Reklama

Kościół

Kiedy Bóg trafia do duszy

O kandydatce na ołtarze – Maríi del Carmen Hernández Barrera rozmawiamy z postulatorem Carlosem Metolą.

Niedziela Ogólnopolska 5/2023, str. 24-25

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum Carlosa Metola

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ponieważ w życiu Carmen wielką rolę odegrały dwie postacie – Kiko, ale również Jan Paweł II, dlatego poprosiłem postulatora o przypomnienie związków tych osób.

Włodzimierz Rędzioch:- Jan Paweł II przykładał wielką wagę do roli świeckich w Kościele i zachęcał do działania ruchy świeckie. Jaką rolę odegrał Papież w historii Drogi neokatechumenalnej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Carlos Metola: - Św. Jan Paweł II odegrał wielką rolę w historii Kościoła końca XX i początku XXI wieku. Był on wielkim darem Boga nie tylko dla Kościoła, ale i dla świata. Jego bogate doświadczenia życiowe w Polsce – dramaty rodzinne, doświadczenia wojenne, tajne seminarium, okres reżymu komunistycznego - sprawiły, że był w stanie doprowadzić do odnowy w Kościele na wszystkich poziomach: teologicznym, liturgicznym, duszpasterskim, doktrynalnym, personalnym.

W przypadku Drogi Neokatechumenalnej św. Jan Paweł II od początku wyczuwał, że jest to coś pozytywnego, czuł, że powinien nam dopomóc i nas zachęcać, ponieważ jest to konieczne dla nowej ewangelizacji, tak pilnej i istotnej w dzisiejszym zsekularyzowanym świecie.

Reklama

Św. Jan Paweł II spotykał się ze wspólnotami neokatechumenalnymi w parafiach Rzymu, które jako „dobry Biskup Rzymu” wizytował - w sumie było to około 300 parafii jego diecezji. Drogę poznawał także w wielu krajach, do których udawał się z wizytami apostolskimi. Spotkał się z setkami wielodzietnych rodzin, które wysyłał na misje, wiedział o licznych zrodzonych w Drodze powołaniach do kapłaństwa, życia konsekrowanego i kontemplacyjnego. Jan Paweł II wspierał i dodawał otuchy zarówno Kiko i Carmen, jak i licznym wędrownym katechetom. Carmen bardzo lubiła Papieża i jego sekretarza, ks. Dziwisza – była z nimi mocno związana duchowo, ale i osobiście. Carmen Hernández stale oddawała się studiom wiary katolickiej, również Ojców Kościoła i całej Tradycji Magisterium. Codziennie słuchała Radia Watykańskiego, czytała watykańską gazetę L'Osservatore Romano (podkreślając i wycinając najciekawsze artykuły), zarówno w wydaniu codziennym po włosku, jak i tygodnik po hiszpańsku. Kiedy tylko mogła śledziła na żywo wszystkie przemówienia św. Jana Pawła II, zarówno gdy był w Rzymie lub podróżował po świecie.

Archiwum Carlos Metola

Maríi del Carmen Hernández Barrera

Maríi del Carmen Hernández Barrera

Włodzimierz Rędzioch:- Natomiast jakie były relacje Carmen z Kiko, drugim charyzmatycznym przywódcą neokatechumenatu?

Carlos Metola: - Kiko i Carmen, zawsze w towarzystwie kapłana, tworzyli wędrowną ekipę ewangelizacyjną i spędzili 52 lata na nieustannej działalności misyjnej w wielu krajach świata. Carmen mawiała: „To nie jest nasza praca - to Bóg ją prowadzi”. Pan zjednoczył te osoby, jak dwa narzędzia w służbie Kościoła, aby odnowić nauczanie Soboru w parafiach. Łączyła ich przede wszystkim ta wielka misja. Kiko i Carmen, inicjatorzy Drogi, przez ponad pięćdziesiąt lat „troszczyli się o wszystkie Kościoły”, jak mówił św. Paweł, z trudnościami, niepowodzeniami, cierpieniami, częstymi podróżami, spotkaniami, nieprzespanymi nocami, bez wynagrodzenia, bez stabilności ekonomicznej, żyjąc z jałmużny.

Reklama

W ciągu tych pięćdziesięciu lat Carmen zawsze była u boku Kiko Argüello, zachęcając go i pomagając w przygotowaniu i prowadzeniu zjazdów, spotkań, konwiwencji, a także korygując go („upomnienie braterskie”) w tym, co uważała za konieczne, przede wszystkim dlatego, że czasami rozpierała go duma, kiedy widział wielkie sukcesy w tym dziele Bożym, przypominając mu, że są tylko „bezużytecznymi sługami”. Często milczała (zwłaszcza pod koniec życia, kiedy miała już mniej sił lub z powodu choroby), ale nadal zachęcała wszystkich do działania - Kiko, ale także katechetów i braci ze wspólnot. Carmen była kobietą, która bardzo swobodnie rozmawiała ze wszystkimi - z papieżem, biskupami, kapłanami i wszystkimi braćmi i siostrami we wspólnotach.

Włodzimierz Rędzioch: Carmen Hernández Barrera urodziła się w Ólvega, w prowincji Soria, w 1930 r. Jak wyglądało jej życie przed spotkaniem z Kiko Argüello w Madrycie?

Carlos Metola: Carmen przyszła na świat w katolickiej rodzinie, była piątym z dziewięciorga dzieci. Od najmłodszych lat chciała być misjonarką – powołanie to rodziło się i umacniało za każdym razem, gdy misjonarze jezuiccy przybywali do jej szkoły, aby wygłaszać konferencje na temat misji. Przykład św. Franciszka Ksawerego, wielkiego misjonarza, zapalił ją na całe życie.

Reklama

Ukończyła studia chemiczne na uniwersytecie w Madrycie i mogła mieć bezpieczną przyszłość w rodzinnej firmie, ale chciała iść za Chrystusem. Pomyślała, że może to zrealizować, gdy wstąpi do instytutu życia konsekrowanego o nazwie Misioneras de Cristo Jesús (Misjonarki Chrystusa Jezusa). W ciągu 8 lat pobytu w tym instytucie misyjnym Carmen otrzymała doskonałą formację duchową, wspólnotową i apostolską. Kiedy wydawało się, że wszystko jest już gotowe do jej wyjazdu na misje do Indii – po 1,5-rocznym pobycie w Londynie, gdzie uczyła się języka angielskiego i kończyła przygotowania do misji – Carmen Hernández przeszła to, co sama zdefiniowała jako „porwanie samolotu” na swojej drodze służby Bogu: przełożeni zwątpili w jej gotowość do przyjęcia ślubów wieczystych i polecili jej wrócić do Hiszpanii. W tym trudnym okresie oczekiwania spotkała wielkiego liturgistę ks. Pedra Farnésa Scherera, który wprowadził ją w temat posoborowej odnowy liturgicznej. Kiedy 28 sierpnia 1962 r. potwierdzono, że nie została dopuszczona do ślubów wieczystych, wątpliwości egzystencjalne się zaostrzyły. Poczuła wtedy potrzebę udania się do Ziemi Świętej.

Jaką rolę odegrała w jej życiu podróż do Ziemi Zbawiciela?

To była bardzo ważna, powiedziałbym – transcendentalna rola. Już jako dziecko Carmen miała głębokie pragnienie poznania ziemi umiłowanego Jezusa, „piątej Ewangelii”. Podróżując po Izraelu, czytała Pismo Święte, a konkretnie te fragmenty, które opowiadały o wydarzeniach w miejscach, które nawiedzała. Szczególnie stały się dla niej wyjątkowe dwa miejsca w Ziemi Świętej. Pierwsze to Skała Prymatu Piotra – przez wiele popołudni chodziła na tę skałę, gdzie wydawało się, że rozbrzmiewał głos Jezusa, który pytał: „Kochasz mnie?”. Carmen odpowiadała: „Tak, kocham Cię”, i pytała Pana: „Ale jakie jest moje miejsce w Kościele?” – bo nie wiedziała, co robić. Innym ważnym miejscem było Ein Karem – miejsce nawiedzenia Elżbiety przez Dziewicę Maryję. To tutaj Pan natchnął Maryję, by powiedziała: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”. Carmen czuła, że Pan również z nią dokona „wielkich rzeczy”, pomimo że w tamtym momencie nie widziała niczego wyraźnie.

Reklama

Jak doszło do spotkania z Kiko i zapoczątkowania Drogi Neokatechumenalnej?

W lipcu 1964 r. Carmen wróciła do Hiszpanii i zamieszkała w Palomeras Bajas – slumsach na obrzeżach Madrytu. Tam Bóg przygotował jej spotkanie z Kiko Argüello za pośrednictwem jednej z jej sióstr, która go znała. W Odach Salomona zawarta jest myśl, że Bóg ma wobec każdej osoby „zamysł o niewysłowionym pięknie”. Dla Carmen Hernández ten Boży zamysł był związany z jej nieodpartym wezwaniem do ewangelizacji. Plan przygotowany dla niej połączył się z planem przygotowanym przez Boga dla Kiko – były to ukazywanie obecności Chrystusa Cierpiącego wśród najuboższych oraz umiejętność łączenia ludzi i tworzenia małych wspólnot. Z połączenia misji Carmen Hernández i Kiko Argüello narodziła się Droga Neokatechumenalna. Carmen wniosła w nią swój wkład dzięki przygotowaniu teologicznemu, intuicji, badaniom i studiom, a Kiko – przez „zaprojektowanie” syntezy teologiczno-katechetycznej i moralnej, która przyciąga tych najbardziej oddalonych od Kościoła, mieszkających w barakach. Z tych baraków Droga Neokatechumenalna rozprzestrzeniła się na cały świat – jest obecna w ponad 6,2 tys. parafii, w 135 krajach z prawie 30 tys. wspólnot, do których należy 1,5 mln osób.

W ponad 100 seminariach Redemptoris Mater kształcą się klerycy, których powołanie zrodziło się we wspólnotach neokatechumenalnych.

Jak wyglądało życie 50-letniej Carmen w ruchu Drogi Neokatechumenalnej?

Carmen Hernández wiedziała, że chrześcijańska inicjacja Drogi Neokatechumenalnej nie może się odbyć bez solidnych filarów, którymi żyła i które starała się zaszczepić braciom i siostrom we wspólnotach. Były to:

• miłość i konieczność modlitwy; Carmen modliła się psałterzem, nigdy nie opuściła ani jednej godziny Liturgii Godzin, nawet podczas podróży;

• umiłowanie sakramentów, przede wszystkim Eucharystii, do której codziennie przystępowała, oraz pokuty;

• miłość do Pisma Świętego, które znała doskonale – spędzała długie godziny na jego lekturze, wydobywała z cytatów biblijnych niezliczone niuanse i znaczenia.

Reklama

Jako postulator diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego dobrze poznał Pan życie Carmen. Jak można scharakteryzować jej życie duchowe?

Carmen prowadziła bardzo intensywne życie duchowe, ukryte przed bliskimi. Miała wielką miłość do Jezusa Chrystusa i Maryi Panny, co dało się zauważyć w jej postawie, słowach, a przede wszystkim w tym, co systematycznie każdego dnia zapisywała w swoich pamiętnikach: „Kocham Cię, Jezu”, „Kocham Cię”, „Kochasz mnie?”. Do Matki Bożej zwracała się: „Słodka Maryjo”. Co ciekawe, w tym wirze ewangelizacji Carmen Hernández często odnotowywała chwile pustki. Pisała wówczas: „Jestem w nicości” lub: „Zupełnie nic”. Po bardzo bliskim doświadczeniu Jezusa, działania Boga w życiu braci i sióstr, a także w ewangelizacji następowały u niej okresy pustki.

Czego może nas nauczyć ta kandydatka na ołtarze?

Błogosławieni i święci to zwykli ludzie, którzy przez całe życie wypełniali wolę Bożą, to, co Bóg dla nich zaplanował. Nasze społeczeństwo potrzebuje takich świadków, przykładu ludzi, którzy żyją z Chrystusem, w duchu Ewangelii, naśladując Jezusa, bo to prowadzi do prawdziwego szczęścia. Życie każdego chrześcijanina polega nie na przestrzeganiu zasad czy na kompromisach, ale na dokonaniu cudownego odkrycia: odnalezieniu i pokochaniu żywej Osoby, którą jest Chrystus. Nasze życie nabierze wówczas nowego światła, nowej jakości. Myślę, że Carmen uczy właśnie tego, iż wypełnianie woli Bożej na co dzień oznacza życie szczęśliwe, z pełną akceptacją naszej rzeczywistości, dziedzictwa, które dał nam Pan. Carmen mogłaby nas nauczyć, jak to osiągnąć – przez miłość do Jezusa, do Eucharystii, przez umiłowanie modlitwy, liturgii, Pisma Świętego. Ona broniła roli kobiet i ich godności jako nosicielek „fabryki życia”. Ponieważ Bóg dał każdej kobiecie możliwość „kierowania” ludzkim życiem, wybrał kobiety jako punkt wyjścia życia, które On daje jako jego Stwórca. Carmen zachęcała dziewczęta i kobiety do uświadomienia sobie tej godności i do obrony życia. Zakończę cytatem z jej Dzienników: „W życiu Dziewicy nigdy nie było monotonii, bo każde życie staje się wielką i ekscytującą przygodą, kiedy Bóg trafia do duszy i kiedy ona w pełni zgadza się z Nim współpracować”.

María del Carmen Hernández w drodze na ołtarze

Na Uniwersytecie Francisco de Vitoria w Madrycie odbyła się uroczystość rozpoczęcia diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego Maríi del Carmen Hernández Barrera, inicjatorki – wraz z Kiko Argüello – Drogi Neokatechumenalnej. Kardynał Carlos Osoro Sierra, arcybiskup Madrytu, przedstawił Carmen jako „kobietę charyzmatyczną, głęboko zakochaną w Chrystusie i tak zdeterminowaną, że czasami mogła się wydawać «politycznie niepoprawna»”. Carmen była osobą, która miała odwagę mówić prawdę, a jej słowa, które czasem wydawały się ostre, rodziły się z przekonania, że tylko prawda wyzwala człowieka i że tylko Jezus Chrystus jest prawdą. Purpurat wspominał jej gorliwość w głoszeniu Ewangelii aż po krańce ziemi. /W.R.

Carlos Metola postulator diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego Maríi del Carmen Hernández

2023-01-23 17:34

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Najpilniejsze zagadnienia

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 11/2025, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum Mieczysława Guzewicza

Mieczysław Guzewicz

Mieczysław Guzewicz

Moje najnowsze książki wychodzą na przeciw najważniejszym problemom w duszpasterstwie: lawinowemu odpływowi wiernych w naszych parafiach z Mszy św. niedzielnych oraz wielkiemu kryzysowi wiary wśród młodych ludzi – mówi Mieczysław Guzewicz.

Kamil Krasowski: Gdy pada nazwisko: Mieczysław Guzewicz, to wiadomo, że chodzi o tematykę małżeństwa i rodziny. Jak narodziła się ta pasja? Mieczysław Guzewicz: W sposób naturalny. Związek małżeński zawarliśmy z moją żoną Jolą w 1981 r. W 1984 r. pojechaliśmy po raz pierwszy na rekolekcje Domowego Kościoła do Tylmanowej i tam mieliśmy możliwość zapoznać się z podstawami duchowości małżeńskiej, a także z nauczaniem św. Jana Pawła II z zakresu teologii ciała. Osobiście poruszyło mnie to niezwykle głęboko. W 1987 r. rozpocząłem studia teologiczne na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu i od samego początku wiedziałem, że chcę się zajmować teologią małżeństwa i rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie, które staje się matką dla innych

2026-05-30 20:47

[ TEMATY ]

31 spojrzeń Maryi

Adobe Stock

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Pod krzyżem Maryja otrzymuje nowe zadanie. Nie zamyka się w swoim bólu. Jej spojrzenie rozszerza się. Staje się miejscem dla innych. To jest dojrzałość miłości: nie tylko przeżyć swoje — ale otworzyć się na czyjeś życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję