Reklama

Wiara

Tylko nie zapomnij prezentów spakować

Narodziny są cudem, a narodziny w czasie świąt – szczególnie Bożego Narodzenia – są cudem nie do opisania – twierdzi Magdalena, mama trójki dzieci.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Porody rodzinne, choinka, kolędy, możliwość odwiedzin, świąteczne jedzenie, przyjazna atmosfera...

– Ale mimo tego nastroju, świątecznego spokoju – bo nie ma planowanych zabiegów – pacjentki nie bardzo chcą rodzić w święta – mówi personel oddziału położniczo-ginekologicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Najczęściej jest tak, że kiedy pacjentka na początku ciąży dowiaduje się, iż poród przypada pod koniec grudnia, padają słowa: „Panie doktorze, żeby tylko nie w Boże Narodzenie” – mówi jeden z lekarzy, specjalista ginekolog-położnik.

Chcą Boże Narodzenie spędzić w swoim domu, wśród bliskich.

– W ciągu mojej 40-letniej praktyki zauważyłem, że pacjentki potrafią zrozumieć powagę sytuacji – wyjaśnia lekarz. – Wiele razy zdarzyło się, że na wizycie pacjentka prosiła o wypisanie jej na Wigilię. Tłumaczyłem, że wiele jeszcze świąt przed nią, a dla dobra jej i dziecka lepiej będzie, jak zostanie w szpitalu. Szczęśliwa nie była, ale po świętach mówiła, że to była dobra decyzja, bo na oddziale było „inaczej”, tak rodzinnie, no i dodatkowo bezpiecznie.

Wiele pacjentek ma jednak nadzieję, że spędzi Boże Narodzenie w gronie bliskich.

Reklama

– I tak te panie czekają, czekają, czekają... Myślą w zasadzie tylko o jednym: o tym, żeby w święta być w domu – dodają położne oraz lekarz, który bardzo często ma wigilijne dyżury. – Jednym się udaje „przeczekać” i ich pociechy przychodzą na świat już po świętach, ale często jest tak, że ten stres powoduje „przyspieszenie” i pacjentki trafiają do nas... 24 grudnia!

Położna Magdalena z uśmiechem wspomina jedną z Wigilii, podczas której dyżurowała: – Mamy taką tradycję, że na świątecznych dyżurach staramy się wzajemnie częstować potrawami, które pojawiają się na naszych rodzinnych stołach – opowiada. – Każda z nas coś przynosi. Nie tylko my się częstujemy wzajemnie, ale chętnie siadają z nami do stołu lekarze, a zdarza się, że również pacjentki.

Obowiązkowo są pierogi z grzybami...

– No i inne wigilijne specjały – dodają położne. – Każda chce się pochwalić swoimi kulinarnymi umiejętnościami. Oczywiście, do takiej dyżurowo-wigilijnej wieczerzy zasiadamy, kiedy wszystko jest zrobione. Tak było również wówczas: wszystko było dopięte na ostatni guzik, kiedy zaczęły się przyjęcia. Pięć porodów! W tym bliźniaki i cesarskie cięcie... No i do tych pierogów – poprzedzonych przełamaniem się opłatkiem – zasiedliśmy wszyscy tak po 2 w nocy. Ale do tej pory wspominamy ten dyżur.

Żeby tylko po północy!

– Kiedy pacjentki trafiają do nas tuż przed Bożym Narodzeniem, to pada sakramentalne pytanie: czy wyjdę na święta? Jeśli poród jest bez komplikacji i dziecko zdrowe, to po dwóch nocach pacjentki zostają wypisane, a po cesarskim cięciu – po trzech – wyjaśnia położna Aleksandra.

Kilka dni po Bożym Narodzeniu nadchodzi Nowy Rok.

Reklama

– I tutaj też są problemy – śmieją się położne. – Jak pacjentka z bólami trafia w sylwestra, to prawie zawsze prosi, żeby urodzić już 1 stycznia. Nie zawsze tak się da. Przecież nie możemy małemu człowiekowi nakazać, żeby się tak nie spieszył (śmiech).

– Pamiętam taką noc... Pacjentka zaczęła rodzić w sylwestra i dosłownie kiedy w telewizji skończyło się odliczanie sekund starego roku i ktoś powiedział, że mamy nowy rok, urodziła – wspomniał lekarz. – Miało to dziecko „wejście” od pierwszej chwili życia! Z fajerwerkami – dosłownie!

Niezapomniany smak czerwonego barszczyku z uszkami

Drzewko ubrane w kolorowe lampki, świąteczne jedzenie, brak pośpiechu, a w tle nawet nastrojową muzykę słychać... Pacjentki mogą przyjmować gości. Tak wygląda czas bożonarodzeniowy na porodówkach. Zarówno personel, jak i pacjentki twierdzą, że właśnie wtedy na oddziale jest „spokojnie i wręcz magicznie”, ale... nie zawsze tak było.

– Moja córka przyszła na świat w 1969 r., w drugiej połowie grudnia – wspomina p. Barbara – ale wówczas po porodzie leżało się w szpitalu ok. 10 dni. Ordynator pozwolił na odwiedziny w czasie świąt. Dzięki temu nie było nam smutno. Odwiedzał mnie mąż, ale była również rodzina. Wszyscy przynosili „coś dobrego”. Do końca życia nie zapomnę przyniesionego przez ciocię czerwonego barszczyku z uszkami. Smakował jak nigdy.

– Mój syn przyszedł na świat 22 grudnia, wiedziałam, że święta spędzę w szpitalu. Trochę było mi przykro, ale kiedy dowiedziałam się, że postrach wszystkich rodzących, czyli lekarka od dzieci, jest do Nowego Roku na urlopie, byłam szczęśliwa jak nigdy: syn zdrowy, ja też i tej lekarki nie ma – wspomina p. Małgorzata.

Reklama

Pani Basia swojego syna powitała na świecie w maju, ale prawie całą ciążę musiała spędzić w szpitalu. W latach 90. minionego stulecia była jeszcze możliwość „wyjścia na przepustkę”. Lekarze powiedzieli, że będzie mogła w domu spędzić nie tylko święta, ale też Nowy Rok. Miała tylko przyjmować leki i odpoczywać.

– Ale w Wigilię bardzo się najadłam... Bałam się, że mi się coś stanie, więc postanowiłam wziąć rozkurczowy czopek, ale się pomyliłam i zaaplikowałam sobie specyfik „przeczyszczający”. Dostałam boleści i zdenerwowany mąż błyskawicznie odwiózł mnie do szpitala – opowiada p. Basia. – I na tym skończyła się moja przepustka.

Poród w Boże Narodzenie to zaszczyt!

Czasy i zasady na szczęście – dla pacjentek, dzieci i ich bliskich – uległy zmianie. Nie tylko wracają do domu po kilku dniach po porodzie, ale też nikt nie zakazuje odwiedzin w szpitalu, a już od wielu lat można asystować przy porodzie.

– Wiedzieliśmy, że nasze pierwsze dziecko przyjdzie na świat w okolicach Bożego Narodzenia. Czuliśmy się wyróżnieni i marzyliśmy, żeby nasz pierworodny pojawił się na świecie właśnie 25 grudnia – podkreślają Magdalena i Piotr.

Chodzili do szkoły rodzenia. Bardzo poważnie przygotowywali się do porodu rodzinnego.

– Lekarz uważał, że syn pojawi się bliżej Nowego Roku. To też była dobra wiadomość, bo Piotr urodził się 28 grudnia, więc tak po cichu myślałam, że może zrobię mężowi najpiękniejszy prezent urodzinowy – dodaje Magdalena.

Tymczasem chłopczyk się „pospieszył” i przyszedł na świat 23 grudnia.

Reklama

– Mąż, oczywiście, był przy porodzie, tak jak to sobie zaplanowaliśmy – zaznacza Magdalena. – Z tym że w pewnym momencie na kilka chwil musiałam dostać narkozę. Kiedy mi ją podawali, trzymałam męża za rękę i pamiętam, że mu powiedziałam: „Tylko nie zapomnij prezentów spakować”.

Magdalena musiała spędzić Boże Narodzenie w szpitalu, bo syn miał żółtaczkę. Ale nie wspomina tego czasu źle. Bliscy przychodzili, personel był bardzo miły. Nawet jedzenie było „świąteczne”. – Do obiadu dostałam kawałek babki piaskowej – opowiada ze śmiechem.

Przed Nowym Rokiem wróciła do domu: – Pamiętam ten moment. W domu była piękna choinka – kupiona i ubrana przez brata Piotra, bo my do choinki nie mieliśmy głowy. Prezenty też były. Zapakowane! Poczułam się w domu, na tej zielonej kanapie, z tymi kolorowymi lampkami na choince... tak bezpieczna i tak szczęśliwa jak nigdy wcześniej. Wierzę, że dostąpiliśmy z mężem swego rodzaju łaski. Mamy trójkę wspaniałych dzieci: córkę i dwóch synów, z których jeden przyszedł na świat dzień przed Wigilią, a drugi w Wielką Sobotę.

Jeden prezent?

Lekarze i położne zaznaczają, że pod koniec XX wieku dzieci przychodzące na świat w okolicach Bożego Narodzenia otrzymywały najczęściej imiona: Ewa i Adam. Bo to i urodziny, i imieniny, i „gwiazdka” – tak razem.

– My nigdy nie łączyliśmy urodzin syna z „gwiazdką” – mówią Magdalena i Piotr. – I chociaż w dniu przed Wigilią jest wielka gorączka przedświąteczna, 23 grudnia zawsze był tort i przychodzili bliscy, którzy składali synowi życzenia i przynosili urodzinowe upominki. To jest jego święto i zawsze było uszanowane.

Reklama

– W ogóle końcówka grudnia to w naszej rodzinie wielkie świętowanie – dodaje Piotr. – Urodziny syna, potem Wigilia i Boże Narodzenie. W drugi dzień świąt mój dziadek obchodził urodziny i imieniny, a 28 grudnia ja świętowałem. I też pamiętam, że nigdy nie łączono mi gwiazdkowego prezentu z urodzinowym. Czułem się wręcz wyróżniony tym 28 grudnia, bo to dzień, kiedy nie musiałem iść do szkoły, gdyż były ferie i mogli do mnie przyjść koledzy. To były urodziny! Cały dzień beztroskich zabaw!

Jak w domu... nawet w święta!

Już od wielu lat przy porodzie mogą asystować mąż czy ktoś z bliskich, przy których kobieta czuje się bezpiecznie. A od kilku tygodni w Wojewódzkim Szpitalu im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie jest możliwość przebywania po porodzie w specjalnie przygotowanych apartamentach. Tam mama z maluszkiem może czuć się jak w domu. Są pokój, aneks kuchenny, łazienka... Może w takich warunkach przebywać tylko z niemowlakiem lub w towarzystwie bliskich osób. Jak wynika z relacji personelu, mamy bardzo sobie to cenią.

– Jakie by nie były czasy i jaka by nie była data – narodziny dziecka są zawsze świętem i szczęściem – podsumowuje Beata, emerytowana położna z 34-letnim stażem na oddziale. – My, położne, na momentach porodu jesteśmy zawsze przy pacjentce. Pomagamy jej – nie tylko medycznie. Do każdej rodzącej trzeba podejść indywidualnie: z jedną należy żartować, inną potrzymać za rękę... Każdy poród jest inny, ale każdy jest cudem. Do tej pory przechowuję w swoim prywatnym archiwum kartki z podziękowaniami. Wśród nich jest jedna z datą 26 grudnia 1999 r. Od Julii i jej rodziców... To było 26 lat temu, a ja za każdym razem, kiedy patrzę na te kilka skreślonych na pocztówce słów, to się wzruszam, bo Boże Narodzenie, szczególnie na porodówce, jest czymś metafizycznym, czymś, czego nie da się opisać...

2025-12-16 14:33

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dobrze wymieszane, czyli świąteczna mozaika kultur

O kulturowej asymilacji czasu Bożego Narodzenia świadczy pewne wydarzenie sprzed wielu lat. Miało ono miejsce po wywołaniu tematu: czy w Wigilię obowiązuje post? Abstrahując od faktu, że jest to post zwyczajowy, a nie nakazany, ciekawie wypadła w jednej z rozgłośni radiowych wypowiedź mieszkającego w Polsce... Żyda. Ten pracownik jednej z wielkich korporacji oznajmił, że choć czas świąt i ich aspekt religijny jest mu odległy kulturowo, to jednak mieszkając w Warszawie, daje się uwieść klimatowi i solidarnie z przyjaciółmi skupia się na rybach, co w jego przypadku oznacza gefilte fish zamiast karpia w galarecie.

Polka i Amerykanin, czyli Małgorzata Zalewska-Guthman & Gary Guthman. Ona – znakomita harfistka. On – światowego formatu trębacz jazzowy i kompozytor (grał z niemal całą encyklopedią jazzu, muzyki rozrywkowej i poważnej, w tym m.in. z Tonym Bennettem, Arethą Franklin i Bee Gees).
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: 25-latka chciała się zabić i doznała paraliżu. Sąd wydał zgodę na eutanazję

2026-03-26 13:01

[ TEMATY ]

Hiszpania

eutanazja

25‑latka

paraliż

Adobe.Stock.pl

Noelia Castillo Ramos, 25-letnia Hiszpanka, która kilka lat temu padła ofiarą zbiorowego gwałtu, w czwartek po południu podda się eutanazji. Sparaliżowana kobieta będzie mogła jej dokonać po długim procesie sądowym i mimo sprzeciwu swojego ojca. Młoda kobieta zamiast pomocy psychologicznej otrzyma więc pomoc we wspomaganym samobójstwie.

- Nikt z mojej rodziny tego nie popiera, ale szczęście ojca nie może być ważniejsze od szczęścia czy życia córki – powiedziała Noelia w ostatnim wywiadzie, udzielonym stacji telewizyjnej Antena 3.
CZYTAJ DALEJ

Presja ma sens. Rząd w końcu obniży ceny paliw

2026-03-26 14:40

PAP

Posiedzenie rządu

Posiedzenie rządu

Rząd w końcu ugiął się pod presją opinii publicznej, opozycji i dziennikarzy i rząd stawki VAT na paliwo z 23 proc. do 8 proc.

Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeszcze dziś o godz. 18 odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie rządu i zapadną decyzje mające wpłynąć na obniżenie cen paliw.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję