Reklama

Droga do Matki

2019-09-03 13:09

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 36/2019, str. 6-7

Piotr Lorenc
Pamiątkowe zdjęcie jednej z grup w Łagiszy

Trzy dni marszu, trzy dni wyrzeczeń, trzy dni modlitwy od rana do wieczora i duchowe akumulatory mam doładowane na kilka miesięcy – powiedział Przemek Jaworski, uczestniczący już po raz 17. w Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę

Tegoroczna wędrówka do tronu Pani Przenajświętszej na Jasną Górę rozpoczęła się jak zwykle 23 sierpnia od porannej Mszy św., której przewodniczył bp Grzegorz Kaszak w sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu w Będzinie-Syberce. Była to druga odsłona pieszej pielgrzymki sosnowieckiej na Jasną Górę. Trzecia część wyruszyła z Jaworzna 3 września. A pierwsza z Olkusza 9 sierpnia. Kierownikiem pielgrzymki zagłębiowskiej był ks. Józef Handerek, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Czeladzi-Piaskach. Tradycją jest, że pierwszy odcinek razem z pielgrzymami pokonuje biskup ordynariusz wraz z innymi kapłanami. Pielgrzymka Zagłębiowska jest krótka. Pierwszego dnia pątnicy pokonują ok. 26 km, drugiego 30, a trzeciego ok. 15. Ale to w zupełności wystarczy, by odpowiednio się pomodlić.

Wotum za budowę świątyni

Pielgrzymka Zagłębiowska powstała, kiedy uzyskano zgodę na budowę świątyni w Będzinie-Syberce. Wtedy pątnicy dziękowali za możliwość wybudowania własnej świątyni i utworzenie parafii. Stopniowo do parafii na Syberce dołączały kolejne, by wreszcie wędrowało całe Zagłębie. I tak już pozostało.

Przed tronem Jasnogórskiej Pani

25 sierpnia, trzeciego dnia wędrówki, pielgrzymi dotarli na Jasną Górę. I tak jak zaczęli, tak zakończyli. Uroczystej Eucharystii, będącej jednocześnie ostatnią nowennową Mszą św. przed uroczystością Matki Bożej Jasnogórskiej, przewodniczył abp Wacław Depo. Wśród koncelebransów znaleźli się biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, biskup diecezji radomskiej Henryk Tomasik oraz biskupi częstochowscy: arcybiskup senior Stanisław Nowak, bp Andrzej Przybylski i biskup senior Antoni Długosz. Homilię wygłosił pasterz Kościoła sosnowieckiego. – Niestety, z bólem i trwogą musimy stwierdzić, że Maryja, Matka Boga Najwyższego i nasza ukochana Matka, na naszej polskiej ziemi jest obrażana i to przez profanację cudownego, od wieków świętego dla wielu Polaków Jej wizerunku, obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – powiedział bp Grzegorz Kaszak do pielgrzymów zebranych z kilku diecezji przed Szczytem Jasnogórskim.

Reklama

Kaznodzieja ubolewał nad tym, że na koszach na śmieci i w przenośnych toaletach rozlepiono plakaty i naklejki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. Zwrócił uwagę, że, o zgrozo, pojawiły się głosy bagatelizujące to skandaliczne wydarzenie. – Dało się słyszeć: Nie ma sprawy, nic się nie stało – to znaczy: katoliku, czcicielu Maryi, milcz, nic nie rób, nie podnoś głosu sprzeciwu, tylko bądź cicho i patrz. Ale my, obserwując to, co się dzieje, uważamy inaczej. Z bólem serca twierdzimy: to nieprawda, że nic się nie stało. Stało się i to bardzo dużo! Nasza Matka i Królowa została zlekceważona – podkreślił bp Kaszak.

A Ona zawsze nam pomaga

Przypomniał, że Matka Boża nigdy nikogo nie skrzywdziła, natomiast zawsze pomagała i nadal spieszy z pomocą każdemu, kto zwraca się do Niej w trudnych chwilach swojego życia. – Przedmioty wotywne pozostawione w ciągu wieków przez wiernych, chociażby te znajdujące się w Sanktuarium Jasnogórskim, są niezbitym dowodem Jej dobroci i cudownej mocy. Drodzy Pielgrzymi, będąc na Jasnej Górze, zwróćcie, proszę, uwagę na pozostawione w Kaplicy Cudownego Obrazu dary serca. Są wśród nich m.in.: sznury korali i pierścienie, kule ortopedyczne i metalowe tabliczki – często w kształcie gorejącego serca czy części ludzkiego ciała. Szczególnym wotum jest przestrzelony i zakrwawiony w czasie zamachu na Jana Pawła II, 13 maja 1981 r., pas jego sutanny – przypomniał bp Kaszak.

Kaznodzieja z żalem stwierdził, że wizerunek Jasnogórskiej Pani, który ze względu na niezliczoną ilość cudów i łask, jakich naród polski doświadczył przez wieki za wstawiennictwem Czarnej Madonny, powinien być drogi każdemu Polakowi, a jest profanowany na różne sposoby. – W aureolę Maryi i Dzieciątka wpisuje się barwy tęczy. Tęczy, która jest symbolem społeczności LGBT, czyli lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transgenderycznych i która jest powszechnie utożsamiana z tym środowiskiem. Ich tęczową flagę można zobaczyć na paradach i tzw. marszach równości, podczas których dochodzi do obrażania Boga, a propagowane przez środowiska LGBT zachowania, np. obcowanie płciowe osób tej samej płci, związki osób tej samej płci, które chcą żyć na wzór małżeństwa, jakie ustanowił Stwórca między jednym mężczyzną i jedną kobietą, są w sprzeczności z wolą Boga Wszechmogącego, są więc złem moralnym – wyjaśniał biskup sosnowiecki.

Nie wolno być biernym

Hierarcha dał także wskazówki, jak mamy postępować w zaistniałej sytuacji. – Nie wolno nam milczeć. Musimy natomiast stanowczo przeciwstawiać się moralnie złym działaniom i, co ważne, brać w obronę tych, którzy w trosce o dobro Polski głoszą niewygodną prawdę o zagrożeniach, jakie dla narodu polskiego niesie szerząca się ideologia LGBT, chociażby osobę abp. Marka Jędraszewskiego. Natomiast rodzice, zaraz na początku roku szkolnego, mogą podpisać deklarację sprzeciwiającą się wychowywaniu ich dzieci zgodnie z ideologią LGBT, bo to oni mają decydować o tym, jak wychowywane będą ich dzieci. W Fatimie Matka Boża dla ratowania ludzkości prosiła o zadośćuczynienie za grzechy. I to jest kolejne ważne zadanie dla nas – zalecał pasterz diecezji sosnowieckiej.

Tagi:
Pielgrzymki 2019

Reklama

Jesteśmy świadkami deptania wartości związanych z Osobą Jezusa Chrystusa Zbawiciela

2019-09-14 12:15

Ks. Mariusz Frukacz

„Mimo iż nasza epoka jest bez wątpienia epoką humanizmu i antropocentryzmu, to paradoksalnie jest również epoką największych degradacji człowieka. Jesteśmy świadkami deptania wartości związanych z Osobą Jezusa Chrystusa Zbawiciela, jak nigdy przedtem” – mówił w homilii abp Wacław Depo. Przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu 14 września sprawował Mszę św. w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej podczas XXIII Pielgrzymki Czytelników i Przyjaciół Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na Jasną Górę.

Bożena Sztajner/Niedziela

– „Niedziela” od 93 lat jest bardzo dobrze rozpoznawalnym tygodnikiem, który jest medialnym i skutecznym narzędziem ewangelizacji. „Niedziela” to tygodnik katolicki z pieczęcią Maryi, Regina Poloniae. Dlatego jesteśmy rozpoznawalni jako wiarygodny środek przekazu – mówił na początku Mszy św. ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Mszę św. z abp. Depo koncelebrowali: bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” i moderator Ruchu „Europa Christi”, ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik episkopatu Polski, kapłani pracujący w redakcjach diecezjalnych tygodnika.

Na pielgrzymkę przybyli dziennikarze czasopisma z całej Polski, ludzie kultury i życia społecznego, m.in.: o. Andrzej Majewski SJ, kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia i Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów.

W homilii abp Depo zapraszając do wspólnego dziękczynienia za dar Tygodnika Katolickiego „Niedziela” podkreślił: „Weszliśmy na jasnogórski szczyt, aby w Domu Matki zaczerpnąć ze źródeł naszego polskiego zakorzenienia w Chrystusie”.

Nawiązując do czytań mszalnych abp Depo przypomniał, że „obraz węża podwyższonego na pustyni jest wskazaniem na przyszłą tajemnicę podwyższenia Syna Człowieczego na wzgórzu Golgoty”. – Ukrzyżowany Syn wypełnia wolę Ojca. Czy można to zrozumieć bez światła wiary? Odpowiedzią na bunt człowieka jest miłość Boga. Trzeba, aby podwyższono Syna Człowieczego ponad ziemię, by świat nie został skazany na zagładę. Ale po to, aby ten świat przez Chrystusa, a w Nim każdy bez wyjątku człowiek został ocalony, zbawiony – mówił abp Depo.

Przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu za św. Janem Pawłem II zaznaczył, odnosząc się czasów współczesnych, że „jeśli kultura i religia są dobrze rozumiane spotykają się w samym człowieku, potwierdzając jego godność i służąc jego dobru” i przypomniał, że św. Jan Paweł II „za największe zagrożenie współczesnego świata uważał błędne wizje człowieka i oderwanie go od Boga Stwórcy”.

– Jeśli nie ma Stworzyciela znika całe stworzenie. To błędy antropologiczne, które stały się dla nas kolejną falą zagrożeń. Te błędy stawały się są nadal podstawą wszelkiego koloru rewolucji, nie wyliczając już ich imion, twarzy. Mimo iż nasza epoka jest bez wątpienia epoką humanizmu i antropocentryzmu, to paradoksalnie jest również epoką największych degradacji człowieka. Jesteśmy świadkami deptania wartości związanych z Osobą Jezusa Chrystusa Zbawiciela, jak nigdy przedtem – kontynuował arcybiskup.

– Europa tracą pamięć o swoich korzeniach traci tożsamość. Rozwinęła bowiem kulturę, która wyklucza Boga z publicznej świadomości. I czy to jest kultura, która negując istnienie Boga uważa i podpowiada nam, że Jego istnienie jest niemożliwe do udowodnienia. A zatem więź osobowa z Chrystusem zaliczona jest do spraw prywatnych, publicznie nieważnych i spychanych do sfery subkultury – mówił metropolita częstochowski.

Za Konstytucją „Gaudium et spes” Soboru Watykańskiego II abp Depo przypomniał, że „aspekt religijny nie obniża godności naturalnej człowieka i jego rozumności i wolności zarazem, lecz ratuje przed nicością i wynosi do poziomu życia nadprzyrodzonego. Gdy zaś uwalniamy się od wszelkich norm Prawa Boskiego, wówczas godność osoby ludzkiej nie tylko nie jest chroniona, lecz wręcz ginie”.

Abp Depo przypomniał również słowa kard. Józefa Ratzingera, który w książce „Raport o stanie wiary” napisał, że „wobec kryzysu koncepcji Kościoła, kryzysu moralności, kryzysu, który dotknął kobiety trzeba wskazać na ratunek, który wykazał swoją skuteczność przez wszystkie wieki chrześcijaństwa. Ratunek ten jest związany z Maryją. Należy powrócić do osoby Maryi jeśli chcemy powrócić do prawdy o Chrystusie, o Kościele i o każdym z nas. Maryja winna być, szczególnie w dobie dzisiejszej, Nauczycielką w głoszeniu Ewangelii współczesnym”.

– Przychodzimy do Maryi jako Matki i pedagogii naszych dróg. W tym duchu i kluczu wiary odczytujemy dzisiaj charyzmat opatrznościowy Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Opatrznościowy dar dla Kościoła w Polsce. Od 93 lat jej redaktorem naczelnym jest Najświętsza Maryja Panna. I 28 lat nie pozwolono Jej mówić – dodał abp Depo.

Przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał, że papiez Franciszek w swoim Orędziu na 53. Dzień Środków Społecznego Przekazu „dał nam wszystkim zadanie, aby społeczności dziennikarskie, czy sieci społecznościowe służyły wspólnotom ludzkim, więzi ludzkiej, osobowej”. – Wolność słowa mówionego, czy pisanego nie łączy z osobista odpowiedzialnością. I to jest ból. Profesjonalizm dziennikarski nie oznacza fachowości i harmonii z etyką i moralnością – mówił arcybiskup i dodał: „Coraz częściej środki społecznego przekazu stają miedzy misją publiczną a mechanizmami wolnego rynku i uwarunkowaniami politycznymi”.

Na zakończenie Mszy św. abp Depo zawierzył wszystkich pracowników „Niedzieli” Maryi Matce Słowa.

Po Mszy św. w części formacyjnej o. Andrzej Majewski SJ, kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia i Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów pochyla się nad wyzwaniami, jakie stają wobec mediów w naszych czasach.

Pielgrzymka „Niedzieli” przebiega pod hasłem: „Niedziela” jutra”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem