Reklama

Dom o szczególnym charakterze

2019-05-08 08:13

Rozmawia Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 19/2019, str. 6-7

Piotr Lorenc
Sławomir Łuszcz – dyrektor DPS-u w Jaworznie

Pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Jaworznie otaczają opieką aktualnie 108 mieszkańców. Czyni to wyspecjalizowany personel: pracownicy socjalni, psycholog, pielęgniarki, opiekunki, pokojowe, rehabilitanci. Dom posiada kuchnię, gdzie sporządzane są posiłki uwzględniające zalecane diety, pralnię, a także samochód dostosowany do przewozu niepełnosprawnych. Siedziba Domu zlokalizowana jest w centrum miasta, ale w oddaleniu od głównych dróg, co powoduje, że jest oazą spokoju
O problemach i wyzwaniach czekających placówkę z dyrektorem DPS-u w Jaworznie Sławomirem Łuszczem rozmawia Piotr Lorenc

PIOTR LORENC: – Jakie jednostki chorobowe najczęściej występują wśród mieszkańców przebywających w placówce?

SŁAWOMIR ŁUSZCZ: – Stany mieszkańców są różne, ale najczęściej występują zaburzenia układu krążenia, deficyty narządów ruchu, zaburzenia pamięci wynikające z podeszłego wieku. Mieszkają u nas również osoby po udarze. Najwięcej mieszkańców stanowią osoby starsze, jednak tutaj podstawowym kryterium nie jest wiek, ale stan chorobowy, bo to on decyduje o przyjęciu do DPS-u. Praca na rzecz tych ludzi ma szczególny charakter.

– DPS to nie szpital, jednak bez opieki pielęgniarskiej, rehabilitacyjnej czy terapeutycznej trudno byłoby funkcjonować. To wszystko zapewniacie podopiecznym, ale i otwieracie drzwi dla gości z zewnątrz...

– Ograniczenia wynikające z chorób stanowią pewną barierę, ale to nie znaczy, że nie staramy się tego stanu zmienić. Mamy świetny zespół terapeutyczny. W skali roku organizujemy ok. 15 wycieczek zewnętrznych, przygotowanie ich jest dla nas dużym przedsięwzięciem. W ciągu roku organizujemy również ponad 50 imprez kulturalno-oświatowych. Współpracujemy m.in. z zaprzyjaźnionymi szkołami, przedszkolem, zespołami ludowymi. Przykładowo dzisiaj odwiedzają nas panie ze szkoły fryzjerskiej i organizujemy salon piękności dla mieszkańców. Korzystamy z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie, która jest organizatorem wielu wydarzeń kulturalnych, w jakich uczestniczymy. Prowadzi także akcje czytelnicze na terenie DPS-u i różnego rodzaju prezentacje. To wszystko pozwala oderwać się od codzienności.

– Czy podejmowane przez zespół DPS-u działania mają na celu również przeciwdziałanie izolacji społecznej?

– Oczywiście. Spotkania o charakterze imprezowo-kulturalno-oświatowym mają właśnie to na celu. Uczestniczymy również w Dniach Godności Osób Niepełnosprawnych w Jaworznie. Pokazujemy, że jesteśmy częścią tego miasta, mimo że schorowaną, to aktywną, bo ludzie nie mają tu jedynie, zgodnie ze stereotypem, czekać na śmierć. Jesteśmy cząstką całości, wychodzimy na zewnątrz, po prostu żyjemy, jesteśmy normalnym domem i pokazujemy, jak funkcjonujemy na co dzień i jak dbamy o naszych mieszkańców. Ok. 99 proc. mieszkańców deklaruje – przynajmniej teoretycznie – że jest katolikami, dlatego organizujemy również piesze pielgrzymki w miejsca kultu religijnego. To dla nas duże, ale ciekawe wyzwanie organizacyjne. Nie idziemy oczywiście do Częstochowy, bo to znacznie przerasta możliwości mieszkańców domu, ale do sanktuariów i kościołów na terenie miasta. Angażujemy wolontariuszy, naszych podopiecznych i idziemy przez osiedla na Mszę św. w konkretnej parafii. Muszę przyznać, że dzieją się wtedy niesamowite rzeczy. Takie pielgrzymki sprzyjają pogodzeniu się uczestników z ich sytuacją zdrowotną, zaakceptowaniu swojej choroby. Jesteśmy, jacy jesteśmy i musimy się z tym zmagać. Starość nie jest chorobą, starość niesie ze sobą choroby – często to powtarzam. Prawda jest taka, że nikt nie chce być chory i zależny od kogoś, a niestety to się dzieje. W takiej sytuacji ważny jest pierwszy moment adaptacji nowego miejsca, jakim jest DPS, bo ludzie często nie akceptują tego, że ktoś ich myje, karmi, tego, że nie mogą sami wstać. Oczywiście to jest naturalne, że się buntują, potrzebują czasu i życzliwości w procesie zaakceptowania takiego stanu rzeczy.

– Jak mieszkańcy spędzają czas wolny od zajęć?

– W sezonie letnim dysponujemy ogrodem z altankami, mieszkańcy bardzo lubią w nim przebywać, szczególnie, kiedy organizujemy w nim grill. Lubią też spędzać czas na powietrzu słuchając muzyki, a także biorąc udział w zajęciach prowadzonych przez rehabilitantkę, które mają na celu ich aktywizację. Poza tym korzystają z gier planszowych, biblioteczki, gimnastyki w formie zabawy. Spędzają też czas w klubie filmowym, na seansach. Czasem dobieramy repertuar tak, aby odnaleźli w nim elementy z czasów swojej młodości.

– Z jakimi trudnościami borykacie się na co dzień?

– Myślę, że jak w większości DPS-ów problemem są sprawy finansowe. W naszym przypadku najczęściej pojawiają się kłopoty związane z remontem, bo część budynku wymaga większych inwestycji modernizacyjnych. Zaczynają się również problemy kadrowe ze względu na to, że stawki oferowane pracownikom nie należą do najwyższych. Mimo że się staramy, tworzymy dobrą atmosferę, wiemy, co robimy, mamy wspólne cele, to jednak kwestia wynagrodzenia jest dużą bolączką. Poza tym mamy kilku mieszkańców nadużywających alkoholu. Staramy się sobie z tym radzić, gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych wyznaczyła terapeutę, który prowadzi dla tych osób terapię. W skrajnych przypadkach występujemy przez komisję o przymusowe leczenie.

– Mieszkańcy domu – podopieczni, pensjonariusze przebywają po kilka lat w placówce, tworzą się zatem więzi emocjonalne między mieszkańcami, ale i kadrą – ci ludzie, starsi, schorowani potrzebują zrozumienia, ciepła...

– Rzeczywiście pracownicy często zżywają się z mieszkańcami, mimo że mówimy im o konieczności ustalenia pewnych granic. Podkreślamy, żeby nie angażowali się emocjonalnie w 100 proc., bo przyczyni się to do ich wypalenia zawodowego. Gdy mamy nieco więcej pieniędzy w budżecie, decydujemy się na superwizję zarówno dla psychologa, jak i pracowników socjalnych. Następnie przeprowadzana jest rozmowa z pracownikami. Takie spotkania organizujemy systematycznie, ponieważ rozładowują napięte sytuacje, pozwalają pracownikom mówić o ich problemach, o tym, co przeżywają. Ich celem jest również znalezienie indywidualnych sposobów na pozbycie się napięć. Czasami pomagają w tym najprostsze rzeczy – więcej spacerów, rozmowa w grupie, w której będzie się zrozumianym. Często pracownicy sami przyznają, że mają gorsze dni i chcą porozmawiać. Superwizje i rozmowy to najlepsze rozwiązanie, bo kumulowanie napięć prowadzi do wypalenia. Spotykanie się na co dzień ze śmiercią jest pewnym niebezpieczeństwem. Z jednej strony cierpimy – szczególnie, kiedy pracownik był zżyty z danym mieszkańcem, z drugiej nagromadzenie trudnych sytuacji rodzi zagrożenie, że zupełnie zobojętniejemy na cierpienie innych.

– Współpracujecie z innymi DPS-ami?

– Tak, najczęściej z DPS-em w Mysłowicach, ale również z DPS-em w Katowicach i Gorzycach – trochę im zazdrościmy, bo mają piękne placówki i dobrze funkcjonują. Podpatrujemy od nich różne rozwiązania i wzajemnie sobie pomagamy. Współpraca polega na wymianie doświadczeń oraz organizowaniu różnych spotkań i imprez.

– Jakie plany jako dyrektor placówki ma Pan na najbliższy okres?

– Najważniejszym wyzwaniem w tym roku będzie remont części łazienek. Oczekujemy również rozstrzygnięcia konkursu ze środków unijnych na modernizacje DPS-u. Pragniemy cały czas utrzymywać wysokie standardy świadczonych usług. Liczymy na to, że wysiłki wszystkich pracowników DPS-ów w Polsce zostaną docenione, zwłaszcza finansowo. I jeszcze jedno, seniorów w naszym społeczeństwie z roku na rok będzie przybywać, wiąże się to z przygotowaniem jeszcze lepszej oferty, by poprawić jakość ich życia. A takie działania muszą mieć charakter interdyscyplinarny.

Tagi:
dom pomocy społecznej

Reklama

20 lat Środowiskowego Domu Samopomocy

2019-07-10 09:42

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2019, str. VI

Jubileuszowe uroczystości związane z 20-leciem istnienia Środowiskowego Domu Samopomocy w Tarnogrodzie odbyły się 26 czerwca

Joanna Ferens
Wręczenie medali i dyplomów uznania od prezydenta RP i wojewody lubelskiego

Rocznicowe uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Tarnogrodzie, którą w intencji podopiecznych i pracowników placówki sprawował pasterz naszej diecezji, bp Marian Rojek. W rozmowie Biskup podkreślał, iż dzięki takim miejscom osoby sprawne inaczej czują się potrzebne i akceptowane w społeczeństwie. – Ten dom to rzecz wspaniała, ale patrząc ze strony Ewangelii, to konkretne realizowanie wezwania Chrystusa do miłości i pomocy potrzebującym. Osoby dotknięte niepełnosprawnością, nieporadnością życiową czy zaburzeniami mają nie tylko prawo być kochane czy akceptowane, ale i prawo na pomoc ze strony społeczeństwa. Tutaj potrzebna jest szczególna życzliwość i mądra, odpowiedzialna miłość. Dziś widzimy owoce realizacji tego Chrystusowego wezwania, tej życzliwości i otwartości dla drugiego człowieka – wskazał bp Rojek.

Pomoc, otwartość, tolerancja

Dalsza część wydarzenia miała miejsce w siedzibie ŚDS przy ul. Szkolnej 2, gdzie można było zobaczyć, jak ta placówka wygląda i co ją charakteryzuje. Następnie wszyscy zebrali się w jednym z lokalnych pensjonatów na części oficjalnej. Tutaj rozpoczęto musicalem w wykonaniu uczestników Domu i multimedialną prezentacją na temat jego działalności. Przybyłych gości powitała dyrektor placówki, Elżbieta Kyc, która w rozmowie tłumaczyła, iż ŚDS jest przeznaczony dla osób, które potrzebują wsparcia i mogą w nim zostać, aż do osiągnięcia samodzielności. – ŚDS w Tarnogrodzie powstał w 1999 r. i był jednym z pierwszych na ziemi biłgorajskiej. Nieprzerwanie od 20 lat świadczy on swym podopiecznym usługi w ramach indywidualnych lub zespołowych treningów samoobsługi i treningów umiejętności społecznych w zakresie czynności dnia codziennego. Dom oddziałuje nie tylko na podopiecznych, ale też na całe środowisko. Uczymy postaw tolerancji, otwartości, pomocy, życzliwości oraz zrozumienia wobec osób niepełnosprawnych. W przeciągu minionych 20 lat dzieliliśmy się wzajemnym szacunkiem, wsparciem, pomocą i akceptacją. Zawsze podchodzimy do siebie z otwartym sercem. Dziesięciu naszych podpieczonych się już usamodzielniło, pracują, dwie osoby założyło rodziny. Wkrótce kolejne cztery osoby także się usamodzielnią, a my pomożemy im znaleźć dom i odnaleźć się w społeczeństwie. Jednakże nie mamy żadnych limitów, nasi podopieczni zostają z nami tak długo, jak tego potrzebują. To są nasze sukcesy – wskazała.

Dom potrzebujących wsparcia

Podczas spotkania nie zabrakło wystąpień przybyłych gości, m.in. wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który nie ukrywał, że ŚDS w Tarnogrodzie to miejsce wyjątkowe. – Niedostrzeganie potrzeb naszych bliźnich, osób niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie byłoby barbarzyństwem i nie mieści się w światopoglądzie i przekonaniach ludzi cywilizowanych. Działalność takich placówek to wypełnianie czasu tych, którzy potrzebują wsparcia, integracji, przystosowania do życia ze względu na pewne niepełnosprawności, które ich dotknęły. Tutaj ludzie otrzymują szczęście. Mnie w sposób szczególny dotknęła atmosfera rodzinnej radości. Patrząc na podopiecznych mogę powiedzieć, że mają tutaj znakomicie – podkreślił.

Dopełnieniem uroczystości było wręczenie przez wojewodę lubelskiego medali nadanych przez Prezydenta RP pracownikom Domu oraz medalu wojewody dla ŚDS. Odbyła się również część artystyczna w wykonaniu uczestników i zaproszonych zespołów. Spotkanie zakończył poczęstunek i jubileuszowy tort.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem