Reklama

Totalna klęska bolszewików

2019-08-06 09:22

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 32/2019, str. 6-7

Archiwum
Podczas Bitwy Warszawskiej gen. Józef Haller był przy polskich żołnierzach na pierwszej linii frontu

O ile w najsłynniejszej bitwie pod Ossowem mogliśmy liczyć na prawdziwy „cud”, to walki w okolicach Mińska Mazowieckiego były brawurowym pokazem przewagi Polaków i totalnej klęski bolszewików

Rossija, Rossija maja, takaja mała Polsza, a pobiediła tiebia...” – te słowa znienawidzonej przez Józefa Stalina wiejskiej przyśpiewki dobitnie oddają skalę bolszewickiej klęski w Bitwie Warszawskiej 1920 r. Skoncentrowany atak, który wyruszył z przedmieść Warszawy 17 sierpnia w kierunku Mińska Mazowieckiego ukazał druzgocącą przewagę moralną, militarną i taktyczną Wojska Polskiego.

Mieszkańcy Mińska i okolic wspominali, że Rosjanie byli tak wystraszeni, że sami oddawali broń ludności cywilnej. – Za nami cywile z karabinami porzuconymi przez bolszewików. Wśród nich starcy i prawie dzieci, którzy chcą dołączyć do naszych szeregów, by z nami walczyć zaraz i natychmiast – wspominał jeden z polskich oficerów.

Bolszewicka okupacja

Kilka dni wcześniej sytuacja w Mińsku Mazowieckim wyglądała zupełnie inaczej. Bolszewicy do miasta wkroczyli 12 i 13 sierpnia bez większego oporu, bo główna linia obrony była bliżej Warszawy. Od razu zaczęły się represje, aresztowania, rekwizycje i rabunki. „W ciągu ostatnich paru tygodni zwiedziłem sporo miejscowości przyfrontowych, zastając wszędzie «gorące ślady» bolszewików. W Mińsku Mazowieckim na plebanii zatrzymał się sztab jakiejś dywizji. Oficerowie kazali sobie natychmiast upiec bułki z mąki amerykańskiej. Żarli je, łykając ogromnymi kawałami, i mówili, że białego chleba nie widzieli już od roku. Żreć, żreć – oto było hasło, które jednoczyło najróżnorodniejsze elementy armii bolszewickiej w najeździe na Polskę” – pisano na łamach Tygodnika Ilustrowanego z 1920 r.

Reklama

Bolszewicy aresztowali dotychczasowego burmistrza Mińska Mazowieckiego, a władzę przejął Powiatowy i Miejski Komitet Rewolucyjny. W skład komitetu weszło 2 komisarzy bolszewickich pochodzenia żydowskiego i 3 mińszczan, w tym jeden Żyd Chaskiel Kamieniecki. Wystarczyły dwa dni, by doszczętnie ogołocić miejskie magazyny, sklepy i pobliskie wsie. Bolszewicy masowo „wykupywali” odzież i buty, płacąc praktycznie nic nie wartą radziecką walutą.

Po zdobyciu Mińska Mazowieckiego krasnoarmiści ruszyli dalej, ale wbrew złudnym nadziejom bolszewickich dowódców 10 Dywizja Strzelców nigdy nie dotarła do Warszawy. Ich sztab rozlokował się w okolicach Brzezin kilkanaście kilometrów na zachód od miasta.

Okupacja i rządy nowej władzy w Mińsku i okolicach nie trwały zbyt długo. Bolszewicy nie zdążyli na dobre zaprowadzić swoich „porządków”, bo pięć dni później Wojsko Polskie urządziło pokazowe kontrnatarcie w iście ułańskim, a nawet husarskim stylu.

Jak taniec przy muzyce

Do akcji z okolic Wesołej wkroczyła II Grupa Uderzeniowa wzmocniona wojskiem pancernym – czołgami, pancernymi pociągami i wsparciem lotnictwa. Walka rozpoczęła się o godz. 9.00, o godz. 14.00 Polacy pokonali już połowę drogi, a o godz. 18.00 dwa pociągi pancerne w brawurowym ataku bez wsparcia piechoty opanowały dworzec w Mińsku Mazowieckim.

Polskie dowództwo z marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele spodziewało się efektownego zwycięstwa. O godz. 2.00 w nocy 17 sierpnia grupa reporterów polskich i zagranicznych została zaproszona, by relacjonować to, co działo się na pierwszej linii frontu. W jednym samochodzie jechał gen. Józef Haller, w drugim zagraniczni dziennikarze, a w trzecim polscy reporterzy i grupa aktorów, którzy mieli dostarczyć żołnierzom rozrywki. – Na stacji Dębe Wielkie wita nas jerenał Jung. Świetny typ tęgiego, zrównoważonego żołnierza. Promienieje: akcja rozwija się brylantowo. Nieprzyjaciel nie wytrzymuje naszego naporu. Zostawia armaty i karabiny maszynowe, tabor i jeńców – czytamy w relacji na łamach dwutygodnika „Świat” z 1920 r.

Na pierwszej linii frontu z żołnierzami był gen. Haller, który przez lunetę wypatrywał pozycji nieprzyjaciela. – Działało to na żołnierza wprost elektryzująco. Ze skóry by się wydarł, by pokazać wodzowi, że wart jest pod nim służyć. Toteż robota idzie, jak taniec przy muzyce. I cała nawała prze naprzód. Na gościńcu rozgwar ochoczy, jak na odpuście. Miny tęgie „ofensywne”, ufność w ślepiach. Nawet konie stąpają z przeświadczeniem energii. Na Mińsk Mazowiecki! – pisał w 1920 r. Adam Grzymała-Siedlecki w reportażu „Cud Wisły”.

Wniebowzięte twarze

Po drodze do Mińska polscy żołnierze napotykają na grupki czerwonoarmistów. Jedna z wiejskich kobiet „uzbrojona” tylko w widły przyprowadziła ośmiu Rosjan, którzy spali u niej w stodole. – A ich karabiny są u mnie na sianie – powiedziała oficerowi. Ekipa reporterów mija takie grupki jeńców, gdzie jest ich dwa, a nawet trzy razy więcej niż polskich żołnierzy.

Sporą grupę jeńców zgodził się odprowadzić reporter, który zamiast karabinu miał tylko aparat fotograficzny. Rosjanie błagają go i proszą, by prędzej gnał ich w przeciwnym kierunku niż czerwonoarmiści, komuniści i komisarze. – Cała zgraja wyrywa, jakby w obawie ucieka, że ich krasna armia nie daj Boże odbije gdzieś po drodze – czytamy w relacji.

Bolszewicy uciekali w totalnym popłochu. Podniesione ręce do góry na widok polskich żołnierzy były dla nich najlepszym rozwiązaniem, bo bali się swoich komunistycznych dowódców, ale także ludności wiejskiej. Coraz częściej cywile przeganiali okupantów z użyciem siekier, kos i wideł.

Wejście Wojska Polskiego do Mińska Mazowieckiego wieczorem 17 sierpnia było wielką fetą. – Boże! Do końca dni chyba się nie zapomni tego entuzjazmu. Ulice miasta przepełnione ludnością. Jeden szalony huk okrzyków, na cześć jenerała Hallera, jenerała Junga, na cześć wojska. Kwiaty zasypują wprost szeregi i automobile. Twarze wniebowzięte, wpatrzone w wojsko jak w jakiś cud – pisał Grzymała-Siedlecki.

Rosyjskie straty były bardzo duże, a armia w rozsypce. Dlatego kilka godzin po zajęciu Mińska Mazowieckiego dowódca rosyjskiego Frontu Zachodniego, Tuchaczewski zarządził odwrót 16. Armii. Ten rozkaz uznaje się za koniec Bitwy Warszawskiej, największego starcia w wojnie polsko-bolszewickiej i jednej z najważniejszych bitew w historii Europy. Nic więc dziwnego, że walka o Mińsk Mazowiecki została umieszczona na Grobie Nieznanego Żołnierza – obok wielu innych bitew polskiego oręża.

Matka Boża Hallerowska

Trudno porównać bitwę pod Radzyminem do skoncentrowanej szarży w kierunku Mińska Mazowieckiego. Starcia w Ossowie i pod Radzyminem mogły różnie się skończyć, bo walka była wyrównana, krwawa i bardzo zaciekła. Dlatego zaczęto mówić i pisać, że pod Radzyminem wydarzył się cud. Dzięki temu można było 17 sierpnia przeprowadzić m.in. kontruderzenie w kierunku Mińska Mazowieckiego.

Po wyzwoleniu do miasta przyjeżdżało wielu znamienitych gości. Wśród nich byli generałowie, naczelny wódz Józef Piłsudski, nuncjusz apostolski, metropolita warszawski abp Aleksander Kakowski oraz przedstawiciele misji wojskowych Francji, Anglii, Włoch i Japonii.

Bitwa Warszawska miała zarówno wymiar militarny, jak i religijny. Polscy biskupi wielokrotnie wzywali do obrony Ojczyzny przed ateistycznym zagrożeniem ze wschodu. Odzyskanie Mińska Mazowieckiego również było okazją do dziękczynnej modlitwy w kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. – Świątynia wypełniała się tłumem. Pod stropy płyną suplikacje i modły dziękczynne... O tysiąc kroków od murów fary grzmi bitwa. Karabinami maszynowymi atakujemy dalej wroga – napisał Grzymała-Siedlecki.

W tym kościele znajduje się obraz Matki Bożej Anielskiej zwany też Matką Boską Mińską lub Panią Hallera, który został namalowany przez Jana Moniuszkę, syna słynnego kompozytora. To właśnie przed nim gen. Haller modlił się o zwycięstwo polskiego oręża, gdy 12 sierpnia wycofywali się przed bolszewicką nawałą. Powrócił pięć dni później, by ponownie uklęknąć w tym miejscu i dziękować za wyzwolenie Mińska Mazowieckiego. Obraz jest często nazywany Matką Bożą Hallerowską, a kościół parafialny sanktuarium Matki Bożej Hallerowskiej. Co ciekawe, w 1920 r. razem z gen. Hallerem w kościele modlił się nuncjusz apostolski Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI) oraz Charles de Gaulle (późniejszy prezydent Francji).

Tagi:
historia

Reklama

Kaplica, a może brama? – archeolodzy o Wzgórzu Lecha w Gnieźnie

2019-09-17 15:44

bgk / Gniezno (KAI)

Kończą się prace wykopaliskowe w ramach „Ekspedycji Palatium. Gniezno 2019”. Wykopaliska nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdowało się książęce palatium, potwierdziły jednak znaczącą rolę Gniezna jako ośrodka władzy w okresie wczesnego średniowiecza.

Kruglov Oleg/fotolia.com

Jak informuje kierujący badaniami dr Tomasz Janiak, wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych przy kościele pw. św. Jerzego w Gnieźnie przyniosły niezwykle interesujące efekty, choć na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, co archeolodzy faktycznie odsłonili. Przypuszczenia są trzy: fragment kaplicy, która stanowiła część palatium książęcego, pozostałości drugiego kościoła, który znajdował się w tym miejscu w początku XI wieku, w którym złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników, albo pozostałości przedromańskiej bramy.

„Z najwcześniejszych reliktów odsłoniliśmy fragment narożnika budowli przedromańskiej. Datujemy ją na X lub pierwszą połowę XI w. Jest to zatem budowla przedromańska, jedna z najwcześniejszych budowli kamiennych w kraju. Trudno nam powiedzieć coś bliżej o funkcji tego obiektu. Może być to pozostałość aneksu/kaplicy stanowiącej część najwcześniejszego gnieźnieńskiego palatium. Być może jest to narożnik wolno stojącego kościoła – tego samego, w którym, jak mówią źródła pisane, złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników. Być może funkcja tej budowli była jeszcze inna” – wyjaśnia dr Tomasz Janiak.

Jak dodaje, godna przemyślenia jest też hipoteza, że jest to przedromański zespół bramny prowadzącym do wnętrza członu książęcego grodu, gdzie znajdowała się siedziba władcy.

„Analogie do takich rozwiązań fortyfikacyjnych możemy odnaleźć na terenie cesarstwa niemieckiego, a konkretnie w rejonie Górnej Saksonii i Turyngii w okresie X-XI wieku w głównych grodach cesarskich (tzw. pfalzach), np. w Tilledzie, Werli, Pöhlde czy Grone koło Getyngi. Takie reprezentacyjne bramy budowano tylko w najważniejszych siedzibach władców tamtego czasu. A więc, jeśli rzeczywiście jest to brama, to mamy niepodważalny dowód na znaczenie Gniezna. Przedromańska, kamienna brama to unikat w Polsce. Nikłe relikty takiego założenia fortyfikacyjnego znane są jedynie z Wawelu” – mówi archeolog.

Warto podkreślić, że w kierunku północnym badacze natrafili na młodszą fazę omawianej konstrukcji. Jest to kamienny fundament, najprawdopodobniej z końca XI wieku.

„Możemy przypuszczać – niestety, z powodów specyfiki tego terenu dla badań archeologicznych, na chwilę obecną są to wszystko tylko hipotezy – że mamy do czynienia z drugą fazą gnieźnieńskiej bramy (lub palatium). Do jej budowy użyto budulca pochodzącego z wcześniej rozebranej (zniszczonej?) konstrukcji kamiennej, której pozostałość stanowi wspomniany wyżej narożnik. Z kolei na południe od tego najwcześniejszego reliktu natrafiliśmy na rumosz – wysypisko kamieni i zaprawy z okresu wczesnego średniowiecza, pochodzących z rozbiórki wzmiankowanej przedromańskiej budowli kamiennej” – tłumaczy dr Janiak.

W wykopie odsłonięto także fragment muru ceglanego wzniesionego w XVI wieku z polecenia arcybiskupa Jana Łaskiego. Okalał on niegdysiejszy cmentarz przy kościele św. Jerzego. Ponadto odnaleziono ślady późniejszych XX-wiecznych konstrukcji. Niestety teren ten był wielokrotnie niwelowany, przez co natrafienie na jednoznaczny ślad dużej budowli jest niemożliwe.

Czy zatem można powiedzieć jednoznacznie o odkryciu gnieźnieńskiego palatium? Taki był bowiem główny cel prowadzonych wykopalisk.

„Jednoznacznie nie – odpowiada Tomasz Janiak. – Ten najstarszy relikt może nim być, ale nie musi. Jak wspomniałem wcześniej, może to być także relikt kościoła, choć na dzień dzisiejszy najwięcej danych wskazuje na to, że mamy do czynienia z unikatowym w skali kraju przedromańskim zespołem bramnym. Warto zwrócić uwagę, że w grę wchodzi również młodsza faza obiektu, który możemy wiązać z późniejszą budowlą fortyfikacyjną i rezydencjonalną z końca XI wieku”.

Zdaniem kierownika wykopalisk odkrycia bez wątpienia stanowią jednak ważny argument przemawiający za szczególną rolą Gniezna w okresie początków państwowości polskiej.

„Pozostałości konstrukcji kamiennych z tego okresu nie mamy wiele i każda nowo odkryta jest swoistą sensacją archeologiczną. W tym przypadku mamy na pewno do czynienia z dwiema konstrukcjami, pierwszą z przełomu X/XI wieku i drugą z końca XI wieku. W przypadku obu nie wykluczamy tego, iż były one pozostałościami szeroko rozumianej rezydencji władców – choć w toku badań wynikły inne możliwości interpretacji” – stwierdza dr Janiak dopowiadając, że wzorce czerpano z terenu cesarstwa niemieckiego, a więc kopiowano najlepsze ówczesne rozwiązania.

„Co mogłoby to oznaczać? Gniezno spełniało rolę jednego z najważniejszych ośrodków grodowych w okresie pierwszej monarchii i bardzo ważnego ośrodka grodowego nie tylko w dobie panowania pierwszych historycznych Piastów, ale również w czasie, gdy znaczenie Wielkopolski jako centrum państwa spadło kosztem innych dzielnic” – tłumaczy dr Janiak. Zapowiada też, że badania będą kontynuowane. Po zabezpieczeniu reliktów ruszą prace laboratoryjne i gabinetowe. Archeolodzy planują również, po otrzymaniu koniecznych pozwoleń, przeprowadzić badania pod posadzką kościoła św. Jerzego w czasie, gdy będzie on remontowany. Tam bowiem kryje się ostateczna odpowiedź na pytanie o gnieźnieńskie palatium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP: biskupi zobowiązali Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów

2019-09-21 11:39

BPKEP / Warszawa (KAI)

Biskupi obecni na zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych 27 sierpnia br. zobowiązali Komisję Nadzorczą Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów dotyczących kwestii zarządzania Caritas Polska – napisał w przesłanym KAI komunikacie ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Caritas

Caritas Polska jest instytucją charytatywną Konferencji Episkopatu Polski. Caritas Polska koordynuje pracę 44 Caritas diecezjalnych i archidiecezjalnych w Polsce. Udziela pomocy doraźnej i długofalowej, materialnej i finansowej osobom bezrobotnym, bezdomnym, chorym, starszym, a także imigrantom i uchodźcom. Pomaga ofiarom wojen, kataklizmów i nieszczęść naturalnych poza granicami Polski. Dyrektorem Caritas Polska od 2017 r. jest ks. Marcin Iżycki. Przewodniczącym Komisji Nadzorczej jest bp Wiesław Szlachetka.

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Biskupi obecni na zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych 27 sierpnia br. na Jasnej Górze zobowiązali Komisję Nadzorczą Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów dotyczących kwestii zarządzania Caritas Polska.

ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 21 września 2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: nie widać końca wojny, bomby wciąż spadają

2019-09-22 21:47

(KAI/Vaticannews) / Aleppo

Wojna w Syrii ciągle jeszcze trwa, a embargo gospodarcze, nałożone na ten kraj, przysparza jego mieszkańcom kolejnych cierpień, ponieważ sankcje najbardziej dotykają najbiedniejszych. Wskazuje na to wikariusz apostolski dla katolików obrządku łacińskiego w Aleppo bp Georges Abou Khazen, który po raz kolejny wezwał wspólnotę międzynarodową do zniesienia embarga i do podjęcia konkretnych działań na rzecz zakończenia konfliktu.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Biskup zwrócił uwagę na dramatyczne warunki życia Syryjczyków. Są oni pozbawieni pracy, brakuje żywności, na wielu obszarach nie ma elektryczności i nie działają wodociągi. Wciąż trwające walki sprawiają, że nikt jeszcze nie myśli o odbudowie. Wikariusz apostolski Khazen przypomniał, że Turcja miała doprowadzić do rozbrojenia rebeliantów, tymczasem jeszcze bardziej ich uzbroiła, dlatego tak bardzo zaciekłe walki toczą się o znajdujący się w rękach islamskich dżihadystów Idlib i nasiliły się ataki w innych częściach Syrii.

Zdaniem mieszkającego w Aleppo hierarchy wojna nie tylko spowodowała wiele ofiar i ogromne straty, ale jednocześnie pokazała, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. „Kiedy fundamentaliści weszli do naszego miasta, poderżnęli gardło miejscowemu imamowi, który krytykował ich działania, a jego głowę zawiesili na minarecie. Wielu wyznawców islamu mówiło mi wówczas, że to nie jest religia, jaką wyznają” – podkreślił syryjski biskup. Wskazał, że miejscowi muzułmanie często apelują, by chrześcijanie nie wyjeżdżali i zostali w Syrii.

„Przez lata wojny poruszyło ich świadectwo chrześcijańskiego miłosierdzia. Doświadczyli, że nieśliśmy pomoc wszystkim bez względu na wyznawaną wiarę. Pomagaliśmy nawet żonom i dzieciom rebeliantów” – przypomniał biskup. Przyznał, że dialog życia z islamem jest możliwy i może się stać zaczątkiem nowej Syrii. „Nie możemy się łudzić, że kiedykolwiek będzie możliwy dialog dogmatyczny. Możliwe jest jednak wzajemne spotkanie wokół wartości dotyczących osoby ludzkiej, rodziny czy spraw bioetycznych” – zaznaczył wikariusz apostolski Aleppo. Podkreślił zarazem, że dialog zawsze oznacza otwarcie się na drugiego przy zachowaniu własnej tożsamości i dawaniu świadectwa temu, w co się wierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem