Reklama

Publiczne świadectwo wiary

2019-06-12 09:02

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 14-15

©/BPJG Marek Kępiński

W Polsce w procesjach Bożego Ciała „chodzi” niemal cały naród. W wielkich miastach zadziwiają one rozmachem, imponują ogromną liczbą uczestników. W miasteczkach i wioskach zachwycają wielowiekową tradycją i unikalnymi zwyczajami. Procesję z Łowicza Narodowy Instytut Dziedzictwa w Warszawie wpisał na listę niematerialnego dziedzictwa narodowego, a w 2014 r. została ona wpisana na listę UNESCO jako fenomen światowego niematerialnego dziedzictwa

A my, zwyczajni uczestnicy procesji Bożego Ciała – jak je czujemy, jak odbieramy?

Maria jest fotografem i fotoreporterem. Od lat współpracuje z prasą, ma ogromne doświadczenie w obsłudze prasowej uroczystości kościelnych.

– Od 11 lat fotografuję procesję Bożego Ciała. Uważam, że jej niezwykłość polega na świętowaniu. Każdy człowiek – tak było od zawsze – potrzebuje święta. Procesja daje możliwość odejścia od pewnej niedzielnej rutyny. W Boże Ciało też uczestniczymy w Liturgii, ale oprawa jest inna. Widzimy wokół siebie rozmodlonych ludzi, co potęguje poczucie i moc wspólnoty. Czuje się wtedy działanie ducha wspólnoty! Procesja jakby odświeża nasze relacje z Bogiem, z Kościołem i z bliźnimi. I jeszcze ważna rzecz – być może najważniejsza: procesja Bożego Ciała daje szansę na bardzo wyraziste, bo publiczne, oddawanie czci Bogu. Bądźmy szczerzy, my, ludzie, najczęściej Pana Boga o coś prosimy. Rzadziej – ale zdarza się – dziękujemy... Z oddawaniem czci jest u nas trudno. A w procesji to oddawanie czci bardzo widać. Ja np. czuję dumę, że mogę publicznie powiedzieć, pokazać wszystkim, kim jestem, kim jest dla mnie Bóg, kim jest Chrystus i czym jest Eucharystia. Dobrze jest poczuć, że człowiek nie jest w tym sam, że wokoło jest wspólnota – wyjaśnia Maria.

Reklama

Procesje ze znakiem Q

Są na mapie Polski miejsca, których znakiem firmowym są procesje Bożego Ciała. Numer jeden to niewątpliwie Łowicz. Do tego niewielkiego miasteczka już przed II wojną światowej zjeżdżano z całego świata, by podziwiać procesję. Zachwycał się nią w latach 30. XX wieku reporter „National Geographic” Maynard Owen Williams. Także dziś do Łowicza przybywa tego dnia kilkanaście tysięcy gości.

Procesja wyrusza zawsze z barokowej bazyliki katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ołtarze ustawia się na Starym Rynku. Tradycja ściśle określa, kto je przygotowuje. I tak, pierwszy – wierni z wiosek z parafii, drugi – Cech Rzemiosł, trzeci – szkoły pijarskie, czwarty – parafialne wspólnoty neokatechumenalne. Na czele procesji idą, oczywiście, biskupi łowiccy, a także – co już nieoczywiste – biskupi z innych diecezji oraz ambasadorzy, dlatego fragmenty Ewangelii odczytywane są aż w 4 językach. Za monstrancją kroczą władze miasta, rzemieślnicy i przedstawiciele wielu innych grup zawodowych, następnie uczniowie, rozmaite stowarzyszenia i bractwa kościelne, słowem – tłum. I każda, dosłownie każda z tych grup niesie swój sztandar i godło. Płynie przez Łowicz rzesza odziana w przepiękne ludowe stroje, często przechowywane w rodzinach niczym relikwie. Robi to piorunujące wrażenie.

W jaki sposób to niewielkie miasto (ok. 28 tys. mieszkańców) jest w stanie przygotować procesję, która wzbudza zachwyt na całym świecie? Biskup senior diecezji łowickiej Józef Zawitkowski mawia, że procesje w Łowiczu odbywają się w każdy czwartek, i to przez cały rok, i że było to życzeniem prymasa Jana Lipskiego w XVII wieku, gdy budowano kaplicę Najświętszego Sakramentu.

Ołtarz w małym mieście

– Moja mama przez 25 lat przygotowywała w parafii jeden z ołtarzy na Boże Ciało – opowiada Hania, z wykształcenia artysta plastyk. – Podtrzymuję rodzinną tradycję i od ponad 20 lat zajmuję się projektowaniem i wykonywaniem dekoracji na ołtarz w moim małym powiatowym miasteczku. Większość nie zdaje sobie sprawy z tego, ile czasu i energii wymagają przygotowania do procesji i jaka to odpowiedzialność. Ołtarz stoi na drewnianej konstrukcji, która mierzy jakieś 4 m wysokości. Mężczyźni w przeddzień solidnie osadzają ją w ziemi. I dobrze. Kiedyś przez nasze miasteczko przeszła nocą burza, tak potężna, że zerwała z ołtarza dosłownie wszystko, co było już przygotowane, ale sama konstrukcja nie drgnęła. A innym razem, gdy po procesji rozbieraliśmy ołtarz, ten w jednej chwili złożył się jak domek z kart. Na szczęście nikt nie stał obok. Dawniej wykonanie ołtarza wymagało znacznie więcej zabiegów i kombinowania, co powodowało, że tworzyły się takie nieformalne wspólnoty. Pamiętam z dzieciństwa, jak w przeddzień procesji kobiety ciągnęły przez całe miasteczko prosty dwukolorowy wózek. Gdy wracały, patrzyliśmy oniemiali, bo z tego wózka wystawały wielkie styropianowe hostie, kielichy, winne grona – słowem, dekoracje do ołtarzy. Wszystko odbywało się zgodnie z jakimś wiekowym scenariuszem: dywan wynosili Nowakowie, obrusy, kwiaty i młode brzózki, z których obrywano gałązki, załatwiali Kwiecińscy, a o tzw. całość dbał nasz pan kościelny. Przy dekoracji ołtarza pracowało pół ulicy i było dla nas jakimś niebywałym wyróżnieniem, gdy pan kościelny wołał, żebyśmy coś przytrzymali albo kogoś zawołali... – wspomina Hania.

– Co widzisz w tym swoim obiektywie? – pytam Marię.

– Widzę dzieciaki. Dziewczynki, które z przejęciem sypią kwiaty, chłopców z dzwoneczkami. Słuchaj, jakie to są emocje, jakie to ważne wydarzenie! Wiesz, że są techniki sypania tych kwiatków? Jak dzieciaki nie mogą się doczekać swojej kolejności, z jakim namaszczeniem mówią: „Święty, święty, święty... Pan Bóg zastępów”! A potem widzę w obiektywie ich rodziców. Jak im się, zresztą nie tylko im, ta dziecięca wiara udziela. Jak promieniuje na otoczenie... Zapadają mi w pamięć sceny, których nie sfotografowałam. Czasami to, co ludzie czują, jest tak widoczne, tak ujmujące, tak piękne, że z rozmysłem odsuwam od oka aparat. W Boże Ciało miałam masę takich sytuacji – zachwytu nad chwilą modlitwy, nad tym, jak ludzie zastygali w skupieniu, jakby zostali wyrzeźbieni. Takie momenty są absolutnie osobistą sprawą. Widzę je wielokrotnie podczas procesji.

Dywan z bratków i rumianków

W Spycimierzu na Boże Ciało ludzie tworzą dywan z kwiatów. Ma on – bagatela – prawie kilometr długości. Nie jest to zwyczajne sypanie kwiatów jak leci, ale układanie ich w misterny wzór. Praca mozolna, w której uczestniczą cały Spycimierz i okoliczne wsie. Od maleńkich dzieci po seniorów.

– Kobierzec ma motywy związane z Bożym Ciałem: jest Serce Jezusa w cierniach, są krzyż, hostia, gołąb – symbol Ducha Świętego, wizerunek Chrystusa i winne grona... rozmaite wzory – opowiada Marek, który od kilku lat jeździ z Łodzi do Spycimierza, by tam przeżyć – w sposób, jak przekonuje, unikalny – procesję Bożego Ciała. – Najpierw rysuje się kredą wzór na drodze. Trzeba wiedzieć, jak to zrobić, bo potem na te linie sypie się piasek. Potem ten wzór kredowo-piaskowy wypełnia się kwieciem. Cudownie rozpachniona mieszanka płatków róż, bratków, stokrotek, rumianków, koniczyny, krwawnika czy liści mięty, które zbiera się po okolicznych łąkach, ogrodach czy ugorach... A jak już się usypie, wymaluje kwiatami ten niezwykły kobierzec, to trzeba go pilnie strzec przed wiatrem, deszczem, przed skwarem. Gdy nadejdzie Boże Ciało, Pan Jezus idzie po kwiatach... A nam nawet przez chwilę nie żal, że ludzkie nogi ten kobierzec depczą. Bo najpierw szedł po nim On... – opowiada Marek.

Procesja w social mediach

Czy to znak czasu, a może nowoczesny sposób na propagowanie tradycyjnego nabożeństwa? Autorem pomysłu jest ks. Paweł Rytel-Andrianik – rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, który w 2017 r. zaproponował, by w mediach społecznościowych ludzie wrzucali zdjęcia i filmiki z procesji Bożego Ciała w swojej miejscowości. „Św. Jan Paweł II mówił, że wiara się umacnia, gdy jest przekazywana. Uroczystość Bożego Ciała jest publicznym dawaniem świadectwa naszej wiary. Możemy robić to także w mediach społecznościowych, dzieląc się zdjęciami i nagraniami wideo z hashtagiem #Procesja. W ten sposób stworzymy obraz tego, jak przeżywamy to święto w naszym kraju”– argumentował ks. Paweł.

W 2017 r. #Procesja miała miliony odsłon. „Kościół w Polsce widzi wielką potrzebę obecności także w mediach społecznościowych, które umożliwiają mu komunikację w czasie rzeczywistym z milionami osób, a tym samym docieranie do nich z misją ewangelizacyjną. Dlatego inicjowane są takie przedsięwzięcia jak #Procesja, które umożliwiają nie tylko dawanie świadectwa wiary, ale także budowanie wspólnoty właśnie w mediach społecznościowych” – wyjaśniał rzecznik KEP i zachęca do włączenia się w tegoroczną akcję.

Strefa cienia

Trudno uwierzyć, że święto, które tak lubią Polacy, może prowokować do zachowań poniżej jakiegokolwiek poziomu, nawet do obrażania uczuć religijnych. W tym roku doszło do takiego wydarzenia w Gdańsku podczas V Trójmiejskiego Marszu Równości, organizowanego przez środowiska LGBT. Jego uczestnicy zorganizowali performance kpiący z procesji Bożego Ciała. Prawnicy Instytutu na rzecz Kultury prawnej „Ordo Iuris” zareagowali błyskawicznie i zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. W zawiadomieniu czytamy: „Podczas marszu ruchu LGBT doszło do znieważenia przedmiotu czci religijnej poprzez prezentowanie grafiki w sposób obsceniczny szydzącej z Najświętszego Sakramentu oraz wulgarnego imitowania precesji eucharystycznej”. – Wydarzenia te pokazują problem narastającej w Polsce chrystianofobii oraz mylnego przeświadczenia o bezkarności takich czynów. Pokrzywdzeni, którzy poczuli się zgorszeni treściami godzącymi w ich uczucia religijne, mają prawo żądać pociągnięcia do odpowiedzialności karnej sprawców profanacji – skomentowała mec. Magdalena Majkowska z Centrum Interwencji Procesowej „Ordo Iuris”.

Tagi:
Boże Ciało

Zakończenie Oktawy Bożego Ciała u sióstr Bernardynek

2019-06-28 13:29

Zofia Białas/Niedziela

W czwartek, 27 czerwca, wierni wszystkich parafii przeżywali uroczystości kończące oktawę Bożego Ciała. W Wieluniu, uroczyste zakończenie Oktawy Bożego Ciała połączone z procesją eucharystyczną do czterech ołtarzy odbyło się tradycyjnie w kościele p.w. św. Mikołaja u sióstr Bernardynek. Tegorocznym uroczystościom przewodniczył ks. Wojciech Drobiec, proboszcz z parafii św. Jana Chrzciciela w Łaszewie.

Zofia Białas/Niedziela

Procesję poprzedziła uroczysta Msza święta odprawiona przez ks. Wojciecha i ks. seniora Mariana Stochniałka oraz nabożeństwo ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Homilię wygłosił ks. Wojciech. Zwracając sie do uczestników Eucharystii mówił o wierze, która ich przywiodła do kościoła na zakończenie Oktawy Bożego Ciała by uwielbić Chrystusa Eucharystycznego. Jesteśmy wspólnotą świętych grzeszników, wspólnotą, która wierzy, że Chrystus, który zamieszkał w tabernakulum w postaci białej hostii jest ciągle z nami. Smutno, mówił kaznodzieja, że tak wielu ludzi odrzuca dziś Chrystusa i hołduje innym „bogom”…

Procesja do czterech ołtarzy to przypomnienie czterech Ewangelii związanych z Eucharystią, to także wyśpiewane suplikacje i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Każdą Ewangelię czytał inny kapłan.

Uroczystości zakończyły się uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy”, błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem i poświęceniem bukietów kwiatów, ziół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Guzdek: ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła

2019-10-19 21:12

ar / Warszawa (KAI)

Ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - powiedział biskup Józef Guzdek w 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Eucharystia w intencji kanonizacji kapelana Solidarności, odbyła się w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Łukasz Krzysztofka

Rozpoczynając uroczystą Mszę św. kard. Kazimierz Nycz, dokonał poświęcenia kaplicy, w której wystawiono relikwie sutanny jaką miał na sobie męczennik w momencie śmierci.

Metropolita warszawski podkreślił, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Duchowny przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie zaznaczał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że 10 lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Homilię wygłosił bp Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy zauważył, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił, dodając, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości, i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, nie siły.

- Dziś kiedy wspominamy rocznicę śmierci ks. Jerzego, możemy stwierdzić, że walka ze złem nie należy do przeszłości – stwierdził biskup polowy. - W wielu rejonach świata deptane są podstawowe prawa człowieka, o które walczył nasz błogosławiony męczennik – dodał.

Duchowny zauważył, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Biskup wspomniał, że ks. Popiełuszko niejednokrotnie powtarzał “oni mnie zabiją”, dodając, że rolą księdza jest głosić prawdę, a jeśli trzeba, cierpieć za nią, a nawet oddać życie. ”Jestem gotów na wszystko” – deklarował wówczas. Podkreślał, że aby zachować godność człowieka nie można odnosić się do przemocy, która jest przejawem słabości.

Ordynariusz polowy wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość jest okazją do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

- Błogosławiony księże Jerzy męczenniku! Uczyń wyznawców Chrystusa apostołami prawdy, przebaczenia i pojednania. Błogosław nam i naszej umiłowanej Ojczyźnie – zakończył biskup Guzdek.

Po Eucharystii nastąpiło uroczyste złożenie wieńców przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej rozstrzygnięty

2019-10-20 23:14

Maciej Orman

Chór Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu zwyciężył w X Międzynarodowym Festiwalu Chóralnej Pieśni Maryjnej Częstochowa-Koziegłowy 2019. Honorowy dyplom dla najlepszego dyrygenta festiwalu odebrał dyrygent wieluńskiego chóru Jakub Jurdziński. Nagrody przyznano w niedzielę 20 października podczas koncertu galowego w Bazylice Jasnogórskiej

Maciej Orman

– Gromadzimy się w tym szczególnym miejscu, gdzie od ponad 600 lat muzyka jest częścią liturgii sprawowanej na chwałę Boga i Matki Najświętszej. Jest to miejsce, gdzie muzyka rozbrzmiewała najpiękniej dzięki działalności kapeli jasnogórskiej, która przez ponad 400 lat była jedynym miejscem edukacji artystycznej w Częstochowie. Cieszymy się, że te tradycje od kilku lat kontynuuje Jasnogórska Szkoła Muzyczna – powiedział na początku koncertu finałowego o. Nikodem Kilnar, paulin, krajowy duszpasterz muzyków kościelnych.

– Mamy znakomite chóry amatorskie. Amatorskie muzykowanie jest nieodzowną częścią życia artystycznego w każdym kraju. To dla nas ogromna satysfakcja, że mogliśmy słuchać prezentacji tych ośmiu chórów i uczestniczyć w tym wyjątkowym święcie muzyki – przyznała Beata Młynarczyk, przewodnicząca jury.

Do konkursu zakwalifikowało się 8 chórów amatorskich: 1 z Łotwy, 2 z Białorusi i 5 z Polski. Przesłuchania odbywały się w sobotę 19 października w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Koziegłowach. Jeszcze tego samego dnia chóry wystąpiły z repertuarem rozrywkowym na rynku w Olsztynie k. Częstochowy. W niedzielę muzycy śpiewali podczas Mszy św. w wybranych kościołach archidiecezji częstochowskiej, a następnie spotkali się na koncercie finałowym w Bazylice Jasnogórskiej.

II nagrodę jury przyznało chórowi „Majowy Kwiat” z Mińska, a wyróżnienia trafiły do: chóru „Hosanna” z Witebska – za dobór repertuaru, chóru „Jutrzenka” z łotewskiej miejscowości Rezekne – za ekspresję, i do chóru „Cantabile” z Kędzierzyna-Koźla – za zaangażowanie i muzykalność.

Głównymi organizatorami jubileuszowego festiwalu było Stowarzyszenie Śpiewacze „Pochodnia” przy Rzemiośle Częstochowskim oraz gmina i miasto Koziegłowy. Bardzo duży wkład wniosła również gmina Olsztyn.

– Wszystko zaczęło się w 2007 r. Głównym inicjatorem Międzynarodowego Festiwalu Chóralnej Pieśni Maryjnej był mój nieżyjący już dzisiaj ojciec Jerzy Wojtal, który chciał zorganizować takie wydarzenie właśnie w Częstochowie ze względu na jej maryjny charakter. Finał odbywa się w Bazylice Jasnogórskiej, ponieważ jest to magnes, który przyciąga chóry. Nie każdemu udaje się tu wystąpić – powiedział „Niedzieli” prezes „Pochodni” i dyrektor festiwalu Marek Wojtal. – Od 2012 r. współpracujemy również z Koziegłowami. Gmina i miasto wyciągnęły do nas pomocną dłoń i co roku współpraca układa się wzorowo – dodał.

Zdaniem dyrektora festiwalu, ranga wydarzenia rośnie z roku na rok. – Być może do finału kolejnego festiwalu uda nam się zaprosić 10-12 zespołów – powiedział Marek Wojtal.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem