Myślimy, że głównym powodem są rosnące rachunki czy ceny żywności lub leków. To prawda, ale bywa też, że nasz domowy budżet nadwyrężają... drobne przyzwyczajenia, których kosztów nie odczuwamy w danym momencie. Gdy jesteśmy na spacerze lub w drodze do pracy i kupujemy kawę, słodką przekąskę lub butelkowaną wodę, wydajemy niewiele – 10 lub 15 zł. To teraz policzmy: wydawanie w ten sposób 15 zł dziennie daje 105 zł tygodniowo. Miesięcznie będzie to ponad 400 zł, a w skali roku prawie 5000 zł! A za taką sumę, uzyskaną z „drobnych” kwot, moglibyśmy np. wyjechać na wczasy, kupić nowszy sprzęt AGD czy mieć oszczędności na niespodziewane wydatki. Zjawisko to nazywane jest „efektem latte”.
Zastanówmy się, ile takich niezauważalnych zakupów robimy codziennie. W żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby rezygnować ze wszystkich przyjemności, ale chodzi o to, żeby zmienić przyzwyczajenia. Z picia kawy „na mieście” zróbmy okazję do spotkania ze znajomym raz na jakiś czas w kawiarni. Na co dzień zaś delektujmy się domową kawą z pysznym własnoręcznie upieczonym ciastem. Zamiast kupować wodę, pijmy przefiltrowaną wodę z kranu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Na początek można zrobić mały eksperyment – przez najbliższy miesiąc zrezygnujmy z jednego drobnego, ale codziennego wydatku. Zaoszczędzoną kwotę każdego dnia odkładajmy, a po 30 dniach zobaczymy zauważalną sumę, która sprawi nam satysfakcję.
Mądre zarządzanie domowym budżetem to nie skąpstwo. W ten sposób świadomie dbamy o spokojną przyszłość i realizację marzeń, na które nie zawsze mogliśmy sobie pozwolić. A rozsądnie stosowany „efekt latte” może nam w tym pomóc, i nie zabierze nam radości z życia.?
