Ireneusz Korpyś: Alicja Lenczewska zmarła w 2012 r., ale mam wrażenie, że dopiero teraz naprawdę zaczyna być odkrywana. Dlaczego właśnie dziś tak wielu ludzi do niej wraca?
Ewa K. Czaczkowska: Raczej, tak jak Pan powiedział, zaczyna ją odkrywać. Kiedy żyła, tylko niewielkie grono osób wiedziało, jak głębokie prowadzi życie duchowe i że je dokumentuje. Dopiero publikacja jej dziennika w 2016 r. sprawiła, że treść jej mistycznych rozmów z Jezusem stała się znana. Ludzie rozpoznają w jej życiu w jakimś sensie swoje życie, swoje dylematy, swoją tęsknotę za Bogiem. A Bóg przez Alicję mówi: i ty też tak możesz, ja chcę z każdym rozmawiać tak jak z nią, by pokierować i wprowadzić go na drogę zbawienia. Na popularność Alicji wpływa także to, że żyła nam współcześnie, a jej dziennik jest pisany bardzo zrozumiałym, nieegzaltowanym językiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
