Reklama

Maryjne czuwanie z Pasterzem

2019-07-10 09:42

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 28/2019, str. VI

Agnieszka Raczyńska
Mszę św. z bp. Grzegorzem Kaszakiem koncelebrowało 30 kapłanów

To był gorący, czerwcowy wieczór. Gorący nie tylko z uwagi na wysoką temperaturę na zewnątrz, ale przede wszystkim na duchowe przeżycia, które towarzyszyły maryjnemu czuwaniu w sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w sercu Jaroszowca. Tegoroczne czuwania, które zainaugurowane zostały w maju, a zakończą się w październiku, mają charakter jubileuszowy. W bieżącym roku obchodzimy bowiem 25-lecie spotkań z Matką Boga i naszą Matką w tym urokliwym miejscu

Przez 25 lat czuwaniom przewodniczyło wielu wspaniałych kapłanów, wielu wytrawnych kaznodziejów głosiło tutaj homilie, wielu wznosiło modlitwy w różnych intencjach, ale po raz pierwszy wieczorowi z Maryją przewodniczył sam pasterz naszej diecezji, bp Grzegorz Kaszak, który na zaproszenie proboszcza parafii, ks. kan. Jana Wieczorka, odprawił Eucharystię i wypowiedział Boże słowo.

Jubileuszowa uczta duchowa

W świetle zachodzącego słońca wraz z nim uroczystą Eucharystię sprawowało 30 kapłanów, a wśród nich gospodarz miejsca, proboszcz parafii Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, kustosz maryjnego sanktuarium, ks. Jan Wieczorek, świeżo upieczony kanonik gremialny. Jak to jest w tradycji jaroszowieckich spotkań, nie zabrakło życzeń, podziękowań, gratulacji i serdeczności, które spłynęły na ręce Dostojnego Celebransa, jak również Księdza Proboszcza, który nie tylko kontynuuje dzieło zapoczątkowane w roku 1994, ale z wrodzoną charyzmą duszpasterską, pogodą ducha i świetnym talentem organizatorskim nadaje czuwaniom jeszcze bogatszą oprawę. „Jaroszowieckie czuwania to już ćwierćwiekowa tradycja. Zostały zapoczątkowane w roku 1994 z inicjatywy ówczesnego diecezjalnego duszpasterza rodzin diecezji sosnowieckiej ks. kan. Kazimierza Rapacza, który po Dekanalnym Kongresie Rodzin, w porozumieniu i za zgodą proboszcza miejsca, ks. kan. Stanisława Ferta, zapoczątkował piękną i trwającą do dziś tradycję maryjnych comiesięcznych czuwań w sercu Jaroszowca. Ogromnie leżały mu na sercu sprawy rodzin naszej diecezji, dlatego od samego początku nabożeństwa miały na wskroś rodzinny charakter. Zataczały coraz szersze kręgi i z pewnością były znaczącym powodem, aby ówczesny ordynariusz, bp Adam Śmigielski, 2 lata później, 24 maja 1996 r. podniósł tutejszy kościół do godności sanktuarium” – mówi ks. kan. Jan Wieczorek.

Więzi z Matką się nie przerywa

Do jaroszowieckiego sanktuarium przybywają ci, którzy mają w sercu autentyczne pragnienie modlitwy. Wydaje się, że to miejsce i rodzinna atmosfera spotkań służą temu, jak nigdzie indziej. Czuwania maryjne odbywają się w każdy ostatni piątek miesiąca od maja do października. Wtedy wierni ładują tutaj swoje życiowe akumulatory, przynoszą do Matki swoje radości i smutki, troski codzienności, łzy i uśmiech, prośby, dziękczynienie, bo gdzie jak nie u Matki można to zrobić, nie obawiając się o nic? Przybywają z różnych zakątków diecezji, a nawet spoza jej granic, by uczestniczyć w tych niepowtarzalnych w swoim klimacie czuwaniach, by przytulić się do matczynego serca. W spotkaniach uczestniczy też liczne grono kapłanów, którzy otaczają ołtarz, a widok ten budzi niesamowite wrażenia. Niektórzy z nich są tutaj od zawsze, przyciągani siłą Matki Bożej nie wyobrażają sobie, by było inaczej. Jednym z nich jest proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Dąbrowie Górniczej-Ujejscu, ks. Janusz Sroka, który zaznacza, że jaroszowieckie spotkania są kontynuacją czuwań jasnogórskich. „Kiedyś z 11 na 12 dnia każdego miesiąca wyruszaliśmy z grupą parafian i ks. Janem Wieczorkiem do Czarnej Madonny, a dziś pielgrzymujemy do Wspomożycielki Wiernych w Jaroszowcu. Ta więź z Matką jest w nas i trudno byłoby ją przerwać” – mówi ks. Sroka.

Reklama

By Serce Jezusa nie cierpiało

Podczas czerwcowego spotkania z Maryją Biskup Ordynariusz zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie Matka Boga Królowa Polski jest znieważana. Pytał: „Za co?” „Zobaczcie, że te środowiska, które propagują dziwnego rodzaju związki osób tej samej płci, obrażają samego Boga, obrażają, bo popierają to, co jest sprzeczne z Jego wolą. To jest wyraźny bunt przeciwko Bogu Wszechmogącemu, który powiedział, że małżeństwo jest między jednym mężczyzną i jedną kobietą, jest to wspólnota życia i miłości otwarta na zrodzenie, wychowanie życia ludzkiego. A tymczasem propaguje się coś, co jest sprzeczne i obraźliwe dla Stwórcy. Znowu wychodzi pycha człowieka, który jest pewny, że wie lepiej, który myśli, że jest większy od Boga. Kiedy szatan przyszedł do pierwszych rodziców, też miało być lepiej… A są takie grzechy, które Kościół na podstawie Pisma Świętego określa mianem grzechu wołającego o pomstę do nieba. I Sodoma jest takim grzechem! I może ku naszemu pouczeniu zostały opisane w Biblii te straszliwe zniszczenia Sodomy i Gomory, gdzie ludzie dopuszczali się tego grzechu. Za tym idzie kara! Nie będzie szczęścia w Polsce, nie będzie pomyślności i dobrobytu, kiedy Boga będziemy obrażali. W trosce o nasze życie, o szczęście młodych pokoleń Polaków musimy wołać: dosyć! Przyjdzie kara, ale kiedy i jaka, tego nie wiemy. Musimy Bogu wynagradzać, czynić zadośćuczynienie, bo jeśli nie, to źle się będzie działo w Polsce, nawet jeśli jest to ten moment, kiedy jak pod krzyżem wydaje się, że Pana Boga można obrażać, można Go znieważać, ale wszystko jest do czasu, Pan jest Sędzią Sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Nieraz mówimy, Panie Jezu, przecież są ludzie, którzy źle czynią, a dobrze im się wiedzie. A On kiedyś s. Faustynie powiedział tak: „ja mam całą wieczność na karę i kara kiedyś przyjdzie”. Drodzy pielgrzymi, chciałem Was prosić o to, abyśmy wynagradzali Sercu Pana Jezusa, które boleje, boleje, kiedy Jego Matka, osoba najukochańsza, najcenniejsza, jaką miał na ziemi, jest w polskim narodzie obrażana, lekceważona. Cierpi także, kiedy bezpośrednio w Niego wymierzane są ciosy i zniewagi, jak choćby podczas tych różnych parad, marszów. Trzeba nam dzisiaj wynagradzać, bo jeśli nie, to co z nami będzie?” – apelował Hierarcha.

Spotkajmy się znowu!

Czerwcową ucztę duchową w sanktuarium rodzin w Jaroszowcu zakończył wspólny śpiew pod adresem Księdza Biskupa „Plurimos Annos” oraz jego pasterskie błogosławieństwo. Ksiądz Biskup życzył proboszczowi tutejszej parafii, ks. Janowi, by dobry Bóg mu błogosławił i wspierał, by nadal miał takie fantastyczne pomysły i je z Bożą pomocą realizował. Potem w świątyni, jak to jest w zwyczaju, miała miejsce procesja z figurą Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, wystawienie Najświętszego Sakramentu, odprawiona została także Nowenna do Matki Bożej Wspomożycielki. Jak zawsze odbyło się błogosławieństwo lurdzkie oraz ucałowanie relikwii św. Joanny Beretty Molli. Kolejne czuwanie przewidziane jest na piątek, 26 lipca, a przewodniczyć mu będzie ks. Piotr Szczęsny z Sosnowca.

Tagi:
sanktuarium czuwanie

Ukraina: w Haliczu powstało nowe sanktuarium rzymskokatolickie

2019-09-26 15:45

kcz (KAI Lwów) / Halicz

Od 25 września kościół parafialny pw. bł. Jakuba Strzemię i św. Hipolita w Haliczu jest sanktuarium tego błogosławionego oraz świętych i błogosławionych metropolii halickiej i lwowskiej. W tym dniu metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki przewodniczył tam Mszy św., podczas której poświęcił relikwiarze i wygłosił homilię oraz ogłosił decyzję o ustanowieniu sanktuarium. W uroczystości licznie uczestniczyli duchowni i wierni oraz pielgrzymi z Polski. Jest to 20. sanktuarium w archidiecezji lwowskiej.

wikipedia.org

„Błogosławiony Jakub Strzemię jako Dobry Pasterz zgromadził nas dzisiaj w Haliczu, o którym możemy powiedzieć, w odniesieniu do archidiecezji lwowskiej, że tutaj wszystko się zaczęło” – powiedział główny celebrans. Przypomniał, że to tutaj była pierwsza stolica obrządku łacińskiego na tych ziemiach i pierwsza katedra, „a my jesteśmy jej spadkobiercami”. „Dlatego w duchu wdzięczności i świadomości historycznej podnieśliśmy tę świątynie do rangi sanktuarium, czyli miejsca szczególnej obecności Boga, przejawiającej się w życiu i działalności bł. Jakuba Strzemię” – tłumaczył kaznodzieja. Dodał, że „znakiem i symbolem jego życia są odnalezione w sposób niezwykły doczesne szczątki naszego patrona”.

Odkryte kilka lat temu w jednym z kościołów filialnych archidiecezji lwowskiej relikwie patrona Lwowa i archidiecezji lwowskiej można teraz zobaczyć w nowym sanktuarium w Haliczu. Podczas konferencji naukowej, która w tym dniu odbyła się w klasztorze franciszkanów konwentualnych w pobliskich Bolszowcach dokładnie przedstawił to wydarzenie o. Rafał Antoszczuk OFMConv., odpowiedzialny za kult bł. Jakuba Strzemię. A ks. Jacek Waligóra, proboszcz w Haliczu, zwrócił uwagę, że przez tę ziemię przeszło ponad 50 świętych i błogosławionych, których kult będzie też szerzyć się dzięki nowemu sanktuarium.

Już od lat parafia halicka organizuje diecezjalne konkursy plastycznym dla dzieci na temat życia tego błogosławionego. Teraz można będzie tam też spędzić wakacje ze świętymi, wysłuchać nauk. Zaraz po ustanowieniu sanktuarium ks. Waligóra przywrócił tam dawny zwyczaj błogosławieństwa mitrą.

„Przejechałem tu, aby podzielić radość ustanowienia sanktuarium w Haliczu, ponieważ w tym roku od metropolity lwowskiego nasza parafia otrzymała relikwie bł. Jakuba, za co jestem bardzo wdzięczny” – powiedział KAI ks. Grzegorz Klimkiewicz, proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela w Łodzi.

„Podania historyczne przekazują, że mieszkańcy Halicza zamknęli przed wiekami bramy swego miasta przed bł. Jakubem, dlatego po ponad sześciu wiekach z wielką radością przytaczam słowa pieśni: «Witaj Jakubie błogosławiony, arcypasterzu halickiej stolicy. Na nią od Pana niegdyś wzniesiony, wiary strażniku i ojców ziemskich. Ze świętych naszych przemożnych gronem, bądź nam u Boga i dziś Patronem” – wezwał na zakończenie homilii abp Mieczysław Mokrzycki.

Bł. Jakub Strzemię (1340-1409) był franciszkaninem prowadzącym działalność misyjną na Rusi Czerwonej po przyłączeniu jej do Korony Królestwa Polskiego przez Kazimierza Wielkiego. W latach 1385-88 był gwardianem franciszkańskiego klasztoru Świętego Krzyża we Lwowie. W czerwcu 1391 roku został arcybiskupem halickim. Był bliskim współpracownikiem i doradcą św. Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły.

Lwowianie wierzyli, że beatyfikowany w 1790 r. arcybiskup ocalił miasto w XVI w. m.in. przed pożarem i najazdem Tatarów. W 1619 r. odnaleziono przypadkiem jego trumnę. Po beatyfikacji relikwie franciszkanina przeniesiono do katedry łacińskiej we Lwowie. Po II wojnie światowej zostały one wywiezione do Lubaczowa, by w 2009 r. powrócić do Lwowa. W 1909 bł. Jakub został uznany za patrona archidiecezji lwowskiej i Lwowa. Jest również patronem diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Papieski” Harley sprzedany

2019-10-21 20:16

ts / Stafford (KAI)

Biały motocykl - „papieski” Harley-Davidson został sprzedany 20 października na aukcji w brytyjskim Stafford za 48 300 funtów (niemal 250 tys. zł). Poinformował o tym na swojej stronie internetowej dom aukcyjny Bonhams.

pixabay.com

Pobłogosławiony i sygnowany przez papieża Franciszka w Rzymie motocykl, przygotowany specjalnie dla niego, jest darem grupy motocyklistów „Jesus Biker International” z siedzibą w Schaafheimie w niemieckiej Hesji. Ten wyjątkowy egzemplarz przekazał papieżowi w maju dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Austrii ks. Karl Wallner. Dochód ze sprzedaży Harleya jest przeznaczony na pomoc dla prowadzonego przez austriacką „Missio” domu sierot w Ugandzie.

Wystawiając „papieskiego” Harleya na aukcję „Jesus Biker” oczekiwali, że przyniesie to co najmniej 300 tys. euro – tyle bowiem potrzeba na budowę planowanego domu sierot. Teraz fani Harleya są „bardzo rozczarowani”, napisała lokalna gazeta niemiecka „Main-Post”.

Papież już wcześniej, bo w czerwcu 2013 r., otrzymał innego Harleya - od producenta. Maszyna, opatrzona zdaniem „Niegdyś własność Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” z imieniem „Francisco” na baku została sprzedana na aukcji w Paryżu za 241 500 euro, a zysk ze sprzedaży przeznaczono na schronisko Caritas dla bezdomnych na rzymskim dworcu głównym Termini.

Harley od motocyklistów dla Franciszka nawiązuje do Ameryki Południowej – rodzinnych stron papieża. Jest to maszyna w stylu „chicano”, a więc z wysoko ustawioną kierownicą i szerokim błotnikiem na tylnych kołach. Na błotniku jest widoczny krzyż. Motocykl jest utrzymany w kolorze łamanej bieli i – według ofiarodawców – zawiera wiele specyficznych szczegółów. Samo tylko wykonanie siodełka zajęło około miesiąca.

„Jesus Biker” w Würzburgu istnieje od 2014 r., obecnie liczy około 40 kobiet i mężczyzn różnych wyznań chrześcijańskich, którzy regularnie angażują się w akcje pomocowe. Pragną na nowo uwrażliwić ludzi na wiarę w Boga i pokazać, że miłość do jazdy motocyklami oraz do pokojowego przesłania Jezusa nie muszą się wykluczać, podkreślił założyciel grupy „Jesus Biker” Thomas Draxler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem