Reklama

Być bliżej biednych

Niedziela warszawska 21/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nasza Ojczyzna ma wiele różnych problemów,
ale jesteśmy krajem na tyle zasobnym, że nie powinno być tylu biednych.
Żyjemy w świecie tragicznego rozwarstwienia:
jest dużo ludzi bardzo bogatych i coraz więcej ludzi bardzo biednych.

Rozmowa z ks. prałatem Krzysztofem Ukleją, dyrektorem Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej, laureatem tegorocznej nagrody "Bóg zapłać" za bezinteresowną służbę najuboższym

Piotr Chmieliński: - Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej uchodzi za jedną z najlepszych i najsprawniej działających w Polsce. Jaka jest recepta na sukces w polu działalności charytatywnej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ks. prał. Krzysztof Ukleja: - Nie wiem czy nasza Caritas jest jedną z najlepszych. Po prostu staramy się naśladować Chrystusa ubogiego i pokornego oraz wypełniać Jego testament zawarty w słowach: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40)". Od początku za myśl przewodnią naszej działalności przyjęliśmy słowa: "Res sacra miser - człowiek biedny jest sacrum". Ubóstwo jest więc swoistym sacrum, przed którym należy się pochylić i uszanować. Trzeba nie bać się towarzyszyć ludziom biednym, uczestniczyć w ich życiu, dzielić ich radości i cierpienia, walczyć i upominać się o nich. I to jest właśnie recepta na sukces. Niezwykle istotna w tej działalności jest wielka troska i dobre serce pasterza naszej diecezji, bp. Kazimierza Romaniuka.

- A skąd brać siłę do tego, aby się nie bać?

Reklama

- Siłę daje oczywiście Bóg. Bo Caritas to jest przede wszystkim Jego dzieło. To On je prowadzi i wzywa do ciągle nowych zadań. Nie można spocząć na laurach. Coś już dokonaliśmy, ale widać następne zadania.

- Czy dużo jest biedy na terenie diecezji warszawsko-praskiej?

- Biedy jest bardzo dużo. I wraz z upływem lat wcale nie jest jej mniej, tylko coraz więcej. Wzrasta ilość bezrobotnych, bezdomnych, narastają rozmaite problemy społeczne. To wszystko sprawia, że bieda się zwiększa. Z tym, że bieda nie jedno ma imię. To nie tylko np. problem bezdomności czy braku środków do życia, ale także dramat ludzi, którzy stracili chęć do życia, popadli w apatię i beznadzieję. Często nędza duchowa ludzi jest największą biedą.

- Caritas warszawsko-praska działa już 11 lat. Co w tym czasie udało się dokonać? Z jakich dzieł jest Ksiądz szczególnie zadowolony?

Reklama

- Wiele już dokonaliśmy i z każdego dzieła jestem zadowolony, bo każde służy konkretnym ludziom potrzebującym pomocy. Szczególną moją radością, może dlatego, że to było pierwsze nasze przedsięwzięcie, jest ośrodek dla dziewcząt z upośledzeniem umysłowym na Kawęczyńskiej. Dziewczęta przebywają w nim do ukończenia osiemnastego roku życia, a często nawet dłużej.
Inne działające placówki to: jadłodajnia św. Brata Alberta, Noclegownia, Świetlice Socjoterapeutyczne, Dom Samotnej Matki, Dom Dziennego Pobytu, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Stacje Opieki Caritas: Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, Długoterminowa Opieka Domowa, Centrum Pielęgniarstwa Środowiskowo-Rodzinnego, Hospicjum Domowe, Centrum Interwencji Kryzysowej "Dom Otwartych Serc".

- Kim są pracownicy tych placówek? Czy są to wolontariusze?

- Caritas nie bazuje tylko na wolontariacie. Jesteśmy też pracodawcą, zatrudniamy ok. 140 osób i są to specjaliści. Ale oczywiście wolontariusze też są. Np. organizujemy każdego roku w wakacje serię wyjazdów kolonijnych, na których w charakterze wychowawców pracuje ok. 300 wolontariuszy.

- Czym motywują swoje zaangażowanie?

- Podkreślają swoją wielką radość z faktu, że mogą zrobić coś dla innych całkowicie za darmo, bezinteresownie. Wartość takiej pracy jest ogromna. Bo przecież jeżeli czynię dobro, które jest tylko dla mnie, to ono wcześniej czy później zostanie unicestwione, stracone. Bo w końcu wszyscy zmierzamy ku śmierci i wraz z nią zginie to dobro, które uczyniliśmy tylko dla siebie. Pozostanie tylko to dobro, które uczyniliśmy dla innych. Tylko ono jest nieśmiertelne. To Jan Paweł II powiedział kiedyś, że wielkość człowieka nie mierzy się tym, co ma, ale tym, kim jest i nie tym, co posiada, ale tym, czym potrafi podzielić się z innymi.

- Jak w tym roku będzie wyglądała kolonijna akcja Caritas?

Reklama

- Planujemy, że ok. 4 tys. dzieci wyjedzie nad morze i w góry. Są to w dużej części dzieci z rodzin przeżywających trudności, często wielodzietnych, ubogich, które rekrutowane są przez pedagogów szkolnych, wychowawców, parafialne zespoły charytatywne i pomoc społeczną. Zapewniamy odpowiednio dobraną, sprawdzoną kadrę kierowników i wychowawców, którzy za swoją pracę, jak już wspomnieliśmy, nie otrzymają żadnego wynagrodzenia. Wśród wychowawców znajdą się m.in. siostry zakonne, księża i klerycy. Mimo to kolonie nie będą miały charakteru rekolekcyjnego, chociaż oczywiście wymiar religijny będzie obecny.

- Jak wygląda odpłatność za te kolonie?

- Część kosztów pokrywa Caritas. Przekazujemy na ten cel właściwie wszystkie pieniądze z Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Pozostały koszt pokrywają parafie i sponsorzy, o których jednak coraz trudniej. Natomiast dzieci płacą symboliczną sumę. Oczywiście jeżeli rodzice są zamożni, to prosimy, aby wnieśli pełną odpłatność, ale takie przypadki są bardzo rzadkie.

- Lista dzieł Caritas warszawsko-praskiej jest imponująca. Co jeszcze jest do zrobienia? Jakie ma Ksiądz plany na przyszłość?

- Ciągle jest bardzo wiele do zrobienia. A plany... Chcemy otworzyć dom dla ludzi pokrzywdzonych przez los. Są ludzie, którzy chcą nam przekazać dom na tego typu działalność. Marzy mi się także tu, na Pradze, stacja opieki Caritas, gdzie ludzie mogliby wypożyczyć sprzęt rehabilitacyjny, uzyskać pomoc socjalną, a nawet wykąpać się i wyprać bieliznę. Mam nadzieje, że dokonamy jeszcze wielu dobrych dzieł, bo ludzi czekających na naszą pomoc ciągle przybywa.

- "Res sacra miser - ubogi to rzecz święta" powinno być wyrazem słusznego przekonania wszystkich lepiej się mających - mówił bp Romaniuk w dniu otwarcia I Synodu Diecezji Warszawsko-Praskiej. Czy rzeczywiście ludzie patrzą na ubogich jak na świętych? Co wynika z Księdza obserwacji?

Reklama

- Rzadko jesteśmy w stanie zobaczyć dobro czy dostrzec dobre cechy ludzi, którym może nie powiodło się w życiu tak jak innym. Ludzie różnie patrzą na ubogich. Z jednej strony w obliczu tragicznych wydarzeń, kataklizmów, powodzi, potrafimy się szczególnie zmobilizować i być bardzo ofiarnymi. Gorzej jest z pomocą na co dzień. Trosce o ubogich nie sprzyja też dzisiejszy wybitnie konsumpcyjny styl życia i hedonistyczne nastawienie, żeby jak najwięcej mieć. Wtedy bardzo łatwo zapomina się o tych, którzy potrzebują pomocy. Znowu powtórzę za Ojcem Świętym: nie można budować szczęśliwej przyszłości kosztem drugiego człowieka.
Nasza Ojczyzna ma wiele różnych problemów, ale jesteśmy krajem na tyle zasobnym, że nie powinno być tylu biednych. Żyjemy w świecie tragicznego rozwarstwienia: jest dużo ludzi bardzo bogatych i coraz więcej ludzi bardzo biednych.

- Jakby ktoś z naszych Czytelników, pod wpływem tego wywiadu, chciał szybko dokonać dobrego uczynku i pomóc biednym, to co mu by Ksiądz poradził?

- Pomóc można na bardzo wiele sposobów i to nie tylko finansowo. Można np. ofiarować swój czas, zaopiekować się dzieckiem, pokryć koszt pobytu na kolonii jednego dziecka, ofiarować jakąś rzecz, która może przydać się innym.

- Czym dla Księdza osobiście jest pełnienie obowiązków dyrektora Caritas?

- To piękny etap mojego kapłaństwa. Nigdy nie myślałem, że będę sprawował taką funkcję. Jestem wdzięczny Bogu i Biskupowi Ordynariuszowi za to, że jestem właśnie w tym miejscu Kościoła, który nie tylko głosi Słowo Boże, sprawuje sakramenty, ale także czyni miłosierdzie chrześcijańskie. Trudno jest dziś ewangelizować tam, gdzie nie ma Caritas, miłości i miłosierdzia. Myślę, że przez służbę ubogim także sam Kościół staje się wiarygodny. Dopiero wtedy bowiem widać, co tak naprawdę znaczy: dostrzegać Chrystusa w drugim człowieku.
Nagrodę "Bóg zapłać" traktuję jako podziękowanie nie tylko dla mnie, ale dla ogromnej rzeszy wolontariuszy i pracowników Caritas oraz dla wszystkich ludzi, którzy ofiarnie służą najuboższym.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie przyjmujące łaskę

2026-05-05 20:58

[ TEMATY ]

31 spojrzeń Maryi

pexels.com

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Maryja przyjmuje łaskę. To trudniejsze, niż się wydaje. Łatwiej jest działać, poprawiać się, zasługiwać. Trudniej pozwolić, żeby ktoś coś nam dał — bez warunków. Bóg przychodzi z darem. Pytanie brzmi: czy pozwolisz go sobie dać?
CZYTAJ DALEJ

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa Kamilka z Częstochowy. Będzie apelacja

2026-05-06 13:01

[ TEMATY ]

Sprawa Kamilka

Karol Porwich/Niedziela

Pogrzeb Kamilka, 13 maja 2023 r.

Pogrzeb Kamilka, 13 maja 2023 r.

29 marca 2023 r. w Częstochowie Dawid B. polewał ośmioletniego Kamilka wrzącą wodą, uderzał go pięściami i słuchawką prysznicową po całym ciele, a następnie rzucił dziecko na rozżarzony piec węglowy. Wcześniej dziecko miesiącami było ofiarą brutalnej przemocy psychicznej i fizycznej. Kamilek po 35 dniach walki o życie zmarł w szpitalu.

Dawid B. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, ale również o fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad innymi dziećmi zamieszkującymi w tym domu, a czynów tych dopuścił się w recydywie. Dodatkowo postawiono mu zarzut doprowadzenia małoletniej do poddania się innej czynności seksualnej. Matka Kamilka stanęła pod zarzutem udzielenia pomocy w zabójstwie, jak również znęcanie się psychiczne i fizyczne nad Kamilkiem i jego bratem Fabianem.
CZYTAJ DALEJ

Jak żyła Helena Kmieć? Wyjątkowe świadectwo polskiej misjonarki

2026-05-06 21:12

[ TEMATY ]

Helena Kmieć

Tomasz Reczko

Radosna, utalentowana, oddana innym – i całkowicie oddana Bogu. Helena Kmieć staje się dla współczesnego Kościoła symbolem świętości „z sąsiedztwa”, która zachwyca prostotą i autentycznością. Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Wzór na świętość według Helenki Kmieć”, który pozwala lepiej zrozumieć wewnętrzną drogę kandydatki na ołtarze i inspiruje do zrobienia własnego kroku w stronę Boga.

Małe słowa wiele znaczą! Pewnie zastanawiacie się, co może oznaczać to niepozorne słówko „do”. W życiu Helenki słowo „do” pojawiało się bardzo często. Używała go, gdy chciała iść DO kościoła. Gdy wybierała się DO szkoły i DO przyjaciół. Pojechała DO Zambii i Boliwii, by tam pomagać dzieciom. Ważnego przyimka DO Helenka używała zawsze wtedy, gdy podejmowała jakieś świadome działanie z myślą o drugim człowieku bądź o Bogu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję