Reklama

Wiara

Gdy życzę bliźniemu źle

Czy Polacy są zazdrośni i zawistni? Wiele osób powie, że część z nas tak. I nie potrzebują do tego żadnych badań statystycznych, wystarczy doświadczenie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Złośliwe komentarze na temat osób, którym lepiej się powodzi, pomniejszanie cudzych sukcesów, pseudokomplementy, które sprawiają jedynie przykrość i odbierają adresatowi pewność siebie... A fakt, że ilość donosów do urzędu skarbowego wzrasta w sezonie pierwszokomunijnym? Trzeba przyznać, że jako społeczeństwo pod tym względem nie wypadamy najlepiej. Statystyki tylko to potwierdzają.

Pieniądze i jeszcze raz pieniądze

W 2023 r. Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna opublikował badanie, z którego wynika, że zazdrość (z różnych powodów) odczuwa aż 70% Polaków. A czego zazdrościmy najbardziej? Pieniędzy i dobrej sytuacji materialnej (przyznaje się do tego 33% badanych). Zaledwie 3 lata wcześniej sytuacja przedstawiała się nieco inaczej. Według badania z 2020 r., przeprowadzonego dla Nienieodpowiedzialnych (NNO), najczęstszym powodem zazdrości były zdrowie i dobra kondycja. W obu badaniach 30% ankietowanych zadeklarowało, że nikomu niczego nie zazdrości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

O czym jeszcze mówią nam statystyki? Pieniędzy częściej zazdroszczą osoby młodsze (18-24 lata) niż starsze (powyżej 55. roku życia). Okazuje się też, że wiele zależy od naszego wykształcenia. Osoby z wykształceniem średnim i podstawowym zazdroszczą pieniędzy i zdrowia, z kolei te z wyższym wykształceniem – raczej szczupłej sylwetki, fizycznej atrakcyjności czy urody. Z badań wynika ponadto, że duży wpływ na odczuwanie zazdrości ma to, w jaki sposób postrzegamy samych siebie. Jeśli np. swoją sytuację finansową oceniamy jako złą, częściej będziemy komuś zazdrościć, nawet jeśli obiektywnie patrząc, zarabiamy całkiem nieźle. Co ciekawe, osoby źle oceniające swoją sytuację materialną częściej zazdroszczą nie tylko pieniędzy, ale również zdrowia, udanego związku lub posiadania dzieci.

Poważne zło

Czym właściwie jest zazdrość i kiedy powinniśmy zacząć pracować nad jej opanowaniem? Jeśli poczujemy chwilowe ukłucie na widok koleżanki w pięknych butach albo sąsiada w sportowym samochodzie, a potem nie zaprzątamy sobie już tym głowy, możemy uznać to za zjawisko zupełnie naturalne i w zasadzie nieszkodliwe. Dlaczego więc zazdrość wymieniana jest jako jeden z siedmiu grzechów głównych? – Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wprost, że zazdrość jest grzechem wtedy, gdy życzymy bliźniemu poważnego zła. A więc wtedy, kiedy doprowadzi nas do takiego stanu, że my sami albo w myślach, albo w słowach, albo w czynach występujemy przeciwko drugiemu człowiekowi – wyjaśnia ks. Łukasz Malec, psychoterapeuta i diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży. Zaraz też dopowiada: – Trzeba jednak pamiętać, że w pewnych sytuacjach zazdrość może nas motywować do działania, do pracy nad sobą. Ktoś ma fajną rzecz, ja też bym chciał, więc zaczynam oszczędzać. Albo ktoś coś zrobił, ja mu tego pozazdroszczę i nagle odkryję, że ja też tak mogę, bo potrafię. Chodzi zatem o to, w którym kierunku pójdzie ten nasz pierwszy impuls – czy uczucie zazdrości podziała na mnie motywująco, twórczo, czy jednak destrukcyjnie. Gdy zazdrość jest niszcząca, powinniśmy coś z tym zrobić.

Od zazdrości do zawiści

Reklama

Okazuje się, że skutki zazdrości mogą być poważne i uderzać w różnych kierunkach. – Podzieliłbym ten destrukcyjny wpływ na dwa główne obszary. Sama zazdrość działa, według mnie, bardziej do wewnątrz, wyniszczamy samych siebie obsesyjnym myśleniem o tym, że inni mają lepiej, że my jesteśmy gorsi itd. Wręcz zżera nas od środka. Kiedy z kolei powodowani zazdrością zaczynamy kierować nasze słowa i czyny przeciw drugiemu człowiekowi, to tu, moim zdaniem, zaczyna się zawiść. Zazdrością szkodzę sobie, a zawiścią bliźniemu – tłumaczy ks. Malec.

Stąd chyba bierze się to ogólne przekonanie o zawistnych Polakach. Wielu z nas doświadczyło na własnej skórze takich niszczących działań. – Trzeba w pokorze przyznać, że to się też dzieje w Kościele, choćby w naszych parafiach czy we wspólnotach, a nawet w szerszym kontekście. Wiemy, że Kościół składa się z grzesznych ludzi, więc siłą rzeczy ani zazdrość, ani zawiść nas nie omijają. Zdarza się, że ludzie łączą się we wspólnym działaniu, chcą jakiegoś dobra, a znajdzie się człowiek, który całą tę rzeczywistość będzie podkopywał, deprecjonował. Tak się wkrada destrukcyjne działanie – nie pomogę, a jeszcze zrobię coś, żeby tamtym się nie udało – wyjaśnia kapłan.

To nie takie proste

Zazdrość jest emocją. Dziś wiemy, że emocje – również te nieprzyjemne – coś o nas mówią i w różny sposób są nam potrzebne. Może więc tutaj szukać sposobów na radzenie sobie z zazdrością? – To nie jest taka prosta emocja jak np. radość. To bardziej składanka emocji, w której najczęściej występują złość, smutek i lęk, i to w różnym natężeniu. Dlatego trzeba najpierw przyjrzeć się sobie i spróbować znaleźć odpowiedź, dlaczego to się we mnie budzi, co na to wpływa – mówi ks. Malec.

Reklama

Powodem zazdrości mogą być np. niskie poczucie własnej wartości i niezauważanie tego, co się ma. Kiedy ciągle porównuję się do innych ludzi, zaczynają rodzić się we mnie uczucia, które przeradzają się w zazdrość. Ma to swoje różne oblicza, bo możemy zazdrościć czegoś, ale też możemy być zazdrośni o kogoś. Lęk będzie leżał u źródeł zazdrości o żonę, która według mnie, za długo rozmawia z innym mężczyzną. Kiedy widzę, że kolega z pracy ma lepszy kontakt z szefem, chociaż ja się tak staram, to najpierw pojawi się złość, a za nią – zazdrość. Smutek natomiast, wiążący się z tym, że moje życie wygląda inaczej, niż bym chciał, może wywołać zazdrość, iż innym się lepiej udało.

Dlatego praca nad zazdrością powinna się rozpocząć od przeanalizowania tego, co leży u jej źródeł. Czy będą to nasze deficyty, niedowartościowanie, czy może narcyzm, który sprawia, że musimy być we wszystkim najlepsi? Jeżeli przepracujemy ten podstawowy element, zazdrość przestanie nas męczyć.

Dwie strony

Żeby rozpocząć walkę z zazdrością czy zawiścią, najpierw musimy w ogóle zauważyć, że jest to nasza słabość, nasz grzech. Przyznać się przed samym sobą, że mam problem. A potem przyjrzeć się sprawie z dwóch stron – duchowej i psychologicznej. – Strona duchowa to przede wszystkim sakrament pokuty. Przychodzimy do konfesjonału, żeby Boże Miłosierdzie dotknęło tę konkretną sprawę, z którą się zmagamy. Mówimy Jezusowi, że sobie z tym nie radzimy. Potrzeba też modlitwy o przemianę i takiej wewnętrznej mobilizacji – podpowiada ks. Malec. – Jeśli chodzi o stronę psychologiczną, to jeśli mamy na tyle samoświadomości, że potrafimy zidentyfikować korzeń naszej zazdrości czy zawiści i zająć się nim, w wielu przypadkach sami będziemy umieli sobie z tym poradzić. Ale może też być tak, że będziemy potrzebowali pomocy drugiej osoby, np. przyjaciela, czasem też terapeuty. Takie dodatkowe wsparcie może być bardzo wartościowe. Jeśli naszym problemem jest zazdrość w relacji, rozmawiajmy, szukajmy dróg dialogu, mówmy drugiemu człowiekowi o swoich uczuciach.

2025-03-18 13:52

Ocena: +11 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Aby łopatki nie poszły w ruch

Niedziela wrocławska 13/2019, str. IV

[ TEMATY ]

małżeństwo

dzień skupienia

Wielki Post

Małgorzata Trawka

Podczas konferencji nie brakowało elementów humorystycznych

Podczas konferencji nie brakowało elementów humorystycznych
Małżonkowie zrzeszeni w ruchu duchowości małżeńskiej „Equipes Notre-Dame”, jak również wszyscy chętni, przybyli 16 marca do parafii św. Antoniego we Wrocławiu na Wielkopostny Dzień Skupienia, by zmierzyć się z tematem „Piękno i siła – kobiecość i męskość w małżeństwie”. Eucharystia była okazją, by zweryfikować swoje przeżywanie Wielkiego Postu. W homilii ks. Paweł Misiołek, cytując papieża Franciszka, porównał proces nawracania się do bólu rodzenia, bo nawracanie wymaga trudu, czasu, determinacji i pozostawienia bezpowrotnie poprzedniego stanu rzeczy. W efekcie – jak mówił kapłan – może pojawić się na świecie nowy człowiek, przemieniony przez łaskę nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Nowe Miasteczko: Dwie parafie z nagrodą Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków

2026-09-11 13:29

[ TEMATY ]

Europejskie Dni Dziedzictwa

Nowe Miasteczko

Lubuskie Konserwacje

Karolina Krasowska

W kategorii: za realizację prac konserwatorsko-restauratorskich w zabytku nagrodę otrzymała Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Marii Magdaleny w Pszczewie. Nagrodę odebrał proboszcz ks. Karol Batycki

W kategorii: za realizację prac konserwatorsko-restauratorskich w zabytku nagrodę otrzymała Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Marii Magdaleny w Pszczewie. Nagrodę odebrał proboszcz ks. Karol Batycki

"Odzyskane i ocalone. Ślady pamięci dziedzictwa lubuskiego" - pod takim hasłem 11 września w Nowym Miasteczku odbyła się wojewódzka inauguracja Europejskich Dni Dziedzictwa. Podczas spotkania dwie parafie otrzymały nagrodę "Lubuskie Konserwacje 2026", a kolejne dwie wyróżnienie.

Spotkanie zostało zorganizowane w ramach ogólnopolskiej inicjatywy, której tegoroczne hasło brzmi: "Przyszłość przyszłości. Dziedzictwo w zagrożeniu". Takie spotkania, jak wyjaśnia Lubuska Wojewódzka Konserwator Zabytków dr Barbara Bielinis-Kopeć, odbywają się co roku we wrześniu, a od 1993 r. uczestniczy w nich Polska:
CZYTAJ DALEJ

Papież udaje się do Francji. Co mówił jego poprzednik 18 lat temu w Paryżu?

2026-09-12 11:33

[ TEMATY ]

Francja

Paryż

wizyta

papież Benedykt XVI

Vatican Media

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

Za niespełna dwa tygodnie Leon XIV rozpocznie podróż do Francji. Poprzednia papieska wizyta nad Sekwaną miała miejsce dokładnie 18 lat temu, gdy z okazji 150-lecia objawień w Lourdes kraj odwiedził Benedykt XVI. Choć młodzi ludzie, którzy dziś czekają na Papieża nie mogą jej pamiętać, to zapoznanie się z nią może być dobrym wprowadzeniem w słuchanie słów Ojca Świętego. Bowiem jego poprzednik połączył szacunek do francuskiego dziedzictwa z doskonale sobie znanym nauczaniem św. Augustyna.

Gdy 12 września 2008 r. Benedykt XVI wyruszał z czterodniową wizytą do Paryża, media rozpisywały się o tym, że nad Sekwanę przybywa „papież – frankofil”. Z jednej bowiem strony od dziesięcioleci znane było jego zamiłowanie do francuskiej kultury i dzieł naukowych, z którymi zapoznawał się w oryginale, biegle posługując się językiem francuskim. Z drugiej zaś także i Francja nie szczędziła mu gestów sympatii, m.in. w 1992 r., gdy został włączony do prestiżowego grona Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, czy w 1998 r., gdy w Ambasadzie Francji przy Stolicy Apostolskiej nadano mu tytuł Komandora Legii Honorowej. Przyjmując go przyszły papież wygłosił słynne przemówienie, w którym mówił, że od młodości „był zagorzałym wielbicielem łagodnej Francji” i wymieniał francuskich pisarzy, których lektura towarzyszyła mu od najmłodszych lat, jako antidotum na powojenną atmosferę w ojczyźnie. A także w 1999 r. gdy był jedynym teologiem katolickim w gronie 18 wybitnych intelektualistów, zaproszonych na paryską Sorbonę na konferencję poświęconą przyszłości świata, wchodzącego w 3. tysiąclecie i gdzie wygłosił odważny wykład o kryzysie chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie bez znaczenia był też fakt, że to właśnie on przewodniczył w 2004 r. uroczystościom 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii – notabene, wśród których był też tato obecnego Papieża.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję