Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Idę bez lęku

Agnieszka Chrostowska – liderka Siewców Lednicy – swoim życiem udowadnia, że ufa w Boży plan, choć niełatwy, bo naznaczony chorobą nowotworową. W rozmowie z Angeliką Kawecką opowiada o swoich zmaganiach.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obok Twojej ukochanej muzyki masz teraz jeszcze jedno zadanie – walkę z chorobą. Co czułaś, kiedy usłyszłaś diagnozę? Czy był to dla Ciebie moment buntu wobec Boga?

Reklama

Od czerwca ub. roku wiem, że mam chorobę nowotworową. Dwa tygodnie po Spotkaniu Lednickim byłam umówiona na USG piersi. Godzinę po badaniu miałam wykupiony bilet na pociąg, bo jechałam z Siewcami grać koncert. Poszłam do lekarza z myślą, że to będzie rutyna. Powiedziałam medykowi, żeby się uwijał z badaniem, bo się spieszę. Jednak szybko mnie spacyfikował: „Zachorowała pani na złośliwego raka piersi. Musi pani zacząć jak najszybciej działać”. Zaprowadził mnie do koordynatorki leczenia, a ja nerwowo zerkałam na zegarek, bo chciałam zdążyć na koncert. Nie poczułam, że mi się ziemia osunęła pod nogami, poczułam, że to zadanie do wykonania – wyzdrowienie. To był też moment zaufania, że Pan Bóg wie lepiej. Siedząc w pociągu, miałam więcej czasu, żeby przetrawić to, co usłyszałam u lekarza, pomyślałam: Chrostowska, zaśpiewałaś setki razy „Jezu, ufam Tobie” – to ufasz czy nie ufasz? A potem przypomniałam sobie słowa hymnu z Lednicy pt. Pragnę iść za Tobą: „Kiedy przechodzę przez dolinę ciemną, chociaż nie widzę, wiem, że jesteś ze mną. Idę bez lęku, choć czasami to niełatwe zadanie...”. Uśmiechnęłam się do siebie, że napisałam to, nie wiedząc, co mnie czeka. Teraz te słowa stały się dla mnie testem. Postanowiłam, że zrobię wszystko, żeby móc jak najwięcej koncertować. Proces leczenia jest najważniejszy, ale chciałam zaśpiewać trasę koncertową ustaloną do listopada. Udało się. Lekarze tak organizowali leczenie, że mogłam pomiędzy chemią i wizytami w szpitalu jeździć na koncerty. Jeśli ktoś wypatruje cudów, to z mojej perspektywy to był cud. Przyjmowałam ciężką chemioterapię, a miałam na tyle sił, żeby śpiewać koncerty w różnych miejscach w Polsce, i ludzie nie poznali, że jestem chora. Postanowiłam, że zaufam Panu Bogu, wykorzystując wszelkie możliwe sposoby, które doprowadzą mnie do zdrowia. Jak na razie jest coraz lepiej. Leczenie przebiega prawidłowo, lekarze są zadowoleni, ale choroba została wykryta na tyle późno, że potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby mnie wyleczyć.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Gdy patrzę na Twoje świadectwo w sieci, mam wrażenie, że wypełniasz słowa z Pisma Świętego – moc w słabości się doskonali. Skąd bierzesz siły?

Reklama

Każdy chorobę nowotworową przechodzi inaczej. Staram się być w dobrym nastroju i myśleć pozytywnie, ale jest sporo trudnych momentów, których nie widać na Facebooku. O nich wiedzą tylko najbliżsi. Moment diagnozy, podejmowania decyzji, jak się leczyć i czy się leczyć, to chwile, gdy człowiek jest sam ze swoimi myślami. To nie jest łatwe. Wypadające włosy były dla mnie bardzo traumatyczne. W trakcie leczenia umierali znajomi chorzy na nowotwory i to też za każdym razem było dla mnie wstrząsające. Przecież jestem na podobnej ścieżce. Jednak nadal ufam Bogu, stąd moja siła. Z przekonania, że On poprowadzi mnie najwłaściwszą z dróg, bo kto wie lepiej niż On. I tą drogą idę. Jeśli chodzi o wypadające włosy i pokazywanie się łysą, powód był prozaiczny. Kiedy straciłam włosy, panowały straszne upały i nie wyobrażałam sobie nosić niczego na głowie. Zdecydowałam, że to element mojej drogi i nie będę się tego wstydzić. To wręcz oznaka mojej siły. Nie walczę ze sobą, z chorobą, idę ku zdrowiu, tak to nazywam. Nie chcę nienawidzić żadnego z fragmentów mojego ciała, nawet dotkniętego chorobą, bo wszystko mam od Boga. Wiele przemyśleń doprowadziło mnie do tego, w ilu momentach zaniedbałam siebie i wystąpiłam przeciwko temu, co czuło moje ciało, co miałam w myślach, głowie. Wreszcie moje ciało się zbuntowało i pokazało, że dalej tak nie można. Choroba to nie walka, ale odkrywanie, co zadziało się przez lata nie tak i gdzie trzeba to naprawić. Wiem, że jestem chora, mam różne dolegliwości, ale dopóki mam siły, chcę wykorzystywać je, na ile mogę. Staram się być dla kobiet w podobnej sytuacji świadectwem tego, że można przeżyć tę chorobę i trudy leczenia. Wyjść z tego bez lęku i obaw. Zdarzyło mi się już pomóc kilku kobietom zaraz po diagnozie, kiedy są spanikowane i zagubione. Pomagam im przebrnąć przez pierwsze tygodnie, bo sama wiem, jakie to trudne, gdy człowiek czuje się bezradny. Informacja o nowotworze stawia na głowie wszystko. Też to przeżyłam – zmieniają się priorytety i trzeba umieć znaleźć w tym wszystkim równowagę i zaufanie do Boga.

To Twoje rekolekcje życia?

Reklama

Nie wiem... Na pewno jest to czas, który odbieram jako odnalezienie siebie i powierzenie się Bogu w zaufaniu. Nie mam wyjścia – albo zaufam i zyskam spokój, albo nie zaufam i pozostanę w lęku. Zdecydowałam się zaufać, że On mnie przez to wszystko przeprowadzi i przyśle mi taką pomoc, jakiej będę potrzebowała. To się dzieje. Przez chorobę Bóg pokazał mi, jak wielką wspólnotę mam wokół siebie. Rodzinę. Ludzi, którym po prostu na mnie zależy. To jest piękne. W codziennej gonitwie nie zawsze się o tym pamięta i nie zawsze się czuje, jakie to jest cenne. Od pierwszych godzin choroby jestem zaopiekowana modlitewnie. Czuję się, jakbym spadając z wysokiej góry, wylądowała na miękkiej kołderce. Codziennie odbieram jakąś informację, że ktoś pamięta, że mogę na niego liczyć. To daje bardzo dużo siły. Gdy straciłam włosy, moi bracia z Siewców ogolili się na łyso, żeby było mi raźniej. Dbają o mój dobrostan na co dzień i w trasie. To są dowody miłości, które pomagają przetrwać ten trudny czas. Przez tych ludzi Bóg mówi do mnie, że zawsze jest ze mną. Wnioski będę wyciągać jeszcze przez bardzo długi czas. Trzeba zadbać o ciało, które jest świątynią Ducha Świętego. Nie można zaniedbywać potrzeb i sygnałów, które ono nam daje, bo to wraca w postaci choroby. Nie ma na to mocnych. Jeździłam na rowerze, na biegówkach, myślałam, że zdrowo się odżywiam, nie palę papierosów, nie używam używek, a i to nie wystarczyło, żeby ustrzec się przed chorobą. Teraz mam czas na rozprawienie się ze swoimi duchowymi belkami w oku, których nie widziałam. To wszystko zawierzam Stwórcy.

Jak można Ci pomóc i jeszcze Cię wesprzeć?

Za mną ponad pół roku chemioterapii, która była mocno toksyczna. Z uwagi na to, że mam zaawansowaną chorobę, leczę się dalej. Aby jak najszybciej się regenerować, potrzebuję kosztownego leczenia wspomagającego. Dzięki niemu mam siłę na koncertowanie z Siewcami Lednicy i tworzenie nowych utworów. Miałam środki na pierwsze miesiące leczenia, ale one już się kończą. Z pokorą i trudem musiałam przyznać, że dalej sama sobie nie poradzę i zwróciłam się z prośbą o pomoc do przyjaciół, a oni zanieśli ją dalej, do ludzi dobrej woli. Dzięki fundacji onkologicznej Rakiety, której jestem podopieczną, mam możliwość przeprowadzenia zbiórki na leczenie. Fundacja przekazuje 100% zebranych środków na moje leczenie. Dziękuję w imieniu wszystkich, którzy zmagają się z chorobą, a doświadczają pomocy, za to wsparcie. I proszę, dbajcie o siebie, i proszę Was, nie zaniedbujcie badań i profilaktyki. Ciało mamy od Boga, jest ono tak samo ważne jak nasza dusza!

Agnieszkę można wesprzeć przez Fundację Rakiety – Agnieszka Chrostowska Zrobię wszystko, by móc dalej koncertować (fundacjarakiety.pl)

2024-05-28 13:53

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Agnieszka Chrostowska z zespołu Siewcy Lednicy: Mimo nowotworu - idę bez lęku

[ TEMATY ]

wywiad

choroba

Lednica 2000

Siewcy Lednicy

Agnieszka Chrostowska

Karol Porwich/Niedziela

Agnieszka Chrostowska

Agnieszka Chrostowska

Agnieszka Chrostowska – jej głos znają wszyscy, którzy choć raz pojechali na spotkanie ewangelizacyjne na Polach Lednickich. Dziś swoim życiem udowadnia, że ufa w plan Boga dla siebie, choć jest to plan niełatwy, bo naznaczony chorobą nowotworową.

Angelika Kawecka: Oprócz muzyki masz dziś jeszcze jedno, najważniejsze zadanie, walkę z chorobą. Co czułaś, kiedy padła diagnoza i najważniejsze, czy to był dla Ciebie moment buntu wobec Boga czy jeszcze większe do Niego przylgnięcie?
CZYTAJ DALEJ

„Lekarze bez Granic” - brak paliwa zagraża szpitalom i dostawom wody w Gazie

2026-09-03 16:15

[ TEMATY ]

paliwo

szpitale

Lekarze bez Granic

Adobe Stock

Tysiące osób w Strefie Gazy może być zagrożonych śmiercią i ciężkimi chorobami z powodu ograniczeń w dostawach oleju silnikowego i części zamiennych - alarmują „Lekarze bez Granic” (MSF). Organizacja ostrzega, że brak paliwa może doprowadzić do unieruchomienia generatorów zasilających szpitale, pompy wodne, karetki i inne podstawowe usługi.

Większość szpitali w Strefie Gazy jest obecnie uzależniona od generatorów z powodu ograniczeń w dostawach energii i zniszczenia infrastruktury elektrycznej. MSF podkreślają, że w przypadku awarii generatorów brakuje odpowiednich źródeł zasilania zastępczego. Władze izraelskie mają także ograniczać wjazd nowych generatorów i pojazdów.
CZYTAJ DALEJ

Stypendyści Dzieła Nowego Tysiąclecia nabierają duchowych sił

2026-09-03 20:29

[ TEMATY ]

Dzieło Nowego Tysiąclecia

stypendyści

@Vatican Media

Młodzież z Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

Młodzież z Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia właśnie zorganizowała zjazd liderów w Bieszczadach, a za chwilę przybędą tam tegoroczni stypendyści. To osoby, które dzięki datkom ludzi w całej Polsce otrzymali możliwość rozwoju osobistego, naukowego i duchowego, również ku pożytkowi swoich wspólnot. To ważne wsparcie u progu ich życia – wskazuje w rozmowie z Vatican News Kacper Kowalczyk, kierownik Biura Prasowego Fundacji.

W Ośrodku Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach niedaleko Soliny, zakończył się w czwartek 3 września zjazd liderów wspólnot akademickich Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję