Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Katolik patriota

Z dr. Grzegorzem Wnętrzakiem, bielszczaninem, autorem książki: „Stosunki polityczne i narodowościowe na pograniczu Śląska Cieszyńskiego i Galicji Zachodniej w latach 1897-1920” oraz wykładowcą Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, o roli Kościoła katolickiego na tych terenach rozmawia Mariusz Rzymek.

Niedziela bielsko-żywiecka 45/2020, str. IV

[ TEMATY ]

I wojna światowa

Cieszyn

Muzeum Śląska Cieszyńskiego

Wojsko polskie przejmuje Cieszyn od oddziałów alianckich, sierpień 1920

Wojsko polskie przejmuje Cieszyn od oddziałów alianckich, sierpień 1920

Mariusz Rzymek: Obchodzimy w tym roku setną rocznicę podziału Śląska Cieszyńskiego między Polskę a Czechosłowację. Czy wyznawana na tym terenie konfesja przekładała się na wybór jednej lub drugiej strony państwowości?

Grzegorz Wnętrzak: Na Śląsku Cieszyńskim ruch polski tworzyli zarówno protestanci, jak i katolicy. Utarło się jednak błędnie przekonanie, że to protestanci byli główną siłą promującą polskość. Wynika ono z kilku przesłanek. Pierwsza jest taka, że wcześniej niż katolicy zaczęli używać w liturgii języka polskiego. Kościół katolicki opierał się wtedy na łacinie i był przesiąknięty językiem czeskim. Drugi powód dotyczył środowiska inteligenckiego. Protestanci byli postrzegani jako ci lepiej wykształceni, co dawało im większe możliwości organizacyjnego działania. Trzecia rzecz jest bardziej przyziemna. Mianowicie w historiografii powojennej deprecjonowano znaczenie ruchu katolickiego w walce o polskość tych ziem. Tym samym cały splendor spadał wyłącznie na środowiska protestanckie.

– Jakie struktury katolickie przyczyniły się zatem do pobudzenia ducha polskiego pośród autochtonów?

W latach 80. XIX wieku powstał na Śląsku Cieszyńskim Związek Śląskich Katolików, który łączył wiernych zarówno pochodzenia czeskiego, jak i polskiego. Jednak niespełna po 15 latach od rozpoczęcia swej działalności stał się on organizacją jednoznacznie polską. Widać to choćby po ilości duchowieństwa czeskiego w jego strukturach. O ile na początku tych duchownych było sporo, to w pierwszych latach XX wieku praktycznie już ich nie ma. Warto wspomnieć, że na czele związku stali tacy polscy kapłani, jak: ks. Ignacy Świeży, ks. Józef Londzin.

Reklama

Czy na zarządzanym przez Austriaków Śląsku Cieszyńskim Polak mógł zdobyć solidne wykształcenie, nie zatracając przy tym narodowej tożsamości?


Polskiej inteligencji na tym terenie było niewiele. Zresztą skutecznie zadbali o to sami Austriacy. Stanowiska urzędników i nauczycieli zarezerwowane były dla osób, które mogły być pochodzenia polskiego, ale z ducha musiały być Niemcami. W miarę bez przeszkód Polak mógł zostać księdzem i tą drogą dbać o promocję polskości.
To za sprawą zaangażowanych kapłanów katolickich powstawały biblioteki i czytelnie oraz polskie tytuły prasowe. Oni także zakładali szkoły, kształcąc i wychowując młodzież w duchu patriotycznym. O tym, jak wielowymiarowa była to aktywność, niech świadczy osoba ks. Antoniego Macoszka, proboszcza z Dziedzic. Jest on autorem pierwszego polskiego przewodnika turystycznego po Śląsku Cieszyńskim, który był alternatywą dla niemieckich wydawnictw. W tym czasie była ostra rywalizacja nawet i w tej dziedzinie.

Destrukcja austriackiej monarchii spowodowała, że Śląsk Cieszyński zmienił suwerena. Jaki były zatem ambicje Czechosłowacji względem tego terenu?


Rząd w Pradze zainteresowany był całym Śląskiem Cieszyńskim, czyli obszarem rozciągającym się od Białki po Ostravice. Granicznym miastem z Polską miało być Bielsko. Niemal połowa protestantów zamieszkujących ten teren przychylnie patrzyła na te plany. Zwłaszcza we wschodniej części sympatie proczeskie były bardzo mocne.
Zwykło się mówić, że na Śląsku Cieszyńskim wyznanie nie decydowało o tożsamości narodowej. To nie do końca prawda. Katolicy za sprawą Związku Śląskich Katolików byli zorientowani propolsko. Agitację prowadzili kapłani, którzy przekonywali społeczeństwo, aby poparło ideę przyłączenia Śląska Cieszyńskiego do Polski. Prym w tym wodzili: kapelan wojskowy ks. Dominik Ściskała, ks. Jan Budny z Międzyrzecza, ks. Franciszek Trombala ze Strumienia. Gdy doszło do podziału tych ziem, niektórzy kapłani za swe zaangażowanie na rzecz polskości zostali przez Czechów wyrzuceni z parafii.

Podział Śląska Cieszyńskiego nie odbył się w wyniku plebiscytu. Gdyby jednak do niego doszło, co mogłoby się wydarzyć?


Z pewnością zdecydowana większość katolików optowałaby za Polską, natomiast protestancka większość za Czechosłowacją. Przykładowo na terenie tej części Śląska Cieszyńskiego, która obecnie znajduje się po polskiej stronie, funkcjonowało 9 parafii ewangelickich. W dwóch z nich pracowali duszpasterze polscy o polskiej orientacji. Chodzi o Jaworze i Ustroń. W parafiach w Bielsku i Starym Bielsku pracowali niemieccy księża, którzy byli nastawieni antypolsko. Dla nich każda opcja była lepsza niż polska. W Międzyrzeczu i Drogomyślu było podobnie.
Antypolskimi działaczami byli pastorzy: Gabryś ze Skoczowa, Mrowiec z Wisły i Broda z Goleszowa.
Dla porównania: ponad 50 kapłanów katolickich, którzy wywodzili się ze Śląska Cieszyńskiego, optowali za Polską. Czy jednak wystarczyłoby to do rozstrzygnięcia na naszą korzyść plebiscytu? Według mnie – nie. W spisach ludności prowadzonych przez Austriaków zamiast narodowości podawało się język. I tak językiem polskim posługiwało się ok. 55-60 proc. ludności, czeskim 25-30 proc., a niemieckim 10-15 proc. Jeśli uwzględnimy, że jedna czwarta osób, które na co dzień używały języka polskiego, była w obozie ślązakowskim, to plebiscyt mógłby nie wypaść dla nas pomyślnie.

Reklama

Jak wyglądała mapa sympatii narodowościowych?

Zdominowane przez katolików okolice Czechowic były jednoznacznie propolskie. Podobnie było w rejonie Zebrzydowic, Kończyc, Trójwsi Beskidzkiej, a także wśród katolików i protestantów spod Jabłonkowa. Jednoznacznie czeski był powiat frydecki oraz wszystkie miasta, poczynając od Cieszyna, a kończąc na Bielsku. W Zagłębiu Karwińskim było sporo ludności napływowej czeskiej oraz mocna proczeska agitacja na rzecz Pragi. Proczeskie sympatie można odnaleźć w zamieszkałych przez protestantów okolicach Skoczowa i Wisły oraz u katolików spod Strumienia.

Jakie były religijne reperkusje tego podziału?

Czesi patrzyli z nieufnością na polskich kapłanów. Niektórzy z nich byli szykanowani i zmuszeni do powrotu do Ojczyzny. U protestantów w Czeskim Cieszynie doszło do podziału parafii, w wyniku której Polacy musieli wybudować sobie odrębny kościół. Dla katolików takim widomym następstwem ustanowienia nowej granicy był rozbrat z diecezją wrocławską, która sprawowała nad nimi pieczę. Tereny, które weszły w skład Polski, od tego momentu znalazły się pod jurysdykcją diecezji katowickiej.

2020-11-04 10:46

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyremontują organy

Niedziela bielsko-żywiecka 6/2020, str. VI

[ TEMATY ]

organy

remont

Cieszyn

Mariusz Jaszczurowski

Jakub Zawadzki (z prawej) przy zabytkowych organach ze współorganizatorami

Jakub Zawadzki (z prawej) przy zabytkowych organach ze współorganizatorami

Co miesiąc w Cieszynie są grane koncerty, aby wyremontować blisko 120-letni instrument.

Wieczory muzyki organowej i kameralnej w parafii św. Elżbiety odbyły się po raz trzeci. – Za dwa lata instrument będzie miał 120 lat. W 1912 r. zakończono jego budowę, stąd też pomyśleliśmy, żeby zorganizować generalny remont oraz pokazać możliwości brzmieniowe podczas koncertów. Organy mają piękne romantyczne brzmienie i można na nich wykonywać różną muzykę. Jest to jeden z nielicznych instrumentów firmy Rieger, zachowanych w 100 proc. od nowości. Przez 120 lat instrument zachował się w stanie niemalże oryginalnym – wyjaśnia organista z parafii św. Elżbiety, Dawid Duda, który współorganizuje koncerty z organistą Tomaszem Barcikiem. Głównym organizatorem wieczorów jest parafia św. Elżbiety.

CZYTAJ DALEJ

Św. Maria Magdalena – pierwszy świadek Zmartwychwstania

Kim była św. Maria Magdalena i dlaczego akurat ona nazywana jest Apostołką Apostołów? Z ks. dr. Markiem Dzikiem, biblistą, rozmawia Irena Markowicz.

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Biegną na Jasną Górę

2021-07-24 15:27

[ TEMATY ]

Łódź

Bieg na Jasną Górę

Sanktuarium Matki Bożej Chojeńskiej

Archiwum parafii pw. Św. Wojciecha w Łodzi

Biegacze wyruszają na pielgrzymi szlak z Sanktuarium Matki Bożej Chojeńskiej w Łodzi

Biegacze wyruszają na pielgrzymi szlak z Sanktuarium Matki Bożej Chojeńskiej w Łodzi

Pielgrzymka odbywa się w formie sztafety biegowej. Uczestnicy zmieniają się co 3-5 kilometrów, choć są wśród nich tacy, którzy pokonują znacznie dłuższe dystanse. Ci, którzy odpoczywają podczas zmiany, podróżują dalej autokarem. - To już nasza piąta pielgrzymka i jest nas coraz więcej, przybyło zwłaszcza kobiet, z czego bardzo się cieszę. 

Mamy wspaniałą inicjatywę, która wspaniale się rozwija. Każdy z nas ma swoją intencję, każdy wie, po co biegnie - jedni mają cele sportowe, inni prywatne, intymne intencje. Życzę, aby oprócz biegu i sportu, każdy przeżył coś duchowego, aby miał z tego radość wewnętrzną - powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda, który jest pomysłodawcą pielgrzymki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję