Reklama

Jowialny grubasek

2019-05-21 13:10

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 21/2019, str. 40-41

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Antoni Dezyderiusz Fertner

Antoni Dezyderiusz Fertner, aktor teatralny i filmowy, reżyser, dyrektor teatru, pionier polskiej kinematografii. Wystąpił w pierwszym polskim filmie fabularnym, a wielką popularność przyniosły mu role już w filmach dźwiękowych okresu międzywojennego

Fertnerowie przez 200 lat byli związani z ziemią morawską, na której rodzili się w wielodzietnych rodzinach. Pozostaje niewiadome ich pochodzenie w Rothwasser, ale najprawdopodobniej mieli czeskie korzenie. I to właśnie z Rothwasser pochodzili bracia Fertnerowie Karol i Piotr, którzy przywędrowali do Częstochowy. Ale nie razem. Pierwszy chyba był Karol, miedziorytnik: mieszkał w Częstochowie w latach 30. XIX wieku, miał tu pracownię i sklep. W przewodniku po mieście z 1860 r. wymieniono sklep Karola Fertnera przy ul. Wieluńskiej, z droższymi towarami dla pielgrzymów. Były to zapewne obrazy, bo ten sam przewodnik informuje, że wśród częstochowskich malarzy wyróżniają się Fertner i Ciesielski. Piotr był rzeźbiarzem. Pracował dla kościołów, głównie tego przy ul. św. Rocha. Specjalizował się w przedstawieniach Chrystusa na krzyżu oraz Madonny. Prawdopodobnie spod jego ręki wyszła płaskorzeźba na drzwiach oddzielających Bazylikę Jasnogórską od przedsionka Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, tych bliżej zakrystii. Roman, syn Karola, to z kolei stalorytnik i litograf, kierownik szkoły rysunkowej przy cechu rzemieślników. Jan, syn Piotra, też został rzeźbiarzem. Tę samą profesję obrał jego syn Andrzej. Za to syn Romana – Teofil (ojciec Antoniego Dezyderiusza Fertnera), jak przystało na dziedzictwo genów, był również artystą. Jego sztuka nie mieściła się jednak w malarstwie czy muzyce, Teofil rozmiłował się bowiem w wytwarzaniu wyrobów stanowiących pokusę dla podniebienia. Wybrała go Eleonora Pleszyńska, córka woźnego Sądu Pokoju Łukasza Pleszyńskiego. Małżeństwo zostało zawarte 7 listopada 1860 r. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze.

Młodość

Matką Antoniego była właśnie Eleonora z d. Pleszyńska. Słynny aktor przyszedł na świat 23 maja 1874 r., którą to okoliczność sam po latach opisał w książce „Podróże komiczne” (ukazała się w 1960 r. nakładem Wydawnictwa Literackiego). Zanotował: „Urodziłem się wesolutki i do tego bardzo młodo. Nawet nie pamiętam już kiedy. Jeśli płakałem, to jedynie ze śmiechu. (...) Zanim się urodziłem, w domu panował smutek. No cóż – do tej pory rodzice musieli się kontentować tylko córkami. I to aż trzema! Nie wiem, czy wmieszała się w te sprawy Matka Boska Częstochowska, ale wkrótce urodził się długo oczekiwany syn. Chyba w nagrodę za mękę z dziewczętami. Syn – to ja. Przypominam sobie, że na tak radosny widok wszyscy zgromadzeni przy matce krewni zakrzyknęli: – O, mamy już Antosia! Uśmiechnąłem się ze względów towarzyskich. Byłem bowiem dziecięciem towarzyskim od samego urodzenia. (...) A zresztą nastrój, jaki zapanował od tego dnia, nie mógł być jeszcze zmącony jasnowidzeniem, iż wybiorę zawód aktora. Choć działo się to pod Jasną Górą”. I to dosłownie – Fertnerowie mieli do klasztoru 5 minut spacerkiem.

Teofil Fertner prowadził swój zakład przy ul. Wieluńskiej, blisko skrzyżowania z dzisiejszą ul. 3 Maja. Gdy Antoni uczył się w częstochowskim progimnazjum, zmarli jego rodzice. Odnalazłem jedynie informację, że Teofil Fertner zmarł 5 kwietnia 1888 r. w wieku 47 lat. Nie wiadomo, co się stało, ale był to z pewnością wielki wstrząs, gdyż nawet w swej książce Antoni całkiem przemilczał ten okres swego życia. Prawdopodobnie z dziadkami i swoimi siostrami przeprowadził się do Piotrkowa. W gimnazjum przejawiał zdolności matematyczne. Jako jedyny z całej klasy rozwiązywał najtrudniejsze zadania. Nie wiadomo jednak, czy ukończył je już w Piotrkowie, czy jeszcze w Częstochowie. Na stronie internetowej absolwentów LO im. H. Sienkiewicza, w którego budynku kiedyś mieściło się gimnazjum, do którego uczęszczał Antoni, jest zamieszczona informacja, że Fertner zakończył tam naukę w 1892 r.

Reklama

Początki i kino dźwiękowe

Po ukończeniu Klasy Deklamacji i Dykcji przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym w 1895 r. występował w warszawskim teatrzyku Wodewil, a następnie przeniósł się do Łodzi, gdzie grał do 1899 r. W 1902 r. wrócił do Warszawy. Występował w teatrze, a później również grał w niemym kinie w Polsce i w Rosji. Wystąpił w pierwszym polskim filmie fabularnym – „Antoś pierwszy raz w Warszawie”. Fertner był więc pionierem polskiej kinematografii.

Po wybuchu I wojny światowej wyjechał wraz z żoną do Rosji w ramach przymusowej ewakuacji. W tamtym czasie zagrał w 25 rosyjskich filmach (w reżyserii Edwarda Puchalskiego). Kreacje filmowe przyniosły mu dużą popularność, a zwłaszcza role Antosia – dobrodusznego i zabawnego prostaka-niezdary w filmach o jego przygodach. Prawdziwy sukces wiąże się jednak z nastaniem ery kina dźwiękowego, czyli od 1932 r. aż do wybuchu II wojny światowej. To ona zapewniła Antoniemu „sławę najzabawniejszego i najbardziej eleganckiego staruszka polskiego ekranu”. Jego postacie były pełne ciepła i dobroci. Ze swej otyłości i łysiny potrafił zrobić atut i znak rozpoznawczy. Pisano o nim wówczas jako o „jowialnym grubasku, z okrągłą twarzą rozjaśnioną bezradnym uśmiechem”. O jego popularności niech świadczy fakt, że miał w swoim dorobku ok. 500 ról filmowych i teatralnych. Przed wojną był krótko współwłaścicielem wytwórni filmowej i kinematografu „Oaza”, ale była to nieudana inwestycja. W latach 1926-27 prowadził przez jeden sezon teatralny wraz z Mieczysławą Ćwiklińską Teatr Ćwiklińskiej i Fertnera.

Okupacja i czas powojenny

Fertner w Warszawie miał swój dom zwany willą „Pod Kogutkiem”, w dzielnicy Radość – podobno sam wymyślił jej nazwę. Podczas okupacji reżyserował i grał w jawnych teatrach: Niebieski Motyl, Złoty Ul, Wodewil i Nowości (wbrew zakazowi konspiracyjnego ZASP-u). W 1944 r. w Grodzisku pod Warszawą zmarła jego żona – aktorka Helena Pawłowska i tam została pochowana. Po Powstaniu Warszawskim Antoni osiadł w Krakowie, gdyż jego willę w Warszawie zabrały mu władze komunistyczne. Występy w jawnych teatrach praktycznie uniemożliwiły mu powrót na warszawską scenę po wojnie. W 1945 r. grał w zespole objazdowym, potem był aktorem Teatru Kameralnego TUR (1945-46) i Miejskich Teatrów Dramatycznych (1947-54). Do filmu już nie wrócił. Zmarł w wieku 85 lat 16 kwietnia 1959 r. w Krakowie. Jest pochowany na cmentarzu Rakowickim w Alei Zasłużonych. W 1987 r. nakręcono o nim film dokumentalny „Demon komizmu. Antoni Fertner”.

Życie osobiste

Pierwszą żoną Antoniego Fertnera była pochodząca z Piotrkowa Kazimiera Matylda Habrowska. Ślub wzięli w 1895 r. w Warszawie w parafii ewangelicko-reformowanej. Rozwiedli się w 1911 r. Z drugą żoną – Heleną Pawłowską poznali się w szkole – w Klasie Deklamacji i Dykcji przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym. Sakramentalny związek został zawarty w 1911 r. w Warszawie. W tym samym roku urodziła się córka Antoniego i Heleny – po matce Helena. Dziewczyna zmarła w wieku 22 lat, jej grób znajduje się na Powązkach.

Ostatnią żoną Antoniego Fertnera była Janina Zaleska, z którą był związany przez ok. 10 ostatnich lat swego życia. 9 października 1950 r. urodził im się syn Antoni Fertner junior, który obecnie mieszka w Szwecji. Sakramentalny związek zawarli dopiero 17 marca 1958 r. w parafii św. Floriana w Krakowie, rok przed śmiercią aktora. Wpływ na tę decyzję miało być może pogarszające się zdrowie Antoniego, który 7 lutego 1957 r., wstając z fotela, poślizgnął się i złamał nogę w biodrze. Potem długo przebywał w szpitalu. Ponieważ jego stan się nie poprawiał, wrócił do domu, aby przed śmiercią uporządkować swoje sprawy życiowe.

Willa „Pod Kogutkiem” i ławeczka w Częstochowie

Piętrowa willa z przeszklonymi werandami i figurą koguta na szczycie (stąd nazwa) jest nie tylko jednym z najcenniejszych zabytków dzielnicy Wawer w Warszawie, ale też ważnym obiektem dla polskiej kultury. Od ponad wieku stoi u zbiegu ulic Patriotów i Junaków, wyróżnia się bogatym kostiumem architektonicznym. W domu „Pod Kogutkiem” bywały sławy: Mieczysława Ćwiklińska, Eugeniusz Bodo, Leopold Staff. Po wojnie Fertner zamieszkał w Krakowie, a w jego willi administracja zakwaterowała lokatorów. Obecnie budynek jest w opłakanym stanie, zniszczony przez dzikich lokatorów. W obronie willi stanęła społeczność Radości i okolic, ale nie wiadomo, jaki los ją czeka.

W Częstochowie u szczytu ul. Wieluńskiej (tam gdzie była cukiernia Teofila Fertnera) 16 kwietnia 2016 r. odsłonięto pomnik-ławeczkę Antoniego Fertnera. Ławeczkę ufundował syn aktora, Antoni. Odsłonił ją razem z Marzeną Kołodziejczyk – prawnuczką siostry Fertnera Wiktorii. Ławeczkę zdobi tabliczka z napisem: Antoni Dezyderiusz Fertner ur. w 1874 r. w Częstochowie przy ul. Wieluńskiej – zm. w 1959 r. w Krakowie. Wielki polski komik, aktor teatralny i filmowy, reżyser, dyrektor teatru, pionier polskiej kinematografii. W 1908 r. wystąpił w pierwszym polskim filmie fabularnym „Antoś pierwszy raz w Warszawie”. Znany z serii komedii rosyjskich z okresu I wojny światowej o przygodach Antoszy. Zagrał także w wielu filmach polskich okresu międzywojennego, takich jak: „Jaśnie pan szofer”, „Ada, to nie wypada”, „Papa się żeni”, „Zapomniana melodia”. Po II wojnie światowej grał w Teatrze Starym oraz w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Tagi:
ludzie

Wspomnienie ze spotkania z marszałkiem Morawieckim

2019-10-01 14:27

Anna Przewoźnik

30 września po długiej chorobie w wieku 78 lat zmarł Kornel Morawiecki, marszałek senior Sejmu VIII kadencji, działacz opozycji demokratycznej w PRL, przywódca „Solidarności Walczącej”, ojciec premiera Mateusza Morawieckiego.

Archiwum Muzeum Monet i Medali

Przypominamy rozmowę ze śp. Kornelem Morawieckim ze spotkania podczas IV Przeglądu Filmów Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych w 2017 r. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Podczas zwiedzania muzeum i oprowadzanie przez dyrektora Krzysztofa Witkowskiego marszałek wspominał m.in. pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski.

Archiwum Muzeum Monet i Medali

– Byłem tu z grupą osób w czerwcu 1979 r. z transparentem: „Wiara i Niepodległość”. Wcześniej oczywiście byliśmy na spotkaniu z Papieżem w Warszawie, przyjechaliśmy też do Częstochowy. Transparent udało nam się rozwinąć jak Ojciec Święty przylatywał helikopterem, a potem jak szliśmy na Jasną Górę. W Alei Najświętszej Maryi Panny ponownie rozwinęliśmy go, ale pamiętam, że ktoś nam go wyrwał. Trochę za wcześnie go rozwinęliśmy, nie było wówczas tłumu, i wtedy podszedł do nas niby jakiś ksiądz i inne osoby, które chciały nam rzekomo pomóc. Jak się okazało byli to tajniacy z UB, którzy lekko nas poturbowali – wspominał marszałek. – Pamiętam też, że później znalazłem się na terenie klasztoru, wtedy przeraziłem się tym, że jestem tak blisko Ojca Świętego, bo nikt mnie wtedy nie rewidował.

Po zwiedzeniu muzeum zapytany o to miejsce poświęcone św. Janowi Pawłowi II – powiedział:

– To piękna inicjatywa i widzę, że też spory wysiłek. Chylę czoła przed zaangażowaniem dyrektora miejsca, myślę, że ta inicjatywa jest potrzebne. Tu robi się duchowe miejsce. Symbolika, która za tym idzie, jest głęboka i potrzebna szczególnie dziś w sekularyzowanym świecie. To miejsce pobudza do pytania o wiarę, Pana Boga, rodzi pytania o sens naszego życia, myślę, że to są najgłębsze pytania! To jest najważniejsze, bo to nas tworzy ludźmi i to nas podnosi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano księdza

2019-10-17 17:46

Łukasz Sośniak SJ – Watykan

W Kenii zabito kolejnego kapłana. Ciało 43-letniego ks. Michaela Kyengo zostało odnalezione tydzień po tym, jak został on porwany w drodze powrotnej do swojej parafii. Napastnicy najpierw go udusili, a następnie podcięli mu gardło. Policja ujęła dwóch z czterech sprawców brutalnego morderstwa.

Vatican News

Ze wstępnych ustaleń śledztwa wynika, że ks. Kyengo był ostatni raz widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swojego współpracownika, późno w nocy, wracał do domu samochodem. Sprawcy sterroryzowali go bronią i porwali. Przed śmiercią zmusili go jeszcze do wybrania oszczędności z miejscowego banku.

Jeden z zatrzymanych miał przy sobie telefon komórkowy i kartę bankową zamordowanego księdza. Dwudziestopięciolatek wskazał policjantom, gdzie znajduje się ciało i w jaki sposób ofiara została zamordowana. Zwłoki zostały zakopane w płytkim grobie w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Kenii Nairobi.

Przyczyny zabójstwa nie są na razie znane, ale wszystko wskazuje na motyw rabunkowy. „Jesteśmy na tropie dwóch pozostałych podejrzanych” – zapewnił Pius Gitari, szef lokalnej policji.

Ks. Kyengo został wyświęcony na kapłana w 2012 r. i od tamtej pory bez przerwy służył w parafii Thatha. W tym roku na całym świecie zamordowanych zostało już 20 księży, w tym dwóch Polaków: we wrześniu w Brazylii zabito ks. Kazimierza Wojno, a w sierpniu w Portoryko ojca Stanisława Szczepanika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: najstarsza bielska świątynia znowu w średniowiecznym blasku

2019-10-17 19:30

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Zakończyły się prace konserwatorskie przy najstarszej na terenie Bielska-Białej, XIV-wiecznej świątyni pw. św. Stanisława BM. Dzięki przedsięwzięciu kościół uchroniono przed postępującym niszczeniem, ale i przywrócono do jego pierwotnego, średniowiecznego kształtu estetycznego. Podczas prac specjaliści odkryli fragmenty barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium.

Silar / Wikipedia
Tryptyk ołtarzowy w kościele św. Stanisława

Radości nie ukrywa proboszcz parafii ks. Zygmunt Siemianowski. „To ważny dzień dla naszej wspólnoty. Świątynia była pęknięta w dwóch miejscach - od fundamentu po strop. Zahamowano dalszy proces niszczenia, przywrócono wygląd oryginalny” – dodał.

Właściciel firmy konserwatorskiej „AC Konserwacja Zabytków” Aleksander Piotrowski poinformował, że w wyniku prac usunięto cementowe tynki na świątyni. „Przywróciliśmy natomiast, o ile to jest dziś możliwe, we wszystkich wymiarach pierwotny aspekt technologiczny budowy tej świątyni, polegający na użyciu wapna gaszonego” – zaznaczył i zaznaczył, że zewnętrzna warstwa obiektu została pomalowana farbą wapienną.

Dzięki inwestycji konserwatorsko-budowlanej wykonane zostały m.in. takie prace jak: izolacja fundamentów kościoła, konserwacja więźby dachowej oraz zabezpieczenie stropu kościoła. Przywrócono nawiązujące do średniowiecza tynki na elewacjach zewnętrznych, które zostały niefortunnie pokryte w minionym wieku tynkami cementowymi. Ich obecność stanowiła zagrożenie dla bezcennych polichromii gotyckich i renesansowych zachowanych w prezbiterium i na łuku tęczowym we wnętrzu świątyni.

Zdaniem ks. dr. Szymona Tracza, konserwatora architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, prawdziwą sensacją było odkrycie fragmentów barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium. Historyk sztuki z UPJPII i przypomniał, że na ziemiach polskich na zewnątrz budowli zachowało się bardzo mało średniowiecznych wypraw tynkarskich i dekoracji malarskich.

Zabiegi konserwatorskie związane były z projektem „Stare Bielsko – odNowa – prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane w zabytkowym kościele św. Stanisława BM dla utworzenia nowej oferty kulturalnej regionu”. Jego realizacja stała się możliwa dzięki funduszom z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, wkładu własnego parafii oraz wydatnej pomocy Urzędu Miasta Bielska-Białej. Koszt realizacji projektu wyniósł ponad 2 miliony złotych.

Gotycki kościół św. Stanisława wybudowano w drugiej połowie XIV w. Został ufundowany przez księcia cieszyńskiego Przemysława I Noszaka. To najstarszy obiekt na terenie miasta. W kościele oprócz imponującego, późnogotyckiego tryptyku z początku wieku XVI, przypisywanego Mistrzowi Rodziny Marii, znajdują się m.in. portale z 1380 roku, drzwi z zakrystii do prezbiterium z 1500 r., gotyckie polichromie.

Świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego dla miasta Bielska i wsi Bielsko do 1447 r. Wówczas stała się kościołem filialnym parafii św. Mikołaja w Bielsku. W 1953 r. została erygowana parafia św. Stanisława w Starym Bielsku. Od 1992 r. parafia należy do diecezji bielsko-żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem