Reklama

Niedziela w Warszawie

Jak zostać misjonarzem

Z ks. kanonikiem Janem Fecko, dyrektorem Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Niedziela warszawska 41/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

misje

Andrzej Tarwid

Ks. kan. Jan Fecko

ANDRZEJ TARWID: – Trwa Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny ogłoszony przez papieża Franciszka. Jak ten czas spędzają księża i siostry zakonne studiujące obecnie przy ul. Byszewskiej 1?

KS. KAN. JAN FECKO: – Każdy początek roku to bardzo intensywny okres pracy dla osób uczących się w Centrum, ale obecny czas jest wyjątkowy ze względu na misyjny miesiąc. Kapłani i siostry zakonne są zapraszani do parafii, gdzie głoszą kazania oraz mają spotkania i konferencje dla wiernych na temat misji. Jest to dla nich dodatkowe zajęcie, bo oprócz tego studenci zgodnie z planem realizują program nauczania, wykonują prace organizacyjne związane z mieszkaniem w Centrum. Wzięli też udział w rekolekcjach, od których zawsze zaczynamy nowy rok nauki.

– Zadaniem Centrum jest przygotowanie osób konsekrowanych i świeckich do posługi na misjach. Od czego to przygotowanie rozpoczyna się poza wspomnianymi rekolekcjami?

– Kościół jest wspólnotą i każdy misjonarz jadąc na miejsce swojej posługi też musi ją stworzyć. Pierwszym zadaniem w Centrum jest zbudowanie wspólnoty. Jest to bardzo ważne, ponieważ uczą się u nas osoby pochodzące z różnych diecezji oraz mające inne charyzmaty i doświadczenia. Właśnie w takim gronie tworzymy wspólnotę modlitwy, wspólnotę stołu – przy którym jest okazja do rozmowy i wymiany opinii, a także wspólnotę pracy i odpoczynku.

– Jakie jeszcze inne ważne zadania stawiacie przed uczącymi się?

– Przede wszystkim jest to pogłębianie duchowości, ze szczególnym uwzględniłem duchowości misyjnej. W Centrum do dyspozycji uczących się jest dwóch ojców duchowych. Studenci co tydzień uczestniczą w konferencji ascetycznej z nieszporami. Raz w miesiącu zaś mają dzień skupienia, na który zapraszany jest kapłan mający misyjne doświadczenie.

– Powiedział Ksiądz o „duchowości misyjnej”, czym ona się charakteryzuje?

– Najkrócej rzecz ujmując duchowość misyjna podkreśla to, że w życiu i posłudze musimy nastawić się na przyjęcie drugiego człowieka oraz jednocześnie całego człowieka. Innymi słowy chodzi o otwarcie się na ludzi z ich bagażem kulturowym, językowym oraz z mentalnością zupełnie odmienną od naszej.

– Jakich przedmiotów uczą się studenci w Centrum?

– Główny nacisk postawiony jest na naukę oficjalnego języka danego kraju, do którego pojedzie przyszły misjonarz. W tym roku np. prowadzimy lektoraty z języka francuskiego, angielskiego i hiszpańskiego.

– Oznacza to, że z góry wiadomo, gdzie zostaną posłani misjonarze po roku nauki w Centrum?

– Oni już to wiedzą, kiedy do nas przyjeżdżają. Wynika to z obowiązujących w Kościele procedur. I tak kapłan diecezjalny lub osoba świecka musi zwrócić się do biskupa miejsca z prośbą o zgodę na wyjazd misyjny do danego kraju. Jeśli taką zgodę otrzyma, to ordynariusz kieruje ją do naszego Centrum. W przypadku osób zakonnych stosowne dekrety wydają przełożeni zgromadzenia.

– Jakie są zalety takiego rozwiązania?

– Proszę zauważyć, że ten sposób postępowania ma swoje walory dla obu stron. Po pierwsze, osoba, która chce wyjechać do danego kraju z reguły już coś wie o tym państwie. Po drugie, jest to ważne dla Centrum, gdyż wiemy, jaką najlepszą ścieżkę edukacji dla danej osoby przygotować. Gdyby np. ktoś z tegorocznych studentów chciał wyjechać do Brazylii czy Rosji, to w programie nauczania byłby języki portugalski i rosyjski.

– Czyli kierunek wyjazdu wybiera sam zainteresowany?

– Tak. Ale od razu muszę zastrzec, że ten wybór musi być skutkiem bardzo roztropnie podjętej decyzji.

– Jakie więc sprawy musi wziąć pod uwagę potencjalny misjonarz rozważając decyzję o wyjeździe?

– Jeśli np. ktoś ma słabe serce, to nie może pojechać do Peru czy Boliwii, gdzie musiałby pracować powyżej 4 tys. m n.p.m. Na takiej wysokości słabsza osoba nie poradzi sobie fizycznie.

– Co jeszcze poza nauką języków znajduje się w programie nauczania przyszłego misjonarza?

– Na przykład zajęcia z misjologii. Dotyczą one m.in. historii misji oraz dokumentów Kościoła na ten temat. U nas przedmiot ten wykładają naukowcy z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ponadto na wykładach studenci poznają historię, kulturę i ekonomię kraju, do którego mają wyjechać. A fakty są takie, że większość przyszłych misjonarzy będzie posługiwała w strefie tropikalnej, w związku z tym organizujemy dla nich jeszcze zajęcia z medycyny tropikalnej.

– Z tej dziedziny chyba nie jest łatwo znaleźć specjalistów w naszym kraju?

– Nam się to udało. Przyjeżdżają do nas profesorowie z Instytutu Medycyny Tropikalnej i Pasożytniczej z Poznania. W trakcie swoich zajęć uczą oni przyszłych misjonarzy, jakie są choroby w danej strefie i jak się przed nimi zabezpieczyć. A także, jak leczyć siebie i miejscową ludność w sytuacji infekcji.

– Ksiądz posługiwał m.in. w Burkina Faso i Wybrzeżu Kości Słoniowej, to pewnie też przeszedł takie szkolenie?

– (śmiech) Nie, zostałem misjonarzem w latach 70. XX wieku, a to były zupełnie inne czasy. Nie było takiej placówki jak Centrum, a zasad medycyny tropikalnej uczyłem się w Burkina Faso od Ojców Białych (Zgromadzenie Misjonarzy Afryki założone przez kard. Karola Lavigerie w 1868 r. – przyp. at).

– Przygotowanie do wyjazdów na misję oraz ich zaplecze zmieniło się, ale powołanie do bycia misjonarzem...

– ...to zawsze była, jest i będzie sprawa bardzo indywidualna.

– Proszę więc uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, jak Ksiądz odkrył w sobie misyjne powołanie?

– W moim przypadku był to długi proces. Już jako dziecko czytałem życiorysy o. Jana Beyzyma, który podjął pracę wśród trędowatych na Madagaskarze czy też o. Damiana z Moloka’i. Byłem pod wrażeniem ich odwagi i ofiarności w niesieniu pomocy bliźnim. Jednak z wiekiem pragnienie zostania misjonarzem ucichło we mnie. Wróciło, kiedy byłem księdzem wikarym w jednej z wrocławskich parafii.

– W jakich okolicznościach zaczął Ksiądz myśleć z powrotem o misjach?

– Z grupą młodzieży zbieraliśmy ryż dla Tanzanii. To dzieło odnowiło we mnie pragnienie zostania misjonarzem. Niedługo potem napisałem do mojego ordynariusza prośbę o wyjazd. Biskup się zgodził. Pojechałem do Francji na naukę języka, a potem trafiłem do Burkina Faso, które wówczas nazywało się jeszcze Górna Wolta.

– Gdzie – nawiązując do początku naszej rozmowy – budował Ksiądz chrześcijańską wspólnotę. Jak to się robi w takim miejscu?

– Chrześcijanie to mniejszość mieszkańców Burkina Faso. W kraju dominuje kultura klanowa. Oznacza to, że ludzie są solidarni w obrębie własnego klanu, rodziny. Tymczasem we wspólnocie chrześcijańskiej nie może być barier klanowych, ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga.

– Tamtejsi chrześcijanie musieli więc odrzucić część dawnych obyczajów...

– ...powiem mocniej. Wybierając Chrystusa musieli wykazać się odwagą cywilną wobec innych klanów, ale także wobec własnego klanu i własnych rodzin. Dla nas jest oczywistością, że wspólnie modlimy się na Mszy św., ale tam na Eucharystię przychodzą osoby z klanów i rodzin, które wcześniej nie żyły z sobą w przyjaźni. Wspólnotę szanujących się bliźnich stworzyli dopiero wtedy, kiedy zaczęli wierzyć w Chrystusa.

– Klany posługują się swoim narzeczem a nie językiem urzędowym. Jak ten problem Ksiądz rozwiązał?

– Podczas sprawowania Eucharystii wyglądało to tak, że najpierw ja czytałem Ewangelię, następnie katechiści rozdzielali się w kościele i czytali Słowo Boże w różnych językach, potem tłumaczyli homilię.

– Doświadczenie misji zmienia samego misjonarza. Jak?

– Ta zmiana jest bardzo duża. I nie jest to tylko moje zdanie, ale też wielu innych misjonarzy. Dzieje się tak dlatego, że misje poszerzają nasze horyzonty i zmieniają perspektywę myślenia. Efektem tego jest to, że otwieramy się na inne sposoby wyrażania wiary niż te, do których przywykliśmy w kraju, z którego się wywodzimy. Po doświadczeniu misji człowiek wie, że ludzie chwalą Boga na różne sposoby. W naszym kręgu kulturowym na pierwszym miejscu są modlitwa, rozmowa i śpiew, ale już nie taniec. Z kolei w innych częściach świata taniec jest silnie związany z modlitwą.

– Nasz krąg cywilizacyjny to Europa. Jakie bariery stwarza nasza kultura dla misjonarza rozpoczynającego posługę w krajach tropikalnych?

– Wielu doświadczonych misjonarzy mówi, że w Europie nie potrafimy słuchać oraz jesteśmy niecierpliwi. Kiedy w szkole czy seminarium nauczymy się pewnych działań, to chcemy je przenieść w inne rejony świata, a to jest niemożliwe. Najpierw trzeba nauczyć się słuchać tamtych ludzi, dobrze zrozumieć ich wyobrażenia o sobie samych, by dopiero potem opowiedzieć im o Dobrej Nowinie.

– Papież chce, aby Nadzwyczajny Miesiąc odnowił pragnienie misyjne. Jak duże są dzisiaj misyjne potrzeby?

– One są naprawdę ogromne. W liście pasterskim nasi biskupi przypomnieli, że niemal 5 mld ludzi nie doświadczyło jeszcze „radości ze spotkania z Jezusem”. Ważnym wyzwaniem jest też to, że potrzeby misyjne zmieniają się. W Ameryce Południowej rozbito rodziny a skutkiem tego jest m.in. brak powołań. Z kolei w Afryce powołań jest dużo, lecz brakuje formatorów.

– Większość wiernych nie pojedzie na misje. Jak oni mają rozwijać misyjną wrażliwość?

– Przede wszystkim wszyscy wierni muszą sobie uświadomić, że nakaz bycia misjonarzem pochodzi od samego Chrystusa, który powiedział „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”. Tym światem w pierwszym rzędzie nie jest egzotyczny kraj, ale jest nim rodzinny dom. To tam trzeba zacząć głosić Ewangelię i własnym życiem dawać świadectwo wiary. Nie zapominajmy też, że misjonarze potrzebują naszej pomocy. Kto może, niech wspiera ich dzieła materialnie. Wszyscy zaś wierni niech pamiętają o misjonarzach w swoich modlitwach.

2019-10-08 14:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Sarah: teraz bardziej potrzeba kapłanów niż psychologów

2020-05-21 14:12

[ TEMATY ]

Kard. Sarah

Krzysztof Świertok

Kard. Robert Sarah

Epidemia koronawirusa przypomniała Kościołowi o jego podstawowym zadaniu, jakim jest głoszenie wiary, słów życia wiecznego, które jako jedyne mogą pomóc światu zmierzyć się z rzeczywistością śmierci. Pisze o tym kard. Robert Sarah na łamach francuskiego dziennika Le Figaro.

Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego odnosi się do tego, co działo się w ostatnich tygodniach, kiedy to świat stanął bezbronny wobec grozy śmierci, a domy starców stały areną dramatycznych wydarzeń. Zarówno bowiem we Francji, jak i we Włoszech masowo i w osamotnieniu umierali ich podopieczni. Zamiast przygotować ich na prawdopodobną śmierć, z godnością i w nadziei na życie wieczne, odmówiono im kontaktu z kapłanem i krewnymi, aby za wszelką cenę chronić ich doczesne istnienie.

Zdaniem kard. Saraha pokazało to, że zarówno państwo, które w przeciwieństwie do poprzednich epidemii, w pełni przejęło pieczę o chorych i umierających, jak i nowoczesne społeczeństwo nie radzą sobie z tajemnicą śmierci. Współczesny człowiek stara się od niej uciec, ignoruje ją, a tymczasem podczas tej epidemii stanęła ona przed nim w pełnej grozie. Kard. Sarah przypomina, że w obliczu śmierci wszystkie ludzkie słowa okazują się bezradne. Pomóc może jedynie nadzieja na życie wieczne. Któż jednak z ludzi odważy się ją głosić? Tylko słowa objawione nam przez Boga pozwalają wierzyć w życie bez końca i na ich głoszeniu polega dziś główne zadanie Kościoła - pisze szef watykańskiej dykasterii.

Zauważa zarazem, że Kościół powinien się zmienić, aby mógł pełnić to zadanie. Nie może się bać szokować i iść pod prąd. Musi pamiętać, że jego jedyną racją bytu jest głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Kard. Sarah przewiduje, że współczesny człowiek wyjdzie poraniony z tej epidemii. Będzie szukał pomocy u psychologów, aby poradzić sobie ze świadomością, że pozwolił swym najbliższym umierać w osamotnieniu. Ale jeszcze bardziej będzie potrzebował kapłanów, aby go nauczyli modlitwy i nadziei. Kryzys ten pokazał bowiem, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Premier Morawiecki i prezydent Duda z wizytą na Mierzei Wiślanej

2020-05-30 13:41

[ TEMATY ]

premier

inwestycja

Mateusz Morawiecki

koronawirus

Mierzeja Wiślana

PAP

Skowronki, 30.05.2020. Premier Mateusz Morawiecki podczas wypowiedzi dla mediów na terenie budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej w miejscowości Skowronki, 30 bm.

- Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą powiedział dziś Mateusz Morawiecki. Premier i prezydent Andrzej Duda odwiedzili Mierzeję Wiślaną, gdzie trwa budowa nowej drogi wodnej, która połączy Zalew Wiślany z Morzem Bałtyckim.

Podczas wizyty premier powiedział:.

- Tutaj budujemy nową drogę morską, ale jest to też symbol przełamania tego, że tak wiele rzeczy w Polsce nie mogło być zrealizowanych. To też test współpracy władz państwowych dla dobra regionu. To wielka szansa dla rozwoju Elblągu i Warmii, ale również dla Polski. Dzięki nowym mocom portowym uzyskanym w wyniku tej inwestycji, skorzysta cała Polska, handel i cała gospodarka. Tak właśnie napędza się wzrost gospodarczy – przez eksport i przez import, przez handel.

- Świat szuka ścieżek odbudowy wzrostu gospodarczego po pandemii koronawirusa. USA, Chiny i Europa stawiają na inwestycje. Przez wielkie plany inwestycyjne wychodzono z kryzysu. Dzisiaj wielkim planem inwestycyjnym Polski jest fundusz inwestycji publicznych o wartości 30 mld zł.- zaznaczył premier. I dodał:- Dzisiaj do wielkiego planu inwestycyjnego Polski, składającego się z bardzo wielu naszych projektów, którego trzonem będzie fundusz inwestycji publicznych o wartości min. 30 mld zł, dokładamy nasze tarcze. Codziennie 2 mld zł trafiają do firm na ratowanie miejsc pracy. To także nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców. Zdecydowaliśmy się z prezydentem Andrzejem Dudą działać bardzo szybko, bo wiemy że raz utracone miejsca pracy ciężko wracają. Dziękuję prezydentowi, że dba o każde miejsce pracy.

- Wiele miejsc pracy powstaje przy budowie Mierzei, ale to da też setki tysięcy miejsc pracy po zakończeniu budowy. Wkrótce cała Polska będzie wielkim placem budowy. To nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców.

Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą - podsumował Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję