Reklama

Zamykają oczy i grają

ANNA BINIEK
Edycja warszawska (st.) 15/2001

Popołudniową porą, gromadki osób z pokaźnymi instrumentami zmierzają w stronę kościoła Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie. Cztery razy w tygodniu od ponad trzech lat sytuacja się powtarza. Co bardziej wtajemniczeni informują niezorientowanych, że to właśnie orkiestra parafialna "Victoria" idzie doskonalić swoje umiejętności.

Mała, wyłożona od wewnątrz wykładziną dźwiękochłonną, sala. Po jednej stronie trzy rzędy krzeseł dla publiczności. Na przeciwko wznoszą się aż pod sam sufit specjalne stopnie, na których wraz z instrumentami tłoczą się muzycy. Odpowiednio: sekcja klarnetu, fletu, następnie trąbka, na najwyższym stopniu z dala połyskuje gitara basowa, za nią puzon. Każdy z instrumentów w brązowej sali wydaje swoje specyficzne brzmienie.

Powszechnie wiadomo, że aby muzykę doprowadzić do harmonii należy poznać również fałszywe tony. Orkiestrę "Victoria" do jednolitego brzmienia doprowadza kapelmistrz - płk Julian Kwiatkowski, który dziarskim żołnierskim krokiem wkracza do sali prób. Batuta w jego dłoni niczym zaczarowana różdżka wędruje w górę. Na twarzach muzyków maluje się skupienie, za moment dziesiątki różnorodnych dźwięków stworzą jeden.

Połowy dokonał ten kto zaczął

Ks. prałat Edward Żmijewski - od ośmiu lat proboszcz parafii Matki Boskiej Zwycięskiej w Rembertowie znany jest z niekonwencjonalnych inicjatyw. Nie tylko udało mu się wybudować wieżę kościelną, ale na terenie przykościelnym powstał również Pomnik Bohaterów Wojny Polsko-Bolszewickiej. W 1997 r. do swojej parafii ksiądz proboszcz zaprosił Orkiestrę Koncertową Wojska Polskiego, aby uświetniła powitanie figury Matki Bożej Fatimskiej.

- Popatrzyłem sobie na grających żołnierzy i w duchu zapragnąłem, żeby taki zespół stworzyć u nas w Rembertowie. Ale nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Po uroczystości przeprowadziłem rozmowę z płk. Julianem Kwiatkowskim - absolwentem Akademii Muzycznej w Poznaniu, kapelmistrzem wielu orkiestr wojskowych. Wysłuchał, pomyślał i powiedział, że spróbuje. Nazwy nie musieliśmy długo szukać, dała ją opiekunka naszej parafii Matka Boska Zwycięska - "Victoria".

W pierwszych miesiącach działalności znacznej pomocy udzieliło orkiestrze Ministerstwo Obrony Narodowej. Za jego zgodą Orkiestra Koncertowa Wojska Polskiego im. Stanisława Moniuszki w Warszawie przekazała "Victorii" część instrumentów muzycznych. Niektóre instrumenty zakupili rodzice muzyków, pozostałe - podobnie jak i ubiory galowe z emblematami orkiestry - zostały zakupione z funduszy parafialnych.

- Wszyscy jednogłośnie twierdzą, że proboszcz parafii - ks. Edward Żmijewski potrafi ludzi "zapalić". On nie obiecuje wielkich rzeczy, tylko realizuje to, co obiecał - mówi kapelmistrz płk Julian Kwiatkowski. - Na początku próby odbywały się w piwnicy. Było w niej duszno i ciemno, a tu coraz więcej ludzi przychodziło. Proboszcz obiecał, że dostaniemy nową, z prawdziwego zdarzenia salę do ćwiczeń. Po kilku miesiącach przenieśliśmy się do niej, teraz czekamy na dodatkowe pomieszczenie.

Ekumeniczna orkiestra

W książce pt. Bóg jest miłością wydanej z okazji VII pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny wśród fotografii ilustrujących trasę papieskich odwiedzin widać zdjęcie Orkiestry Parafialnej odpowiedzialnej za muzyczną oprawę Mszy św. w Łowiczu. Na pierwszym planie herb orkiestry, w który wpisane są symbole Rembertowa. Obok młodzieńczych twarzy w kolejnych rzędach, gdzieniegdzie stoją ubrani w czerwono-żółte stroje starsi muzycy z przyprószonymi siwizną włosami.

- Żeby dostać się do "Victorii" wystarczy przyjść i zaprezentować swoje umiejętności w przygotowanym przez siebie repertuarze. Taka osoba staje na środku sali, naprzeciwko siedzi orkiestra i słucha, na koniec wszyscy uroczyście wstają i witają adepta sztuki gromkimi brawami. Nie trzeba wielkich umiejętności tylko trochę odwagi - komentuje kapelmistrz. Przyjmujemy wszystkich bez względu na wiek czy wyznanie. Pewnego razu przyjechał do nas chłopak, pięknie zagrał na saksofonie, myślę sobie - talent muzyczny. Gratuluję mu umiejętności, a on patrzy się na mnie dziwnie i mówi, że pewnie nie będzie mógł z nami grać, bo jest prawosławny. Szybko wyprowadziłem go z błędu i zaprosiłem do współpracy.

Reklama

Soliści

Orkiestra licząca ponad siedemdziesięciu grających muzyków ma również swoich solistów, którzy w zależności od warunków głosowych intonują określone pieśni. Dumą "Victorii" jest Robert Dymowski - artysta Teatru Wielkiego Opery Narodowej, który trafił do orkiestry dzięki swoim dzieciom. - Na początku bardzo sceptycznie podchodziłem do zapału, z jakim mój syn angażował się w orkiestrowe granie - wspomina artysta. - Bez podstaw muzycznych, znajomości nut, budowy instrumentu bardzo trudno jest dokonać czegoś godnego uwagi. Kiedyś odwiedziłem syna na muzycznym zgrupowaniu. Orkiestra w czasie wakacji i ferii zimowych organizuje Warsztaty Muzyczno-Relaksacyjne, na których muzycy doskonalą swój kunszt artystyczny. Wtedy z bliska popatrzyłem na pracę orkiestry i zostałem. Pomagam im jak mogę. Ministerstwo Kultury postarało się, aby artyści w Polsce mieli teraz dużo wolnego czasu. Trasy koncertowe odbywane razem z "Victorią" nie przeszkadzają mi w zawodowej karierze - zapewnia artysta.

Oprócz barytonu orkiestra dysponuje również kilkoma sopranami. Na co dzień wspomaga ją śpiewaczka Filharmonii Narodowej Elżbieta Hijewska oraz dwie laureatki programu TVP Szansa na sukces - warszawianka Beata Zywer i góralka z Gabonia koło Nowego Sącza - Ewelina Jagiełka. " Victoria" coraz bardziej wyrasta poza rembertowską siedzibę zapraszając do swojego grona nie tylko mieszkańców okolic, ale również miłośników muzyki z innych miast Polski.

Repertuar

Do tej pory parafialna orkiestra nagrała w Studiu Koncertowym Polskiego Radia dwie płyty. Na pierwszej znalazły się najsłynniejsze polskie kolędy. Druga wzbogacona została pieśniami patriotycznymi, wśród których można znaleźć m.in.: Bogurodzicę, Gaude Mater Polonia, Boże coś Polskę. Koszt wydania płyt CD, podobnie jak większość pozostałych wydatków związanych z funkcjonowaniem orkiestry pokrył ks. Edward Żmijewski. W przesłaniu umieszczonym na początku płyty: Pieśni Religijno-Patriotyczne zaznaczył, że muzyka powinna rozgrzewać serca, podnosić na duchu i dodawać sił do budowania ojczyzny. Dlatego "Viktoria" nie tylko ma w repertuarze pieśni religijne, ale również wykonuje utwory na specjalne życzenie publiczności. Ostatnio pieśnią Hej, sokoły furorę zrobił duet: Robert Dymowski i czteroletni Rafał. Mały debiutant, aby dodać sobie nieco wzrostu musiał skorzystać z krzesła, dzięki któremu był w zasięgu mikrofonu.

Cudze chwalicie, a swego nie znacie

Im dalej od kościoła tym trudniej uzyskać od okolicznych mieszkańców informację o rembertowskiej orkiestrze. Pan myjący samochód, zapytany co sądzi na temat "Victorii", rozpromienia się dopiero w momencie, gdy słyszy barwny opis strojów muzyków. Swojego dziecka nie chce zapisać do zespołu. - To tylko obowiązki, wyjazdy, a nauka powinna być na pierwszym miejscu - wyjaśnia swoje stanowisko.

Rzeczywiście okres letni to dla orkiestry wytężony czas wyjazdów. Do tej pory koncertowała już dla Polonii w Niemczech, na Litwie i we Francji. W tym roku planowany jest ponowny wyjazd do Niemiec i na Ukrainę.

- Szczególnie odwiedzenie naszych zachodnich sąsiadów będzie dla nas ciekawym doświadczeniem - komentuje płk Julian Kwiatkowski. - Do tej pory na naszych koncertach gościła głównie Polonia, tym razem zagramy dla Niemców. Cała kilkunastodniowa trasa koncertowa została zorganizowana dzięki uprzejmości Siegfrieda Beckera - członka Niemieckiego Towarzystwa Miłośników Muzyki Wojskowej. Przyznam, że zafascynowała go nasza orkiestra, dlatego tak mocno zaangażował się w przygotowanie wyjazdu. W niektórych miejscowościach damy wspólne koncerty z miejscowymi muzykami.

O przyjaźni "Victorii" z Bundeswehrą

Na zaproszenie "Victorii" z trzydniową wizytą przyleci w kwietniu br. Kameralna Orkiestra Wojskowa Bundeswehry. Wojskowy helikopter wyląduje na stadionie sportowym w Rembertowie. Cała wizyta już nabrała międzynarodowego znaczenia. Z racji wymaganych przy tego typu odwiedzinach procedur, zainteresowało się nią Ministerstwo Obrony Narodowej. Przewidziane zostały uroczyste koncerty m.in. w sali widowiskowej Akademii Obrony Narodowej, w kościele Matki Boskiej Zwycięskiej w Rembertowie. Na zakończenie w Galerii Porczyńskich wspólnie zostanie wykonany finał IX Symfonii Beethovena - Oda do radości - hymn zjednoczonej Europy. Ma to swoje znaczenie z uwagi na to, że dzięki miłości do muzyki spotykają się najmłodsze pokolenia Polaków i Niemców. Oprócz aspektów artystycznych inicjatorzy chcą również zadbać o wymiar towarzyski spotkania.

My za 10 lat

Ponieważ nie ma takiego wielkiego czynu, który by nie powstał z jakiegoś marzenia, twórcy "Victorii" postanowili wybiec w przyszłość i wyobrazić sobie własną działalność za kilka lat. - Na pewno w orkiestrze młodzi ludzie będą się łączyć ze sobą, powstaną nowe rodziny. Już teraz towarzyszymy muzyczną oprawą naszym członkom w ważnych dla nich momentach życiowych - zwraca uwagę na wymiar wspólnotowy orkiestry Robert Dymowski. Z kolei kierownikowi artystycznemu płk. Julianowi Kwiatkowskiemu marzy się wspaniały koncert w Filharmonii Narodowej, w powiększonym składzie. Dotychczas orkiestra może się pochwalić uczestnictwem w kilku znaczących festiwalach m.in. zdobyciem pierwszego miejsca oraz nagrody głównej w Konkursie Orkiestr Dętych na XI Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Religijnej w Gdyni - Rumii. Każdy z członków życzyłby sobie pomnożenia laurów.

Klarnecista to znaczy profesjonalista

Powoli brązowa sala pustoszeje, pierwsza przerwa nie zwalnia jednak gorliwych od dogłębnego studiowania dzisiejszego repertuaru. Dla dziesięciolatków - Radka i Dominika rozpoczął się właśnie gorący czas dyskusji. Dwaj klarneciści, posługując się fachową terminologią wyjaśniają arkana sztuki: - Klarnet to bardzo trudny instrument, który wymaga "dostrojenia się" do niego. Ja na przykład uczyłem się cały dzień odpowiedniego układu ust do tego instrumentu - zwierza się Dominik.

Dla chłopców najważniejszy jest profesjonalizm. Co prawda, jak zgodnie orzekli jeszcze trochę im brakuje do pełni znaczenia tego słowa, ale starają się jak najmniej popełniać błędów. Najtrudniejsze chwile przeżywają w związku z samym występem: - Ręce mi się trzęsą i nie patrzę na ludzi, tylko gram - wyznaje jeden z klarnecistów.

- Jak to grasz i się nie patrzysz? - dopytuje się kolega. - A nuty, dyrygent?

- No, nuty kontroluję, dyrygenta też widzę, a poza tym zapominam o publiczności i gram.

W najbliższym czasie Orkiestra "Victoria" zaprasza na koncert 1 maja br., który odbędzie się w kościele Księży Orionistów w Wołominie.

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Arcybiskup Paryża z nietypowym zaproszeniem dla dzieci na całym świecie

2019-10-21 21:17

azr (KAI) / Paryż

Arcybiskup Paryża Michel Aupetit zachęca dzieci z całego świata do udziału w konkursie na rysunek przedstawiający paryską katedrę Notre-Dame. Najlepsze prace zostaną wydrukowane na osłonie rusztowań, ustawionych wokół remontowanej świątyni.

pixabay.com

Konkurs przygotowany przez arcybiskupa Paryża z myślą o dzieciach ze wszystkich krajów na świecie potrwa do 1 marca. Do tego czasu dzieci mogą nadsyłać rysunki, przedstawiające katedrę "jaką znają i jaką sobie wyobrażają". Najlepsze spośród nadesłanych prac, zostaną wydrukowane na osłonie rusztowań, a także w specjalnej publikacji, przygotowanej z okazji rocznicy tragicznego pożaru paryskiej świątyni.

"Wasza dzisiejsza refleksja jest dla nas ważna, ponieważ to wy będziecie w przyszłości tymi młodymi i dorosłymi, którzy przybędą do tej odnowionej katedry, której drzwi będą dla was szeroko otwarte" - mówi w imieniu metropolity Paryża wikariusz generalny stołecznej diecezji, bp Benoist de Sinety.

Prace konkursowe można nadsyłać na adres: Opération “Dessine-moi Notre-Dame” 10 rue du Cloître Notre-Dame 75004 Paris Francja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem