami, które się miłują: człowiekiem a Bogiem. Nigdy nie popada w ukazywanie przeżyć wewnętrznych, ale niesie różne osoby i sytuacje świata. Podkreślił, że w modlitwie „Ojcze nasz” nie ma odmienianego przez wszystkie przypadki słowa „ja”, wszystkie prośby wyrażone są natomiast w liczbie mnogiej.

Reklama

Papież powiedział, że „w dialogu z Bogiem nie ma miejsca na indywidualizm. Nie ma afiszowania się ze swoimi problemami, jakbyśmy byli jedynymi cierpiącymi na świecie. Nie ma modlitwy wznoszonej do Boga, która nie byłaby modlitwą wspólnoty braci i sióstr”.

Ojciec Święty zaznaczył, że wszyscy jesteśmy braćmi umiłowanymi przez tego samego Ojca, zaś pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości – nie tylko tej sentymentalnej, ale też tej współczującej i konkretnej. Jak nas bowiem uczy Pan Jezus: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Na zakończenie audiencji Papież przypomniał, że 14 lutego obchodzimy uroczystość świętych Cyryla i Metodego, patronów Europy. Zachęcił, aby ich przykład pomagał wszystkim stawać się uczniami i misjonarzami dla nawrócenia zarówno dalekich, jak i najbliższych. – Ich umiłowanie Pana – dodał Franciszek – niech daje nam siłę do znoszenia wszelkich ofiar, aby Ewangelia stała się podstawową zasadą naszego życia.

KAI

Bliżej ołtarza

Franciszek zatwierdził dekrety dotyczące błogosławionych i Sług Bożych

Dekrety dotyczące ośmiorga błogosławionych i sług Bożych z 7 krajów zatwierdził Franciszek w czasie audiencji udzielonej 12 lutego br. w Watykanie prefektowi Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelowi Becciu. 2 dokumenty odnoszą się do 2 błogosławionych – z Anglii i Indii oraz do 6 sług Bożych: 4 mężczyzn i 2 kobiet – z Ekwadoru, Włoch (2 osoby), Hiszpanii i Kolumbii oraz z Węgier – jest to sługa Boży József Mindszenty (1892 – 1975), kardynał, prymas Węgier, jeden z wielkich męczenników Kościoła katolickiego w Europie Wschodniej w czasach komunistycznych, który zmarł na emigracji w Austrii. Do jego beatyfikacji konieczne jest jeszcze stwierdzenie autentyczności cudu za wstawiennictwem sługi Bożego.

Jeden z zatwierdzonych przez Franciszka dekretów dotyczy cudu za przyczyną bł. Johna Henry’ego Newmana (1801-90), wybitnego konwertyty z anglikanizmu. Datę kanonizacji ustali Papież po zasięgnięciu opinii kardynałów.

John Henry Newman urodził się 21 lutego 1801 r. w Londynie. Studiował w Oksfordzie teologię anglikańską, a 13 czerwca 1824 r. został ordynowany na pastora w Kościele anglikańskim. Z katolicyzmem zetknął się przy okazji podróży do Włoch. Po powrocie do Anglii założył w 1833 r. ruch oksfordzki – anglikański ruch odnowy, którego głównym celem było odkrywanie na nowo dziedzictwa katolickiego w liturgii, teologii i strukturze kościelnej.

Po kilku latach studiów nad pismami Ojców Kościoła, rozmyślaniach i modlitwie Newman doszedł do przekonania, że to nie Kościół katolicki pobłądził w swym nauczaniu, ale przeciwnie – angielski Kościół narodowy daleko odszedł od pierwotnego depozytu wiary. Zdecydował się przejść na katolicyzm. 9 października 1845 r. został oficjalnie przyjęty do Kościoła katolickiego.

Proces beatyfikacyjny kard. Newmana rozpoczęto w 1986 r. Benedykt XVI beatyfikował go 19 września 2010 r. w Birmingham.

RV

Z Twittera papieża Franciszka Dystansowanie się od pozorów świata jest niezbędne, aby przygotować się na niebo.

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Joanna Jędrzejczyk: Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam

2019-11-21 21:08

wPolityce.pl

Joanna Jędrzejczyk sporo ostatnio zmieniła w swoim życiu. - Mam 32 lata, a czuję się jakbym miała 16 i dopiero zaczynała przygodę ze sportami walki. W środku cały czas jestem tą samą dziewczynką, która czuje głód sukcesu - przyznała pierwsza Polka UFC oraz mistrzyni tejże organizacji w wadze słomkowej (do 52 kg) w latach 2015–2017. - Usunęłam sępy z mojego życia - dodała prowadzącemu stronę pogongu.wordpress.com.

wPolityce.pl / youtube Traile
Joanna Jędrzejczyk

Jędrzejczyk przyjrzała na oczy i postanowiła iść swoją drogą oddzielając ziarno od plew.

Jestem po rozstaniu z moim narzeczonym. Mój menedżer ukradł mi pieniądze, a to była bardzo bliska mi osoba. Od roku zaczęłam korzystać z tego, co osiągnęłam. Ktoś do mnie powiedział: Aśka, osiągnęłaś tak dużo i nawet nie cieszysz się sukcesami. Wcześniej nawet nie korzystałam z zarobionych pieniędzy. Chciałam się dzielić dobrem. Udzielałam się bardzo mocno charytatywnie. Ludzie nie wiedzą, że kupowałam łóżka do szpitali, pomagałam dzieciom. Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam - przyznała na łamach bloga pogongu.

Zawodniczka mieszanych sztuk walki ostatnio powiedziała, że musiała usunąć sępy ze swojego otoczenia.

Masa ludzi była ze mną, gdy osiągnęłam sukces, ale też bardzo dużo osób przez to straciłam. Więcej niż po przegranej, ci ludzie nagle się rozpłynęli. Odeszli ode mnie, bo mieli pretensje, że nie miałam czasu się z nimi spotykać, pójść na imprezę czy zjeść kolacji, bo byłam na wiecznej diecie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które są ze mną od wielu lat. One nie narzekają i nie mówią, że ciężko jest być moim przyjacielem. Nasze relacje nie są łatwe, bo są okupione tęsknotą, stresem i nerwami. Obiecuję przyjaciołom, że przyjdzie czas, że będziemy na hamaku oglądać wschody i zachody słońca. I pić wino. Teraz jest jednak czas na rozwój - dodała Jędrzejczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem