Reklama

Sąd sądem

2016-02-10 11:43

Wojciech Dudkiewicz

Joanna Karnat/pl.wikipedia.org

Jakie będą owoce wizyty w Polsce tzw. Komisji Weneckiej, czyli Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji, organu doradczego Rady Europy - nie wiemy, okaże się na początku marca, gdy jej członkowie przedstawią projekt opinii. Co prawda polskie władze (na których wniosek - a chodzi o zakończenie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego - komisja do Polski przyjechała) zapowiedziały, że opinia „zostanie wzięta bardzo poważnie pod uwagę” i „stanie się przedmiotem merytorycznej refleksji”, ale może być różnie. Wszak opinia nie jest wiążąca i nikt jeszcze wcześniej zaleceń tej komisji nie wprowadził.

Wiemy, że członkowie komisji spotkali się z przedstawicielami m.in. Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa, marszałkami Parlamentu, ministrem sprawiedliwości i prezydentem, a także członkami samego Trybunału Konstytucyjnego. Ale nie wiemy, do jakich skłoniło ich to refleksji, czy przekonali ich przedstawiciele rządu, czy opozycji. Czego dowiedzieli się, jakie odnieśli wrażenie, czy uznają, że w Polsce demokracja jest zagrożona, czy przeciwnie - kwitnie, trudno dziś powiedzieć, bo nieznane są meandry myśli ekspertów ja tworzących. Dość powiedzieć, że komisja nie jeździ po Europie po próżnicy i często jest krytyczna.

Nie wiemy, czy zaleci Polakom np. - jak wynikało z przecieków i komentarzy - zmiany konstytucji, tak by sędziów TK Sejm wybierał teraz większością dwóch trzecich, a nie zwykła większością. Jeśli tak, stawiałoby to w trudnej sytuacji opozycję spod znaku PO i Nowoczesnej, przeciwstawiającą się takiej zmianie proponowanej właśnie przez Ruch Kukiza. Tego nie wiemy, ale przy okazji dowiedzieliśmy się sporo, w tym na temat prezesa TK.

Reklama

Prezes co prawda mówił dziennikarzom rezolutnie, że „nie jesteśmy państwem w ruinie", mamy wybrany demokratycznie Sejm i rząd, a spory wokół sądów konstytucyjnych są normalne, ale swoje zrobił. Nie dopuścił mianowicie do spotkania z weneckimi ekspertami czwórki sędziów wybranych w tej kadencji Sejmu, zaprzysiężonych przez prezydenta, którzy chcieli przedstawić swoje stanowisko dotyczące sporu. Nowi sędziowie musieli czyhać na korytarzu, by na chwilę spotka szefa weneckiej delegacji.

Dlatego wydawać się może - czego symptomy widać było wcześniej - że prezes TK nie jest osobą bezstronną, apolityczną, która stara się rozwiązać konflikt wokół kierowanej przez siebie instytucji. Wprost przeciwnie: jest reprezentantem jednej ze stron konfliktu, która - jak Leonia Pawlak z Furtaków, sąsiadka Kargula - uważa, że sąd - sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Tagi:
komentarz

Wszystkie strachy Jacka Karnowskiego

2019-10-30 20:19

Artur Stelmasiak

Redaktor naczelny tygodnika "Sieci" zaatakował tygodnik "Niedziela" za to, że napisaliśmy prawdę o Trybunale Konstytucyjnym oraz bronimy nienarodzonych dzieci przed aborcją.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Na portalu wpolityce.pl pojawił się komentarz, w którym red. Jacek Karnowski odniósł się do ustaleń Tygodnika "Niedziela" opublikowanym pt. "Prezes Trybunału broni aborcji" (Zobacz), w którym jednoznacznie wykazałem, że prezes Julia Przyłębska celowo blokuje pracę sędziów, by wraz z początkiem nowej kadencji sejmu wniosek 107. posłów ws. aborcji eugenicznej, został umorzony.

Jacek Karnowski w tekście "Rozhuśtanie emocji wokół aborcji nie da prezydentowi większości w maju. Poganianie TK w tej sprawie może skończyć się katastrofą" nie odnosi się merytorycznie do ustaleń "Niedzieli", a jedynie atakuje sam fakt ukazania się tego tekstu. A skoro ustalenia o celowej blokadzie w Trybunale są prawdziwe, to dlaczego dziennikarz jednej gazety, zarzuca drugiej gazecie, że napisała prawdę?

Po pierwsze, Karnowski pyta "skąd pewność, że gdyby Trybunał szybko rozpatrzył sprawę, zdecydowałby po ich myśli?" Dla osoby niezorientowanej, pytanie wydaje się zasadne. Jednak ja od dwóch lat rozmawiam na ten temat z wieloma prawnikami, profesorami oraz byłymi i obecnymi sędziami Trybunału. Nikt z nich nie ma wątpliwości, że w świetle dotychczasowego dorobku i orzecznictwa konstytucyjnego aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Jednoznacznie potwierdza to również opinia Marszałka Sejmu oraz Prokuratora Generalnego. Karnowski jako kolejny argument wskazuje, że w TK są ci - w domyśle - źli sędziowie wybrani za czasów PO-PSL. Przypomnę więc, że w 1997 r. prof. Andrzej Zoll uporał się z o wiele bardziej z skomplikowaną sprawą aborcji w pięć miesięcy, a prezes Przyłębskiej nie starczyło dwóch lat. Również prof. Andrzej Rzepliński ma na swoim koncie ważne dla katolików orzeczenie ws. ochrony klauzuli sumienia. Natomiast TK pod wodzą Przyłębskiej nie może pochwalić się podobnymi konserwatywnymi osiągnięciami. Opinia, jakoby TK miałby orzec, że aborcja eugeniczna jest zgodna z polską konstytucją jest zwykłą plotką, którą osobiście rozsiewa prezes Przyłębska, a Jacek Karnowski doskonale o tym wie.

Po drugie, "czy ludzie, którzy wywierają presje na TK w sprawie terminu rozprawy, wezmą na siebie odpowiedzialność za wynik wyborów prezydenckich". Ten argument jest już zupełnie kuriozalny, bo oznacza, że prezes niezawisłego Trybunału Konstytucyjnego specjalnie blokuje pracę sędziów TK, bo troszczy się o wynik wyborów prezydenckich. Przecież sugerowane przez Karnowskiego działanie prezes TK stoi w jaskrawej sprzeczności z fundamentami ustroju Rzeczypospolitej, do których zalicza się niezależność władzy wykonawczej od sądowniczej.

Po za tym tak się składa, że rozmawiałem z Prezydentem Andrzejem Dudą na temat aborcji i wniosku do Trybunału. Rok temu publicznie wyraził nadzieję, że pani prezes TK pracuje nad tą sprawą. Osobiście cenię Prezydenta właśnie za jego jednoznaczność w kwestii ochrony życia i wątpię, by oczekiwał blokowania prac TK w tej sprawie. Raczej nie jest człowiekiem, który chciałby mieć na sumieniu śmierć kolejnych dzieci nienarodzonych. Jako kontrargument przypomnę także rok 2015, gdy Andrzej Duda na finiszu kampanii bronił ochrony życia oraz katolickiego nauczania ws. in vitro. Na kilka dni przed wyborami w 2015 r. także posłowie PiS zagłosował jednomyślnie za całkowitym zakazem aborcji. Efekt był taki, że zarówno Prezydent, jak i PiS wygrali wybory.

Argument, że "rozhuśtanie emocji wokół aborcji nie da większości obecnemu Prezydentowi" jest delikatnie mówiąc mijaniem się z prawdą. Przede wszystkim intencją złożenia wniosku ws. aborcji eugenicznej do Trybunału, było ominięcie tych politycznych emocji. Sędziowie TK maja tylko stwierdzić, czy aborcja jest zgodna, czy nie jest zgodna z Konstytucją. Po za tym pozytywne i naturalne emocje prolife powinny być po naszej stronie. Ale by tak się stało trzeba skończyć politykę milczenia o fundamentalnych sprawach życia i śmierci. Dlaczego w tygodniku "Sieci" tak mało jest tematów pro-life? Dlaczego w kontrolowanych przez PiS mediach publicznych tego tematu unika się jak ognia? Czy komuś zależy na tym, by dalej ponad 1000 dzieci rocznie było w Polsce zabijanych?

I jeszcze jedno. Twierdzenie, że tygodnik „Niedziela” i ja osobiście poganiam prezes TK w tej sprawie, dziś raczej wywołuje śmiech na sali. Poganiałem rok temu, gdy pisałem o celowej blokadzie z nadzieją na opamiętanie. Ujawniłem także list posłów PiS z żądaniem, by prezes TK zaczęła wykonywać swoją pracę. Katolickie media wspierały posłów prolife, a media Jacka Karnowskiego praktycznie milczały. Ostatnia publikacja "Niedzieli" to już tylko stwierdzenie faktu, że prezes Trybunału skutecznie obroniła aborcję, bo wniosek przepadnie dokładnie w Święto Niepodległości 11 listopada.

Oczywiście w czasach rządów PO-PSL także w tyg. "Niedziela" zajmowałem się tematem ochrony życia i opisywałam losy projektów obywatelskich. Jest jednak zasadnicza różnica, bo wtedy można było liczyć na wsparcie dla ochrony życia również ze strony propisowskich mediów, a teraz trzeba sie liczyć z atakiem z ich strony. Panie redaktorze Karnowski: Czy naprawdę należy bronić życia tylko wtedy, gdy przy władzy jest Platforma Obywatelska?

Na zakończenie przypomnę fragment tekstu Jacka Karnowskiego z 2016 r., gdy na papier przelewał swoje oburzenie po tym, jak w szpitalu Świętej Rodziny chłopiec z Zespołem Downa przeżył swoją aborcję i nikt mu nie udzielił pomocy. "Największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka zaangażowanego w świat polityki, także w świat mediów, jest tzw. przesunięcie celów. Ktoś zaczyna działać poruszony ideą, chcąc uczynić świat lepszym czy też zabezpieczyć ważne dla niego wartości. A po jakimś czasie logika gier partyjnych, frakcyjnych, instytucjonalnych wraz z nieuniknionymi porażkami czyni z owego kogoś zwykłego gracza, którego niewiele obchodzi poza własną pozycją" - tak pisał Jacek Karnowski w 2016 r. I mam wrażenie, że ze szczegółami opisał on wtedy postawę Jacka Karnowskiego z 2019 r.

Z komentarza Karnowskiego przebija się wiele strachów i leków o partię rządząca. Uparcie broni też prezes Juli Przyłębskiej, którą tygodnik "Sieci" nagrodził tytułem "Człowieka Wolności" roku 2017. Mam nieodparte wrażenie, że tekst Karnowskiego został napisany właśnie z jej inspiracji. Natomiast tygodnik "Niedziela" ciągle buduje opinię publiczną prolife, wytyka błędy różnych instytucji i apeluję do sumień polityków, bo taka jest rola niezależnego dziennikarstwa katolickiego. Natomiast Jacek Karnowski tym decyzjom politycznym tylko przytakuje. Taka jest między nami zasadnicza różnica.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy

2019-12-04 07:07

Z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, rozmawia ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 10-12

Czy kryzys wiary dotarł już do Polski?
Czy doświadczamy go także w Kościele katolickim?
Dlaczego Europa odrzuca chrześcijańskie korzenie?

Ks. Jarosław Grabowski: – Wasza Eminencjo, coraz częściej da się słyszeć głosy o duchowym upadku Europy. Dlaczego Europejczycy odwracają się od wiary?

Kard. Robert Sarah: – Myślę, że przyczyną tego duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Go z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. Można też zaobserwować zjawisko humanizacji liturgii. Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek. Bóg przestał być potrzebny. Nietzsche powiedział: „Bóg umarł”. To my, ludzie, zabiliśmy Boga! Zabijając jednak Boga, zabijamy człowieka, co można zauważyć choćby w braku poszanowania dla życia poczętego. Aborcja, wojny – to wszystko istnieje, bo ludzie zapomnieli o Bogu. A przecież jesteśmy z Nim nierozerwalnie związani, bo to On nas stworzył na swój obraz. W Europie nastąpił kryzys antropologiczny. Nie ma już znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą – wszyscy są równi, więc po co się angażować? Porzuciliśmy też modlitwę. Niedzielna Msza św., dotąd w powszechnym rozumieniu bezwzględnie obowiązkowa, zaczęła być traktowana jako coś dobrowolnego... Francuski pisarz Georges Bernanos powiedział, że Bóg oddala się od naszych serc dlatego, że to my się dechrystianizujemy, że świat nie przyjął Chrystusa. A zatem to my porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy.

– Wszystko to opiera się na braku więzi z Bogiem. Aby jednak powrócić do tej więzi, potrzeba wiary przekazywanej przez rodziców, przynależności do wspólnot formacyjnych...

o. Waldemar Pastusiak
Kard Sarah z ks. Jarosławem Grabowskim

– Trzeba odnaleźć wiarę jako dar Boga i otworzyć nasze serce na ten dar. Odpowiedzialni są za to rodzice, którzy mają za zadanie komunikować dzieciom swoją wiarę. Mają żyć wiarą w rodzinie, dawać przykład w modlitwie – dlatego że ona jest znakiem tego, kto wierzy. Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię św., z godnością celebrować Mszę św. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu. „Lex orandi, lex credendi” – norma modlitwy jest normą wiary. Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy św. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę, musimy katechizować. Od dłuższego czasu w wielu krajach dzieci i młodzież na katechezie niczego się nie uczą, zamiast tego wykonują rysunki. Porzuciliśmy to, co stanowi istotę, a co powinno być przekazywane, nauczane od dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem