Reklama

Dzieło Matki Urszuli

W domu przy ul. Wiślanej mieszka 76 urszulanek. W porze południowej niewiele zasiada do obiadu. Prawie wszystkie są w pracy poza domem. Sześć sióstr katechizuje, s. Urszula prowadzi biuro konkordatowe w sekretariacie Episkopatu Polski, s. Cecylia jest wizytatorem katechetycznym w diecezji warszawsko-praskiej, s. Teresa pracuje w sekretariacie kurii Archidiecezji Warszawskiej, kolejna s. Teresa prowadzi Biuro Au-Pair, s. Elżbieta jest ginekologiem, s. Halina - adiunktem na UKSW. Trzy siostry prowadzą na Młocinach akademik.
Dzieło Matki Urszuli wydaje owoce.

Niedziela warszawska 20/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Chcę być w tym przedszkolu

- Wczoraj zadzwoniła kobieta. Proszę siostry, już urodziłam - opowiada s. Iwona, dyrektor przedszkola. - Zapisuję dzieci dopiero wtedy, kiedy są już na świecie - mówi urszulanka. Lista jest wypełniona do 2005 r. Zgłoszeń jest bardzo dużo. Niestety, wielu osobom trzeba odmówić. Niektórzy przysyłają listy od biskupa, dzwonią do matki generalnej.
Dzieci, które od września przyjdą do przedszkola, mogą już od wiosny zaglądać tu, żeby poznać miejsce i przyszłe ciocie. - Kocham swoją pracę, to moja pasja - mówi s. Iwona, a uśmiech nie znika z jej twarzy. - Nie robimy tutaj nic nadzwyczajnego - dodaje. Jest modlitwa, dużo zajęć takich jak rytmika, gimnastyka. Dzieci przygotowują dużo przedstawień. A problemy tak jak wszędzie. Maluchy nie lubią szpinaku. Siostra wprowadziła więc w czasie obiadu grę w zielone i szpinak zniknął z talerzy.
W przedszkolu są dwie grupy 3- i 4-latków oraz jedna 5-latków, razem ponad 50 dzieci. - Zadziwiająca rzecz, osoby które były u nas w przedszkolu chętnie tu wracają. Przedszkole jest otwarte na wizyty gości. W Wielkim Poście, w ramach rekolekcji, do urszulanek przyszli uczniowie z liceum. Tu mogli zapoznać się z życiem założycielki zgromadzenia Matki Urszuli Ledóchowskiej.

Siostra jak parafia

Reklama

- Do chrztu przygotowała 284 osoby. Najstarsza miała 43 lata. Do małżeństwa: 242. S. Grażyna działa jak parafia - śmieje się s. Małgorzata Krupecka. S. Grażyna skończyła 75 lat. Porusza się energicznie, a poczucia humoru można jej pozazdrościć.
- 40 lat temu przestałam ubolewać, że nie mogę się uczyć. Odkryłam, że ani świadectwa dojrzałości ani doktoratu na tamten świat ze sobą nie wezmę. Ale przejdzie ze mną do wieczności tylko miłość - opowiada s. Grażyna. - Zobaczyłam, że tu trzeba przygotować kogoś do I Komunii, tam ochrzcić dziecko i tak się zaczęło. O wszystkich potrzebujących siostra dowiadywała się, kiedy stała w kolejkach po żywność dla sióstr. - Tam bieda, piątka dzieci bez chrztu - opowiadały panie w kolejce.
- Gdzie, gdzie? - dopytywała siostra.
Skuteczność często zapewniał siostrze wrodzony upór.
- Zaczęłam chodzić do domu dziecka w Falenicy. Po jakimś czasie w Wielkanoc mnie nie wpuszczono. Wracałam i płakałam. Ale tupnęłam nogą: "15 domów dziecka będę miała!". Od 1979 r. miałam 15 domów - wspomina siostra. Potem znalazł się sponsor, który ofiarował trochę pieniędzy i s. Grażyna kupiła tysiąc krzyży do więzień i do domów dziecka.
Teraz zanosi prasę katolicką do czterech zakładów karnych: na Białołęce, na Olszynce Grochowskiej, Służewcu i przy ul. Rakowieckiej. Do domów dziecka chodzi zawsze z kieszeniami pełnymi cukierków, nosi ciastka i Małego Rycerzyka. Maluchy czekają na swoją babcię.
Poza tym ciągle dużo pracy na mieście. Tu chrzest, tam Komunia czy ślub. Nieraz trzeba wszystko załatwić od początku: wyrobić metryki, zadbać o suknię i wiązankę ślubną, buty pana młodego, jedzenie i picie na stół. Na Wielkanoc było 5 chrztów i jeden ślub. Jedno z małżeństw po 38 latach stanęło na ślubnym kobiercu. Była też osoba, która po 50 latach poszła do spowiedzi.
- A skąd biorą się pieniądze na pomoc? - Ja jestem "kobieta pracująca". Starsze panie, które mają takie możliwości dają mi pieniądze i stąd pomoc mają potrzebujący - śmieje się s. Grażyna.
Do potrzebujących siostra chodzi w czasie swojej rekreacji. Zwykle wstaje przed piątą rano i zajmuje się przygotowaniem śniadania w kuchni. I jak mówi, siłę do pracy dają jej ci wszyscy, którzy na nią czekają.
Siostry pomagają też ludziom, którzy zapukają do bram klasztoru. Zdarzają się sytuacje, kiedy o pomoc proszą zwykli naciągacze. - Staramy się najpierw poznać sytuację potrzebującego - mówi s. Krupecka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Praca dla dziewczyn z Mazur

Kolorowe narzuty na łóżkach, współgrające z odcieniem zasłon w oknie - wystrój skromny, ale urządzony z wielkim smakiem. Przy każdym z łóżek w pokoju szafka z nocną lampką. Na jednej ze ścian duże aż do sufitu szafy. Przy pokoju obszerna łazienka z pralką automatyczną.
- Pokoje są ośmioosobowe. Urządzenie bursy jest tak pomyślane, aby mobilizowało dziewczęta do szukania pracy i szybkiego usamodzielnienia się - mówi s. Ewa Ranachowska, kierowniczka Bursy Promocji Zawodowej na Krakowskim Przedmieściu. W bursie podział pracy jest jak w domu. Tu nie ma sprzątaczek, porządkami zajmuje się także personel.
Dzięki realizowanemu w Bursie programowi, w Warszawie znalazło pracę już ponad 100 dziewcząt z terenów popegeerowskich Warmii, Mazur, Suwalszczyzny i Podlasia. Bursa działa od półtora roku. Pomysłodawcą jest ks. Mirosław Jaworski, dyrektor Warszawskiej Caritas. Jest to wspólna inicjatywa Caritas i Agencji Rolnej Skarbu Państwa. O prowadzenie bursy ks. Jaworski poprosił Siostry Urszulanki.
- W Bursie panuje dyscyplina - mówi kierowniczka. S. Ewa jest energiczną i wymagającą osobą, jednocześnie bardzo oddaną swojej pracy. Od razu daje się zauważyć jej dobry kontakt z dziewczętami.
Cisza nocna jest o godz. 22.00. Do godz. 23 może być włączony telewizor. Ale konsekwentnie o tej porze nawet kiedy film jest wartościowy, telewizor zostaje wyłączony. - Bo przecież rano każda musi być wypoczęta albo do pracy albo do jej szukania - wyjaśnia siostra. Te dziewczęta, które zostają w bursie odbywają warsztaty. Uczą się pisać CV, list motywacyjny, jak rozmawiać z pracodawcą, jak wyglądać atrakcyjnie.
Dziewczęta mają 18-25 lat. Każda musi mieć przynajmniej maturę. Mogą przebywać w bursie do 6 miesięcy, ale zwykle już w 4 miesiącu się usamodzielniają, znajdują pracę i mieszkanie. Projekt realizowany w bursie należy do jednej z najskuteczniejszych form pomocy bezrobotnym w Polsce.

Greckokatolicki opłatek

- W Warszawie zawsze gdzieś spotkam swojego ucznia lub uczennicę - mówi dr Teresa Wójcik, urszulanka. Od 40 lat siostra zajmuje się katechezą. Ale osoba s. Teresy kojarzona jest zwykle z ekumeniczną działalnością Zgromadzenia Urszulanek. Człowiek jako ikona Boga, Matka Boża największą ikoną - to niektóre z tematów wykładów z antropologii prawosławnej, które siostra prowadzi w katedrze ekumenicznej UKSW.
W działalność ekumeniczną siostra zaangażowała się 40 lat temu.
- Wtedy zaczynały się pierwsze kroki ku ekumenizmowi. Kiedy przeniesiona zostałam do domu w Warszawie, zaczęłam chodzić z s. Andrzeją na spotkania ekumeniczne na ul. Miodową. Tam spotkaliśmy pierwszych ekumenistów warszawskich z różnych wyznań - mówi s. Teresa.
Ekumenizmem nacechowana jest praca siostry z młodzieżą. Studenci kontaktują się z przedstawicielami innych religii, uczestniczą w spotkaniach ekumenicznych również międzynarodowych, jeszcze w latach 80. byli w Gratz w Austrii. Do XII LO, gdzie uczy s. Teresa przychodzą na praktyki katechetyczne klerycy, głównie bazylianie. W okresie Bożego Narodzenia licealiści przeżyli więc greckokatolicką wigilię z dzieleniem się opłatkiem - pokrojonymi bułeczkami z miodem.
Drugi nurt ekumenizmu dotyczy inicjatyw kobiet. Od prawie 120 lat w pierwszy piątek marca odbywa się Światowy Dzień Modlitw kobiet chrześcijanek różnych wyznań. Każdego roku program opracowuje inny kraj. Za dwa lata taka rola przypadnie Polsce. S. Teresa zajmuje się przygotowaniami, co roku uczestniczy w modlitwie.
S. Teresa angażuje się też w działalność międzyreligijną. Jest członkiem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Uczestniczy też w spotkaniach zakonów różnych narodowości i wyznań, m.in. z Niemiec, Łotwy, Litwy i Białorusi.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cud w Kozim Polu - wśród pątników warszawskich

2026-08-18 16:42

[ TEMATY ]

pielgrzymka

BPJG

Skromny dom odziedziczony po rodzicach, otwierany niemalże raz w roku - dla utrudzonych pątników Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej. Dla nich od wielu lat jest jak Betania dla Jezusa, „to nasz cud w Kozim Polu”- mówią. Najmłodsze dzieci już o świcie chodzą z grabiami po podwórku, by strącać rosę z trawy. Gdy przyjdą pielgrzymi, będą mogli rozłożyć koce na suchym. Bo na pielgrzymów czeka się cały rok.

...a pątnicy jedni drugim przekazują wieści o gościnności w domu Kryczków w Kozim Polu. W tym roku ku ogromnej uciesze gospodarzy zawitała cała grupa - św. Pawła Pierwszego Pustelnika. 12 sierpnia jest tu dniem świątecznym, a śniadanie podaje się sercem.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: Prezydent podpisał ustawę zakazującą używania burki i nikabu w miejscach publicznych

2026-08-19 19:13

[ TEMATY ]

Portugalia

Magdalena Pijewska

Prezydent Portugalii Antonio Jose Seguro podpisał ustawę, zakazującą używania w miejscach publicznych burki i nikabu. W uzasadnieniu decyzji wyjaśnił, że nowe prawo służy zwiększeniu bezpieczeństwa oraz walce z dyskryminacją płciową.

Były lider Partii Socjalistycznej (PS) podkreślił, że „twarz powinna być uważana za centralny element ludzkiej tożsamości i komunikacji, a także jako minimalny element wzajemnego uznania pomiędzy współobywatelami”.
CZYTAJ DALEJ

Abp Wojda po wizycie kard. Saraha w Gdańsku: Radość ogromna

2026-08-19 17:18

[ TEMATY ]

abp Tadeusz Wojda SAC

Kard. Sarah

Festiwal Prosta Droga do Boga

Agata Kowalska/Niedziela

10 tys. osób wzięło udział w festiwalu „Prosta Droga do Boga – Być jak św. Maksymilian”, który odbył się w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. Centralnym punktem wydarzenia była Eucharystia pod przewodnictwem kard. Roberta Saraha. Metropolita gdański abp Tadeusz Wojda podkreśla w rozmowie z Vatican News, że skupienie młodych podczas spotkania z Bogiem pokazały ogromne zapotrzebowanie na treści i muzykę, które budują i podnoszą na duchu.

Z propozycją zorganizowania w Gdańsku wydarzenia ewangelizacyjnego zwrócili się do abp. Wojdy przedstawiciele telewizji EWTN. Eucharystii przewodniczył przybyły specjalnie do Gdańska kard. Robert Sarah. Mszę świętą koncelebrowali abp Wojda i liczni kapłani, a liturgii towarzyszył śpiew chórów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję