Reklama

Jedyne takie sanktuarium w Polsce

2019-08-21 11:25

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 34/2019, str. 6-7

Anna Majowicz

24 czerwca, w liturgiczne wspomnienie św. Jana Chrzciciela abp Józef Kupny wydał dekret ustanawiający Sanktuarium św. Filomeny w kościele parafialnym pw. św. Filomeny w Gniechowicach. To jedyne sanktuarium Świętej w Polsce. Uroczystość nadania kościołowi tytułu odbyła się 10 sierpnia i połączona została z dniem parafialnego odpustu

Z uczuciem głębokiej radości witam w tym szczególnym dniu ustanowienia naszej świątyni Sanktuarium św. Filomeny. Chciejmy dziś podziękować za opiekę tej wielkiej Świętej. Podziękujmy Jej za konkretne łaski, przedstawmy nasze prośby i prośmy o wstawiennictwo – przywitał licznie przybyłych na uroczystość odpustową wiernych ks. Jarosław Wawak, proboszcz parafii św. Filomeny w Gniechowicach. Eucharystii przewodniczył abp Józef Kupny.

W homilii metropolita wrocławski zwrócił uwagę na to, że Chrystus nauczając o królestwie Bożym bardzo często przywoływał obraz ziarna posianego w ziemi. – Był to obraz bliski tym, którzy Go słuchali, ponieważ utrzymywali się z uprawy ziemi i wiedzieli, jak ważne jest stworzenie odpowiednich warunków, aby ziarno przyniosło plon – mówił abp Kupny.

– Czasem uświadamiamy sobie, że nasze życie bywa chaotyczne, nieuporządkowane i porozbijane. Wiele razy mamy ochotę Bogu powiedzieć: Panie Boże nie mam już siły, aby to uporządkować, nawet nie wiem, jak to zrobić. W takich chwilach łatwo o zniechęcenie, załamanie się i poddanie. Z pomocą przychodzi nam Ewangelia, która tłumaczy, że tak naprawdę nie chodzi o to, czy mamy siłę, tylko czy wierzymy, że siła jest w Bożym Słowie i Eucharystii – zaznaczył pasterz. Metropolita podkreślił, że z taką właśnie świadomością żyła św. Filomena. Hierarcha przywołał także żywot Świętej, aby – jak zaznaczył – nie przypominać o cierpieniu, jakie znosiła, ale by zwrócić uwagę, że przed męczeńską śmiercią Filomena została postawiona wobec ogromnej pokusy – zdrady Boga i wartości, których ślubowała. – Pewnie wszyscy zastanawiają się nad tym, skąd ta młoda dziewczyna miała siłę, by wybrać Boga? – pytał Arcybiskup. – Miała coś, czego współczesnym chrześcijanom bardzo brakuje: wiarę w moc Bożego Słowa i moc świętych sakramentów. Jeśli dziś mówi się, że ludzie tak łatwo odchodzą od wiary, nie są w stanie stawić czoła pokusom, którym zostają poddani, to nie jest jedynie wynik ich ludzkiej słabości. Odchodzenie od Pana Boga to przede wszystkim efekt tego, że zanika w nas wiara, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Dlatego dziś musimy wyraźnie akcentować, że w Słowie Bożym jest siła, która może przemienić nasze życie. W Eucharystii jest ogromna moc. W naszej wspólnocie zgromadzonej tu, wokół ołtarza, jest siła i moc – mówił hierarcha. Na zakończenie wyraził przekonanie, że nowe sanktuarium będzie miejscem, gdzie sieje się Słowo Boże i gdzie budzi się wiarę w Jego moc.

Reklama

Dolnośląskie Święto Rodzin w Gniechowicach

Po Sumie odpustowej proboszcz parafii, ks. Jarosław Wawak zaprosił pod bramę kultury na uroczyste otwarcie II Dolnośląskiego Święta Rodzin. Wydarzenie poprowadzili: Mariusz Węgłowski (na co dzień aktor serialowy i muzyk) oraz Anna Gużda, koordynator Dolnośląskiego Święta Rodzin. Na uczestników czekało sporo atrakcji: rodzinne warsztaty, wspólne gry i zabawy, konkursy z nagrodami oraz koncert Joszko Brody z rodziną. Warto także wspomnieć o konkursie na najdłuższy staż małżeński, który zwyciężyli Józefa i Antoni Danielczykowie – małżeństwo od 67 lat. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się spektakl o życiu św. Filomeny „Wierna i niezłomna”, w reżyserii Elżbiety Gajdy. – Spektakl wystawiamy w kościele św. Filomeny od 5 lat, ale ten był wyjątkowy. Chęć udziału zgłosili nie tylko parafianie, ale także osoby z Wrocławia czy Krakowa. Ponieważ jest okres wakacyjny i każdy z nas ma swoje zobowiązania, czasami próby odbywały się przez telefon. To trudne, ale możliwe do realizacji – mówi Elżbieta Gajda. Jej mąż Waldemar, który w przedstawieniu gra Dioklecjana, wskazuje na całą armię ludzi, ofiarnych parafian, którzy wspierają aktorów. – Dziękujemy im za modlitewne, duchowe i fizyczne wsparcie. Rzeczywiście widowisko było niezwykłe i zgromadziło w świątyni tłumy, które następnie pozostały, by wziąć udział w nabożeństwie do św. Filomeny, z możliwością ucałowania relikwii Świętej.

I Gniechowicki Bieg św. Filomeny

Uroczystości z okazji ustanowienia Sanktuarium św. Filomeny trwały dwa dni. W niedzielę świętowanie rozpoczęła Eucharystia, której w sanktuarium przewodniczył ks. Edward Łojek, na co dzień pracujący we Lwowie misjonarz św. Wincentego a Paulo. Po Mszy św. odbył się pierwszy Gniechowicki Bieg św. Filomeny. Blisko 130 biegaczy, na czele z księdzem proboszczem zmierzyło się na trzech dystansach: 2,5 km, 5 km i 10 km. Dystans 2,5 km najszybciej pokonał Daniel Tarczyński ze Świdnicy, 5 km najszybciej przebiegł Marek Leśnicki ze Stanowic, a mistrzem w biegu na 10 km okazał się Tomasz Kozłowicz z Wielkiej Lipy.

Święta we właściwym miejscu

Filomena była ulubioną świętą św. Jana Marii Vianneya, który mówił, że „Ilekroć prosił o coś Boga przez jej przyczynę, zawsze był wysłuchany”. To przy jej grobie w Mugnano cudu uzdrowienia z choroby doświadczyła Paulina Jaricot, założycielka Żywego Różańca. Wielu, obok św. Rity, uznaje ją za świętą do zadań specjalnych. Tego zdania jest także Marcin Martuś, mieszkaniec Gniechowic, który 8 marca br. poważnie zachorował. – To był dzień kobiet. Razem z przyjaciółmi wracaliśmy z restauracji, kiedy zostałem zaatakowany przez jednego z mieszkańców Gniechowic. Uderzył mnie w głowę i upadłem na chodnik. Znajomi wezwali karetkę i przewieziono mnie do Szpitala Wojskowego we Wrocławiu. Doznałem pęknięcia czaszki i wylewu prawostronnego, a lekarze dawali mi 10% szans na przeżycie – relacjonuje. Tydzień leżał w śpiączce. Kolejny tydzień go wybudzano. – W tym czasie znajomi modlili się za mnie w naszej świątyni parafialnej. Wypraszali łaski u św. Filomeny. I stał się cud. Już dwa dni później mnie wypisano. Jednak to nie koniec. 2 czerwca ponownie trafiłem do szpitala, bo podczas mojego pierwszego pobytu zostałem zakażony gronkowcem złocistym. To bakteria odporna na wiele antybiotyków, więc rozpoczęła się moja druga w tym roku walka o życie – wspomina Marcin Martuś. Leżał w szpitalu kolejny miesiąc. Był sparaliżowany, a ból pleców był tak mocny, że przyklejano mu plastry z morfiną. – Ponownie wstawiono się w moim imieniu do św. Filomeny, a kiedy przyszły wyniki rezonansu magnetycznego, okazało się, że jestem zdrowy. Lekarze mówią, że to cud, dla mnie to cud naszej kochanej Świętej. Moje doświadczenie i fakt, że kościół podniesiono do rangi sanktuarium utwierdza mnie w przekonaniu, że św. Filomena jest we właściwym miejscu – wyznaje mieszkaniec Gniechowic.

Tagi:
św. Filomena

Reklama

Święta Filomena w Gniechowicach - parafia ze świętą od zadań specjalnych

2019-07-25 10:54

Agnieszka Bugała, Anna Majowicz

Filomena była ulubioną świętą św. Jana Marii Vianneya. Mówił, że „Ilekroć prosił o coś Boga przez jej przyczynę, zawsze był wysłuchany”. To przy jej grobie w Mugnano cudu uzdrowienia z choroby doświadczyła Paulina Jaricot założycielka Żywego Różańca. Wielu, obok św. Rity, uznaje ją za świętą od zadań specjalnych.

Anna Majowicz
To będzie jedyne sanktuarium św. Filomeny w Polsce!

Czekała 1,5 tys. lat…

Wiemy o niej niezbyt wiele a to, co wiemy, pochodzi nie z zapisów świadków jej życia, ale z objawień, które otrzymała zakonnica, matka Maria Luiza od Jezusa w pierwszej połowie XIX w. To właśnie jej Filomena wyznała, że była grecką księżniczką, która w wieku trzynastu lat towarzyszyła swoim rodzicom w czasie audiencji u cesarza rzymskiego Dioklecjana. Ten, zachwycony jej urodą, zaproponował małżeństwo, jednak ona, po ofiarowaniu wcześniej swego serca Jezusowi, odmówiła. Nic nie zdołało jej skłonić do zmiany decyzji i właśnie za to została najpierw uwięziona (na 40 dni, jak Jezus), a potem biczowana, topiona w Tybrze i ostrzelana z łuku. Po każdej serii tortur gniew cesarza wzrastał, bo dziewczyna była cudownie ocalana od śmierci. Wreszcie skazał ją na śmierć przez ścięcie mieczem. Nie zachowały się żadne przekazy o tym wydarzeniu. Dziewczyna została pochowana w rzymskich katakumbach a jej grób odnaleziono dopiero 1500 lat później, w czasie renowacji katakumb w 1802 r. Po przewiezieniu relikwii Filomeny do kościoła w Mugnano del Cardinale zaczęły dziać się cuda i tak jest do dziś…

Gniechowice są blisko…

24 czerwca br. w liturgiczne wspomnienie św. Jana Chrzciciela abp Józef Kupny metropolita wrocławski wydał dekret ustanawiający Sanktuarium św. Filomeny w kościele parafialnym pw. św. Filomeny w Gniechowicach. To będzie jedyne sanktuarium Świętej w Polsce. Uroczystość nadania kościołowi tytułu odbędzie się 10 sierpnia i połączona zostanie z dniem parafialnego odpustu. Mszę św. o godz. 11.00 odprawi abp Józef Kupny. Po Eucharystii proboszcz parafii, ks. Jarosław Wawak serdecznie zaprasza pod Bramę Kultury na uroczyste otwarcie Dolnośląskiego Święta Rodzin w Gniechowicach. Na uczestników czeka sporo atrakcji: rodzinne warsztaty, wspólne gry i zabawy, konkursy z nagrodami oraz spektakl o życiu św. Filomeny ,,Wierna i niezłomna”. W dowód wdzięczności za otwarcie Sanktuarium św. Filomeny odbędzie się również koncert polskiego wykonawcy – Joszko Brody z rodziną. Na tym jednak nie koniec, dzień później, 11 sierpnia odbędzie się pierwszy Gniechowicki Bieg św. Filomeny.

– Obydwa wydarzenia regionalne są wpisane na stałe w kalendarz imprez Dolnego Śląska jako te, które promują wartości związane z małżeństwem i rodziną, aktywnym stylem życia oraz szeroko rozumianą aktywnością społeczną, której celem jest kreowanie zmian społecznych dla dobra wspólnego, lokalnego Kościoła jak i dobra społeczności lokalnej. Serdecznie zapraszam do uczestnictwa – zachęca ks. Jarosław Wawak.

Dołączamy do zaproszenia i zachęcamy do odwiedzin – licząca 720 lat gniechowicka parafia, a za chwilę sanktuarium św. Filomeny, to wyjątkowe miejsce dla wszystkich czcicieli Różańca i dla tych, którzy powierzają swe sprawy św. Filomenie. Przy grobie Świętej pod Neapolem nie każdemu dane będzie przyklęknąć, ale Gniechowice są blisko.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert z okazji 35-lecie męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:32

Marian Florek

Z okazji 35 lecia męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki 16 listopada br. pod stropami jasnogórskiej bazyliki wybrzmiały przenikliwe dźwięki instrumentów i ludzkich głosów, w ramach kompozytorskiego koncertu Grzegorza Majki.

Marek Kępiński Biuro Jasna Góra

Urszula Borzęcka (sopran), Stanisław Duda (baryton), akordeonowy duet DUO ACCOSPHERE w składzie Alena Budziňáková-Palus i Grzegorz Palus oraz sam kompozytor przekazali licznie zgromadzonej widowni głębokie treści zawarte w poetyckich strofach zmarłego w tym roku Tadeusza Szymy, a będące hołdem poety wobec kapłana ludzkiej wolności ks. Jerzego Popiełuszki.

Jako pierwszy wybrzmiał utwór utwór do tekstu Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej pt. „Czarny portret” na sopran i akordeon; swoista kontemplacja oblicza Madonny. Całość wydarzenia muzycznego zwieńczyło prawykonanie „Testamentu ran”, dzieła w formie poematu wokalnego na sopran, baryton, dwa akordeony i realizatora-sonorystę.

Warstwa tekstowa złożona z 5 wierszy Tadusza Szymy, osnuta wokół postaci bł. Jerzego Popiełuszki, jego działalności, męczeństwa, wstawiennictwa, współczesnej czci, stała się nie tyle pretekstem do zbudowania muzycznej formy, ale tę formę wypełniła i dodała do warstwy dźwiękowej swoistą autonomię słowa, fundowaną na artystycznej i etycznej uczciwości poety. Choć poszczególne wiersze łączy wspólny temat, to odróżnia je od siebie perspektywa podmiotu lirycznego.

Raz jest on bacznym obserwatorem bieżących wydarzeń, relacjonującym je w czasie rzeczywistym i rzucającym na nie poetyckie światło osobistego przeżycia, a innym razem (po upływie mniej więcej 35. lat) jest autorem modlitewnych refleksji. Te wymienione i pozostale utwory, składające się na koncert, zmusiły słuchaczy do „uważności”. Do tej uważności do jakiej nawoływał zamordowany ks. Popiełuszko, aby nie zagubić się w trudnych czasach. Świadkami artystycznego wydarzenia, zorganizowanego pod patronatem „Niedzieli” przez Stowarzyszenie Wspólnota „Gaude Mater” byli m.in. przedstawiciele województwa śląskiego i śląskiego samorządu, znakomity kompozytor - prof. Juliusz Łuciuk, Lidia Dudkiewicz, członek Rady Programowej TVP i inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem