Reklama

Niedziela w Warszawie

Cuda w Zalesiu Górnym

Las, woda, kajaki, baseny, wędkowanie i około 100 świętych. Takie cuda natury dla ciała i cuda dla ducha można odnaleźć w Zalesiu Górnym

Niedziela warszawska 27/2019, str. I

[ TEMATY ]

wakacje

Łukasz Krzysztofka

Zalesie Górne proponuje odpoczynek dla duszy i ciała

Przepis na Zalesie Górne jest bardzo prosty. Wystarczy wsiąść do pociągu, by uciec z rozgrzanej, dusznej i betonowej Warszawy. Na miejscu poczujemy się jak na prawdziwych wakacjach – jest las, woda, mnóstwo atrakcji turystycznych dla całych rodzin, znajdziemy tu także oazę duchową w iście góralskim stylu – kościół św. Huberta. Tak właśnie prezentuje się Zalesie Górne. Podróż do tego urokliwego miejsca trwa ok. 30 minut. Warszawscy seniorzy, dzieci i wszyscy posiadacze „karty warszawiaka” nie muszą nawet kupować żadnych biletów i ponosić dodatkowych kosztów. Przyjeżdżając tutaj, możemy podziwiać dorodny las. W pobliżu znajduje się dolinka rzeczki Zielonej bogatej w stawy, a pomiędzy nią i osiedlem piaszczyste wydmy. To wszystko sprawia, że Zalesie Górne jest idealnym miejscem na sobotnią lub niedzielną wycieczkę poza miasto. Ta piękna osada jest najpopularniejszą miejscowością turystyczną w Lasach Chojnowskich. Osiedle domów jednorodzinnych i letniskowych zostało zaprojektowane w typie miasta ogrodu w starym drzewostanie sosnowo-dębowym. Nawet uliczki noszą fikuśne nazwy, np.: Leśnych Boginek, Wiekowej Sosny, Sinych Mgieł, Sarenek, Młodych Wilcząt.

W najbliższej okolicy znajduje się rzeka Zielona, gdzie dzięki zaporom powstały sztuczne jeziora i stawy rybne. Jest to gratka dla miłośników sportów wodnych i wędkarstwa. Dlatego, jeśli ktoś chce odpocząć na łonie natury, to w Zalesiu znajdzie ku temu wiele okazji. Upalny dzień, jaki zapewne jeszcze nie raz czeka nas tego lata, najlepiej zacząć w Zalesiu orzeźwiającą kąpielą w basenie. Woda w nim pozyskiwana jest ze źródła głębinowego, można mieć więc pewność co do jej czystości. Na okolicznych stawach popływać można rowerem wodnym albo spróbować swych sił na nartach wodnych. Tuż obok znajduje się park linowy oraz „Dzielnica Filmowa”, czyli park rozrywki, w którym zobaczymy eksponaty nawiązujące bezpośrednio do filmów, np.: strefę Jurassic Park, samochody z filmów o Mad Maxie, Astony Martiny Jamesa Bonda czy statek Star Trek.

Osiedle II RP

Powstanie Zalesia Górnego jest potwierdzeniem faktu, że warszawiacy od zawsze szukali urokliwych miejsc w okolicy, by uciec z zatłoczonej stolicy. Marzenie o własnym domu pośród leśnych drzew nie jest nowym zjawiskiem, bo przecież przed II wojna światową tzw. miasta ogrody powstawały jak grzyby po deszczu.

Reklama

Zalesie Górne jest właśnie jednym z takich nowoczesnych osiedli II RP. Swoją historią sięga 1930 r. Ale prawdziwy rozkwit zawdzięcza budowie kolei w 1933 r. Gdy rozpoczęto budowę linii kolejowej do Radomia, na jej pierwszym odcinku zaprojektowano niewiele stacji (Piaseczno, Chynów, Warka). Stacja w Zalesiu Górnym powstała jedynie z tej przyczyny, że koszty budowy i zatrudnienia zawiadowcy zgodził się ponieść Jan Witold Wisłocki, założyciel Zalesia Górnego.

Historia rodziny Wisłockich może być doskonałym materiałem na film fabularny. Wszechstronnie wykształcony polski inżynier musiał w 1917 r. uciekać z Petersburga przed rewolucją bolszewicką, a po odzyskaniu niepodległości Jan Witold Wisłocki mieszkał w Warszawie i prowadził świetnie prosperującą firmę. Zalesie Górne było realizacją jego kolejnego marzenia. Tu osiadł wraz z żoną i córkami. Podczas wojny obie córki walczyły: jedna w Armii Krajowej, a druga w Narodowych Siłach Zbrojnych. Po wojnie Jan Witold Wisłocki stracił swoją firmę i majątek, a jego córka Zofia Wisłocka przez kilka lat była więziona i wielokrotnie przesłuchiwana w „słynnym” więzieniu przy Rakowieckiej.

Rodzina była, oczywiście, związana z Kościołem. Po śmierci Zofii Wisłockiej rodzinny dom przejęła Fundacja Odrodzenie, która służy lokalnej społeczności. Prezesem fundacji jest ks. Władysław Duda, dawny wikariusz w kościele w parafii św. Huberta w Zalesiu, a obecnie dyrektor Hospicjum Domowego przy kościele św. Zygmunta w Warszawie na Bielanach.

Reklama

Wspólnota wspólnot

Urzekające i czyste lasy skrywają w sobie jeszcze jedno szczególne miejsce – kościół św. Huberta, patrona leśników i myśliwych. Początki kościoła w Zalesiu datuje się na lata trzydzieste ubiegłego wieku. Społeczność nowego osiedla szybko zaczęła myśleć także o potrzebach duchowych i powstał komitet budowy kościoła. Drewnianą kaplicę zdążyli wybudować przed wojną i poświęcić ją w czerwcu 1939 r.

Zalesie rozrastało się także po wojnie i kaplica stała się zbyt mała. Pod koniec lat osiemdziesiątych, dzięki staraniom śp. ks. Jana Marcjana, wybudowana została świątynia w obecnym kształcie – powstał kościół dolny i górny – w którą wkomponowano istniejącą kaplicę. A całość ma elementy góralskiego stylu sakralnego.

Parafia liczy ok. 2,5 tys. mieszkańców. W niedzielnych Mszach św. uczestniczy ponad połowa (1,7 tys.) wiernych – to bardzo wysoki odsetek tzw. dominicantes. Wspólnota wiernych jest więc bardzo żywa. – Jest dużo młodych osób zaangażowanych w życie parafialne. Ok. 120 osób należy w naszej parafii do Odnowy w Duchu Świętym. Najwięcej jest też osób w oazie w całej archidiecezji – mówi z dumą ks. Krzysztof Grzejszczyk, proboszcz parafii. W parafii prężnie działa także Żywy Różaniec, jest dwunastu nadzwyczajnych szafarzy Najświętszego Sakramentu, sześćdziesięciu ministrantów i lektorów, duża grupa bielanek. Po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie w parafii powstała grupa młodzieżowa „Zostaw ślad”, która skupia ok. trzydziestu osób. Jest trzydziestu pięciu mężczyzn św. Józefa, a także grupa charyzmatyczna „Święta Rodzina”.

W Ruchu Światło-Życie od lat zaangażowana jest Katarzyna Czublun. Jej zdaniem oaza wzmacnia młodzież do stawiania czoła wyzwaniom współczesnego świata. – Dzięki oazie młodzi uczą się mierzyć ze wszystkim, co oferuje im świat, walczyć o swoje i mówić, że Jezus to żywa osoba, z którą mam relację, a nie „Bozia” na rysunku – mówi Czublun. – Tworzymy Kościół jako wspólnotę wspólnot, która wychodzi na zewnątrz, zaprasza i jest otwarta na innych. I chce innym dawać nadzieję, aby młodzi mieli poczucie swojej wartości, bo jest im coraz trudniej – dodaje.

Szpitalik małżeński

Z Zalesia pochodził ks. prof. Wojciech Danielski, który został następcą sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego jako krajowy moderator Ruchu Światło-Życie. – Wojtuś przystąpił do pierwszej Komunii św. w kaplicy św. Huberta. Tutaj też przyjechał odprawić swoją Mszę św. prymicyjną w 1958 r. – wspomina Barbara Danielska, młodsza siostra znanego w Polsce liturgisty, kapłana archidiecezji warszawskiej.

Ks. Danielski – podobnie jak bł. ks. Popiełuszko – chodził codziennie rano 4 km, aby służyć do Mszy św. – Jako alumn mawiał: „Seminarium to sanktuarium – jakim tu jesteś, takim będziesz kapłanem! Musisz być świętym! Dosłownie. Świętych kapłanów potrzeba, jeśli mają uczyć innych świętości” – przytacza słowa brata Barbara Danielska.

Wielką troską proboszcza jest duszpasterstwo małżeństw i rodzin. Wychodząc naprzeciw problemom i trudnościom, z którymi się borykają, ks. Grzejszczyk wspólnie z parafianami w odremontowanym domu parafialnym stworzył „Szpitalik małżeński”. Ta nazwa nie jest przypadkowa. – Leczymy tu relacje, wzajemną miłość małżonków. Ludzie dzisiaj są wyniszczani przez pracę, pośpiech, rytm życia, robienie kariery i nie pilnują tego, co najważniejsze dla relacji, to im się wydaje takie oczywiste i w pewnym momencie coś im się zaczyna psuć. A tu mogą to naprawić – mówi proboszcz zalesiańskiej parafii.

W szpitaliku są dwa segmenty dla małżeństw, które mogą przyjechać na weekend, kilka dni albo tydzień, by podreperować „zdrowie” swojego małżeństwa. – To jest specyfika mojego duszpasterstwa, bo ja mam „bzika” od wielu lat na punkcie duszpasterstwa rodzin i całe moje życie kapłańskie związane jest z takim duszpasterstwem – przyznaje ks. Grzejszczyk i podkreśla, że jest bardzo ważne, by młodzi widzieli zdrowe małżeństwa, zaangażowane w Kościele.

Przy parafii działa także duży dom rekolekcyjny im. św. Jana Pawła II, który gości rocznie około 2 tys. osób.

– W domu rekolekcyjnym pomagają i służą przede wszystkim małżeństwa, ale jesteśmy także otwarci na młodzież i środowiska szeroko pojętej odnowy Kościoła – zachęca proboszcz.

Parafia 100 świętych

Największą radością ks. Grzejszczyka są, rzecz jasna, zaangażowani parafianie, którzy mają świadomość żywego i ewangelicznego Kościoła. Ale drugą wielką radość kapłana stanowią przybywający do kościoła święci. – W zeszłym roku otrzymaliśmy relikwie naszego patrona św. Huberta z VI wieku od biskupa Liege. A wraz z tymi relikwiami otrzymaliśmy relikwie jeszcze innych pięciu świętych czczonych w tamtym regionie: św. Lamberta, św. Serwacego, św. Remakla, św. Hadelina i św. Trudo – nie kryje radości ks. Grzejszczyk, bo Zalesie Górne jest jedną z trzech parafii w Polsce mogących poszczycić się posiadaniem relikwii patrona leśników i myśliwych.

Rozkwit kultu świętych w parafii zaczął się osiem lat temu, kiedy do parafii przybyły relikwie św. Jana Pawła II, św. Perpetuy i św. Felicyty, św. Cypriana, św. Bernadetty Soubirous, św. Ludwika IX, św. Karola Boromeusza, św. Krystyny oraz św. Ojca Pio. Od tamtej pory sukcesywnie świętych w Zalesiu przybywa. Obecnie jest ich już ok. stu. – To moi najlepsi parafianie, którzy idą do przodu i wciąż wspierają w tym, co najważniejsze – uśmiecha się ks. Grzejszczyk i wskazuje na duże relikwiarium, w którym już przygotowane jest miejsce na kolejne relikwie.

Relikwie w Zalesiu Górnym nie tylko są kolekcjonowane, ale służą do szerzenia kultu świętych. Św. Jan Paweł II czczony jest w ostatni poniedziałek miesiąca, bo w ostatni poniedziałek czerwca parafia otrzymała jego relikwie, każdego 22. dnia miesiąca odbywa się nabożeństwo do św. Rity, w ostatnią niedzielę miesiąca na przemian parafianie modlą się za wstawiennictwem św. Wojciecha albo św. Stanisława, w pierwsze piątki miesiąca polecają się opiece św. Marii Małgorzaty Alacoque, a w pierwsze soboty – Dzieci fatimskich. Parafia posiada relikwie również m.in. św. Antoniego z Padwy, św. Igancego z Loyoli, św. Franciszka, św. Teresy Wielkiej i św. Tereski od Jezusa, św. Jana od Krzyża, a także większości ważnych beatyfikowanych i kanonizowanych dla naszego narodu osób.

Szczególnie uroczystą oprawę ma odpust św. Huberta w niedzielę po 3 listopada. – Św. Hubert miał ogromny dar uwalniania ludzi od złych duchów, więc np. dwa lata temu zaprosiliśmy na odpust egzorcystę, a wcześniej zapraszałem kapłanów, którzy przedstawiali jakiś aspekt życia naszego patrona. Św. Hubert jechał do ludzi, nie siedział w samej katedrze, aby głosić Ewangelię, a w jego czasach to wymagało ogromnej odwagi i męstwa – zaznacza proboszcz zalesiańskiej parafii.

2019-07-03 08:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

IMGW: Został pobity rekord temperatury tego lata - 35 st. C odnotowano w sobotę w Słubicach

2020-08-08 18:40

[ TEMATY ]

wakacje

upał

lato

Adobe Stock

Został pobity rekord temperatury tego lata - 35 st. C pokazały termometry w Słubicach (woj. lubuskie) - poinformował w sobotę po południu Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

"O godz. 16 temperatura wyniosła równe 35 stopni powyżej zera. Została tym samym zanotowana do 8 sierpnia br. najwyższa temperatura w tym roku w Polsce" - przekazało IMGW.

W sobotę IMGW wydał ostrzeżenia drugiego stopnia przed upałem dla całej Polski oprócz Podlasia oraz Warmii i Mazur, gdzie jest alert pierwszego stopnia. Alert drugiego stopnia oznacza, że należy spodziewać się groźnych zjawisk meteorologicznych powodujących bardzo duże szkody lub szkody o rozmiarach katastrof oraz zagrożenie życia. Alert pierwszego stopnia oznacza, że zjawiska te mogą być łagodniejsze.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przypomina, aby w czasie upałów pić dużo niegazowanej wody, nosić nakrycie głowy, lekką i przewiewną odzież, ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu i stosować kremy z filtrem UV. Sugeruje, aby nie wychodzić z domu bez potrzeby, a w ciągu dnia zamknąć i zasłonić okna.

RCB podkreśla ponadto, że przy wysokich temperaturach nie powinno się pić alkoholu, który odwadnia organizm. Nie wolno ponadto pozostawiać dzieci i zwierząt w samochodach. Zalecane jest także unikanie wysiłku fizycznego.(PAP)

nmk/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Od 25 lat chodzi z krzyżem po Polsce i Europie, wcześniej był rolnikiem

2020-08-07 11:48

[ TEMATY ]

pielgrzymka

krzyż

pokuta

Pielgrzymka 2020

facebook.com/NowinyGliwickie

Pan Mieczysław pochodzi spod Elbląga, ma prawie 70 lat i od 25 lat chodzi z krzyżem po Polsce jak i całej Europie. Najdalej był w Paryżu. Jak sam o sobie mówi: Nawróciłem się. Chcę ludziom przybliżyć Jezusa, chcę im przekazać, żeby strzegli się grzechu, że człowiek, który przesiąknie grzechem jest stracony, ale może się zawsze od niego uwolnić – czytamy w Dzienniku Elbląskim.

Pielgrzym, który wcześniej był rolnikiem chodzi ubrany w pokutną szatę, na barkach niesie drewniany krzyż, a na plecach niewielkich rozmiarów plecak, w którym jak mówi nosi ze sobą swój nocleg. Ma śpiwór, bieliznę, folię przeciwdeszczową. Dużą uwagę przywiązuje do pism ewangelizacyjnych, którymi może pomagać innym.

 — Jezus daje mi znaki. Czasem w drodze dzieją się cuda, to daje mi wiarę w sens tej pielgrzymki — mówi p. Mieczysław w Dzienniku Elbląskim.

Spotyka przyjaciół krzyża, ale są też i jego wrogowie, którzy krzyczą „do tartaku idziesz z tym drzewem?” — I takich trzeba wysłuchać — podsumowuje z uśmiechem pan Mieczysław.

Pan Mieczysław swoje pielgrzymowanie finansuje z własnej emerytury, czasem dostaje od ludzi także drobne datki i wsparcie.

- Moje ciało jest niczym, a ja tylko imieniem - bez Boga nie byłoby mnie, to niesamowite, jak wypełnia moje ciało i pozwala mu żyć – mówi pokutnik.

— Nawróciłem się. Chcę ludziom przybliżyć Jezusa, chcę im przekazać, żeby strzegli się grzechu, że człowiek, który przesiąknie grzechem jest stracony, ale może się zawsze od niego uwolnić.

— Piłem, żyłem w grzechu. Było źle. Wtedy przyszedł do mnie Pan Jezus i zrozumiałem, że tak dalej być nie może. Bóg mnie uzdrowił i poczułem się zobowiązany, by głosić ludziom Jego imię — czytamy w Dzienniku Elbląskim.

Przeczytaj także: 27-latek idzie z krzyżem przez Polskę. Modli się o nawrócenie narodu

- Pana Mieczysława z krzyżem i różańcem w ręku, ubranego niczym ksiądz Robak, zauważyłem na ulicy 31 Stycznia. Szedł od skrzyżowania w stronę starostwa. Zanim zawróciłem i zostawiłem samochód na parkingu zdążył wejść do sklepu spożywczego. Jednak wiedziałem, gdzie jest. Pod sklepem zostawił oparty o ścianę duży drewniany krzyż. – Dzień dobry – powiedziałem, gdy wyszedł z drobnymi zakupami spożywczymi – czytamy na portalu chojnice.com opis jednego ze spotykających go ludzi.

Dokąd zmierza? Kogo spotyka? – Nie wiem dokąd idę, o tym czasami decyduje ułamek chwili, jakaś rozmowa – mówi pan Mieczysław. Uważa, że w życiu nie ma nic bez sensu, że wszystko dzieje się po coś. Ludzie, których niby przypadkiem spotyka i którym pomaga, są mu przeznaczeni. Chociażby jeden z rozmówców, który pomylił wagony i zamiast do 12 przyszedł do 15. I już został, bo wciągnął się w rozmowę z panem Mieczysławem i poczuł ulgę, gdy wydusił z siebie swoje problemy.

Pan Mieczysław w miejscowościach które odwiedza szuka kościołów w których może się pomodlić. Nie narzuca się przechodniom, nie wciska nic na siłę. Czeka aż ktoś sam podejdzie, zacznie rozmowę. Dzieli się swoim świadectwem wiary, przekazuje to, co ma najcenniejsze.

 – Wiele razy poczułem, że to co robię ma sens, bo ludzie nawracali się, wracali do Kościoła po wielu latach rozłąki z Bogiem – wyznaje p. Mieczysław.

Pan Mieczysław spotkał się w ostatnich dniach z Michałem, który w te wakacje przemierza Polskę z 3m. krzyżem na plecach.

facebook.com/PanstwoBoze

Przeczytaj także: 27-latek idący z krzyżem przez całą Polskę dotarł na Giewont!
CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Resort zdrowia: w szpitalach jest ponad 200 rannych w czasie protestów

2020-08-11 17:00

[ TEMATY ]

Białoruś

Aleksandr Łukaszenka

Swietłana Cichanouska

PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

W białoruskich szpitalach przebywa ponad 200 osób poszkodowanych podczas akcji protestu po niedzielnych wyborach prezydenckich w tym kraju - poinformował we wtorek resort zdrowia Białorusi. Stan kilku osób wymagał przeprowadzenia operacji - dodano.

"W ciągu dwóch ostatnich dni po nielegalnych ulicznych akcjach na pogotowie i do szpitali zwrócili się obywatele z różnymi obrażeniami. Na dzień dzisiejszy w szpitalach leczonych jest trochę ponad 200 osób" - przekazano w komunikacie, przytaczanym m.in. przez niezależny białoruski portal Tut.by.

Kilka osób hospitalizowano z urazami czaszkowo-mózgowymi oraz urazami klatki piersiowej i jamy brzusznej - dodano. Zaznaczono, że w znacznej mierze są to łagodne urazy.

Kilku pacjentów było operowanych, a ich stan został ustabilizowany - czytamy w komunikacie. Przekazano, że są też pacjenci z urazami tkanek miękkich i kończyn.

"Niestety jedna osoba zmarła. Zgon nastąpił przed zbadaniem przez lekarzy pogotowia" - poinformowano. Nie sprecyzowano, czy ofiara śmiertelna to mężczyzna, który - jak podało MSW - zginął w poniedziałek wieczorem w Mińsku, kiedy usiłował odpalić ładunek wybuchowy.

Jak zapewniono, wszystkim udzielono "koniecznej pomocy medycznej w pełnym zakresie".

Od niedzieli na Białorusi trwają protesty i starcia z siłami bezpieczeństwa. Rozpoczęły się one po niedzielnych wyborach prezydenckich, w których według wstępnych oficjalnych wyników wygrał dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jak podała Centralna Komisja Wyborcza (CKW), dostał on 80,23 proc. głosów, a jego rywalka Swiatłana Cichanouska - 10,09 proc. głosów.

By rozproszyć manifestacje w Mińsku, siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego, gumowych kul, granatów hukowych i pałek. Jak przekazało MSW, "w Mińsku i Nowopołocku funkcjonariusze organów spraw wewnętrznych i wojskowi wojsk wewnętrznych byli zmuszeni do aktywnego zastosowania specjalnych środków w celu przerwania nielegalnych działań".

Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję