Reklama

Bernini i Całun Turyński

2019-04-16 18:54

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 35

Ireneusz Kajdana
Dla wielu podróż do Turynu i zobaczenie Całunu Turyńskiego jest spełnieniem marzeń

Praca nad posągiem Zbawiciela była dla Berniniego przygotowaniem się do przejścia na tamten świat, a zarazem modlitwą o dobrą śmierć

W 2016 r. w rzymskiej bazylice św. Sebastiana za Murami odbywała się wystawa prac włoskiej fotograf Danieli di Sarra. W pewnym momencie zwróciła ona uwagę na niezwykłe popiersie Jezusa znajdujące się w świątyni. Autorem rzeźby był jeden z największych rzeźbiarzy w historii – Giovanni Lorenzo Bernini, autor m.in. słynnej „Ekstazy św. Teresy z Ávila” oraz kolumnady okalającej Plac św. Piotra w Rzymie. Wiadomo, że był on bardzo pobożnym człowiekiem. Ostatnim dziełem, które wykonał przed śmiercią, było właśnie wykute w marmurze popiersie Zbawiciela. Przez kilka wieków uchodziło ono jednak za zaginione. Zostało odnalezione dopiero w 2001 r. w zakrystii bazyliki św. Sebastiana za Murami przez włoskiego architekta Francesca Petrucciego. Tam też można je oglądać do dziś.

Daniela di Sarra dostrzegła niezwykłe podobieństwo twarzy Jezusa wyrzeźbionej przez Berniniego z obliczem Chrystusa na Całunie Turyńskim. Zrobiła fotografię posągu i nałożyła ją komputerowo na wizerunek utrwalony na płótnie pogrzebowym Zbawiciela. Okazało się, że pasują one do siebie idealnie, łącznie z proporcjami i szczegółami anatomicznymi obu twarzy. To skłoniło dociekliwą Włoszkę do studiów, które dałyby odpowiedź na pytanie o zadziwiające podobieństwo między obu obliczami.

Efektem jej pracy stała się wydana niedawno książka pt. „Całun i Bernini. Mąż boleści, najpiękniejszy z synów ludzkich”. Autorka opisuje, że w 1655 r. król Francji Ludwik XIV zaprosił słynnego rzeźbiarza na swój dwór, by zaprojektował wschodnią fasadę Luwru. Prócz tego twórca wykonał ołtarz do kościoła Val-de-Grce oraz popiersie Króla Słońce, które możemy podziwiać dziś w Wersalu.

Reklama

W drodze powrotnej Bernini zatrzymał się na dłużej w Turynie, gdzie akurat budowano kaplicę dla Całunu po przewiezieniu tej relikwii z Chambéry. Tam studiował postać mężczyzny widocznego na płótnie. Towarzyszył mu francuski zakonnik Pierre Cureau de la Chambre, ekspert w dziedzinie fizjonomii, który przyjechał razem z nim z Paryża. Już wcześniej artysta wiele słyszał o Całunie od swej powiernicy, szwedzkiej królowej Krystyny – jedynej władczyni w historii, która abdykowała, gdyż wybrała katolicyzm zamiast panującego w jej kraju protestantyzmu. Na obczyźnie w Rzymie odnalazła w Berninim bratnią duszę.

Kilkanaście lat później, czując, że zbliża się śmierć, artysta postanowił stworzyć ostatnie dzieło swego życia. Praca nad nim była dla niego przygotowaniem się do przejścia na tamten świat, a zarazem modlitwą o dobrą śmierć. W oparciu o szkice sporządzone jeszcze w Turynie w 1679 r. Bernini wyrzeźbił popiersie Zbawiciela, które pozostawił w testamencie królowej Krystynie. Swemu synowi Domenicowi miał powiedzieć, że w owym posągu zawarł całą swoją sztukę. Zmarł rok później.

Gdy Daniela di Sarra przygotowywała swą książkę, wiedziała, że ma białaczkę i może wkrótce pożegnać się z tym światem. To sprawiło, że postać Berniniego, a przede wszystkim postać Człowieka z Całunu stały się jej niezwykle bliskie. W ten sposób praca zamieniła się w rekolekcje „ars moriendi”. Być może znajdzie się polski wydawca, który przybliży nam to dzieło.I

Grzegorz Górny
Reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „Sieci”

Tagi:
całun turyński

Oblicze Jezusa

2019-03-13 10:57

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 11/2019, str. IV

Współcześni badacze odkrywają zadziwiające podobieństwa między Całunem Turyńskim i Chustą z Manoppello a pierwszym wizerunkiem Jezusa Miłosiernego

Andrzej Tarwid
Spotkanie poświęcone okolicznościom powstania najbardziej znanych obrazów Jezusa Miłosiernego. Od prawej: ks. dr Mirosław Nowak, Grzegorz Górny i Janusz Rosikoń

Obraz Jezusa Miłosiernego jest najbardziej rozpowszechnionym wizerunkiem Jezusa na kuli ziemskiej. A kult Jezusa Miłosiernego to obecnie najdynamiczniej rozwijający się kult chrześcijański na świecie – powiedział Grzegorz Górny na spotkaniu poświęconym okolicznościom powstania dwóch najbardziej znanych obrazów Jezusa Miłosiernego. Wydarzenie odbyło się w ubiegłym tygodniu w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej (MAW). Prowadził je ks. dr Mirosław Nowak, historyk sztuki i dyrektor MAW. W spotkaniu udział wziął także Janusz Rosikoń, który jest autorem zdjęć do książek – albumów opowiadających o św. Siostrze Faustynie Kowalskiej i bł. ks. Michale Sopoćko zatytułowanych „Ufam” i „Ufający”. Autorem tekstów do tych książek jest Grzegorz Górny. – To niezwykłe, że to, co wyszło z wnętrza jednej osoby rozprzestrzeniło się na cały glob w tak krótkim czasie – podkreślił pisarz.

Z polecenia Zbawiciela

22 lutego br. minęła 88 lat od objawienia, w trakcie którego Jezus kazał s. Faustynie narysować Jego obraz. Skromna mistyczka była wówczas w Płocku, o swoim widzeniu mówiła: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz”.

– S. Faustyna nie miała umiejętności malarskich. Próbowała, ale nie była w stanie. Sytuacja zmieniła się, kiedy znalazła się w Wilnie – mówił Górny.

Dwa obrazy

W Wilnie spowiednikiem s. Faustyny został ks. Michał Sopoćko. Kapłan poprosił malarza Eugeniusza Kazimirowskiego o przeniesienie na płótno wizji, o której mówi s. Faustyna.

Po wielu korektach s. Faustyny obraz został pokazany wiernym w Ostrej Bramie w 1935 r. Potem obraz trafił do klasztoru sióstr bernardynek. A następnie do kościoła św. Michała, w którym ks. Sopoćko był rektorem. Po wojnie pierwszy wizerunek Jezusa Miłosiernego trafił do kościoła Świętego Ducha, a następnie na niemal 40 lat do parafii w Nowej Rudzie na Białorusi. – Obraz został umieszczony bardzo wysoko. Kiedy Rosjanie ograbili kościół, obraz pozostał na miejscu na kilkanaście lat – powiedział Górny.

W czasie wojny do klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach zgłosił się malarz Adolf Hyła. Artysta zaproponował, że stworzy jakieś dzieło za ocalenie rodziny. Wówczas ks. Józef Andrasz, który był spowiednikiem s. Faustyny poprosił, aby malarz namalował obraz Jezusa Miłosiernego na podstawie opisu z „Dzienniczka”.

Pierwszy obraz Hyły okazał się za duży do bocznego ołtarza. W związku z tym artysta namalował obraz mniejszy, który zawisł w świątyni w 1944 r. – To przy tym obrazie modlił się Karol Wojtyła chodząc do pracy podczas wojny – przypomniał Górny.

Nowe odkrycia

Skomplikowana historia sprawiła, że dzisiaj najbardziej znanym wizerunkiem Jezusa Miłosiernego jest łagiewnicki obraz Adolfa Hyły. Lwowski obraz Eugeniusza Kazimirowskiego w czasie pierestrojki potajemnie został przewieziony na Litwę. Od 2005 r. jest w kościele Trójcy Świętej w Wilnie. W ostatnich latach badali go naukowcy, którzy wcześniej zajmowali się analizą CałunuTuryńskiego i Chusty z Manoppello.

– S. Blandyna Paschalis Schloeme zauważyła, że obraz na Chuście odpowiada wizerunkowi Jezusa Miłosiernego. Natomiast włoski fotograf badający Całun Turyński odkrył, że także wzrost Jezusa na relikwii i obrazie jest taki sam – powiedział Janusz Rosikoń podczas wystąpienia w MAW.

Okazuje się, że naukowcy odkrywają coraz więcej niewytłumaczalnych zbieżności pomiędzy dziełami sztuki a relikwiami. W lutym br. we Włoszech zaprezentowano książkę poświęconą rzeźbie Jezusa Giovanniego L. Berniniego. Dzieło jednego z największych artystów doby baroku, jest uderzająco podobne do wizerunku z Całunu. Wiemy, że Bernini oglądał Całun, ale zagadką pozostaje, jak mógł stworzyć dzieło identyczne? Badaczom udało się odkryć tę prawdę dzięki najnowocześniejszym technikom obrazowania komputerowego.

– Żyjemy w czasach bardzo racjonalistycznych, w których wydawało się, że pewne dzieła wynikają bardziej z tradycyjnej pobożności, a nie wiedzy. Ostatnie odkrycia pokazują, że jest inaczej – powiedział ks. dr Mirosław Nowak i przypomniał, że Jan Paweł II we wskazaniach na III Tysiąclecie polecił wiernym wpatrywać się w oblicze Jezusa. – Dzisiaj widzimy, jak prorocka była to wskazówka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł uczestnik Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę

2019-08-08 11:07

Ojcowie Marianie

Podczas pierwszego dnia pielgrzymki, w grupie 10 biała WPP, zmarł nagle jeden z pielgrzymów, który przez wiele lat był związany z grupą - Zygmunt Chodźko Zajko. Prosimy o modlitwę za niego i jego bliskich.

Niech słowa, które pielgrzymi usłyszeli w czasie porannej Eucharystii będą pocieszeniem i umocnieniem, bo naszą obietnicą jest życie wieczne. Chrystus Zmartwychwstał.

„Pan Bóg może stawiać ciebie wobec doświadczenia spraw, które ci się nie mieszczą w głowie i nie wiesz, jak pogodzić to, że Pan Bóg sobie poradzi z tym, z czym nikt nie może sobie poradzić. Jesteś bezradny zupełnie. I dzisiaj Słowo mówi – módl się. Bo mocny jest Ten, który udzielił obietnicy i godzien jest, aby Mu uwierzono. Czytaj Słowo i słuchaj tego, co On ci mówi. Wołaj i milcz słuchając odpowiedzi.” — z: Zygmunt Chodzko-Zajko

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem