Reklama

Niedziela Kielecka

Jędrzejowski festiwal z gwiazdami

Jubileuszowy XXV Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w archiopactwie cysterskim, jest ważnym wydarzeniem dla melomanów

Niedziela kielecka 30/2019, str. 3, 7

[ TEMATY ]

festiwal organowy

TD

Robert Grudzień, dyrektor jędrzejowskiego festiwalu (pierwszy od lewej) i jego gwiazdy, po Wieczorze Moniuszkowskim

Rokrocznie gromadzi gwiazdy z najwyższej muzycznej półki, a koncerty z wykorzystaniem unikatowych organów są, niemal wszystkie, bezpłatne lub na każdą kieszeń. Warto którąś z wakacyjnych sobót spędzić w Jędrzejowie u cystersów.

Festiwalowi rokrocznie przyświeca motto, element przewodni – i tym razem z racji Roku Stanisława Moniuszki, stała się nim twórczość wybitnego kompozytora. – Absolutnie wyjątkowego i niedocenianego, który z powodzeniem trafił pod strzechy, a przy tym dobrego, skromnego człowieka – tak o Moniuszce mówi „Niedzieli” Robert Grudzień – dyrektor festiwalu.

Z tego powodu sobotnie koncerty rozpoczęto 6 lipca akcentem moniuszkowskim i to mocnym – oryginalnym wykonaniem koncertowym „Halki” Stanisława Moniuszki. – Przypomnieliśmy tę wersję „Halki”, która została po raz pierwszy wykonana w Wilnie – wyjaśnia Robert Grudzień. Zauważa „lata zaniedbań z upowszechnianiem muzyki Moniuszki”, podkreśla wyjątkowość kompozytora, jego zakorzenienie w polskości, patriotyzm i związek z ojczyzną („Moniuszko nigdy nie wyjechał z kraju”), ale i odważne czerpanie z muzyki białoruskiej, litewskiej, ukraińskiej, które dzisiaj jest tak modne. – Warto pamiętać, że kompozytor był ogromnie religijny i ufny, jak dziecko. Już jako dyrektor opery, zawsze przed koncertem klękał przez obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej. Sporo też zawdzięczał Kościołowi, dzięki temu, że był organistą mógł utrzymać swa liczną 17-osbową rodzinę – wyjaśnia.

Reklama

„Halkę” wykonali soliści Teatru Muzycznego w Lublinie. Podczas lipcowych i sierpniowych koncertów melomani mogą usłyszeć arie z najsłynniejszych oper Stanisława Moniuszki, m.in. „Prząśniczkę”, czy modlitwę „Ojcze z niebios”, będzie wersja koncertowa „Starego dworu”. Jako wielkie artystyczne wydarzenie, zdaniem Grudnia, zapowiada się pokaz i koncert „Dziadów część III”. Spektakl 10 sierpnia wykonają Krakowscy Aktorzy Młodego Pokolenia: Wojciech Trela, Adam Plewiński, Paweł Plewa.

Ojciec Jakub Zawadzki, cysters i proboszcz cysterskiej parafii w Jędrzejowie przypomina, że podczas festiwalu wykorzystywane są jedne z najcenniejszych organów w Polsce oraz że artystyczne wydarzenie gromadzi melomanów z różnych zakątków kraju. Kościół jest wtedy zawsze pełen, a uczestnicy koncertów nawiedzają także konfesję bł. Wincentego Kadłubka, który został pochowany w Jędrzejowie. Tutaj mieści się jego sanktuarium.

W Jędrzejowie w ramach tegorocznego festiwalu wystąpi Zespół im. Georga Philippa Telemanna pod dyrekcją Piotra Sadowskiego, który zaprezentuje słynne dzieło Antoniego Vivaldiego „Cztery pory roku”. Przed jędrzejowską publicznością zaprezentuje się także związany z ziemią świętokrzyską śpiewak operowy Dominik Sutowicz.

Reklama

Ponadto w klasztorze wystąpią znani i lubiani muzycy i aktorzy, w tym m.in. Georgij Agratina i Jerzy Trela. Gwiazdami festiwalu będą Konstanty Andrzej Kulka oraz tenor Bogusław Morka. Koncerty festiwalowe potrwają do końca sierpnia.

I nieco więcej o sierpniu. 17 sierpnia w spektaklu „Kształtem miłości piękno jest” wystąpią: Jerzy Zelnik – aktor, Konstanty Andrzej Kulka – skrzypce, Andriy Nakonechnyj – trąbka, Nadiya Velychko – organy, natomiast 25 sierpnia na finał festiwalu przed publicznością zaprezentuje się światowej sławy tenor Bogusław Morka i jego goście, uświetniając uroczystości odpustowe w klasztorze Ojców Cystersów w Jędrzejowie.

W dotychczasowych edycjach festiwalu udział wzięli m.in.: Henryk Mikołaj Górecki, Krzysztof Penderecki, Małgorzata Walewska, Teresa Żylis-Gara, Jerzy Maksymiuk, Wiesław Ochman, Poznańskie Słowiki pod dyrekcja Stefana Stuligrosza oraz artyści scen polskich: Anna Seniuk, Olgierd Łukaszewicz, Cezary Żak, wielokrotnie – Krzysztof Kolberger.

Organizatorami wydarzenia są: opactwo cysterskie w Jędrzejowie, Jędrzejowskie Towarzystwo Kulturalno-Naukowe, Urząd Miasta i Starostwo Powiatowe w Jędrzejowie, Fundacja im. Mikołaja z Radomia.

Festiwal jest akcją na rzecz odnowy XII-wiecznego klasztoru oo. cystersów, w którym zachowały się unikatowe organy z XVIII w., będące zabytkiem sztuki organowej w skali europejskiej. Wzorowano na ich słynne organy oliwskie.

2019-07-24 11:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lubaczowskie organy

Niedziela zamojsko-lubaczowska 48/2019, str. 2

[ TEMATY ]

festiwal organowy

Adam Łazar

Jan Mroczek przy organach w kościele św. Karola Boromeusza w Lubaczowie

Muzyka kameralna i organowa wybrzmiała przez październikowe i listopadowe niedzielne wieczory w kościele pw. św. Karola Boromeusza w Lubaczowie. A wszystko w ramach IV Lubaczowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej

Głównym organizatorem festiwalu od czterech lat jest proboszcz parafii ks. Roman Karpowicz, który stara się o to, by przyjeżdżali do papieskiego kościoła wybitni i znani wykonawcy, światowej sławy muzycy, z ciekawym programem. Do tegorocznej pięknej jesieni dodali również piękną muzykę. Festiwal zainaugurował 6 października br. Karol Gołębiowski, organista pochodzący z Polski, ale od września 1981 r. na stałe mieszkający i pracujący w Belgii, gdzie wyjechał na zagraniczne stypendium i tam już pozostał.

Na oboju i organach

Niezapomniany wieczór z muzyką kameralną 20 października stworzyli Tytus Wojnowicz z Warszawy grający na oboju i na organach oraz prof. Jan Bukszczanin z Legionowa, wykładowca na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, który od kilku lat przyjeżdża do Lubaczowa z koncertami organowymi i nie potrzeba go przedstawiać. Natomiast Tytus Wojnowicz jest absolwentem warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego w klasie oboju prof. Stanisława Malikowskiego, a obecnie adiunktem w tej uczelni. Odbywa koncerty solo i z wykonawcami grającymi na innych instrumentach. W Lubaczowie zagrał solo i z wirtuozem organów – prof. Janem Bokszczaninem.

Muzyka różnych epok

W kolejną niedzielę 27 października z recitalem organowym wystąpił wirtuoz Marek Stefański z Krakowa. Był to jego drugi przyjazd do Lubaczowa. W 2012 r. grał na organach piszczałkowych konkatedry w ramach letnich Międzynarodowych Koncertów Organowych. Przez 11 lat (1996-2007) był organistą w Bazylice Mariackiej, a teraz wykłada na Akademii Muzycznej w Krakowie. W tej uczelni w 2007 r. obronił przewód doktorski, a w 2013 r. zdobył tytuł doktora habilitowanego. Grą organową uświetniał znaczące dla Krakowa wydarzenia: wizytę Królowej Elżbiety II, papieża Jana Pawła II, prezydentów Niemiec, Włoch, Słowacji i Węgier, uroczystości pogrzebowe Czesława Miłosza, Marka Grechuty i Piotra Skrzyneckiego. – Wielkie gratulacje dla ks. prob. Romana Karpowicza i całej wspólnoty parafialnej za to, że zdecydowali się zakupić i profesjonalnie zmontować organy, które służą nie tylko liturgii, ale również prezentacji literatury organowej, dięki czemu możemy z powodzeniem zagrać w Lubaczowie muzykę baroku, romantyzmu, klasycyzmu i innych epok. To piękny instrument, na którym chce się grać i którego chce się słuchać – powiedział gość z Krakowa.

W listopadowej zadumie

3 listopada na organach w Lubaczowie zagrał Jan Mroczek, wykładowca Katedry Muzyki Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza, organista Kościoła Rektorskiego pw. Najświętszego Imienia Maryi, prowadzący także klasę organów w Zespole Szkół Muzycznych im. Marcina Józefa Żebrowskiego w Częstochowie, który w 2012 r. otrzymał odznaczenie honorowe „Zasłużony dla Kultury Polskiej” przyznawane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Na zakończenie festiwalu 10 listopada z recitalem organowym wystąpił Roman Perucki, profesor zwyczajny Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku, organista tytularny bazyliki archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. Występował w niemal wszystkich ważniejszych ośrodkach muzycznych w Polsce oraz w Europie, a także w Japonii, Chinach, Australii, Meksyku, Ameryce Południowej i USA. Ma w swoim dorobku nagranych 30 płyt.

Tak znakomici organiści w papieskim kościele w Lubaczowie zaprezentowali utwory najwybitniejszych kompozytorów światowych i polskich z różnych epok. Najwięcej z baroku, bo takie są lubaczowskie organy.

CZYTAJ DALEJ

Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to punkt zwrotny tej kampanii

2020-06-04 18:16

[ TEMATY ]

premier

kampania

Eryk Mistewicz

Adam Guz/KPRM

Mateusz Morawiecki odreagował tygodnie partyjnych ataków. Z głowy, bez kartki, przedstawił w Sejmie jasną wizję Polski, porwał energetyczną, z pasją opowieścią i pokazał, ile jeszcze dobrego może zrobić duet Morawiecki-Duda. To było jedno z lepszych wystąpień w polskim Sejmie. Konkretne, stanowcze, ofensywne – mówi Eryk Mistewicz, ekspert kampanii wyborczych, prezes Instytutu Nowych Mediów

ZOBACZ PRZEMÓWIENIE PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO

- W jakim etapie kampanii prezydenckiej jesteśmy?

- Niedługo ostatnia prosta, wówczas już nie można zrobić ani jednego błędu. Tymczasem wszyscy zawodnicy są absolutnie zmęczeni dotychczasowymi zwodami, zmianami, wyborcy oczywiście też.

- Świeże siły prezentuje w tej sytuacji kandydat Platformy, Rafał Trzaskowski.

- Tak. Kandydat PO dysponuje gigantycznym handicapem, ma o wiele łatwiej od wszystkich innych uczestników wyścigu. Jest młody, świeży, niesterany kampanią, nieopatrzony tak, jak opatrzony stał się już Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, nie mówiąc już o urzędującym prezydencie, Andrzeju Dudzie. Trzaskowski jest przy tym „teflonowy”, także za sprawą skali ataków prowadzonych przeciwko niemu, która jest tak duża, tak przewidywalna, że stała się przeciwskuteczna. Jeśli nic zasadniczo wielkiego się nie wydarzy, Rafał Trzaskowski zmierzy się w drugiej turze z Andrzejem Dudą. To będą dwie odmienne wizje Polski, jasne i zrozumiałe odmienne opowieści o Polsce.

- Wielokrotnie mówił Pan o tym, uczestnicząc i obserwując zagraniczne kampanie wyborcze, że urzędujący prezydent zawsze ma trudniejsze zadanie. Niezależnie od tego, ile dobrego by zrobił w trakcie kadencji, zawsze jest już jakoś „opatrzony”, względem świeżych walczących z nim konkurentów - ma trudniej. Jaka to jest kampania dla Andrzeja Dudy?

- Równie trudna jak ta z 2015 r. W pewnych zakresach wręcz trudniejsza. Na pewno nie jest to kampania oczywista, w sposób oczywisty gwarantująca zwycięstwo Andrzejowi Dudzie. Ta kampania zresztą już trwa i trwa, pandemia wydłużyła ją niemiłosiernie. Ten czas zużywa już wszystkich. A ileż może pan prezydent wspominać sukcesy swojej prezydentury, mówić o gigantycznej skali programów redystrybucji środków, o sukcesach w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie energetycznym. Ile razy można to powtarzać, ile kółek można robić po Polsce odwiedzając po raz kolejny powiat po powiecie? W kontaktach z ludźmi radzi sobie rzeczywiście dobrze, ale czy to gwarantuje mu zwycięstwo w tych wyborach? Szczególnie przy wejściu na arenę nowego zawodnika i de facto rozpoczęciu kampanii na nowo?

- Co będzie głównym punktem sporu, linią kampanijnego wyścigu?

- Jak już powiedziałem: dwie wizje Polski. Bowiem Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski są na antypodach, różnią się właściwie we wszystkim. Różny jest ich stosunek do wiary i wartości, tożsamości narodowej i historii, inną mają wrażliwość społeczną, inna jest ich empatia, inne podejście do słabszych i gorzej sytuowanych w wyniku przemian ostatnich 30 lat. Inne jest ich rozumienie miejsca podległości Polski wobec instytucji europejskich itd. itd.

- Mateusz Morawiecki w Sejmie, prosząc o wotum zaufania dla swojego gabinetu, i opisując tę różnicę użył sformułowania „rozumienie polskich interesów”. Odmienne u niego i Andrzeja Dudy, a odmienne u polityków opozycji.

- Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to był punkt zwrotny tej kampanii. I jedno z lepszych jego wystąpień. Konkretne, stanowcze, ofensywne. Nie spodziewałem się, że wyrwie opozycji datę 4 czerwca i zaproponuje tak silną, z pasją, energią, bez kartki i zdaje się bez specjalnego przygotowania, opowieść o Polsce i dylematach przed którymi wszyscy stoimy. Że poprosi o głos, wejdzie na mównicę i po prostu odreaguje w pełnym pasji wystąpieniu miesiące, a szczególnie ostatnie tygodnie poniewierania przez opozycję, która wyprowadzała przeciwko niemu i jego ministrom właściwie ciągłe ataki, także z atakowaniem Polski z zewnątrz, z użyciem instytucji unijnych. Swoją drogą coś niebywałego, nie do wyobrażenia np. aby politycy francuscy, nawet pozostający w takim zwarciu z rządem jak Marine Le Pen czy Jean-Luc Melenchon zdecydowali się na atakowanie Francji spoza kraju. Wyborcy by ich roznieśli.

- Dlaczego wystąpienie premiera Morawieckiego było punktem zwrotnym kampanii?

- Po pierwsze, pokazało niesłychaną jak na ten etap rządów i po kilku przesileniach jedność, wspólnotę obozu zmiany. Wyniki głosowania o wotum zaufania pokazały, że próby rozbicia tego obozu, choć wciąż będą następowały, na tę chwilę palą na panewce.

Po drugie, nadawało energetyczną nową jakość, ale również intelektualną świeźość. Po tym wystąpieniu wiadomo bardzo dokładnie o co chodzi duetowi Duda-Morawiecki, o jaką Polskę. Wiadomo, z jakimi siłami walczą, kto im i wszystkim Polakom przeszkadza, komu nie w smak ich działanie – zostało to jasno nazwane, bardzo dokładnie i w prostych słowach opowiedziane. Opowiedzieli też, co osiągnęli w ostatnich miesiącach, dzięki jakim działaniom przeprowadzili nas Polaków przez największą katastrofę epidemiologiczną, ale i ze skutkami gospodarczymi, ostatniego pół wieku.

Po trzecie, wreszcie wiadomo dokąd idziemy. Dokąd i po co. Premier Morawiecki nawiązał do wielkich powojennych planów odbudowy, do Planu Marshalla, ale i do Planu Junckera nadania energii Europie. Trudno uprawiać politykę bez wizji. Trudno uprawiać politykę jak sztukę dla sztuki. Plan Dudy czyli postawienie na inwestycje, a co za tym idzie na nowe miejsca pracy, na impuls rozwojowy, na wielkie inwestycje publiczne, na rozruszanie tak wielu branż to plan, na który kontrkandydatom Andrzeja Dudy będzie bardzo trudno odpowiedzieć. To jest właśnie ten moment kampanii, w którym urzędujący prezydent pokazuje wizję i determinację w jej wprowadzaniu. Swoją drogą wyjątkowo trudny moment dla jego kontrkandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Nowi diakoni legnickiego Kościoła

2020-06-06 17:16

[ TEMATY ]

Legnica

diakonat

ks. Waldemar Wesołowski

W sobotę 6 czerwca biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wyświęcił 2 nowych diakonów. Jarosław Kojder i Krzysztof Borysiewicz zostali tym samym włączeni do grona duchowieństwa. Przyrzekli przed zgromadzonymi wiernymi życie w celibacie i posłuszeństwo biskupowi. Za dwa lata zostaną wyświęceni na kapłanów.

- Zostaniecie wprowadzeni w to wszystko, co łączy się z nauczaniem Kościoła według ducha Ewangelii. Ten moment wyrazi szczególnie znak przekazania w wasze ręce księgi Ewangelii – powiedział w homilii biskup legnicki.

Podkreślił, że we współczesnym świecie często spotykamy się z tym, na co wskazuje już Nowy Testament, że ludzie nie znoszą zdrowej nauki, mnożą sobie nauczycieli, zwracają się ku zmyślonym opowiadaniom. – Ulegamy podszeptom szatana, który ma inną wersję życia. On w sposób przewrotny i chytry wchodzi do naszego życia. Dlatego należy czuwać nad wszystkim. Jak mówi św. Paweł – wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swoje posługiwanie. Wy zostajecie wpisani w to dzieło, w tę tajemnicę niesienia Ewangelii i tajemnicy zbawczej Jezusa Chrystusa ludziom – mówił bp Kiernikowski.

Zaznaczył też, że do wykonania tego dzieła konieczne jest osobiste zaangażowanie, na cały etat, według daru otrzymanej łaski. – Stajecie się sługami Chrystusa w Kościele, by ten Kościół był znakiem wobec świata, pociągał ludzi ku tajemnicy Jezusa Chrystusa – zachęcał hierarcha.

Ksiądz biskup skierował także słowo do rodziców i krewnych święconych diakonów. – Oddajcie ich całkowicie Chrystusowi, wspomagajcie ich modlitwą, życzliwością, dobrym słowem, by byli coraz bardziej oddani Chrystusowi i Jego Kościołowi – mówił.

W uroczystości święceń diakonatu udział wziął biskup senior Stefan Cichy, księża przełożeni i wykładowcy, duszpasterze, siostry zakonne oraz krewni diakonów. Za dwa lata, po odbyciu jeszcze jednego roku formacji i roku praktyki pastoralnej, diakoni zostaną wyświęceni na kapłanów.

Więcej w kolejnym numerze Niedzieli legnickiej

Foto

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję