Reklama

Rodzina

Kocham cię, bo jesteś!

Kluczem do wychowania jest miłość – bezwarunkowa, angażująca wszystkie talenty rodziców i innych wychowawców.

Niedziela Ogólnopolska 47/2020, str. 50-52

[ TEMATY ]

ABC miłości

Adobe.Stock.pl

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Aby wyruszyć w tę szczególną drogę, trzeba wytrwale budzić w sobie pasję bliskiego towarzyszenia człowiekowi już od wczesnego dzieciństwa. Czy podzielamy ten punkt widzenia? Jaka jest moja, matczyna, perspektywa, a jak ty – ojciec – widzisz proces wychowywania naszych dzieci? Czy wypracowaliśmy nasze wspólne stanowisko, aby nie obciążać dzieciaków niespójnymi, a nawet konkurencyjnymi działaniami? Odpowiedzi na te i inne pytania mogą otworzyć przed nami nowe przestrzenie, gdzie jest miejsce na świadome przeżywanie radości i smutku, dumy i porażki czy cierpienia.

Każdy człowiek to unikat

Reklama

Jak to mówią: „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”. W skrócie – im starsze, tym będzie trudniej. Wielu z nas ma takie wyobrażenie o swoich rodzicielskich wyzwaniach czekających nas w okresie dorastania dzieci. Te przekonania mogą, niestety, mocno utrudniać relacje z nastolatkiem. Pamiętajmy, że każdy człowiek to unikat, dlatego wychowanie jest procesem bardzo indywidualnym. To, co jednemu dziecku zajmuje miesiąc, u innego może trwać rok. Tak już po prostu jest, każdy ma swój czas. Gdy pracujemy nad dobrymi nawykami u naszych pociech, jak np. poranne ścielanie łóżka czy odkładanie rzeczy na miejsce, potrzeba wiele spokoju i cierpliwości, aby nie tylko zbudować ten nawyk, ale też go utrwalić. Nasza wspierająca obecność jest szczególnie ważna w pracy z nastolatkami. One często odbierają nasze próby „przyspieszania efektów” jako swoje nieudacznictwo. Kwitując to zazwyczaj krótkim: „jestem do kitu”, „do niczego się nie nadaję”, „znowu zamykam stawkę”. Albo – dla odmiany – kontestują zastany porządek, głosząc hasła, że zasady są po to, by je łamać...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dorastanie nie jest proste

Reklama

Z „maleńkiego słodziaka” wyrósł nam młodzian, buntownik, który z zasady jest teraz w opozycji przeciwko wszystkiemu i wszystkim, albo panna z głową w „chmurach”, która nie raz dotkliwie przećwiczy rodzicielską cierpliwość. „Jestem już prawie dorosły, więc musisz traktować mnie jak dorosłego” – często słyszymy. Cóż... „prawie” robi dużą różnicę również w tym przypadku. Mimo że rynek ugina się od poradników podpowiadających, jak nie zwariować z nastolatkiem pod jednym dachem, nie dajmy się wpędzić w ślepą uliczkę – nie skupiajmy się tylko na przetrwaniu, bo młodzież już nie potrzebuje rodziców, nasz czas się skończył, a rządy sprawują teraz ich rówieśnicy. Przypomnijmy sobie nieodległy przecież czas, gdy nasz młodzian był bobasem i uczył się chodzić – wtedy byliśmy mostami łączącymi go ze światem. W okresie dojrzewania nasze nastoletnie dziecko także potrzebuje oparcia, aby w bezpiecznym środowisku rodzinnym odkrywać kim jest. Nastolatek chce kochać i być kochany, doświadczać szacunku, chce też, by rodzice przyjmowali go takim, jaki jest; chce wiedzieć, że jest ważny dla mamy, dla taty i potwierdzić swoją przynależność do rodziny. Zatem właściwie mamy konstans – dalej robimy to samo, tyle że wchodzimy na wyższy poziom trudności. W tym skomplikowanym procesie wzrastania w łasce u Boga i u ludzi nasza rodzicielska rola jest kluczowa i nie do zastąpienia. Nie musimy znać odpowiedzi na wszystkie pytania czy mieć najlepsze rozwiązania na bieżące problemy. Możemy zwyczajnie czegoś nie wiedzieć, głośno pytać, ufnie wołać do Boga, szczerze szukać odpowiedzi, rozwiązań i towarzyszyć naszym nastoletnim dzieciom w tym naturalnym oraz niewymownie twórczym etapie ich życia.

Niezmiennie mamy świadomość, że dorastanie nie jest proste ani dla młodziaka, ani dla nas, ani dla bliskich, jednakże to my, rodzice, jesteśmy w tym teamie dorośli, odpowiedzialni, dojrzali i powołani do towarzyszenia naszym dzieciom, aby jak najlepiej mogły wykorzystać swój potencjał. Nie detronizujmy się sami w relacji z nastolatkiem. On potrzebuje naszej rodzicielskiej obecności, zaangażowania, mądrości, doświadczenia, uśmiechu, stanowczości, a także elastyczności, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiemy, że kiedy ślepy prowadzi ślepego, niechybnie będzie kraksa (por. Mt 15, 14), dlatego rówieśnicy naszych nastoletnich dzieci nie nadają się na ich przewodników.

Sprawdzony schemat rozmowy

Reklama

Jeśli świadomie przewodzimy naszej rodzinie, to stopniowo włączamy dzieci w przejmowanie odpowiedzialności za poszczególne sfery życia. Najpierw wyjaśniamy i przekazujemy podstawowe wskazówki, co, jak, gdzie i kiedy zrobić. Potem przychodzi kolej na instruktaż i praktykę pod troskliwym rodzicielskim okiem, która jest kluczowa dla rozwoju nowych umiejętności u dziecka. Naszym celem jest jego samodzielność, odpowiedzialność, czyli świadoma odpowiedź na to, co się dzieje w jego wnętrzu i w jego otoczeniu. Naszym zdaniem, świadomość i zachęcanie do współpracy są ważnym drogowskazem dla rodziców. Zupełnie nie sprawdzają się natomiast wyręczanie, pobłażanie, system kar i nagród czy zrzędzenie. Ostatecznie zwiększają one dystans między rodzicami a nastolatkami, co zupełnie nie służy rozwojowi ich wspólnej relacji.

Reklama

Na pewno warto zainwestować w czas i uważne słuchanie nastolatka, aby z potoku słów (albo dla odmiany w ciszy) wyłowić jego aktualne potrzeby. Naszym zdaniem, sprawdzonym rozwiązaniem jest następujący schemat rozmowy. Po pierwsze – opisz, co widzisz. Suche fakty, to, co się wydarzyło, bez oceniania, etykiet, nakładek typu „a nie mówiłam?” lub „tego się po tobie nie spodziewałem”, „dobrze, dobrze, ja wszystko rozumiem, ale...” (i tu mówimy, co naprawdę uważamy). Następnie – nazwij swoje uczucia lub/i uczucia dziecka (w zależności od sytuacji), jeśli nie umie jeszcze zrobić tego samodzielnie. To trudna sztuka, ale jej praktykowanie czyni mistrzem i wspiera relację rodzic-dziecko. Potem zastanów się – co jest dla ciebie ważne i dlaczego, a co możesz odpuścić. Chociaż złość jest uczuciem trudnym dla większości z nas, to właśnie ona mówi bardzo jasno o tym, co jest dla mnie istotne, o co walczę i czego bronię. Jeśli to wiem, mogę odpowiedzieć sobie i innym. Mogę np. zatroszczyć się o siebie i zwyczajnie odpocząć, aby nie dać się ponieść emocjom następnym razem. Mogę też przypomnieć o zasadach, które są dla mnie ważne i nienegocjowalne, przynajmniej na ten czas. Mogę też przesunąć swoje granice, poszerzyć je, jeśli uznam, że cenna waluta, którą jest zaufanie do nastolatka, nabrała faktycznej wartości. Kredyty zwykle nie działają, nadwyrężają relację obu stron, zatem nie zmienię potrzeb, ale mogę zmienić strategie ich realizacji.

Na koniec – sprawdzam! Czyli informacja zwrotna, która często ratuje nas przed konfliktami. Chodzi o to, aby upewnić się, czy dobrze wszystko usłyszałeś i właściwie interpretujesz wypowiedź swojego rozmówcy. W ten sposób chcę chronić siebie i swoje dzieko przed osądzaniem, domysłami oraz niesprawiedliwą krytyką. Informacja zwrotna nie jest działaniem wywiadowczym. Jako mama/tata jesteśmy ciekawi, co myśli nasz nastolatek, jak zapatruje się na dany temat, czego potrzebuje. Nawet gdy zasadniczo się różnimy, jest możliwość kontaktu. Ważne, by wysłuchać, zauważyć i jasno przedstawić swoje stanowisko, a potem poprosić o to, czego potrzebujemy, aby nadal być w kontakcie, móc się porozumieć. Jeśli trzeba, należy przebaczyć, przeprosić, przyznać się, że też nam nie wyszło. Musimy czasami przyjąć odmowę, bo prośba to nie rozkaz.

Reklama

W tym schemacie można omawiać wszystkie sprawy – zarówno ważne, jak i te zwyczajne, błahe, acz polaryzujące. Jak to działa? Oto jeden ze standardowych przykładów: wracam do domu po ciężkim dniu, zmęczona i głodna, wchodzę do kuchni, a tam na powitanie – widok po biesiadowaniu nastolatków. Mogę wtedy pomyśleć, że moje dzieci nie trzymają się zasad, niczego się nie uczą, są leniami, bo grają, zamiast posprzątać po sobie, i tym samym wkręcić się w cierpiętnictwo. Mogę też pójść inną drogą – drogą spotkania, dialogu, szacunku dla mnie i dla dzieci: „Cześć chłopaki. Zajrzałam do kuchni i widzę na stole brudne talerze i kubki. Jestem zmęczona i głodna. Potrzebuję usiąść przy czystym stole i zjeść coś smacznego. Proszę, zbierzcie naczynia ze stołu. Czy 10 minut wystarczy, czy potrzebujecie 15?”. Zawsze czekam z wielką ciekawością na odzew mojej drużyny. Prawdą jest, że najbardziej lubię te miłe zaskoczenia. Zdarza się różnie. Od klasycznego nastoletniego „zaraz”, które jest zakamuflowaną formą „nie”, przez negocjacje i ubijanie targu, do empatycznego: „O! chyba naprawdę kiepsko się czujesz, bo głos masz jakiś taki szorstki, raczej nie wytrzymasz do końca meczu..., ogarnę, i zaparzę herbatę, ...wolisz malinową czy czarną z cytryną?”. Bingo!

Tu chodzi o odporność

Na koniec jeszcze kilka słów o wychowaniu w duchu wartości, bo ich przekazywanie jest niezwykle ważne w każdym wieku. Jakże często największy priorytet mają umysł, wiedza, informacja, w które inwestujemy czas i pieniądze. Tymczasem ucieka nam mądrość, Boże normy, dzieła Pana, o których mamy pamiętać, aby wzmacniać się w wierze. Pamiętajmy, że „Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52). To najlepszy plan na wychowanie.

Tyle dziś się mówi o wdzięczności. Bynajmniej nie jest to odkrycie XXI wieku – gdy wczytamy się z uwagą w wersety Pisma Świętego, odkryjemy zachętę do dziękowaniu Bogu w każdym położeniu, za wszystkie osoby, które mamy wokół, za wszystko, co nas spotyka. Za moje życie, za męża, za każde dziecko, za to, że mamy gdzie mieszkać, za zdrowie, pracę, słoneczny dzień, dobrą kawę, za spotkanie, a nade wszystko za to, że Bóg jest zawsze po mojej stronie, że „Pan ma co do nas dobre zamiary, pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić nam przyszłość jakiej potrzebujemy” (por. Jr 29, 11). Czy chwalisz i błogosławisz imię Pana, jak zachęca psalmista (por. Ps 100, 4)? Czy jako rodzice uwielbiamy Boga z dziećmi, a szczególnie z nastolatkami? Czy pokazujemy im, że Bóg jest wierny, że wspomaga nas nie tylko duchowo, ale także, a może nawet przede wszystkim tak zwyczajnie, również finansowo, troszczy się o każdy szczegół naszego życia? Kiedy prosimy o coś w imię Boże, to czekajmy wytrwale na wypełnienie Jego woli. Wręcz zapisujmy sobie na kartce prośby, wraz z datami, kiedy zostały wypowiedziane, oraz daty ich spełnienia, aby wielkie dzieła Pańskie nie poszły w zapomnienie.

Czasy mamy, jakie mamy. Nie ma co narzekać, choć, oczywiście, można, ale czy w ten sposób realizujemy nasze wychowawcze cele, gdy dajemy kiepski wzór naszym dzieciom? Skupmy się na prewencji i rozwiązaniach. Od pewnej Mszy św. w klasztorze Ojców Dominikanów w Korbielowie przyświeca nam taka maksyma: „Tu nie chodzi o wirus, tu chodzi o odporność”. Już 2 lata utwierdzamy się w przekonaniu, że tak właśnie jest. Jeszcze zanim COVID-19 dopadł ludzkość, widzieliśmy, jak ważna jest praca u podstaw w naszej rodzinie. Choć wydawało się nie raz, że to czy tamto już mamy wyprostowane, w ostatecznym rozrachunku trzeba było wracać do fundamentu – do Boga, Który jest dla nas najważniejszy, Który zawsze jest po naszej stronie, prowadzi nasze dzieci i troszczy się o nie stokroć lepiej niż my, rodzice, możemy sobie wyobrazić. Rozmawiajmy o Nim z naszymi dziećmi w każdym wieku, a szczególnie angażujmy się w rozmowy z nastolatkami. One tego potrzebują. Burze przychodzą na każdy dom (por. Mt 7). Ważne są jego fundamenty i działania, jakie podejmiemy do walki z żywiołem, i z Kim.

2020-11-18 11:35

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szczytem modlitwy jest błogosławienie Boga

Niedziela wrocławska 17/2018, str. VIII

[ TEMATY ]

ABC miłości

Kamil Szyszka

Ks. Stanisław Orzechowski

Ks. Stanisław Orzechowski
Pamiętasz, Pawełku, jak niedawno bardzo się źle zachowałeś, bo rzuciłeś ze złością szklankę mleka o ziemię?
CZYTAJ DALEJ

Najświętsza Maryja Panna Krzeszowska, Matka Łaski Bożej

Niedziela legnicka 4/2013, str. 7

[ TEMATY ]

sanktuarium

Krzeszów

Autorstwa Januszk57 - Praca własna, commons.wikimedia.org

Ikona Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie

Ikona Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie

Krzeszów to mała miejscowość w Kotlinie Kamiennogórskiej na Dolnym Śląsku, położona tuż przy czeskiej granicy. Jest znana nie tylko w swoim regionie, ale także w całej Polsce, a nawet w Europie i na świecie. Stało się to za przyczyną znajdującego się tu sanktuarium Matki Bożej Łaskawej oraz barokowego zespołu obiektów sakralnych tworzących kompleks zabytków klasy zerowej.

Cudowny obraz Bogarodzicy jest od wieków czczony w Krzeszowie. Ikona datowana jest na XIII wiek, co czyni ją najstarszym obrazem maryjnym w Polsce. Jest ona o ok. 200 lat starsza od ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Została napisana na desce o wymiarach 60 na 37 cm i przedstawia Maryję z Dzieciątkiem na prawym ramieniu, które zwrócone jest twarzą do Matki. W dłoni trzyma Ono pergamin Bożej tajemnicy. Głowę i ramiona Bogarodzicy okrywa pofałdowana chusta w kolorze czerwonym. Ta najcieplejsza z barw, najsilniej wpływa na zmysły modlących się. Symbolizuje żarzące się światło i ogień, który zawsze był symbolem obecności Boga (krzew gorejący); posiada działanie oczyszczające i jest atrybutem świętości. Tak samo krzeszowska Bogarodzica, dzięki swemu wstawiennictwu u Boga, pomaga oczyścić grzeszników i prowadzić ich ku świętości. Maryja została przeniknięta Boskim ogniem, nie spala się od niego i nadal zachowuje swoją ludzką naturę, łącząc w sobie dwie sprzeczne cechy: dziewictwo i macierzyństwo. Tunika Matki Bożej jest zielona. Barwa ta oznacza świat roślinny i ludzki. Symbolizuje odrodzenie i nadzieję duchowej odnowy oraz życie wieczne. Ikona nie posiada światłocienia, gdyż wszystko na niej jest światłością zespoloną z barwą. Światłość symbolizowana jest przez złote tło, wyrażające niezniszczalność, wieczność i Boskość. Ikona przedstawia tzw. typ Hodigitria (gr. Przewodniczka, Wskazująca Drogę). Maryja swoją dłonią wskazuje na Dzieciątko i jednocześnie na swoje serce, jako źródło łaski. Taki typ ikonograficzny obrazuje dogmat wcielenia Syna Bożego w aspekcie jego Boskości. Łaciński tytuł ikony to Gratia Sanctae Mariae (Łaska Świętej Maryi). Jest on jednocześnie najstarszą (wymienioną w 1291 r.) nazwą opactwa krzeszowskiego.
CZYTAJ DALEJ

Jak w diecezji będzie wyglądała uroczystość Bożego Ciała?

2026-06-02 11:17

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Koncerty uwielbienia

Bożena Sztajner/Niedziela

W najbliższy czwartek 4 czerwca Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa popularnie nazywaną świętem Bożego Ciała. Tego dnia w parafiach całej diecezji odbędą się uroczyste procesje eucharystyczne i koncerty uwielbienia.

W Gorzowie Wlkp. i Zielonej Górze procesjom będą przewodniczyć biskupi. W Zielonej Górze procesji będzie przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Zielonogórska procesja wyruszy z konkatedry pw. św. Jadwigi Śląskiej po mszy św. sprawowanej o godz. 9.30, zakończy się natomiast przy kościele pw. Najświętszego Zbawiciela. Bp Adrian Put poprowadzi procesję eucharystyczną w Gorzowie Wlkp. Rozpocznie się ona po Mszy św. sprawowanej o godz. 10.00 w kościele katedralnym, przejdzie ulicami Chrobrego, Jagiełły, Sikorskiego i zakończy się na placu przed katedrą.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję