Reklama

Zapragnęliśmy więcej

2019-03-20 09:25

Rozmawia Tomasz Winiarski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 22-25

Ania Głogowska
W podróży oprócz nieba, gór i morza nie ma niczego pewnego – twierdzi Ola Lewandowska

“Wystarczy zapał, chęci, wiara w możliwość odwiedzenia kawałka świata i przeżycia chwil rodem z książek przygodowych.” – mówi w rozmowie z “Niedzielą” Karol Lewandowski, podróżnik i twórca projektu “Busem przez świat”.

W samym podróżowaniu łatwo się zakochać, jednak niektórzy w jego trakcie odnajdują także miłość swojego życia. Tak jak Ty z Olą…

Karol Lewandowski: Z Olą poznaliśmy się już prawie 10 lat temu, kiedy obydwoje dopiero zaczynaliśmy podróżować. Okazało się, że połączyła nas miłość do podróży, natury i starych samochodów. I to, że obydwoje nie boimy się spartańskich warunków i uwielbiamy taki prosty styl podróżowania i życia. Myślę, że tylko dzięki temu, że dzielimy tę pasję, jesteśmy w stanie tak funkcjonować, a podróże mogły się stać naszą pracą i sposobem na życie. Nie wyobrażam sobie podróżować 6-8 miesięcy w roku i na ten czas zostawiać żonę w Polsce. Od kiedy podróżujemy razem i dzielimy wszystkie doświadczenia, to podróże zyskały zupełnie inny wymiar.

Co jest najpiękniejszego w podróżowaniu? Uczucie wolności i to, że podróże kształcą, bo człowiek poznaje ciekawych ludzi i odmienne kultury? Czy ta możliwość, by spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy?

Karol Lewandowski: Podróż cenimy sobie najbardziej za niezliczoną ilość życiowych lekcji. Podróżujemy niskobudżetowo i najczęściej śpimy albo w naszym busie, ale w namiotach, dlatego nauczyliśmy się doceniać rzeczy z pozoru małe, takie jak bieżąca woda w kranie. Podróże nauczyły nas minimalizmu - dopiero podróżując przekonaliśmy się, jak niewiele nam potrzeba do szczęścia. W podróży wciąż dzieje się coś nieprzewidywalnego, co wymaga od ciebie umiejętności dostosowania się, dlatego jak wracamy z podróży, to nie mamy problemu z nowymi wyzwaniami, z kłopotliwymi sytuacjami, czy z ciężkimi ludźmi :)

Ola Lewandowska (żona): W podróży oprócz nieba, gór i morza, nie ma niczego pewnego, co wciąż uczy nas nieprzywiązywania się do rzeczy, sytuacji, ludzi, więc jak ktoś nas zawodzi, długo nie płaczemy, bo tą ulotność jakoś już mocno zaakceptowaliśmy. Tych lekcji można wymieniać bez końca :)

Jak zaczęła się ta cała przygoda z projektem “Busem przez Świat”? To była spontaniczna decyzja, czy długo szykowany plan, marzenie, które od dawna chodziło Wam po głowie?

Karol: Podróże biorą się z potrzeby podróżowania, z niczego więcej. Chcieliśmy zacząć podróżować ale jako studenci nie mieliśmy wielkich pieniędzy na wycieczki z biurami podróży. Dlatego postanowiliśmy, że sami zorganizujemy swoją podróż. A żeby było taniej postanowiliśmy zrobić to własnym samochodem, który będzie także naszym domem. Zanim zaczęliśmy podróżować obejrzałem film “Into The Wild” (w polskiej wersji “Wszystko za życie”) opowiadający o młodym chłopaku ze Stanów, który po studiach rzucił wszystko, oszczędności oddał na cele charytatywne i wyruszył w podróż. Chris “Supertramp” McCandless przejechał autostopem całe Stany, Kanadę, kawałek Meksyku i przeżył niesamowite przygody. Na końcu dotarł na Alaskę, gdzie zamieszkał w dziczy, w starym opuszczonym autobusie. Jego historia, oparta na faktach, sprawiła, że uwierzyłem, że można żyć inaczej i podróżować nie mając wielkich pieniędzy. Naszego busa nazwaliśmy nawet Supertramp.
Nasza pierwsza wyprawa dookoła Europy miała być tą jedyną.
Planowaliśmy, że po powrocie sprzedamy busa i dzięki temu pomniejszymy koszty tego miesięcznego wyjazdu – wynosiłyby wtedy mniej niż dwa tysiące złotych na osobę. Przecież to były tylko wakacje! Może trochę niestandardowe, zwariowane nawet, ale nic wielkiego. Po prostu, pojechaliśmy z Polski na Gibraltar. Jednak rozmach wyprawy przeszedł najśmielsze oczekiwania. Uwierzyliśmy, wbrew sądom naszych znajomych i po części też naszym własnym, że do podróżowania nie potrzeba ani wielkich pieniędzy, ani specjalnego doświadczenia. Wystarczy zapał, chęci, wiara w możliwość odwiedzenia kawałka świata i przeżycia chwil rodem z książek przygodowych. Można spać na dziko pod gwiazdami, żywić się jedzeniem z puszek z Polski i doświadczyć niesamowitych przygód z przypadkowo poznanymi ludźmi. Zapragnęliśmy więcej. Postanowiliśmy, że nie sprzedamy busa i będziemy kontynuować nasze przygody, a za cel obraliśmy sobie objechanie całego świata.

Objechanie całego świata bez wydawania na to fortuny? Jak to się robi?

Karol: Po pierwsze bardzo dużo oszczędzamy na noclegach bo śpimy w starym busie przerobionym na minikampera. Za 2000 zł kupiliśmy ponad 20 letniego VW T3. Znaleźliśmy go na jakiejś wiosce niedaleko Świdnicy na Dolnym Śląsku. Był w opłakanym stanie, ale kosztował bardzo niewiele, a my się w nim zakochaliśmy i postanowiliśmy dać mu drugie życie. W naszym busie mamy rozkładaną kanapę, gniazdka 220V, bagażnik dachowy, a nawet elektryczny prysznic. Śpimy na dziko, na przykład na dzikich plażach, albo na darmowych czy bardzo tanich kempingach. Nasz bus to istny dom na kółkach – mamy w nim lodówkę i kuchenkę, więc gotujemy sobie sami, dzięki czemu oszczędzamy bardzo dużo na jedzeniu. Praktycznie zawsze podróżujemy dużą grupą, więc rozkładamy koszty paliwa.

Ola: Ludzie często mówią, że poznają jakiś kraj przez pryzmat lokalnego jedzenia. My też sobie na nie pozwalamy, ale w zrównoważony sposób. W Australii zajadaliśmy się mięsem z kangura, bo było tańsze od kurczaka. W Maroku próbowaliśmy owczego mózgu. Ale nie stołujemy się w restauracjach na co dzień. Najczęściej kupujemy lokalny przysmak w markecie, albo od przypadkowo spotkanych ludzi i sami sobie przyrządzamy. W Australii np. kupiliśmy na stacji benzynowej mrożony ogon z kangura i sami sobie go oporządziliśmy na ognisku, bo od Aborygenów dowiedzieliśmy się, że przyrządza się go jak ziemniaki z ogniska. Z tą różnicą, że w przypadku ogona najpierw trzeba było przypalić sierść.

Wasze wyprawy mają sponsorów, a patronatem medialnym objęło Was m.in. “National Geographic”. Spodziewaliście się takiego sukcesu? Dzisiaj przecież podróżowanie nie jest już tylko Waszą pasją, ale także sposobem na życie...

Karol: Szczerze mówić, nigdy nie planowaliśmy, że podróże będą naszym sposobem na życie i że będziemy na nich zarabiać. Przez pierwsze 5 lat nic na nich nie zarabialiśmy i kontynuowaliśmy to tylko dlatego, że była to nasza pasja. Potem zaczęły pojawiać się propozycje współpracy, zaczęliśmy zarabiać na książkach i wystąpieniach. Od 4 lat mamy własną firmę, rzuciliśmy dotychczasowe prace i w 100% utrzymujemy się z bloga i podróżowania. W sumie łączymy kilkanaście źródeł dochodu. Poza wydawaniem książek i wystąpieniami, zarabiamy jeszcze na YouTube, na sprzedaży zdjęć, doradztwie podróżniczym, produkcji wideo, pisaniu tekstów, a nawet mamy swoją markę odzieżową.

Ola: Robimy to, co kochamy, a dodatkowo zarabiamy na tym dużo więcej niż w poprzednich pracach. Można powiedzieć, że mamy pracę marzeń. Ale nigdy się tego nie spodziewaliśmy. Myślę nawet, że nie da się czegoś takiego zaplanować. Życie zaplanowało za nas, a my wciąż szliśmy za ciosem.

Jak pogodziliście pracę, studia i podróżowanie?

Nie było łatwo. Za dnia chodziliśmy na studia dzienne, wieczorem pracowaliśmy a po nocach i weekendami prowadziliśmy bloga i pisaliśmy książki. Prowadzenie bloga było jak praca na dodatkowy etat, bo zajmuje to bardzo dużo czasu. Niektórym wydaje się, że to po prostu napisanie kilku zdań i wrzucenie zdjęcia, a pieniądze same lecą na konto. Ale profesjonalne blogi działają dziś jak redakcje gazet czy portali. Research, obróbka zdjęć, redakcja, korekta, regularne publikacje. Do tego trzeba jeszcze dołożyć naszą działalność przy produkcji ponad 100 filmów rocznie, własne wydawnictwo, prowadzenie sklepu internetowego, wystąpienia, księgowość, rozmowy z markami.

Razem z Olą zwiedziliście już kawał świata m.in. Europę, Australię i Amerykę Północną: od Alaski przez Kanadę i południe USA. Przejechaliście słynną Route 66. Kolejne etapy to m.in Meksyk i Ameryka Południowa. Podróż śladami Tony’ego Halika trwa?

Karol: Po przejechaniu Drogi 66, naszego busa zostawiliśmy u znajomego Rafała z Los Angeles, który zaproponował, że zaopiekuje się autem pod naszą nieobecność. My wróciliśmy do Polski, żeby zarobić na dalszą podróż. Obecnie piszemy kolejną książkę, jeździmy z wystąpieniami i szykujemy się do dalszych podróży. Jeszcze nie wiemy kiedy będziemy kontynuować podróż przez 3 Ameryki, ale na pewno wiemy już, że przed ruszeniem do Meksyku chcemy jeszcze odwiedzić Oregon i inne zachodnio-północne stany.

Czyli wciąż jesteście głodni odkrywania Ameryki. Co Was najbardziej zaskoczyło w tym kraju? Co przypadło do gustu?

Kiedy po raz pierwszy jechaliśmy do Stanów, chcieliśmy zobaczyć miasta i miejsca znane nam z filmów - Manhattan, Hollywood, Mount Rushmore. Po kilku tygodniach podróży okazało się jednak, że to co najbardziej zachwyciło nas w USA to przyroda. Jest niesamowicie piękna i bardzo zróżnicowana. W jednym kraju mamy pełen przekrój - od lodowców, przez tropikalne plaże, po pustynie, kaniony i gorące źródła. Każdy stan kryje kolejne wspaniałe parki narodowe i nieziemskie widoki. Do tego przestrzenie są olbrzymie, przez co natura pozostaje w wielu miejscach nieskalana cywilizacją.

Nie podróżujecie sami. Oprócz krewnych i przyjaciół zabieracie także przypadkowych ludzi, którzy zgłoszą się do Waszego projektu. Kto może dołączyć do ekipy “Busem przez świat” i ruszyć w podróż życia? Są jakieś specjalne wymagania?

Karol: Właściwie to już od drugiej wyprawy, zabieramy ze sobą czytelników naszego bloga, czyli od jakichś 8 lat. Zabraliśmy ze sobą już łącznie ponad 100 obcych nam osób z Internetu. Kiedyś faktycznie szukaliśmy ludzi o pewnych umiejętnościach, których sami nie posiadaliśmy, a wiedzieliśmy, że mogą się te umiejętności przydać podczas wyprawy, ale dziś zmieniliśmy formę rekrutacji. Okazało się, że jadąc na miesiąc czy czasem na kilka miesięcy w podróż, najważniejsze jest to, żeby być fajnym człowiekiem, z którym się nie pozabijamy przebywając ze sobą tak dużo czasu, na tak małej przestrzeni. Dlatego teraz już nie oczekujemy od ludzi żadnych konkretnych umiejętności. Najważniejsze jest dla nas, żeby osoba, która się z nami wybiera w podróż była człowiekiem otwartym, miłym, niewymagającym codziennego prysznica, empatycznym, uczynnym i nie leniwym. I to nam wystarcza.

Przemierzając USA spotkaliście się z pomocą ze strony naszej Polonii. Był Hiob, który jeździ po Ameryce ciężarówką, był pomocny mechanik z Polski, polski szeryf z Newady, a w “amerykańskiej Częstochowie” polski ksiądz. Podróżnik może liczyć na miejscowych?

Zawsze powtarzam, że mamy szczęście do dobrych ludzi i gdyby nie oni, nasze podróże nie doszłyby do skutku. Za każdym razem kiedy mieliśmy jakiś problem czy awarię, znajdował się ktoś kto proponował pomoc. Z taką życzliwością i pomocą ze strony Polaków nie spotkaliśmy się nigdzie na świecie. Już w samym Chicago zaczęło się najpierw od Agnieszki, która w zamian za opiekę nad psem dała nam do dyspozycji na 2 tygodnie swój dom. A potem Pan Staszek, właściciel warsztatu Stan Auto, pomógł nam w kupieniu samochodu, załatwił wszystkie formalności, przygotował auto i policzył nas tylko za części. Wcześniej się nie znaliśmy, a potraktował nas jak rodzinę. Nasza podróż przez Amerykę była pełna takich ludzi o wielkim sercu. Ludzi, których nie zapomnimy do końca życia.

Nasze podróże relacjonujemy na blogu i w social mediach. Zapraszamy do śledzenia:
Youtube – www.youtube.com/busemprzezswiat
Blog - www.busemprzezswiat.pl
Instagram – www.instagram.com/busemprzezswiat
Facebook – www.facebook.com/busemprzezswiat

Tagi:
podróże

Papieskie podróże: 40 państw, w tym jedna czwarta to muzułmańskie

2019-05-04 16:37

pb (KAI/Il sismografo) / Watykan

Od początku swego pontyfikatu Franciszek w czasie swych 28 zagranicznych podróży odwiedził 40 państw, do których wkrótce dołączą trzy kolejne: Bułgaria i Macedonia Północna w dniach 5-7 maja oraz Rumunia w dniach 31 maja - 2 czerwca. Będą to 29. i 30. wizyta apostolska obecnego papieża.

Vatican Media

Dotychczas Franciszek odwiedził 24 państwa o większości chrześcijańskiej: 17 katolickiej, po trzy prawosławnej (kolejnymi trzema będą wspomniane: Bułgaria, Macedonia Północna i Rumunia) i protestanckiej oraz jeden o większości chrześcijańskiej niekatolickiej.

Jedna czwarta odwiedzonych państw (10), to kraje o większości muzułmańskiej. Ponadto papież był w dwóch państwach o większości buddyjskiej, dwóch o większości niereligijnej, jednym o większości żydowskiej i jednym o większości ateistycznej.

W Europie Franciszek był w 12 krajach, w Azji - również w 12, w Ameryce - w 11, zaś w Afryce - w 5.

1. Brazylia (2013) - większość katolicka

2. Jordania (2014) - większość muzułmańska

3. Palestyna (2014) - większość muzułmańska

4. Izrael (2014) - większość żydowska

5. Korea Południowa (2014) - większość niereligijna

6. Albania (2014) - większość muzułmańska

7. Turcja (2014) - większość muzułmańska

8. Sri Lanka (2015) - większość buddyjska

9. Filipiny (2015) - większość katolicka

10. Bośnia i Hercegowina (2015) - większość muzułmańska

11. Ekwador (2015) - większość katolicka

12. Boliwia (2015) - większość katolicka

13. Paragwaj (2015) - większość katolicka

14. Kuba (2015) - większość katolicka

15. Stany Zjednoczone (2015) - większość chrześcijańska niekatolicka

16. Kenia (2015) - większość protestancka

17. Uganda (2015) - większość katolicka

18. Republika Środkowoafrykańska (2015) - większość protestancka

19. Meksyk (2016) - większość katolicka

20. Grecja (2016) - większość prawosławna

21. Armenia (2016) - większość prawosławna

22. Polska (2016) - większość katolicka

23. Gruzja (2016) - większość prawosławna

24. Azerbejdżan (2016) - większość muzułmańska

25. Szwecja (2016) - większość protestancka

26. Egipt (2017) - większość muzułmańska

27. Portugalia (2017) - większość katolicka

28. Kolumbia (2017) - większość katolicka

29. Mjanma (2017) - większość buddyjska

30. Bangladesz (2017) - większość muzułmańska

31. Chile (2018) - większość katolicka

32. Peru (2018) - większość katolicka

33. Szwajcaria (2018) - większość katolicka

34. Irlandia (2018) - większość katolicka

35. Litwa (2018) - większość katolicka

36. Łotwa (2018) - większość niereligijna

37. Estonia (2018) - większość ateistyczna

38. Panama (2019) - większość katolicka

39. Zjednoczone Emiraty Arabskie (2019) - większość muzułmańska

40. Maroko (2019) - większość muzułmańska

wkrótce:

41. Bułgaria (2019) - większość prawosławna

42. Macedonia Północna (2019) - większość prawosławna

43. Rumunia (2019) - większość prawosławna

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kim jest abp Charles Scicluna?

2019-05-23 19:20

pb (KAI) / Watykan

Przyjeżdżający do Polski na zebranie plenarne konferencji episkopatu (13-15 czerwca w Świdnicy) abp Charles Scicluna jest od kilkunastu lat emblematyczną postacią w walce z przypadkami wykorzystywania seksualnego w Kościele katolickim. Od kilkunastu lat pracuje w Kongregacji Nauki Wiary, w której zajmuje się rozliczaniem tego rodzaju przestępstw.

youtube.com
Abp Charles Jude Scicluna

Wraz z jej ówczesnym prefektem kard. Josephem Ratzingerem (późniejszym papieżem Benedyktem XVI) kontynuował - zapoczątkowane pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II - zaostrzanie prawa kościelnego w tej materii, a także zmianę mentalności ludzi Kościoła, mającą na celu postawienie na pierwszym miejscu dobra ofiar, a nie ochrony wizerunku Kościoła.

Prawnik i biskup z Malty

Choć urodził się w kanadyjskim Toronto, 60-letni Charles Scicluna jest Maltańczykiem. Na Malcie spędził dzieciństwo i młodość, tam też wstąpił do seminarium duchownego i przyjął święcenia kapłańskie, po czym został skierowany na studia z prawa kanonicznego do Rzymu. Ukończył je w 1991 r. doktoratem, którego promotorem był prał. Raymond Burke (obecnie kardynał). Specjalizował się w prawie małżeńskim.

Otrzymał od prał. Burke’a propozycję pracy w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej (sądzie najwyższym Kościoła), lecz arcybiskup Malty wezwał go z powrotem do kraju, gdzie przez pięć lat wykładał prawo kanoniczne w seminarium i pracował w parafii. Był też obrońcą węzła małżeńskiego w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa w sądzie biskupim.

Dopiero w 1996 r. rozpoczął pracę w Sygnaturze Apostolskiej na stanowisku zastępcy promotora sprawiedliwości (prokuratora).

Watykański prokurator

Gdy w 2001 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski „Sacramentorum sanctitatis tutela”, stanowiący, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, prał. Scicluna przeszedł do pracy w Kongregacji Nauki Wiary jako promotor sprawiedliwości (prokurator). To on przygotował m.in. akt oskarżenia przeciwko założycielowi Legionu Chrystusa o. Marcialowi Macielowi, któremu w 2006 r. Benedykt XVI polecił spędzić resztę życia w odosobnieniu na pokucie za swe seksualne przestępstwa.

W tym czasie Kongregacja Nauki Wiary podejmowała kolejne kroki mające na celu jak najbardziej przejrzyste wyjaśnianie spraw pedofilii i zapobieganie im w przyszłości. W 2010 r. zmodyfikowano normy, zawarte w „Sacramentorum sanctitatis tutela”. Przyspieszono procedury, aby skuteczniej działać w sytuacjach najpilniejszych i najpoważniejszych. Wydłużono okres, po którym sprawy te w postępowaniu kanonicznym ulegają przedawnieniu z dziesięciu do dwudziestu lat od osiągnięcia przez ofiarę osiemnastego roku życia. Wprowadzono także przestępstwo pornografii dziecięcej.

W maju 2011 r. Kongregacja opublikowała „Okólnik do Konferencji Episkopatów w sprawie opracowania «Wytycznych», dotyczących sposobów postępowania w przypadku nadużyć seksualnych, popełnionych przez duchownych wobec osób niepełnoletnich”. Nakazała episkopatom całego świata przygotowanie w ciągu roku wytycznych w sprawie nadużyć seksualnych duchowieństwa wobec małoletnich.

Po dziesięciu latach pracy na stanowisku promotora sprawiedliwości 2012 r., prał. Scicluna został biskupem pomocniczym swej rodzinnej archidiecezji maltańskiej, a trzy lata później arcybiskupem metropolitą Malty. Nadal jednak pracował w Kongregacji Nauki Wiary, tym razem jako jej członek (w latach 2012-17). W 2014 r. papież Franciszek powierzył mu misję przeprowadzenia śledztwa w sprawie niewłaściwego prowadzenia się duchownych w archidiecezji Saint Andrew’s i Edynburg w Szkocji. Rok później abp Scicluna został przewodniczącym Kolegium ds. Rozpatrywania Odwołań ws. Przestępstw Zastrzeżonych (w tym wykorzystywania seksualnego).

W 2018 r. papież wysłał go do Chile, by zbadał sprawę nadużyć seksualnych, jakich dopuścili się duchowni w tym kraju. Raport abp. Scicluny, który wraz z hiszpańskim księdzem Jordim Bertomeu spotykał się m.in. z ofiarami wykorzystywania seksualnego, skłonił Franciszka do wezwania całego episkopatu Chile do Watykanu. Na tym spotkaniu wszyscy biskupi złożyli rezygnację - w ośmiu przypadkach zostały one przyjęte przez papieża.

W 2018 r. abp Scicluna został sekretarzem pomocniczym Kongregacji, nie przestając być metropolitą Malty. Znalazł się też w komitecie organizacyjnym szczytu przewodniczących konferencji biskupich z całego świata nt. ochrony małoletnich, jaki odbył się w Watykanie w lutym 2019 r. Służył on uświadomieniu sobie przez kościelnych przełożonych dramatu wykorzystywania osób małoletnich. Dlatego proszono uczestników, by przed przyjazdem do Watykanu spotkali się z ofiarami i wysłuchali ich historii. Za pośrednictwem przewodniczących episkopatów papież chciał dotrzeć do wszystkich biskupów z apelem, by naprawdę przejęli się losem ofiar, postawili na pierwszym miejscu dobro wykorzystanych seksualnie dzieci i z przekonaniem wcielali w życie płynące z Watykanu dyrektywy w sprawie zapobiegania takim przypadkom w przyszłości. Chodziło też o definitywne zerwanie z kryciem sprawców i udawaniem, że „nic się nie stało”, bowiem nawet najlepsze rozwiązania będą skuteczne tylko wówczas, gdy zastosują je w praktyce biskupi diecezjalni i przełożeni zakonni.

Komentując szczyt, abp Scicluna stwierdził, że „walka z nadużyciami w Kościele w dużej mierze zależy od nawrócenia serca” biskupów. Dodał, że po powrocie do Kościołów lokalnych przewodniczący episkopatów muszą pomóc „swym współbraciom biskupom, aby również i oni przeżyli to nawrócenie serca, którego oczekuje od nas papież”.

Nikt w Kościele nie jest ponad prawem

Pierwszym owocem watykańskiego szczytu stał się wydany w maju 2019 r. list apostolski motu proprio (a więc wydany z inicjatywy papieża) „Vos estis lux mundi”, wprowadzający przepisy prawne usprawniające ściganie przestępstw seksualnych, mające obowiązywać w całym Kościele powszechnym.

Nakładają one na konferencje episkopatu obowiązek ustanowienia w ciągu roku łatwo dostępnych dla każdego procedur składania powiadomień o przestępstwach seksualnych w Kościele. Nakazują, by ordynariusz, który otrzymał zawiadomienie, przekazał je niezwłocznie ordynariuszowi miejsca, w którym miały miejsce zdarzenia, jak również ordynariuszowi osoby, której dotyczy zgłoszenie. Złożyć je może każdy, natomiast księża i zakonnicy mają od tej pory taki obowiązek, gdy tylko dowiedzą o przypadku wykorzystywania seksualnego (wyjątkiem są informacje uzyskane podczas spowiedzi oraz te, które duchowny uzyskał „z racji sprawowania świętej posługi”).

Przewidziano ochronę osoby składającej zawiadomienie, nie można jej także „narzucać żadnych ograniczeń”, które uniemożliwiałyby „zgłaszanie tych samych informacji innym osobom lub instytucjom”. Władze kościelne są zobowiązane przyjąć i wysłuchać osoby, które twierdzą, że są poszkodowane, traktując je z godnością i szacunkiem oraz oferując im wsparcie duchowe, medyczne, terapeutyczne i psychologiczne, w zależności od potrzeb. Muszą też chronić wizerunek i sferę prywatną tych osób, jak również zachować poufność ich danych osobowych.

Gdy zawiadomienie o przestępstwie seksualnym (lub o utrudnianiu dochodzeń przeciwko księdzu lub zakonnikowi o nie oskarżonemu) dotyczy biskupa, będzie ono kierowane do metropolity prowincji kościelnej, w której ma stałe zamieszkanie osoba, której dotyczy zawiadomienie, jak również do Stolicy Apostolskiej - bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawiciela papieskiego w danym kraju. W tych sprawach należy prowadzić postępowanie we współpracy z Kongregacją Nauki Wiary i innymi dykasteriami watykańskimi (np. w przypadku biskupów obrządków wschodnich - z Kongregacją dla Kościołów Wschodnich, w przypadku zakonników - z Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego itp.). Jeżeli zawiadomienie dotyczy metropolity lub stolica metropolitalna jest nieobsadzona, zawiadomienie zostaje przekazane do Stolicy Apostolskiej, jak również najstarszemu nominacją biskupowi sufraganowi (ordynariuszowi diecezji należącej do danej prowincji), do którego wówczas stosuje się postanowienia dotyczące metropolity. W przypadku, gdy zawiadomienie dotyczy przedstawiciela papieskiego, jest ono przekazywane bezpośrednio do Sekretariatu Stanu.

Metropolita, do którego skierowano zawiadomienie, bezzwłocznie prosi właściwą dykasterię o powierzenie mu zadania rozpoczęcia dochodzenia. Ilekroć metropolita uzna zawiadomienie za wyraźnie bezpodstawne, informuje o tym przedstawiciela papieskiego. Dykasteria watykańska najpóźniej w ciągu trzydziestu dni od otrzymania pierwszego zawiadomienia ma dostarczyć metropolicie stosowne instrukcje dotyczące trybu postępowania w konkretnym przypadku. Może też powierzyć dochodzenie osobie innej niż metropolita. Co trzydzieści dni metropolita przesyła dykasterii raport o postępie dochodzenia, które powinno się zakończyć w terminie dziewięćdziesięciu dni lub w terminie wskazanym w instrukcjach dykasterii. Jeśli wymagają tego fakty lub okoliczności, metropolita proponuje dykasterii zastosowanie odpowiednich środków zapobiegawczych wobec podejrzanego, któremu jednak w trakcie postępowania przysługuje domniemanie niewinności. Po zakończeniu dochodzenia metropolita przesyła dokumenty do dykasterii wraz ze swoją konkluzją, a także - na wniosek - informuje o wyniku dochodzenia osobę, która twierdzi, że została poszkodowana lub jej prawnych przedstawicieli. Prowadząc dochodzenie metropolita może skorzystać z pomocy innych wykwalifikowanych osób – duchownych, ale także i świeckich (np. biegłych psychologów czy informatyków).

Przestępstwem kanonicznym jest też od tej pory czyn seksualny popełniony przez duchownego „z nadużyciem władzy”, czyli względem osoby pozostającej wobec niego w relacji zależności. W tym przypadku ofiarą niekoniecznie musi być małoletni, ale może być nim dorosły, który w jakiś sposób podlega danemu księdzu (np. kleryk seminarium, siostra zakonna, osoba świecka). Przestępstwem kanonicznym jest również utrudnianie dochodzenia prowadzonego przez świeckie organy ścigania. Nowością, w kontekście karania za pornografię dziecięcą, jest także podniesienie wieku – z czternastu do osiemnastu lat – osób przedstawianych na materiałach pornograficznych, które duchowny by posiadał, nabywał lub rozpowszechniał.

Komentując ten dokument abp Scicluna tłumaczył, że papież wskazał „procedurę zwalczania przestępstw lub złego prowadzenia się zwierzchników Kościoła - biskupów, ale także przełożonych zakonnych”. - Nikt w Kościele nie jest ponad prawem. Kto dopuszcza się zła, będzie oskarżony - podkreślił maltański hierarcha.

Jego zdaniem wielką rolę do odegrania mają tu nie tylko konferencje episkopatu, ale także nuncjusze apostolscy w poszczególnych krajach, których zadaniem jest przekazywanie papieskich postanowień diecezjom. - Przed 1 czerwca 2020 r. nuncjusz powinien przypomnieć wszystkim diecezjom, że powinny coś zrobić. Wszystkie są bowiem od tej pory zobowiązane: to nie jest opcja, tylko bardzo jasna wytyczna papieża - stwierdził sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary.

Zapowiedział, że nie jest to ostatni krok w walce z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Ma np. jeszcze powstać grupa ekspertów, którzy będą służyć pomocą episkopatom w tworzeniu wytycznych nt. zwalczania i przeciwdziałania nadużyciom seksualnym tam, gdzie takich wytycznych jeszcze brakuje. Wyraził nadzieję, że uda się też przyznać bardziej aktywną rolę ofiarom w kanonicznych procesach karnych.

Pytany, co przeszkadza Kościołowi we wprowadzeniu prawnego obowiązku zgłoszenia oskarżenia także władzom świeckim, maltański hierarcha wyjaśnił, że prawo kościelne ma charakter powszechny, tymczasem w różnych krajach obowiązują różne przepisy prawa państwowego w tej materii. Narzucanie prawem kościelnym tego typu zobowiązania byłoby ingerencją Kościoła w korzystanie z praw przysługujących obywatelowi w swoim państwie. To państwo bowiem decyduje, jakie jest prawo krajowe i obowiązki względem Kościoła nie mogą przeszkadzać obywatelowi w posłuszeństwie wobec państwa.

W czerwcu abp Scicluna przyjedzie do Polski na zaproszenie KEP po to, aby przeszkolić polskich biskupów w kwestii zwalczania wykorzystywania seksualnego i zapobiegania mu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świdnica: Prawie 17 mln na renowację katedry

2019-05-23 19:37

ako / Świdnica (KAI)

Parafia św. Stanisława, biskupa i męczennika i św. Wacława w Świdnicy otrzymała prawie 17 mln na ratowanie świdnickiej katedry. Minister kultury i dziedzictwa narodowego podjął decyzję o przyznaniu dofinansowania prac konserwatorskich w świątyni.

Mariusz Barcicki

15 maja Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, podjął decyzję o dofinansowaniu projektu „Konserwacja, rewitalizacja i digitalizacja barokowego wnętrza gotyckiej Katedry Świdnickiej”.

Jak powiedział KAI ks. dr Daniel Marcinkiewicz, rzecznik świdnickiej kurii biskupiej prace konserwatorskie będą obejmowały m.in.: konserwację rzeźb znajdujących się w nawie głównej, konserwację malowideł na ścianach i sklepieniach prezbiterium oraz konserwację obrazów sztalugowych z nawy głównej wraz z ramami. Kwota dofinansowania wyniosła 16 977 602,47 zł. Inwestycja ma zostać zrealizowana do 30 czerwca 2022 r.

Katedra świdnicka jest jedną z najokazalszych świątyń na Dolnym Śląsku. W 2004 roku kościół pw. św. Stanisława i św. Wacława został poniesiony do rangi katedry. Fundatorem świątyni był w 1330 roku Bolko II Świdnicki. Katedra posiada wieżę o wysokości 101 m, jest to najwyższa gotycka wieża w Polsce. W bocznej kaplicy w barokowym ołtarzu znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej Uzdrowienia Chorych z drugiej połowy XV wieku, koronowany w 2017 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem