Reklama

Neoprezbiterzy A.D. 2019

2019-05-21 13:11

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 21/2019, str. 1-3

Patrycia – stock.adobe.com
Katedra świdnicka pw. św. Stanisława i św. Wacława

Każdego roku diecezja świdnicka wzbogaca się o nowych kapłanów. Są to młodzi mężczyźni, którzy w porywie swojej młodości usłyszeli głos wołającego Chrystusa: „Pójdź za mną!” i zdecydowali się opuścić swoje domy rodzinne, porzucić swoje dotychczasowe zajęcia, obowiązki i poświęcić swoje życie w całości na służbę Chrystusowi

W tym roku w naszej diecezji sakrament kapłaństwa przyjmie 10 diakonów. Po przyjęciu święceń prezbiteratu zostaną oni posłani do swoich pierwszych parafii, w których będą szlifować swoje kapłaństwo i z wielkim zapałem oraz gorliwością, służyć Bogu i ludziom poprzez odprawianie codziennej Eucharystii i sprawowanie sakramentów.

1. Ks. Jarosław Buczyński
Pochodzi z parafii Królowej Różańca Świętego w Dzierżoniowie. Jego hasło prymicyjne to: „Oto wyryłem Cię na obu Mych dłoniach” (Iz 49,16a). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Wszystko ogarnięte, jestem spokojny, skupiam się na modlitwie, a także czekam na czas rozpoczynających się rekolekcji przed święceniami. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Chciałbym kontynuować współpracę z Duszpasterstwem Tradycji Łacińskiej, w której życie się angażuję, a także pragnę swoją posługę kapłańską wiązać z pracą z młodzieżą, szczególnie tą trudną. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Jarosława jest sługa Boży abp Antoni Baraniak.

2. Ks. Adrian Fajkowski
Pochodzi z parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Ciepłowodach. Jego hasło prymicyjne to: „Aby On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Szczególnie w tym czasie troszczę się o przygotowania samej Mszy św. prymicyjnej i przyjęcia dla gości, także pod względem duchowym skupiam się na szczególnej modlitwie, aby dobrze przygotować się do święceń. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Chciałbym się zajmować szczególnie takimi grupami, jak: ministranci i lektorzy, Krąg Biblijny oraz Apostolstwo Miłosierdzia Bożego. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Adriana są święci: św. s. Faustyna Kowalska, bł. ks. Michał Sopoćko oraz św. Jan Maria Vianney.

Reklama

3. Ks. Michał Gibek
Pochodzi z parafii św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej. Jego hasło prymicyjne to: „Panie, Ty jesteś dla mnie tarczą, Tyś chwałą moją i Ty mi głowę podnosisz” (Ps 3,4). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Coraz bardziej dociera do mnie świadomość bliskości święceń. Trzeba przygotować się jak najlepiej. Szczególnie rozważam w tym czasie teksty modlitwy brewiarzowej. Skupiam się także w jeszcze doskonalszy sposób na istocie Mszy św. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Nie mam szczególnych wymagań względem pola duszpasterskiego, którym chciałbym się zajmować. Jestem otwarty na pracę ze wszystkimi grupami, do których zostanę przydzielony. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Michała jest m.in. Frassati, który stanowi wzór do naśladowania względem pokory. – Również mój proboszcz z rodzinnej parafii jest dla mnie wzorem do naśladowania, dużo mnie nauczył względem życia kapłańskiego – wspomina ks. Michał.

4. Ks. Tomasz Kowalczuk
Pochodzi z parafii św. Mikołaja w Świebodzicach. Jego hasło prymicyjne to: „Trwajcie we mnie, tak jak Ja w Was” (J 15,4). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Dużo przygotowań organizacyjnych, w których bardzo pomagają mi rodzice. Duchowo przygotowuję się do święceń przez modlitwę. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Szczególnie chciałbym się zajmować pracą z młodzieżą i dziećmi, ponieważ myślę, że mam z nimi dobry kontakt. Szczególnie dzięki temu, że mam młodsze rodzeństwo. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Tomasza są przede wszystkim święci – chociażby św. s. Faustyna Kowalska i św. Brat Albert. Także wielu dobrych kapłanów, którzy stanęli na mojej drodze życiowej.

5. Ks. Krzysztof Malinowski
Pochodzi z parafii pw. Ducha Świętego w Świdnicy. Jego hasło prymicyjne to: „Rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” (J 21,15). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Szczególnie skupiam się na modlitwie za przyczyną Matki Bożej i świętych patronów. Także rekolekcje będą dla mnie dobrym czasem przygotowania do święceń. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Przyjmę wszystko, do czego mnie Pan Bóg pośle. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Krzysztofa są: bł. ks. Jerzy Popiełuszko, sługa Boży Fulton Sheen, św. Jan Paweł II. Wzorem dobrego kapłana jest dla mnie śp. ks. Jerzy Skalski.

6. Ks. Radosław Mielczarek
Pochodzi z parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu. Jego hasło prymicyjne brzmi: „Magis”, co oznacza więcej. Jest to słowo, którym posługiwał się często św. Ignacy Loyola. Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Jestem poniekąd zdumiony, że to już za kilka dni odbędzie się ten ważny moment w moim życiu. Ten czas pragnę wykorzystać na formację przed święceniami, szczególnie przez udział w zbliżających się rekolekcjach, które poprowadzi dla nas ks. Aleksander Radecki. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – W swojej pracy duszpasterskiej chciałbym się zajmować szczególnie formacją ludzi dorosłych np. we wspólnocie Przyjaciół Oblubieńca. Ważną dla mnie kwestią będzie formacja małżeństw i rodzin. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Radosława jest bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski.

7. Ks. Adam Przybysz
Pochodzi z parafii św. Józefa Oblubieńca w Wałbrzychu. Jego hasło prymicyjne brzmi: „Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z Tobą jest Pan Bóg Twój, wszędzie gdziekolwiek pójdziesz” – (Joz 1,9).
Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami, kapłańskimi, odpowiedział: – Ostatnie dni przed święceniami, to czas intensywnych przygotowań, zwłaszcza przy organizacji prymicji. Choć jest to bardzo ważna sprawa, to jednak, nie najważniejsza. Przede mną i moimi kolegami rekolekcje, więc czas na to, aby przygotować się duchowo do tego ważnego wydarzenia w życiu. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Chciałbym przede wszystkim pracować z ludźmi, ciężko określić grupę. Szczególną satysfakcję sprawia mi praca z młodzieżą na katechezie.
Wzorami w drodze do kapłaństwa dla ks. Adama są święci. – Zwłaszcza święci kapłani. Miałem również takie szczęście spotkać takiego świętego kapłana, ale nie chcę zdradzać jego imienia, myślę że on też by nie chciał.

8. Ks. Piotr Sipiorski
Pochodzi z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wałbrzychu. Jego hasło prymicyjne to: „Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,31). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Ostatnie przygotowania zakończą się, gdy wyjadę na rekolekcje. Do tego czasu zawsze coś będzie do zrobienia, sprawdzenia, ustalenia. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Myślę, że ksiądz nie powinien stawiać sobie takich założeń, ponieważ to już na samym początku w jakimś stopniu ogranicza jego posługę. Ponadto każda parafia jest inna. Tworzą ją konkretni ludzie, istnieją na niej specyficzne zwyczaje, funkcjonują określone grupy. Idąc na daną parafię, trzeba najpierw zapoznać się z nią oraz oczekiwaniami, jakie kierowane są wobec konkretnego księdza. Potem można dopiero proponować swoje pomysły.
Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Piotra są następujące postaci: św. Dominik oraz św. Jan Paweł II.
– To święci towarzyszący mi od kilku lat, zanim wstąpiłem do seminarium. Św. Jan Paweł II jeszcze za życia był dla mnie kimś wyjątkowym. Jego pontyfikat to moje 25 lat życia. Wzorem służby, oddania, pokory i milczenia jest dla mnie św. Matka Teresa z Kalkuty. „Bez milczenia kapłaństwo jest zniszczone” – mówi kard. Robert Sarah, który stanowi dla mnie współczesny wzór kapłana.

9. Ks. Bartosz Karol Tusiński
Pochodzi z miejscowości Skrzynka, która należy do parafii św. Bartłomieja Apostoła w Trzebieszowicach. Hasło prymicyjne to: „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc” (Łk 4,18) oraz „Daj Boże, abym mógł umierać z rękami, zniszczonymi przez miłosierdzie” – św. Kamila de Lellis. Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Przygotowanie duchowe do prymicji jest najważniejsze. Oddaje ten czas osobistej modlitwie, ale mam też ogromne wsparcie ze strony parafian, którzy zapewniają mnie o modlitwie, a przede wszystkim zawierzają Matce Bożej. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – W kapłaństwie chcę zajmować się duszpasterstwem wszystkich dusz. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Bartosza są: – Moim największym wzorem, patronem w powołaniu kapłańskim są: św. Jan Maria Vianney, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, br. Aloizy Kosiba – patron maluczkich, Jan Paweł I i Dolindo Ruotolo.

10. Ks. Mateusz Zając
Pochodzi z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Jaroszowie. Jego hasło prymicyjne to: „Ty jesteś, Panie, Bogiem łaski i wielkiego miłosierdzia” (Ps 86,15). Na pytanie, jak wyglądają ostatnie przygotowania przed święceniami kapłańskimi, odpowiedział: – Właściwie wszystko jest gotowe. Dla mnie nieocenionym skarbem są moje siostry, które włączyły się w przygotowanie i organizację dnia prymicji, zarówno Mszy św., jak i przyjęcia. Dobrą radą służą mi ksiądz proboszcz z rodzinnej parafii oraz katecheta, którzy czuwają nad oprawą liturgiczną. Faktem jest, że co chwilę pojawiają się jakieś drobne zmiany, ale generalnie trzymamy rękę na pulsie. Na kolejne pytanie, dotyczące kwestii zakresu pracy duszpasterskiej i szczególnego jej pola, którym chciałby się zajmować na swojej pierwszej parafii, odpowiedział: – Nie chcę dawać konkretnej odpowiedzi, czy wymieniać poszczególnych zadań/wizji, które chciałbym realizować. W czasie praktyk duszpasterskich przekonałem się, że każda parafia ma swoją specyfikę. Będę księdzem i zadania, które zostaną mi powierzone, po prostu będę starał się realizować w tej konkretnej wspólnocie parafialnej, w której będę posługiwał, z możliwościami i potencjałem, jakie tam odkryję. Wzorem w drodze do kapłaństwa dla ks. Mateusza jest św. Brat Albert. – Dużo o nim słyszałem, o jego życiu, o jego heroizmie i poświęceniu wobec ludzi wykluczonych. W ostanie wakacje miałem możliwość pracy jako wolontariusz w przytulisku dla bezdomnych mężczyzn w Krakowie. Był to dla mnie niezwykły czas formacji, zwłaszcza tej duchowej.

* * *

Tegoroczni neoprezbiterzy, jak i wszyscy alumni naszego seminarium są niewątpliwie owocem modlitwy o powołania kapłańskie i zakonne, której w naszych parafiach nie brakuje. Kierując się słowem Bożym: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, żeby posłał robotników na żniwo swoje”, jesteśmy zaproszeni do jeszcze większej modlitwy o nowe, święte powołania do życia kapłańskiego i zakonnego.

Tagi:
Świdnica święcenia kapłańskie

Bp Dec na Górze Iglicznej: źródłem prawdziwej radości jest przyjaźń z Bogiem

2019-08-05 11:56

ako / Góra Igliczna (KAI)

Źródłem prawdziwej radości jest przyjaźń z Bogiem. To jest źródło prawdziwej radości, gdy jesteśmy pojednani z Bogiem, gdy nosimy na sobie szaty zbawienia, czyli przyjaźń z Bogiem - mówił bp Ignacy Dec. Ordynariusz diecezji świdnickiej 4 sierpnia przewodniczył uroczystości odpustowej na Górze Iglicznej w sanktuarium “Marii Śnieżnej” Przyczyny Naszej Radości.

W homilii biskup wskazał, że każda radość Maryi była połączona z cierpieniem. - Gdy Matka Boża miała urodzić syna Bożego to nie było dla Niej miejsca, ale potem była radość, że ziemia ujrzała swego Zbawiciela. Także gdy się Jezus zagubił, to też był niepokój. Przed zmartwychwstaniem było cierpienie na Golgocie. Radość zawsze łączy się z cierpieniem - podkreślił biskup świdnicki.

Przed rozpoczęciem Mszy św. bp Ignacy Dec poświęcił srebrną sukienkę dla figurki Matki Bożej, którą sam ufundował i ofiarował Maryi jako wotum wdzięczności za opiekę nad nim przez 50 lat posługi kapłańskiej i 15 lat posługi biskupiej.

Początki miejscowości to data wmurowania kamienia węgielnego w 1781 r. pod budowę Sanktuarium na gruncie rolnika Johana Veita z Wilkanowa - mówił w rozmowie z KAI rektor sanktuarium ks. Andrzej Adamiak. - Od wezwania świątyni powstały przysiółek nazywano Marią Śnieżną lub Górą Igliczną. Z dniem 01.01.2016 roku miejscowość Góra Igliczna przestała być częścią Wilkanowa i stała się samodzielną osadą.

Do miejscowości Góra Igliczna i Sanktuarium prowadzą szlaki turystyczne „czerwony”, „żółty”, „zielony”, „Szlak Papieski”, "Szlak św. Jakuba" „Szlak Błogosławionego Ks. Gerharda Hirschfeldera” oraz droga dojazdowa od strony Bystrzycy Kłodzkiej poprzez miejscowości: Marianówka i Szklary. Miejscowość, otoczona jest lasami, które stanowią 98% terenu miejscowości - mówił rektor sanktuarium.

Sanktuarium “Marii Śnieżnej” na Górze Iglicznej położone jest w Sudetach pod samym szczytem Góry Iglicznej (847 m n.p.m.), skąd roztacza się widok na Czarną Górę, Śnieżnik i Kotlinę Kłodzką. W późnobarokowej świątyni z końca XVIII w., króluje Matka Boża czczona jako Przyczyna Naszej Radości „Maria Śnieżna”. Figura MB została koronowana przez papieża Jana Pawła II 21 czerwca 1983 roku. „Maria Śnieżna” jest patronką m.in. turystów, sportowców oraz małżeństw oczekujących potomstwa. Sanktuarium należy do dekanatu Bystrzyca Kłodzka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Solidarność chrześcijańska wyrazem natury Kościoła

2019-08-21 11:32

tłum.. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

O solidarności chrześcijańskiej wyrażającej naturę Kościoła mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich, a jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dzisiaj około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wspólnota chrześcijańska rodzi się z przeobfitego wylania Ducha Świętego i rozwija się dzięki zaczynowi dzielenia się między braćmi i siostrami w Chrystusie. Istnieje pewien dynamizm solidarności, który buduje Kościół jako rodzinę Bożą, w której centralne miejsce zajmuje doświadczenie koinonii. Co oznacza to dziwne słowo? Jest to słowo greckie, które oznacza „oddanie do wspólnego użytku”, bycie jako wspólnota, a nie bycie wyizolowanymi. Takie jest doświadczenie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. To znaczy „oddanie do wspólnego użytku”, „dzielenie się”, „przekazywanie, udział w czymś”, nie izolowanie siebie od reszty. W pierwotnym Kościele ta koinonia, ta wspólnota odnosi się przede wszystkim do uczestnictwa w Ciele i Krwi Chrystusa. Dlatego, kiedy przyjmujemy Komunię św. mówimy, że komunikujemy, wkraczamy w komunię z Jezusem i z tej komunii z Jezusem dochodzimy do komunii z braćmi i siostrami. To uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa, które nazywamy Mszą św. przekłada się na braterską jedność, a zatem także na to, co jest dla nas najtrudniejsze: oddanie dóbr do wspólnego użytku i zbieranie pieniędzy na składkę na rzecz Kościoła - matki w Jerozolimie (por. Rz 12,13; 2 Kor 8–9) i innych Kościołów.

Jeśli chcecie wiedzieć, czy jesteście dobrymi chrześcijanami, to oczywiście musicie się modlić, przystępować do Komunii św., do sakramentu pojednania, ale sygnałem, że się nawróciłeś jest to, gdy nawrócenie sięga kieszeni. To znaczy, wtedy widać, że ktoś jest hojny wobec innych, czy pomaga najsłabszym, najuboższym, gdy dotyka to twojego interesu. Gdy nawrócenie dociera do tego punktu, możesz być pewny, że jest to prawdziwe nawrócenie. Jeśli pozostaje jedynie na poziomie słów i gestów – nie jest to dobre nawrócenie.

Życie eucharystyczne, modlitwy, przepowiadanie apostołów i doświadczenie wspólnoty (por. Dz 2,42) sprawiają, że wierzący są ludźmi, którzy mają „jedno serce i jedną duszę” i nie uważają tego, co posiadają za swoją własność, ale wszystko mają wspólne (por. Dz 4,32). Tak wymowny jest ten wzór, aby nam pomóc w byciu szczodrymi a nie sknerami. Z tego powodu „nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby” (Dz 4,34-35). Kościół miał zawsze ten gest chrześcijan, którzy się ogałacali z tego, co było zbyteczne, aby przekazać potrzebującym, nie tylko pieniędzy, ale również czasu. Jakże wielu chrześcijan – na przykład wy we Włoszech – poświęca się wolontariatowi. To bardzo piękne. To właśnie jest komunia – dzielenie się z innymi moim czasem, aby pomóc osobom potrzebującym. Wyraża się to w wolontariacie, uczynkach miłosierdzia, odwiedzinach osób chorych. Zawsze chodzi o dzielenie z innymi, a nie tylko szukanie wyłączenie własnego interesu.

W ten sposób koinonia lub komunia staje się nowym sposobem relacji między uczniami Pana, do tego stopnia, że poganie patrząc na chrześcijan mówili: „popatrzcie, jak oni się miłują”. Tym nowym sposobem była miłość, ale nie miłość wyrażająca się słowami, miłość udawana, lecz miłość wyrażająca się w czynach, wzajemnej pomocy, w miłości konkretnej. Więź z Chrystusem ustanawia więź między braćmi, która zespala i wyraża się także w komunii dóbr materialnych. Ta życzliwość, to przebywanie razem, wzajemne miłowanie jest znakiem, który ostatecznie sięga kieszeni, ogołocenia się z przeszkody w postaci pieniędzy, aby dać je innym. Obejmuje czasy, posuwa się do działań sprzecznych z własnym interesem. Bycie członkami ciała Chrystusa czyni wierzących współodpowiedzialnymi jedni za drugich. Nie zawsze o tym myślimy. Wiara w Jezusa sprawia, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. „Ale spójrz na niego, na jego problem: mnie to nie obchodzi, to jego sprawa”. Nie, wśród chrześcijan nie możemy powiedzieć: „Biedny człowiek, ma problem w swoim domu, przeżywa trudności rodzinne. Ale muszę się modlić, biorę to ze sobą ... Nie jestem obojętny". To jest bycie chrześcijaninem. Z tego powodu mocni wspierają słabych (por. Rz 15, 1) i nikt nie doświadcza ubóstwa, poniżającego i oszpecającego ludzką godność. Żyją oni bowiem życiem wspólnotowym: mają jedno serce, miłują się nawzajem. Miłość konkretna jest tego znakiem.

Jakub, Piotr i Jan, będący trzema apostołami jakby „filarami” Kościoła Jerozolimskiego wspólnie ustalają, by Paweł i Barnaba poszli z Ewangelią do pogan, podczas gdy oni będą ewangelizowali Żydów, i proszą tylko Pawła i Barnabę, stawiając warunek, aby pamiętali o ubogich (por. Ga 2, 9-10). Nie tylko o biedzie materialnej, ale także o biedzie duchowej, ludziach, którzy mają problemy i potrzebują naszej bliskości. Chrześcijanin zawsze zaczyna od siebie, od swego serca, i podchodzi tak jak Jezus do nas się zbliżył. Taka jest pierwsza wspólnota chrześcijańska.

Konkretny przykład dzielenia się i wspólnoty dóbr pochodzi ze świadectwa Barnaby: posiada on pole i sprzedaje je, aby przekazać dochody apostołom (por. Dz 4,36-37). Ale obok jego pozytywnego przykładu pojawia się inny smutny, negatywny: Ananiasz i jego żona Safira, sprzedawszy kawałek ziemi, postanawiają przekazać tylko jedną część zysku apostołom, a drugą zatrzymać dla siebie (por. Dz 5, 1-2). To oszustwo przerywa łańcuch wynikającego z Bożej łaski, pogodnego i bezinteresownego dzielenia się, a następstwa tego są tragiczne, śmiertelne (Dz 5, 5.10). Apostoł Piotr demaskuje nadużycia Ananiasza i jego żony, i mówi mu: „dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? [...] Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu” (Dz 5, 3-4). Można powiedzieć, że Ananiasz okłamał Boga z powodu wyizolowanego, obłudnego sumienia, to znaczy z powodu „wynegocjowanej”, częściowej, oportunistycznej przynależności do Kościoła. Obłuda jest najgorszym wrogiem tej wspólnoty chrześcijańskiej, tej miłości chrześcijańskiej: to udawanie wzajemnego miłowania się, ale w istocie dążenie jedynie do własnego interesu.

Brak szczerości w dzieleniu się, czy brak szczerości w miłości chrześcijańskiej oznacza bowiem kultywowanie hipokryzji, oddalenie od prawdy, samolubstwo, gaszenie ognia wspólnoty i zwrócenie się ku chłodowi śmierci wewnętrznej. Ci, którzy zachowują się w ten sposób, przechodzą przez Kościół jak turysta, ale w Kościele jest wielu turystów, którzy zawsze przechodzą, ale nigdy nie wchodzą do Kościoła: to turystyka duchowa sprawia, że sądzą, iż są chrześcijanami, podczas gdy są tylko turystami odwiedzającymi katakumby. Nie, nie możemy być turystami w Kościele, ale braćmi jedni drugich. Życie nastawione wyłącznie na czerpanie korzyści i wykorzystywanie sytuacji kosztem innych nieuchronnie powoduje śmierć wewnętrzną. A ilu ludzi deklaruje się jako bliskich Kościołowi, jako przyjaciele kapłanów, biskupów, podczas gdy szukają jedynie swoich korzyści. To są hipokryzje, które niszczą Kościół.

Niech Pan ześle na nas swego Ducha czułości, który zwycięża wszelką obłudę i szerzy tę prawdę żywiącą solidarność chrześcijańską, która, nie będąc działaniem pomocy społecznej, jest niezbywalnym wyrazem natury Kościoła, czułej matki wszystkich, zwłaszcza najuboższych. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Via Francigena kandydatem na listę światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO

2019-08-21 20:42

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Kraje, przez które przebiega Via Francigena – jeden z najważniejszych średniowiecznych szlaków pątniczych – chcą wpisania go na prowadzoną przez UNESCO listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Prowadząca z Canterbury do Rzymu droga przeżywa swój renesans i podąża nią coraz więcej pielgrzymów. Przebiega ona przez Wielką Brytanię, Francję, Szwajcarię i Włochy i liczy łącznie ponad 1800 km.

wikipedia.org

Ostatnio o trasie tej było głośno w czasie ubiegłorocznego Synodu Biskuipów nt. młodzieży, gdy ojcowie synodalni i audytorzy wraz z młodymi z rzymskich parafii przeszli jej ostatni, sześciokilometrowy etap, kończąc pielgrzymkę przy Grobie św. Piotra wspólną modlitwą z Franciszkiem. Przy tej okazji przypomniano, że w średniowieczu pątnicy często szli dalej i od grobu Rybaka pielgrzymowali aż do Jerozolimy. Wielu pobożnych mieszkańców Europy Południowej podążało tą drogą do Santiago de Compostela.

„Na Via Francigena jest coraz więcej pielgrzymów. Trasa jest dobrze oznakowana, a parafie i klasztory włączają się w przyjmowanie pątników” – powiedział w Radiu Watykańskim ks. Radosław Warenda SCJ, który właśnie przeszedł tym szlakiem 140-kilometrowy odcinek z Bolseny do Rzymu.

Jest to "nowa rzecz do odkrycia, która na pewno przeżyje na nowo swój wielki rozkwit, podobnie jak to było już kiedyś w historii" – zauważył kapłan. Przypomniał, że pierwsze wzmianki o tej trasie pochodzą z VIII-IX wieku. Potem przeżywała ona ogromny boom, kiedy w 1600 r. ogłoszono Rok Jubileuszowy i tłumy pielgrzymów zdążały wówczas tą drogą do Rzymu – zaznaczył ks. Warenda. Jego zdaniem "trzeba mówić o tych początkach dlatego, że do Rzymu kiedyś przychodziło się nie po to, żeby zobaczyć Koloseum, zjeść dobre lody i pizzę czy – w wersji bardziej religijnej – zobaczyć papieża". Przez wieki pielgrzymowało się do grobów Apostołów, to był główny cel takich wędrówek – podkreślił rozmówca rozgłośni papieskiej. Dodał, że "dzisiaj też to się dzieje właśnie dzięki Via Francigena".

"Byłem bardzo zaskoczony, jak szybko udało się nam uzyskać certyfikat odnośnie do drogi, którą przeszliśmy. Poszliśmy do zakrystii w Bazylice Watykańskiej i zostawiliśmy tam paszporty pielgrzyma, by po pięciu minutach otrzymać gotowy dokument potwierdzający, że trasę tę pokonaliśmy. Pokazuje to też, że ta droga jest chciana i że pielgrzymów jest na niej coraz więcej. Pomimo że szliśmy w sierpniu, to jednak mijaliśmy kolejne grupy pielgrzymów” – stwierdził na zakończenie ks. Warenda.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem