Reklama

Nie szanują klienta

Ks. Paweł Bejger
Edycja łomżyńska 41/2003

Chcesz kupić telefon komórkowy? Masz do wyboru, do koloru. Sieci komórkowe prześcigają się w promocjach. Wszystko na początku, podkreślam na początku, jest takie atrakcyjne, jak nie z tego świata. Chcesz oglądać cyfrową telewizję? Nie ma problemu, wystarczy tylko się zdecydować: kablowa, Cyfra +, a może Polsat? Znowu tyle promocji, obniżek, kanałów gratisowych, a wszystko dla „dobra klienta”. Dopiero po pewnym czasie możemy się przekonać, że zostaliśmy nabici w butelkę. A zatem, zanim zdecydujesz się na cokolwiek, dobrze się zastanów, poczytaj, zapytaj bardziej doświadczonych od siebie. Obyś później nie żałował!

Wszyscy chcą dobra klienta

Kilka lat temu zastanawiałem się nad zakupem satelitarnej anteny telewizyjnej. Pytałem znajomych, która z propozycji rynkowych jest najbardziej atrakcyjna. Głosy, jak to bywa w całej naszej ojczyźnie, były podzielone. Wielu wychwalało Cyfrę +, inni istniejącą jeszcze wtedy Wizję. Byli i tacy, którzy za najlepszą platformę telewizji cyfrowej uważali Polsat. Zacząłem analizować, jak to wszystko będzie wyglądać od strony finansowej. Najbardziej atrakcyjny był niewątpliwie Polsat, gdyż nie posiadał wtedy opłaty abonamentowej. Trzeba było kupić dekoder, talerz, konwektor, parę metrów antenowego przewodu, końcówki i można w spokoju oglądać cyfrowej jakości telewizję. Zestaw Polsatu kosztował ok. 1000 zł. Spory wydatek, ale na tym koniec. Wizja i Cyfra+ wprowadziły abonament w zależności od tzw. pakietu. Średni koszt pakietu wynosił miesięcznie ok. 85 zł. Poważny wydatek!

Zdecydowałem się, będę „polsatowcem”

Fachowiec zamontował mi w mieszkaniu antenę Polsatu. Długo szukał odpowiedniego miejsca, aby znaleźć należytą moc sygnału satelitarnego. Udało się. Koszt instalacji wyniósł mnie ok. 150 zł. Wszystko działa, jakość bez zarzutu, gorzej z programami, ale mogłem się przecież tego spodziewać. Moja radość jednak nie trwała długo. Po dwóch tygodniach bez powiadomienia zablokowano mi polskie kanały telewizyjne. Na ekranie pojawiał się napis, że ten kanał nie może być przeze mnie oglądany. Niby dlaczego?- zadawałem sobie pytanie. Postanowiłem zadzwonić do biura obsługi klienta w Warszawie. Tam poinformowano mnie, że TV Polsat wprowadziła właśnie opłatę abonamentową w wysokości 29 zł! Poczułem się oszukany, a na pewno zlekceważony tym, że nikt nie poinformował mnie o zaistniałym fakcie. Ba, więcej, mój przyjaciel kupił kilka dni później antenę z zapewnieniem w sklepie, że abonamentu na pewno nie będzie! Czekałem na jakieś wyjaśnienie, propozycję ze strony operatora, nie było żadnej reakcji. „Poczekamy sobie” - pomyślałem, zresztą czułem się właścicielem zakupionego sprzętu.

Reklama

Po dwóch latach przypomnieli sobie o mnie

Jak grom z jasnego nieba spadł na mnie list od wrocławskiej firmy ściągającej długi „Kruk”. W spokoju przeczytałem, i okazało się, że jestem dłużnikiem, bo nie zwróciłem w należnym czasie Polsatowi dekodera, karty, pilota. W liście pełnym powagi i gróźb sankcjami karnymi oznajmiono mi: „Ostatnia szansa zwrotu dekodera mija 11 września 2003 roku”. List, dodam że niepolecony, otrzymałem 15 września! Co robić? Najlepiej zadzwonić do firmy „Kruk”, przecież to oni wysyłali ten list. W odpowiedzi usłyszałem, że przecież jakąś datę trzeba było wstawić, więc napisano 11 września. Można i tak, przecież to znacząca data. Z warszawskiego biura obsługi klienta nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Jedynie zaoferowano mi podpisanie nowej umowy na okres jednego roku. Umowę podpisałem, należność przesłałem na podane konto. Od tamtej chwili minęło dwa tygodnie. Nie mam nadal żadnego programu polskiego. Zacząłem się upominać, w końcu mam do tego prawo. Pracownicy Polsatu w rozmowie telefonicznej powiedzieli mi: „Pan wie, jaki to problem dosłać sygnał do konkretnego odbiorcy? Ile to wysiłku, ile technologii? Niech pan czeka”. I tak czekam już trzeci tydzień. A telewizji jak nie było, tak nie ma. Nie mam wątpliwości, że Polsat dba o to, aby widz, nie za dużo oglądał telewizji. Tylko mogliby o tym uprzedzić.

Cenzura prewencyjna w Empiku. Wycofanie „Gazety Polskiej” ze sprzedaży narusza Konstytucję

2019-09-20 11:59

Notatka prasowa

Decyzja władz Empiku o wycofaniu ze sprzedaży jednego z wydań „Gazety Polskiej” narusza konstytucyjną wolność prasy. Stanowi także dyskryminację części społeczeństwa ze względu na poglądy. Do czasopisma dołączona była naklejka sprzeciwiająca się ideologii ruchu LGBT. Praktyka kierownictwa sieci sklepów może prowadzić do sytuacji, w której każdy konserwatywny tytuł będzie bezprawnie cenzurowany przez sprzedawcę.

pl.wikipedia.org

Działanie Empiku stanowi swego rodzaju cenzurę prewencyjną, a więc kontrolę treści prasowych przed ich publikacją oraz godzi w zapisaną w art. 14 Konstytucji zasadę wolności prasy. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na gruncie ustawy zasadniczej wyraźnie zabroniona (art. 54 ust. 2). Kontrola jeszcze nieopublikowanych treści jakiej dopuścił się Empik, narusza także wolność posiadania i wyrażania poglądów, której istotnym elementem jest możliwość pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Bez zagwarantowania prawnego tej wolności i faktycznej jej realizacji kształtowanie własnych poglądów jest niemożliwe. Decyzja władz sieci sklepów stanowi też przykład dyskryminacji licznej grupy obywateli ze względu na wyznawane poglądy.

Działania Empiku wymierzone były przede wszystkim w dodatek do „Gazety Polskiej” – naklejkę, której nadano treść i znaczenie odbiegające od właściwej jej interpretacji. Arbitralnie uznano, że dystrybucja nalepki godzi w tzw. antydyskryminacyjną politykę przedsiębiorstwa, podczas gdy uniemożliwienie posługiwania się naklejką czytelnikom magazynu, stanowi naruszenie ich wolności słowa, w tym wolności wyrażania poglądów krytycznych wobec postulatów politycznych czy społecznych. W konsekwencji dochodzi do dyskryminacji tych osób, które poprzez posługiwanie się naklejką chciały wziąć udział w debacie społecznej dotyczącej istotnych i aktualnych tematów.

Ponadto, firma dostarczająca prasę do Empiku, przed publikacją jednego z następnych numerów „Gazety Polskiej” domagała się od wydawcy czasopisma przedstawienia wizualizacji naklejki, która miała być dołączona do tego wydania. Nalepka przedstawiała wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie ma informacji o tym, czy inne tytuły były w podobny sposób kontrolowane.

„Działanie Empiku stanowi ingerencję w treści publikowane w prasie. Empik jest jednym z głównych sprzedawców prasy w Polsce, dlatego jego arbitralne decyzje o odmowie sprzedaży konkretnego wydania gazety, przekładają się na dotkliwe straty finansowe wydawcy. Takie działanie może wywołać tzw. efekt mrożący polegający na zniechęceniu wydawców do publikowania określonych treści w przyszłości” – skomentował Łukasz Bernaciński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Instytut Ordo Iuris analizuje możliwość podjęcia działań w związku z nagannymi praktykami Empiku m.in. na gruncie prawa prasowego oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komunikat Kurii Metropolitalnej w Krakowie

2019-09-21 22:35

W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami na temat zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej, Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Należy zaznaczyć, że pani Joanna Adamik w dniu 10 sierpnia br. w piśmie skierowanym na ręce Księdza Arcybiskupa stwierdziła, m.in.: „(…) wyrażając szczerą wdzięczność za ostatnie lata i miesiące pracy i służby dla Księdza Arcybiskupa, także za wszystkie gesty i słowa osobistej życzliwości wobec mnie i moich bliskich, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków”. Ta prośba została ostatecznie przyjęta w dniu 19 bm., przy zachowaniu umownego (miesięcznego) trybu wypowiedzenia i wynagrodzenia, pomimo rezygnacji ze świadczenia pracy.

Natomiast dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem