Reklama

Wiadomości

Frankowicze walczą dalej

O problemach posiadaczy kredytów we frankach z mec. Magdaleną Sierny z Kancelarii Prawnej IURICO Skory i Sołtys Spółka Partnerska Radców Prawnych we Wrocławiu rozmawia Jolanta Marszałek

2019-10-29 12:48

Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 42-43

[ TEMATY ]

ekonomia

adobe.stock.pl

JOLANTA MARSZAŁEK: – Niedawno cała Polska żyła wygraną państwa Dziubaków w sprawie kredytu we frankach. Co dokładnie oznacza wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dla frankowiczów?

MEC. MAGDALENA SIERNY: – Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tej sprawie odpowiadał na cztery pytania zadane przez polski sąd, który rozstrzygał indywidualną sprawę państwa Dziubaków. Trybunał rozstrzygał na gruncie przepisów unijnych, tj. Dyrektywy Rady 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Wyjaśnił istotne zagadnienia w sprawach frankowych. Wskazał, że przepisy dyrektywy pozwalają na stwierdzenie nieważności umowy kredytowej, jeżeli ta zawiera postanowienia abuzywne (niedozwolone). Są to postanowienia waloryzacyjne, czyli te, które przeliczają franki na złotówki i odwrotnie. W praktyce oznacza to, że odwołanie się do klauzul niedozwolonych w umowach bankowych może mieć poważne konsekwencje, łącznie z potraktowaniem stron tak, jakby nigdy nie zawarły umowy. A to z kolei oznacza konieczność zwrotu kosztów, które strony umowy sobie wzajemnie świadczyły. Trybunał podkreślił, że w stwierdzeniu nieważności umowy decydująca jest wola konsumenta. Jeżeli konsument tego chce i o to wnosi, sąd – jeżeli zgadza się ze stanowiskiem, że umowa jest nieważna – powinien takie rozstrzygnięcie podjąć.
Ponadto TSUE jenoznacznie rozstrzygnął, że nie należy uzupełniać braków po postanowieniach abuzywnych przepisami o charakterze ogólnym. W praktyce oznacza to, że sąd nie ma obowiązku i wręcz nie powinien poszukiwać sposobu, by ratować umowę i w miejsce usuwanych postanowień wprowadzać inne, kierując się zasadami słuszności. W ten sposób trybunał wyeliminował w pewnym sensie ryzyko stosowania przez sądy średniego kursu NBP w miejsce kursu bankowego przy przeliczaniu raty, która to praktyka wkradła się do orzecznictwa za wyrokiem SN II CSK 803/16 z dnia 14 lipca 2017 r.

– Czy wyrok trybunału dotyczy wszystkich, którzy mają kredyty we frankach?

– Mamy dwa rodzaje kredytów tzw. frankowych – są kredyty waloryzowane i kredyty denominowane. Kredyty waloryzowane, zwane też indeksowanymi, to kredyty, które w umowie mają wskazaną kwotę kredytu w złotówkach; jest to kwota, którą otrzymał kredytobiorca, i ta kwota jest przeliczana na franki. Kredyty denominowane charakteryzują się natomiast tym, że kwotę kredytu w umowie określono we frankach, a wypłacana była w złotówkach po kursie z dnia wypłaty. I nie ma w umowie de facto kwoty kredytu w złotówkach. Wyrok TSUE dotyczy wprost kredytu waloryzowanego, więc jak się wydaje, łatwiej mają teraz posiadacze takich właśnie umów. Jednakże zasady dotyczące stwierdzenia nieważności umowy kredytowej określone przez TSUE z powodzeniem mogą się odnosić również do kredytów denominowanych.

– Co możemy zrobić jako konsumenci, jeśli mamy kredyt we frankach?

– Mamy dwa główne roszczenia. Możemy wystąpić wobec banku o tzw. odfrankowienie umowy, czyli o całkowite usunięcie franków i utrzymanie tej umowy jako kredytu złotówkowego. Możemy też unieważnić umowę, gdy sąd uzna, że na skutek usunięcia wspomnianych postanowień niedozwolonych umowa nie może dalej funkcjonować w obrocie prawnym.

– Czy kredytobiorca musi występować na drogę prawną, czy może sprawę zlecić do załatwienia bankowi?

– Nieznany jest mi przypadek, aby ten temat został polubownie załatwiony między bankiem a konsumentem. Jeśli ktoś nie pójdzie do sądu, nie stoczy batalii, to na polubowne rozstrzygnięcie sprawy z bankiem raczej nie ma co liczyć.
Trzeba jednak pamiętać, że przed wystąpieniem do sądu z pozwem należy wystąpić do banku z wezwaniem do zapłaty.

– Jak wyliczyć kwotę roszczenia?

– W dużym uproszczeniu: jeśli chcemy unieważnienia umowy, to roszczenie obejmuje zapłacone odsetki. Wracamy niejako do punktu wyjścia. Przykładowo: jeśli kwotą kredytu było 300 tys. zł, to przy unieważnieniu umowy tę kwotę musimy oddać bankowi, zapłacone odsetki są natomiast naszym roszczeniem wobec banku. Bank musi oddać odsetki, które pobrał. Z każdą ratą oddawaliśmy bankowi nie tylko kapitał, ale również odsetki. Ratę dzielimy na kapitałową i odsetkową i zwracamy się o wypłatę (zwrot) odsetek.
Gdy chcemy „odfrankowienia” umowy, również idziemy do sądu z wnioskiem o wypłacenie przez bank odsetek, tym razem tych nadpłaconych. Przy wyliczaniu roszczenia należy w tym przypadku przeliczyć odsetki, które faktycznie spłacaliśmy bankowi i które powinniśmy spłacać przy założeniu, że mamy kredyt złotówkowy; różnica jest kwotą roszczenia.

– Na czym będzie polegała pomoc prawnika w sprawie kredytu we frankach?

– W mojej ocenie, prawidłowe sformułowanie tego roszczenia do sądu, by nie narazić się na oddalenie powództwa, nie jest proste. Wymaga wiedzy prawniczej i doświadczenia. Prawnik wytłumaczy różnice między tymi roszczeniami i skutki, które niesie każde z nich. Na przykład w przypadku unieważnienia umowy w momencie uprawomocnienia wyroku konsument staje przed koniecznością spłacenia bankowi niespłaconego jeszcze kapitału. W wielu przypadkach to będą duże pieniądze. Załóżmy, że w 2009 r. klient otrzymał od banku pół miliona złotych kredytu, do dziś spłacona jest połowa. Reszta jest do zapłaty, i to już. Jeżeli klient nie dysponuje taką gotówką, to konsekwencje mogą być różne. Dlatego trzeba się zastanowić i nad roszczeniem, i nad skutkami, z którymi będzie się ono wiązało.
Prawnik pomoże w kwalifikacji tej umowy i rozstrzygnie, czy jest szansa na sformułowanie jakiegokolwiek powództwa z tej umowy. Zdarzają się też kredyty walutowe zawierane we frankach. Taka umowa nie podlega dyskusji i nie dotyczy jej orzeczenie TSUE.
Kolejną kwestią jest wybór właściwego sądu, do którego należy się zgłosić. To nam pomoże zminimalizować koszty. Warto wiedzieć, że w listopadzie zmieniają się przepisy postępowania cywilnego. Postępowanie będzie odtąd prowadzone w miejscu zamieszkania konsumenta, a nie jak dotychczas – siedziby banku. Warszawskie sądy nieco odetchną, a konsumenci z całej Polski już nie będą musieli jeździć do Warszawy czy innego dużego miasta z każdą sprawą bankową.
Prawnik pomoże w sformułowaniu wniosku i skompletowaniu załączników, to pozwoli zaoszczędzić czas. Sąd najpierw sprawdza wszystko pod względem formalnym, czy wszystkie załączniki się zgadzają, czy jest opłata, czy są podpisy. Jeśli tego nie ma, sprawa się przedłuża – to kolejne miesiące oczekiwania. W toku procesu zadaniem prawnika jest pilnowanie terminów, bo uchybienie terminowi równa się przegraniu sprawy.

– Czy prawnik na podstawie umowy jest w stanie oszacować, o jaką sumę walczymy?

– Można to oszacować na podstawie kwoty kredytu i wysokości raty. Jeśli konsument zdecyduje się wystąpić o nieważność umowy, to tutaj korzyść jest niewątpliwa, dlatego że oddaje bankowi tylko czystą kwotę kredytu, bez odsetek, pod warunkiem, że ma środki (gotówkę) na spłatę. Prawnik oszacuje kwotę i wskaże, od jakiego momentu warto się starać, gdyż część roszczenia może być przedawniona. Termin przedawnienia dla konsumenta to 10 lat, więc jeżeli są to kredyty starsze niż z 2009 r., to część rat może być już przedawniona. Jeśli bank podniesie ten zarzut, to z tych rat powództwo zostanie oddalone.
Na wielu stronach internetowych dostępne są kalkulatory, które również pomagają w oszacowaniu tego roszczenia.
By przygotować się do rozmowy na temat wystąpienia z roszczeniem przeciwko bankowi, kredytobiorca musi zebrać dokumentację, na podstawie której będzie można wyliczyć wysokość roszczenia, przede wszystkim chodzi o historię spłaty kredytu. W niektórych przypadkach może to być utrudnione i kosztowne, dlatego że nie wszystkie banki udostępniają ją on-line. Zgromadzona dokumentacja pozwoli dokładnie oszacować, o jaką kwotę należy zabiegać, czy jest część przedawniona, i umożliwi sformułowanie powództwa.

– Na jakie koszty narażony jest klient?

– Opłata sądowa wynosi maksymalnie 1000 zł od roszczenia w wysokości 20 tys. i więcej. W toku procesu może zaistnieć konieczność powołania biegłego, który zweryfikuje wyliczenia. Koszt powołania biegłego może wynieść od 1 tys. do 5 tys. zł i więcej. To jest kwota, którą trzeba wpłacić jako zaliczkę na poczet wynagrodzenia biegłego. W przypadku wygranej wszystkie te kwoty konsumenta zostaną mu zasądzone od banku, w przypadku zaś przegranej to konsument będzie nimi obciążony. Trzeba też pamiętać o kosztach obsługi prawnej (własnego prawnika).

– Czy wobec tego warto iść do sądu?

– Przede wszystkim każdy frankowicz powinien się zastanowić nad tematem, zajrzeć do swojej umowy. Jeżeli jest w stanie sięgnąć do historii spłaty kredytu, to warto sobie oszacować, jaka część danej raty była wpłacana na kapitał, a jaka na odsetki, i podjąć próbę wyliczenia roszczenia. Niewątpliwie warto też iść po poradę do prawnika, spisać pytania i wątpliwości, by uzyskać wyjaśnienia, a później podjąć decyzję. W wielu przypadkach naprawdę jest o co walczyć.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sztos zarządca

2019-12-04 07:37

Niedziela toruńska 49/2019, str. VIII

[ TEMATY ]

ekonomia

biznes

warsztaty dla studentów

zarządzanie

Ewa Melerska

Młodzi poznali tajniki zarządzania zasobami i inwestowania

Na kartach Biblii możemy znaleźć wiele przykładów gospodarowania i zarządzania. Patrząc tylko pod kątem ludzkim, Boża ekonomia ma wiele sprzeczności i daleka jest od logiki. Ale czy na pewno?

Zobaczmy przypowieść o robotnikach w winnicy z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt, 20, 1-16). Mamy w niej przykład pozornej niesprawiedliwości. Ci, którzy przyszli do pracy rano, i ci, którzy zaczęli ją wieczorem, otrzymali taką samą zapłatę. Jednak należy znaleźć głębszy sens. Chodzi tu o miłość Bożą, która jest równa dla wszystkich bez względu na to, kiedy dostąpili nawrócenia.

W historii o wdowim groszu (Łk 21, 1-4) Jezus pokazuje, że wartość pieniądza jest różna. Jedni wydają duże sumy ze swoich oszczędności i nawet nie odczują pogorszenia jakości życia ani braku pieniędzy, a drudzy, oddając wspomniany grosz, dają o wiele więcej. To my, ludzie, nadajemy wartość rzeczom.

Skarby

Słowa Jezusa: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną.” (Mt 6, 19-20) – pokazują, że nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale także o rzeczy materialne. Gromadząc majątki, skupiamy się na posiadaniu, a oddalamy się od myślenia o Bogu i sprawach duchowych.

Tych kilka przykładów pokazuje, że Bóg patrzy na to, co posiadamy, w zupełnie inny sposób. Ważne jest, aby mieć świadomość, że to, co do nas należy, jest dane przez Niego i mamy tym zarządzać w dobry sposób.

Zarządzanie domem

Jak wiele jest różnych sposobów zarządzania oraz jak na sprawy ekonomiczne patrzy Kościół mogła poznać młodzież, która spotkała się na konferencji „Sztos zarządca”. Na spotkanie 20 listopada młodych zaprosili organizatorzy: Wydział Teologiczny UMK, Pracownia Laboratorium św. Jana Pawła II oraz Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Prof. Józef Stawicki z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania na UMK posłużył się porównaniem, że „ekonomia to zarządzanie domem”, dlatego należy o niego dbać, ponieważ każdy chce żyć godnie. Powinniśmy się starać, aby sprawy materialne nie przysłaniały nam relacji z Bogiem. On obdarza nas hojnie, a my otrzymane talenty i zdolności mamy pomnażać.

Inwestycja

Wiele czynników wpływa na szybki rozwój świata. Mówił o tym dr Piotr Wiśniewski, dyrektor generalny pierwszej pracy robotów DBR77. Sztuczna inteligencja, nowoczesne technologie, wirtualna rzeczywistość, darmowa edukacja, zmiany pokoleniowe, a także sami ludzie prowadzą do tego, że świat każdego dnia kroczy ku przyszłości. Prelegent przekonywał o tym, że nie należy się bać nowości, ale trzeba z nimi współpracować i wykorzystywać je do własnego rozwoju.

Porywające świadectwo życia i koncert Jacka i Piotra z zespołu Wyrwani z Niewoli zakończyło spotkanie. Podkreślali oni, że warto wszystko oddać Jezusowi, a nie będziemy stratni. Zyskamy pokój serca i życie wieczne. Kiedy będziemy blisko Jezusa, ani rzeczy materialne, ani pieniądze nie będą dla nas ważne.

CZYTAJ DALEJ

Jezusa poznawać i o Nim świadczyć

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Piotr Marcińczak

Poznać Jezusa i odkryć, kim On jest – to największa przygoda życia takich osób, jak... Miriam z Nazaretu i Józef. Najważniejsze wydarzenie życia Elżbiety, matki Jana Chrzciciela, to poznanie Jezusa i Jego Matki. Również pasterze owiec, przy których „stanął anioł Pański” i zwiastował im radość wielką z powodu narodzin Zbawiciela, nie zaznali wspanialszego przeżycia niż to, gdy udali się do Betlejem i zobaczyli, „co się tam zdarzyło”. To wymowne, że właśnie oni jako pierwsi „opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu” (Łk 2). Krąg osób poznających Jezusa już wtedy szybko się poszerzał. Na Jego trop zostali naprowadzeni także Mędrcy przybywający z daleka. O „nowo narodzonym królu żydowskim” dowiedział się też Herod (z całą Jerozolimą) i uczynił fatalny użytek z wiedzy pozyskanej od Mędrców i uczonych w Piśmie.

Wyjątkowo znaczącą historię poznawania Jezusa widać w osobie Jana Chrzciciela. Jako jedyny doświadczył on intymnej relacji z Jezusem, gdy obaj (wielcy maleńcy) byli jeszcze w łonach swych matek. Już wtedy Jan „poruszył się z radości”... Zanim odszedł z rodzinnego domu, zapewne nieraz słyszał fascynujące opowieści rodziców o okolicznościach Jego poczęcia. I o tym, co Duch Święty pozwolił obu wyjątkowym matkom powiedzieć, ba, z emfazą wykrzyczeć, jakich to tajemnic zbawienia stały się uczestniczkami. Ale nie te rodzinne opowieści miały decydujące znaczenie dla Janowego świadectwa.

Rozstrzygające objawienie i poznanie Jezusa otrzymał Jan Chrzciciel, gdy zawiesiwszy swój sąd, zgodził się ochrzcić Jezusa, czyli potraktować Go, jakby był jednym z... grzeszników. Widok Jezusa, Bożego Baranka, gotowego obarczyć się grzechami wszystkich ludzi – wywołał „falę” miłosnych wyznań. „A gdy Jezus został ochrzczony (...) otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie»” (Mt 3, 16-17). Dopiero to (nadprzyrodzone) objawienie, dokonane przez Ojca i Ducha Świętego wobec Jezusa, pozwoliło Janowi zyskać pewność i złożyć świadectwo wszem i wobec: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie»”.

Wielka jest waga Janowego świadectwa. Radujmy się, bo Jezus z naszej drogi do Ojca usunął największą przeszkodę: grzech! To samo uczynił ze śmiercią, naszym ostatnim wrogiem. Też pokonanym (por. 1 Kor 15, 26).

Dla (prawie) wszystkich osób tu wzmiankowanych poznanie i świadczenie o Jezusie było bardzo ważne. A czy jest dla mnie?

CZYTAJ DALEJ

Książka dla ambitnych katolików

2020-01-20 17:51

[ TEMATY ]

książka

Artur Stelmasiak/Niedziela

Książka „Jutro Niedziela” to wspólne dzieło ks. Przemysława Śliwińskiego i ks. Marcina Kowalskiego

W Sekretariacie KEP odbyła się prezentacja książki pt. „Jutro Niedziela”, która pomaga osobom świeckim i duchownym lepiej przygotować się do niedzielnej Eucharystii. - To książka dla ambitnych, którzy chcą bardziej świadomie przeżyć niedzielę - mówił kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

"Jutro Niedziela" jest rozszerzonym zbiorem rozważań, które od kilku lat co tydzień publikowane są na portalu internetowym Stacja7. Autorem publikacji jest rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński oraz biblista ks. Marcin Kowalski.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Książka „Jutro Niedziela” to wspólne dzieło ks. Przemysława Śliwińskiego i ks. Marcina Kowalskiego

Podczas prezentacji książki kard. Kazimierz Nycz mówił, że jest to lektura dla ambitniejszych osób, które pragną głębiej i świadomie świętować niedzielę.

- To książka dla ambitniejszych świeckich. Myślę, że będą po nią sięgać świeccy, ale także wielu księży przygotowujących się do kazania - podkreślił kard. Nycz.

Książka zawiera dużo najnowszej wiedzy biblijnej, ale jest napisana w języku zrozumiałym dla współczesnych ludzi. Ks. prof. Henryk Witczyk mówił, że siłą tej publikacji jest ukazanie jedności planu Bożego, w którego centrum zawsze stoi Chrystus - To także skarbnica wiedzy historycznej, geograficznej i filologicznej. Publikacja chroni przed niebezpieczeństwem podejścia do Pisma Świętego jak do legendy, zawiera pomocne komentarze tłumaczące tło historyczne - mówił ks. prof. Henryk Witczyk, kierownik Katedry Teologii Biblijnej Nowego Testamentu KUL. – Ta publikacja zachwyciła mnie formą prezentacji, bogactwem i logiką. Czytając nie pogubimy się w szczegółach – dodał.

Autorzy "Jutro Niedziela" znają się przez wiele lat od czasów studiów w Rzymie. - Razem też pracowaliśmy w Nowym Yorku, gdzie bardzo często głosiliśmy kazania, a amerykańskie homilie muszą być bardzo mocno osadzone w Piśmie Świętym. Zawsze dużo rozmawialiśmy na ten temat i pytaliśmy się nawzajem, jaka ma być treść tych kazań - mówił ks. Marcin Kowalski. - Naszym celem jest wejście w świat biblijny i odkrycie tam drogocennej perły Słowa Bożego, które przenosimy w nasz świat, ciesząc się nim podczas Eucharystii, szukając w nim światła i inspiracji - podkreślił ks. dr hab. Marcin Kowalski.

Publikacja powstała pod patronatem Komisji Duszpasterskiej KEP, zawiera analizy czytań do każdej niedzieli w roku liturgicznym A, z trzyletniego cyklu lekcjonarza, obowiązującego obecnie w Kościele. W następnej kolejności ukażą się tomy na rok B i rok C. - Zastanawiamy się także nad wydaniem czwartego tomu świątecznego, który będzie pomagał lepiej zrozumieć liturgię słowa ważnych świąt chrześcijańskich. Te czytania mają bowiem swoją ważną logikę - mówił ks. Przemysław Śliwiński.

Książka „Jutro Niedziela” powstała z myślą o osobach świeckich i duchownych. Przybliżając niedzielną liturgię słowa, ma pomóc przygotować się do świętowania niedzieli. - To nie miał być kolejny komentarz, tylko lektura pomagająca przygotować się do słuchania i zrozumienia niedzielnych czytań.

Chcieliśmy przede wszystkim pokazać co Słowo Boże ma nam dziś do powiedzenia – wyjaśnił ks. Śliwiński.

Publikacja posiada Imprimatur Kurii Metropolitalnej Warszawskiej i jest objęta honorowym patronatem metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca, przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. - Ta książka jest zbiorem wiedzy i głębokiej analizy, ale także ma wiele odniesień do współczesnych czasów i popkultury - mówiła podczas prezentacji Anna Liberacka, prezes Fundacji Medialnej 7.

Patronat nad książką objął Tygodnik Katolicki "Niedziela".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję