Reklama

Felietony

Księża na walizkach

Jeśli Chrystus – jedyny i wieczny Kapłan jest ciągle w drodze, to jego uczeń i naśladowca – ksiądz nie może siedzieć w jednym miejscu.

2022-08-02 14:43

Niedziela Ogólnopolska 32/2022, str. 17

[ TEMATY ]

bp Andrzej Przybylski

Karol Porwich/Niedziela

To nie będzie tekst o wakacjach księży, chociaż z wdzięcznością i podziwem chciałbym najpierw wspomnieć niesamowitych kapłanów, którzy wakacje spędzają z dziećmi, młodzieżą lub rodzinami, często w ramach swojego urlopu, bez wynagrodzenia, a nawet z własnym dofinansowaniem pobytu uczestników wyjazdów i rekolekcji. Wielkie brawa dla tych Bożych szaleńców, którzy zamiast wylegiwać się w wygodnych kurortach, są na oazach, rekolekcjach, wędrują z młodymi po górach i 24 godziny na dobę dają świadectwo kapłańskiej miłości i pasji ewangelizacji. Spotkałem wielu takich księży w Zakopanem, Licheniu, na Festiwalu Życia w Kokotku czy na wielu innych wakacyjnych spotkaniach dla młodych. Tak, trzeba dziś mądrości i odwagi, żeby mimo wszystko być z ludźmi, szczególnie z młodymi.

Myślę jednak, że kapłańskie walizki powinny być gotowe do drogi nie tylko w wakacje, ale w każdym czasie. Jeśli Chrystus – jedyny i wieczny Kapłan jest ciągle w drodze, to jego uczeń i naśladowca – ksiądz nie może siedzieć w jednym miejscu i ciągle z tymi samymi ludźmi, nawet jeśli całkiem dobrze wykonuje swoją posługę. Od czerwca niemal we wszystkich diecezjach odbywają się zmiany personalne, czyli posłania proboszczów i wikariuszy na nowe placówki duszpasterskie. Dzieje się tak już od wielu lat i może nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie jakieś niezrozumiałe napięcia, które zaczynają towarzyszyć tym zmianom. Wystarczy zerknąć na liczbę wejść na strony z informacjami o zmianach księży. To naturalne, że zarówno sami księża, jak i wspólnoty wiernych bardzo się interesują tym, gdzie będzie nowy proboszcz, dokąd pójdzie ich wikary, kto przyjdzie na ich miejsce do parafii. Nowa jest jednak jakaś skala oczekiwań, a nawet roszczeń wobec tych zmian, trochę tak, jakby ksiądz stał się własnością parafii lub jej najemnikiem, wybieranym nie według woli i mandatu Kościoła, ale według oczekiwań, a nawet żądań danej wspólnoty wiernych. Z pewnością głos wspólnoty powinien mieć tu swoje znaczenie i trzeba się w niego wsłuchać, ale co z widzeniem całości Kościoła i jego potrzeb? Gdyby wspólnota w Antiochii uparła się i siłą zatrzymała u siebie Pawła i Barnabę, i nie pozwoliła im wyruszyć na ewangelizację do jeszcze pogańskiej Azji Mniejszej, gdzie były dużo gorsze warunki – co byłoby z rozszerzaniem się Ewangelii? Gdyby Apostołowie nauczali i posługiwali tylko w jednym, wygodnym dla nich miejscu – czy mielibyśmy dzisiaj Kościół powszechnie obecny na całym świecie? Stabilizacja uczniów Jezusa jest jednocześnie destabilizacją ewangelizacji. Statyczny sposób życia i posługi księży groziłby zastojem w głoszeniu słowa Bożego i duszpasterstwa oraz budowaniem wspólnoty wokół konkretnego człowieka, a nie wokół samego Jezusa. Przy malejącej liczbie księży powinniśmy nie tylko nie walczyć o księdza dla siebie i naszej wspólnoty, ale dzielić się jego osobą i powołaniem, wspierać go w drodze do innych wspólnot i parafii. Przeczytałem w tym roku kilka petycji z żądaniami zostawienia proboszcza czy wikarego, wysłuchałem kilku protestów małych parafii, które poproszono, aby podzieliły się posługą swojego duszpasterza z sąsiednią, małą wspólnotą. Trudno zrozumieć argumenty typu: „to nasz kościół”; „nie puścimy księdza”; „utrzymujemy go, to ma nam służyć”. Czy naprawdę Kościół i kapłaństwo uczyniliśmy już tylko naszą własnością, a czy nie są one własnością Boga służącą powszechnemu dziełu zbawienia? Czy chcemy zatrzymać Jezusa tylko dla siebie i swojej wspólnoty, bez troski o nawrócenie i zbawienie innych?

Mentalność bycia w drodze jest wpisana w życie każdego z nas, księży, dlatego nasze kapłańskie walizki powinny być zawsze gotowe do drogi. Przecież u początków naszego powołania było Jezusowe wezwanie: „Pójdź za Mną!”. Pozwólmy więc kapłanom iść za Jezusem, a nie zostawać tylko z nami. Przyjmijmy też tych, których Pan Bóg do nas przysyła, bo oni przecież nie przychodzą na nasze zamówienie, ale posyła ich do nas Jezus!

Ocena: +8 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pro-vocation

Bóg nie pogniewał się na swój Kościół i nie przestał powoływać. On sieje ziarna powołania, ale te czasem są przez nas i przez świat zagłuszane.

Chciałbym się księdza poradzić w sprawie mojego powołania – zagadnął mnie kiedyś pewien student. – Bardzo lubię się modlić, wiara jest całym moim życiem, kocham liturgię, od lat jestem ministrantem, a najciekawsze dla mnie książki to te o Bogu i wierze. Czuję też, że chyba mam powołanie. – To dlaczego nie wstąpisz do seminarium lub do zakonu? – odpowiedziałem pytaniem. – Przecież masz maturę, a najważniejsze, że wszystko, co cię cieszy, jest związane z powołaniem – dodałem. – Gdyby ksiądz słyszał, co u mnie w domu mówi się o kapłaństwie, albo gdyby ksiądz poznał moich kolegów ze studiów i zobaczył, jak oni śmieją się z Kościoła, jak mówią o księżach i zakonnicach, to może by ksiądz zrozumiał, że ja się po prostu boję, iż kiedyś sam mogę być tak traktowany – odpowiedział. Długo jeszcze rozmawialiśmy o jego powołaniu. Próbowałem mu tłumaczyć, że pójście za Jezusem zawsze jest trudem, sprawdzeniem gotowości pójścia pod prąd. Nie przekonałem go jednak. Lęk i opinia środowiska były dla niego czymś nie do pokonania. Może nie miał prawdziwego powołania...

CZYTAJ DALEJ

Kard. Kazimierz Nycz na Jasnej Górze: Obyśmy nie ustali w dzieleniu się z innymi i w pomocy Ukraińcom

2022-08-15 10:16

BPJG

- Wobec naszych braci w potrzebie staliśmy się zbiorowym miłosiernym samarytaninem, obyśmy wytrwali, oby nie zabrakło nam zdolności do wyrzeczenia. Prawdziwe obdarowywanie drugich to dawanie kosztem siebie, a nie tym, co nam zbywa, mówił na Jasnej Górze kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski przewodniczył Mszy św. sprawowanej dla uczestników pieszych pielgrzymek, które dotarły z Warszawy.

- Módlmy się o pokój - zachęcał kard. Kazimierz Nycz i wyjaśniał, że problem pokoju dzisiaj to nie tylko kwestia, choć przede wszystkim, wojny na Ukrainie, w sąsiednim kraju, blisko nas, ale jest to kwestia ogólnego niepokoju, który pogrąża dzisiejszy świat.

CZYTAJ DALEJ

Sport – czym był dla Jana Pawła II?

2022-08-18 10:38

[ TEMATY ]

sport

Jan Paweł II

Piotr Drabik from Poland - Wystawa o Janie Pawle II, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/

Sport jest dla człowieka, a nie człowiek dla sportu. Sport uczy tego, że czasami trzeba wyjść spoza sfery komfortu i przyjąć niedogodności i cierpienie, a przede wszystkim skupić się na ściśle określonym celu. Takiego typu podejście przydaje się również w wymiarze duchowym, gdy podejmowany wysiłek prowadzi do Boga – podkreślił w rozmowie z Family News Service, ks. dr hab. Bogdan Giemza SDS, autor publikacji „Sport w życiu i nauczaniu św. Jana Pawła II”.

Podczas trwających Mistrzostw Europy w lekkoatletyce warto przyjrzeć się bliżej temu, czym dla świętego papieża tak na serio był sport, któremu poświęcał każdą wolną chwilę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję