Reklama

Wywiady

Bastion chrześcijańskich wartości

Bronimy podstawowych praw i wartości

Czy Polska powoli staje się krajem, w którym katolik to ten gorszy? Kto może wtedy pomóc i interweniować? Z mec. Jerzym Kwaśniewskim, prezesem Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”, rozmawia Artur Stelmasiak

Niedziela Ogólnopolska 31/2019, str. 14-15

[ TEMATY ]

Kościół

wiara

Artur Stelmasiak/Niedziela

Mec. Jerzy Kwaśniewski

ARTUR STELMASIAK: – Ostatnio głośno o „Ordo Iuris” zwłaszcza za sprawą wyrzuconego z IKEA katolika, który nie chciał propagować postulatów LGBT. Jak trafiają do Was tacy ludzie?

MEC. JERZY KWAŚNIEWSKI: – Mamy już swoją renomę. Polacy wiedzą, że mogą liczyć na nasze prawnicze wsparcie i opiekę podczas procesu.

– Co IKEA może teraz zrobić, by do reszty nie stracić swojego wizerunku dobrego pracodawcy?

– Rozwiązanie jest proste. Wyrzucony pracownik wraca do pracy z dobrym odszkodowaniem, a IKEA organizuje wewnętrzne szkolenia i zewnętrzne kampanie promujące szacunek dla chrześcijan.

– Ta sprawa i wiele innych prowadzonych przez Was dobitnie wskazują, że „Ordo Iuris” jest potrzebne. Czy instytut zwiększa potencjał?

– Przybieramy na sile, w ostatnim roku udało nam się zwielokrotnić liczbę projektów analitycznych i interwencji procesowych w sprawach rodzinnych. Zatrudniamy prawie dwukrotnie więcej ekspertów niż rok wcześniej. Także nasz budżet się podwoił. Mamy coraz większą liczbę darczyńców, którzy dostrzegają potrzebę naszej działalności. Jako prezes „Ordo Iuris” mogę się tylko cieszyć, że jesteśmy Polakom potrzebni.

– Jaka jest różnica między zwykłymi korporacjami prawniczymi a Instytutem „Ordo Iuris”?

– Jesteśmy konserwatystami, ale pracujemy tak jak duża korporacja prawnicza. Mamy audyty, spotkania, rozprawy, czas pracy koncepcyjnej itd. Różnimy się jednak od innych misją, którą jest obrona najważniejszych wartości. No i o godz. 12 spotykamy się na wspólną modlitwę „Anioł Pański”.

– Modlitwa na szczycie budynku PAST-y przypomina mi czasy Powstania Warszawskiego. Czy nowa siedziba „Ordo Iuris” celowo jest symboliczna?

– Budynek został wybudowany w 1910 r., to przykład architektury nawiązującej do średniowiecznej rycerskiej twierdzy. Kolejna symbolika to historia z 1944 r. Dobrze się czujemy w tym „bastionie”, broniąc chrześcijańskiej cywilizacji przed narastającymi zagrożeniami.

– Bronicie bardzo ważnych dla Polaków wartości, za które niegdyś walczyli powstańcy warszawscy.

– Nie chcę rościć sobie praw do pięknej tradycji Powstania Warszawskiego. Tu raczej należałoby spytać samych powstańców, czy popierają naszą działalność.

– Powstańcy bronili Polski przed dwoma totalitaryzmami. Wy też to robicie, tylko w inny sposób i w innych czasach.

– Powiedziałbym, że występujemy przeciwko temu samemu duchowi, który zrodził te dwa totalitaryzmy. Socjalizm międzynarodowy na Wschodzie i socjalizm narodowy na Zachodzie wyrosły z tego samego pnia, z którego wyrastają obecne zagrożenia dla cywilizacji i kultury łacińskiej.

– Powstańcy walczyli o Polskę i o polskość. Nowi wrogowie też są zagrożeniem dla polskości?

– „Ordo Iuris”, działając w obszarze prawa, broni także tożsamości narodowej Polaków. Przykładem tego może być nasza pomoc prawna dla tych, którzy na własną rękę przeprowadzali dekomunizację pomników, zanim została uchwalona specjalna ustawa. Także nasze działania w obronie uczuć religijnych wpisują się w obronę polskości, bo przecież Kościół katolicki jest wpisany w naszą tożsamość, a obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest narodowym symbolem w wymiarach zarówno religijnym, jak i państwowym.

– Jak powstał Instytut na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”?

– W 2012 r. w dużej grupie prawników pojawiła się koncepcja stworzenia konserwatywnego think tanku prawniczego. Na początku zorganizowaliśmy konferencję na UW nt. międzynarodowych aspektów prawnych ochrony życia nienarodzonego. Konferencja okazała się sukcesem i szybko pojawił się pomysł, by powołać fundację, która połączy naszą działalność akademicką z działem interwencji procesowej. W naturalny sposób obecny sędzia Sądu Najwyższego prof. Aleksander Stępkowski powołał część akademicką, a ja część procesową. Dziś częścią akademicką zajmuje się dr Tymoteusz Zych, a częścią procesową – adw. dr Bartosz Lewandowski, który kiedyś był moim aplikantem. „Ordo Iuris” z kanapowej instytucji kilku prawników stał się poważnym głosem w polskiej debacie publicznej. Obecnie instytut to zarówno zespół pracowników, jak i wielki krąg przyjaciół, którzy wspierają nas swoimi ekspertyzami oraz darowiznami.

– Sporo pisałem o sprawie Silje Garmo, która razem ze swoją córeczką uzyskała azyl w RP. Teraz w Skandynawii krąży opinia, że „Ordo Iuris” rozdaje azyle prześladowanym rodzinom. Czy to prawda?

– (Śmiech) To prawda, że była fala zgłoszeń bezpośrednio do nas, musimy je zawsze starannie weryfikować. Nie wszystkie sprawy są tak ewidentnie oczywiste jak sprawa Silje. O tej sprawie jest głośno w całej Europie, bo matka z córką są pierwszymi uchodźcami z Norwegii od czasów II wojny światowej.

– Przed godziną Pan Prezes przyleciał ze Strasburga. Czy tam też potrzebują „Ordo Iuris”?

– W Radzie Europy prezentowaliśmy raport o sprawie Silje Garmo na zaproszenie deputowanych mołdawskiego i ukraińskiego oraz norweskiego pastora. Przyszli do nas posłowie z Holandii, Włoch, Hiszpanii, Francji i Niemiec. Wszyscy znali sprawę Norweżki i byli pełni uznania, że RP udzieliła tej rodzinie ochrony. Obecnie w Europie widzimy zderzenie dwóch systemów opieki nad dziećmi. Na protestanckiej północy ingerencja państwa w sprawy rodzinne jest posunięta zbyt daleko, a w krajach katolickich to rodzice mają pierwszeństwo przed państwem w wychowywaniu dzieci. Na północy państwo wyznacza model wychowawczy i jeżeli rodzice naruszają ten model, to tracą dzieci.

– Czy południowy system opiekuńczo-wychowawczy może wygrać w Europie?

– Teraz mamy krytyczny raport Rady Europy, wyrok Trybunału Praw Człowieka i azyl w Polsce. Obecna dyskusja może się okazać bardzo ważna dla całej Europy, bo za sprawą nagłaśniania takich przypadków udaje się przekonać, że północne systemy opieki nad dziećmi są równoznaczne z łamaniem praw człowieka i rodziny.

– Głos „Ordo Iuris” coraz bardziej słychać nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Czy przełamujecie lewicowy monopol na instytucjonalny lobbing?

– Staramy się. Jesteśmy np. jedyną konserwatywną organizacją z Polski akredytowaną przy ONZ, bo aktywiści proaborcyjni przegapili nasz akces. Teraz przy każdej ważnej dla nas sprawie jesteśmy konsultowani i możemy wysyłać swoje ekspertyzy do ONZ. Poza tym próbujemy eksportować nasz pomysł na prawniczy think tank do innych państw. W ostatnim czasie został zarejestrowany Instytut „Ordo Iuris” w Chorwacji.

– Wróćmy na polskie podwórko. Ostatnio pisałem o Samorządowej Karcie Praw Rodzin. Coraz więcej samorządów ją uchwala. Czy mamy już w Polsce „efekt Trzaskowskiego”?

– To oddolna odpowiedź na ideologiczną politykę Warszawy. Spotkaliśmy się w szerokim gronie organizacji prorodzinnych i opracowaliśmy Samorządową Kartę Praw Rodzin, która jest mocnym potwierdzeniem konstytucyjnych zasad i szczególnych praw rodziny. To dokument, który zabezpiecza rodziców i ich dzieci przed coraz bardziej niebezpiecznymi pomysłami lewicowych aktywistów.

– W wielu miejscach ta karta jest uchwalana ponad politycznymi podziałami...

– Rzeczywiście samorządy bardzo pozytywnie podchodzą do Samorządowej Karty Praw Rodzin. Marszałkowie zapraszają nas na spotkania ze starostami powiatów, a starostowie – na spotkania z burmistrzami i wójtami gmin. Najbardziej cieszy fakt, że SKPR bardzo często przyjmowana jest jednogłośnie. Czasami się śmiejemy, że mamy coraz więcej normalnych biało-czerwonych samorządów, a tylko Warszawa pozostaje samotną wyspą w kolorach ideologicznej tęczy.

– Filary działalności „Ordo Iuris” to ochrona życia i rodziny.

– My to określamy językiem prawniczym: stoimy na straży konstytucyjnych praw podstawowych.

– Ale chodzi o to samo?

– Tak. Ochrona życia, rodziny i jeszcze ochrona wolności. Oczywiście, wolności w klasycznym rozumieniu.

– Który z tych filarów jest obecnie w Polsce najmocniej atakowany?

– Od kilku miesięcy mamy frontalny i zaplanowany atak na gwarancje życia rodzinnego. Gdy chodzi o ochronę życia, mamy bardzo złą sytuację ustabilizowania obecnej ustawy aborcyjnej. Ponad tysiąc dzieci jest corocznie zabijanych na koszt polskich podatników. Blokując pełną ochronę życia, rządząca partia niszczy sumienia Polaków, którzy ją wspierają.

– Ale w zakresie obrony rodziny jej przedstawiciele mają zdecydowanie więcej odwagi...

– Trzeba przyznać, że stanęli mocno w obronie rodziny. To widać też na poziomie lokalnym, na którym często bezpartyjni samorządowcy czują wsparcie rządu np. w sprawie Samorządowej Karty Praw Rodzin.

– „Ordo Iuris” dostarcza prawne narzędzia i upowszechnia dostęp do wymiaru sprawiedliwości.

– Prawie codziennie rozsyłamy komunikaty do prasy. Gdy ktoś będzie szukał informacji np. na temat pochówku dzieci nienarodzonych, prawa do życia czy obrony dziecka przed edukacją seksualną według standardów WHO, to znajdzie nasze analizy oraz gotowe pisma. Obok edukacji prowadzimy pomoc prawną na bardzo dużą skalę. To są akty oskarżenia przeciwko urzędnikom, którzy przekroczyli swoje kompetencje, a ostatnio także sprawy obrazy uczuć religijnych. Ogromna praca przy procesach obrońców życia. Corocznie interweniujemy w ponad 600 sprawach.

– Na zakończenie – czego należy życzyć „Ordo Iuris”?

– Z jednej strony może trzeba życzyć, byśmy mieli mniej pracy, bo to oznaczałoby, że zaczęliśmy powszechnie szanować życie i rodzinę. Ale na to się nie zanosi, bo ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Przede wszystkim potrzeba nam wielu zaangażowanych w nasze działania ludzi – prawników, darczyńców i członków Kręgu Przyjaciół „Ordo Iuris”. Wtedy nasza służba przyniesie najlepsze owoce.

2019-07-31 10:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lwów pożegnał „apostołkę” Kościoła podziemnego

2020-07-29 08:46

[ TEMATY ]

wiara

Ukraina

Lwów

apostoł

Ruggiero Scardigno / Fotolia.com

Lwów pożegnał zmarłą w wieku 94 lat Jadwigę Zappę. Należała ona do powojennego pokolenia katolickiej inteligencji, która pozostała w sowieckim Lwowie, ucząc w warunkach konspiracyjnych wartości religijnych i patriotycznych. To dzięki jej i osobom do niej podobnym, wiara katolicka mogła przetrwać okres komunizmu i ateizacji.

Mariusz Krawiec SPP – Ukraina

Jadwiga Zappe wraz ze zmarłą siedem lat temu jej siostrą Ireną, były dla powojennego pokolenia lwowiaków przekazicielkami wartości duchowych. To w ich domu przez długie lata odbywały się tajne lekcje języka polskiego, historii i religii. Przygotowywała dzieci do I Komunii św., organizowała jasełka, pisała teksty przedstawień teatralnych. W domu sióstr Zappe zatrzymywali się pracujący w ukryciu kapłani, m.in Sługa Boży o. Serafin Kaszuba OFM Cap.

Mówi jeden z jej wychowanków ks. Władysław Derunow: „Wiele pokoleń uczyła religii, pod «płaszczykiem» odrabiania lekcji. Najpierw lekcje, a następnie było nauczanie religii. Wiedzieliśmy, że o tym nie można było mówić. Nauczyła nas tej konspiracji, takiego Kościoła katakumbowego”.

Jadwiga Zappe pomimo tragicznych doświadczeń czasu wojny, pozostała do końca, co podkreśla ks. Derunow, orędowniczką pojednania: „Nigdy nie różnicowała ludzi. Uczyła nas języków rosyjskiego, ukraińskiego i polskiego. Wszyscy do niej się garnęli. To wypływało z jej głębokiej wiary”.

Przez ostatnie lata Jadwiga Zappe, z uwagi na swój stan zdrowia, przebywała pod opieką sióstr józefitek w Domu Miłosierdzia w podlwowskich Brzuchowicach. Została pochowana na Cmentarzu Janowskim we Lwowie.

CZYTAJ DALEJ

Remont w Płotach

2020-08-04 12:33

[ TEMATY ]

Płoty

Fb/Parafia pw. MB Bolesnej w Płotach

W kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Płotach koło Zielonej Góry rozpoczynają się prace remontowe.

W poniedziałek 3 sierpnia wyniesiono ze świątyni sprzęty i meble. Wszystko po to by za kilka tygodni cieszyć się nową granitowa posadzką. Ta będzie położona przez firmę ze Strzegomia. Stan obecnej podłogi wymagał już podjęcia prac remontowych. Przewidziany koszt prac ponad 80000zł. Proboszcz ks. kan. Antoni łatka zachęca każdego do włączenia się w to dzieło.

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik PSP: zgłosiliśmy gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie

2020-08-05 09:50

[ TEMATY ]

Liban

ratowanie

Tomasz Lewandowski

Zgłosiliśmy gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie - poinformował w środę rzecznik komendanta głównego PSP st. kpt. Krzysztof Batorski. Dodał, że na miejsce może zostać wysłanych 39 ratowników z 4 psami oraz moduł ratownictwa chemicznego - łącznie ok. 50 ratowników.

Zgłoszenie gotowości PSP to odpowiedź na wniosek o pomoc, który w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności zgłosiły władze Libanu. Jak przekazała PAP Państwowa Straż Pożarna, zgodę na wyjazd polskich ratowników wyraziło już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Obecnie strona polska czeka na akceptację strony zgłaszającej; po jej uzyskaniu ratownicy są w stanie wylecieć do Libanu jeszcze w środę. Transport ma się odbyć samolotem LOT.

Z informacji przekazanych przez rzecznika PSP st. kpt. Krzysztofa Batorskiego wynika, że do Libanu może wyjechać tzw. moduł MUSAR, czyli średnia grupa poszukiwawczo-ratownicza z 39 ratownikami i 4 psami. Dodatkowo wysłany zostanie najprawdopodobniej moduł ratownictwa chemicznego - łącznie około 50 strażaków-ratowników.

MUSAR to moduł grupy poszukiwawczo-ratowniczej przeznaczonej do działań na terenach miejskich w konfiguracji ciężkiej lub średniej. Jest tworzony doraźnie na bazie pięciu grup poszukiwawczo-ratowniczych PSP.

Jak dowiedziała się PAP, pomoc do tej pory zaoferowały m.in. Holandia, Grecja i Czechy.

Libański oddział Czerwonego Krzyża poinformował w środę, że w wyniku eksplozji, do jakiej doszło we wtorek w Bejrucie, zginęło co najmniej sto osób, zaś liczbę osób, które doznały obrażeń, oceniono na co najmniej 4 tys.

Do eksplozji doszło w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze. (PAP)

autor: Marcin Chomiuk

mchom/ lena/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję