Reklama

Pedagogika miłosierdzia (11)

Strapionych pocieszać

Lech Kopyść
Edycja zielonogórsko-gorzowska 41/2003

W rozmowach rodziców funkcjonuje powiedzenie, iż małe dzieci to mały kłopot, natomiast duże dzieci to duży kłopot. Jego uzupełnienie stanowi stwierdzenie mówiące, że małe dzieci nie dają spać, duże nie dają żyć. Każdy z nas w jakiś sposób tego doświadczył, jako dziecko, bądź jako rodzic.
Radość rodziców z pierwszych kroków dziecka przeplata się z troską o zbytnią ciekawość malucha. W każdej chwili może wywrócić się, ściągnąć obrus ze stołu czy niespodziewanie wybiec na ulicę. Z kolei mama nastolatki z niecierpliwością oczekuje na jej późny powrót z dyskoteki. Czyni to kosztem snu, którego i tak by nie zaznała, myśląc o zagrożeniach mogących spotkać dziecko. Już prawie legendy krążą o zachowaniach rodziców podczas egzaminów maturalnych. Ich nerwowe reakcje czasami są większe niż samych uczniów. To wynik troski o dobro swoich najbliższych.
Także same dzieci przeżywają stresy w związku z sytuacjami życiowymi, w tym z edukacją. Do dzisiaj pamiętam najbardziej te egzaminy, które trzeba było powtarzać, bądź ich zaliczeniu towarzyszyły nieprzespane noce. Przed oczami stoi mi też widok studentów po „oblanym” bardzo ważnym egzaminie. Rozmawiałem z nimi kilka godzin. Pocieszałem, tłumaczyłem, ale cały czas miałem świadomość, że jednym słuchaczem moich słów jestem ja sam. Do nich to nie docierało, byli jakby w innym świecie, świecie własnej porażki. A może to tylko moje odczucie? Najważniejsze, że po kilku miesiącach powtórną próbę zakończyli sukcesem.
Wszyscy jesteśmy narażeni na przeżywanie problemów, które nas przerastają, czy sytuacji, które odbierają sens działania. Dlatego tak ważny jest uścisk rodziców czy chwila spędzona z przyjacielem, który powie: „Nie martw się, jestem z tobą”. Słowa te nie rozwiązują sytuacji, ale pozwalają na inne spojrzenie na wydarzenie. Czasami taką rolę spełnia modlitwa.
W latach 70. poprzedniego wieku maturzystka zakomunikowała swojemu chłopakowi o ciąży. Ten wzruszył lekceważąco ramionami i sugestywnie dał znać o wygaśnięciu ich związku. Zrozpaczona dziewczyna postanowiła zakończyć tę sytuację bez wyjścia. Wracając ze szkoły do domu przez most kolejowy w Gorzowie, chciała skoczyć do wody i utopić się. Robiąc pierwsze kroki po schodach na most, zaczęła się modlić do Boga słowami, których dzisiaj nie pamięta. Kilka metrów przed miejscem skoku przypomniały jej się opinie zasłyszane w szkole, że w tym miejscu na dnie Warty, pozostają wraki wojennych zniszczeń. Uświadomiła sobie, że przez to może się nie utopić, ale zostać kaleką na całe życie. Rozmyśliła się. Dzisiaj jest żoną i babcią szczęśliwej rodziny.
W przezwyciężeniu trudności pomaga właściwe ustawienie hierarchii wartości. Gdy uświadomimy sobie i innym, że najważniejsze nie są pieniądze czy oceny, bądź opinie otoczenia, to spokojniej przyjmiemy wszelkie troski i niepowodzenia życiowe. Dążymy ku zbawieniu, doskonaląc się także przez krzyż codzienny. Widząc sens cierpień i codziennych kłopotów, będziemy mieli mniej własnych trosk, a jednocześnie rozszerzymy naszą wyobraźnię miłosierdzia na innych, pomagając im w przezwyciężaniu życiowych trudności.

Abp Jędraszewski: znowu nam trzeba bronić Polski i Europy

2019-09-17 11:41

Archidiecezja krakowska / Kraków (KAI)

Jesteśmy w obliczu nowych wyzwań, trudności i zagrożeń. Nie tyle politycznych, co kulturowych. Znowu nam trzeba bronić Polski i Europy - powiedział metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w Katedrze na Wawelu podczas Mszy św. sprawowanej w 80. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.

Joanna Adamik/archidiecezja karkowska

W homilii hierarcha przypomniał, że 17 września 1939 dokonał się IV rozbiór Polski. Ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski został pilnie wezwany do moskiewskiego Komisariatu Spraw Zagranicznych, gdzie odczytano mu uzgodnioną wcześniej z Niemcami notę dyplomatyczną, w której Związek Sowiecki uzasadniał swoją agresję na Polskę z powodu „rozpadu państwa polskiego”, a tym samym konieczności „wzięcia pod swoją opiekę” Ukraińców i Białorusinów.

Ambasador Grzybowski wykazał kłamliwość przytoczonej argumentacji - mówił metropolita - mając świadomość, że rząd polski przygotowuje się do dalszych walk i czeka na obiecaną pomoc ze strony Francji i Anglii. Dodał również, że działania Sowietów są złamaniem paktu o nieagresji.

Wobec braku jednoznacznego rozkazu Wodza Naczelnego, niektóre polskie oddziały podjęły heroiczną walkę, inne poddały się. Rosja sowiecka i III Rzesza podpisały 28 września tzw. traktat o granicach i przyjaźni, zwany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow, przypieczętowując tym samym IV rozbiór Polski. W konsekwencji Armia Czerwona wzięła do niewoli 250 tys. żołnierzy.

– Długo trzeba było czekać w Polsce, by o tych tragicznych wydarzeniach mówić otwarcie - przypomniał abp Jędraszewski. - Dopiero po 1990 r. na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie pojawiła się tablica z napisem: „Obrona granicy wschodniej RP 17 IX – 1 X 1939”. Rozważamy tę tragedię i wsłuchujemy się w głos Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii, który lituje się nad płaczem matki: „Na widok [matki, której jedyny syn umarł,] Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!»”.

Arcybiskup zaznaczył, że choć Polacy płakali nad losem oficerów, żołnierzy i ich rodzin, to nigdy nie poddali się i nie zrezygnowali z dążenia do wolności. - Te straszliwe wydarzenia – 1 i 17 września 1939 r. - nie złamały polskiego ducha, ponieważ wierzono w Boga. Polska, katolicki kraj wydany na łup bezbożnych systemów totalitarnych, nie złamała się, trwając w swoim oporze i przekonaniu, że Bóg użali się na jej losem i że Polska zmartwychwstanie na nowo - mówił abp Jędraszewski.

Przypomniał następnie o długiej drodze Polaków do wolności - przez bitwę o Anglię, Tobruk, Monte Cassino, Powstanie Warszawskie, a po 1945 r. w trakcie powstawania Solidarności i stan wojenny. - Ostatni żołnierze sowieccy opuścili Polskę w dniu symbolicznym, 16 września 1992 r., po 53 latach okupacji. Ale Polska przetrwała dzięki swojej kulturze budowanej na chrześcijańskich wartościach, umacniających jej tożsamość, dających siłę z pokolenia na pokolenie - stwierdził metropolita krakowski.

Na zakończenie arcybiskup zaznaczył, że przed współczesną Polską stoją jednak nowe zadania. – Jesteśmy w obliczu nowych wyzwań, trudności i zagrożeń. Nie tyle politycznych, co kulturowych. Znowu trzeba nam bronić Polski i Europy, a także wracać do fundamentów prawdziwego autentycznego humanizmu, które zawsze były naszą ostoją. Zrąb tego humanizmu tworzą cztery słowa: Bóg, osoba ludzka, rodzina, naród - powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radom: Rycerze Kolumba z Kanady przekazali wózki dla niepełnosprawnych

2019-09-17 19:48

rm / Radom (KAI)

140 wózków inwalidzkich przekazali Caritas Diecezji Radomskiej Rycerze Kolumba z Kanady. Trafią one do osób potrzebujących i innych organizacji charytatywnych. Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn.

PublicDomainPictures/pixabay.com

Ks. Robert Kowalski, dyrektor Caritas Diecezji Radomskiej poinformował, że współpraca z Rycerzami Kolumba z USA i Kanady trwa od 2006 roku. Dotychczas przekazali oni 1000 wózków dla niepełnosprawnych w diecezji radomskiej, sosnowieckiej, bielsko-żywieckiej czy kieleckiej. - Oddziały Caritas zajmują się dystrybucją sprzętu, użyczając go hospicjom i osobom potrzebującym - wyjaśnił ks. Kowalski.

Delegat Stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce, Tomasz Wawrzkowicz powiedział, że wózki są pięknym gestem miłosierdzia i wyrazem troski o najsłabszych. - Wózki zakupione przez Rycerzy w Kanadzie przyczynią się do wsparcia tych najbardziej potrzebujących, co wpisuje się w misję Rycerzy w Polsce. Dzięki naszej międzynarodowej współpracy, jako Rycerze Kolumba możemy pomóc rodakom i przekazać bardzo dobry i potrzebny sprzęt. Cieszymy się, że możemy współpracować przy tym z diecezjalnymi oddziałami Caritas - powiedział Tomasz Wawrzkowicz.

Transport darów organizuje fundacja Canadian Wheelchair Foundation. Od tego czasu Rycerze Kolumba w USA i Kanadzie sfinansowali dystrybucję ponad 50 tys. wózków inwalidzkich w Argentynie, na Dominikanie i Filipinach, w Ekwadorze, Gwatemali, na Haiti, w Jordanii, Kolumbii, Kubie, Meksyku, Maroko, Omanie, Panamie, Polsce, Ukrainie, USA i Wietnamie.

- W ostatnich dwóch latach zebraliśmy fundusze pozwalające na zakup ponad 400 wózków. Mam polskie korzenie. Mój ojciec urodził się w Polsce, więc wysłanie wózków tutaj było naszym pierwszym wyborem. To dla nas wspaniała możliwość pomocy polskim braciom w duchu naszej pierwszej zasady: miłosierdzia - powiedział Chris Bencharski, delegat stanowy Rycerzy Kolumba z Saskatchewan w Kanadzie.

Rycerze Kolumba gromadzą w swoich szeregach ponad 1,96 miliona członków. W Polsce obecni są od ponad 13 lat i liczą ok. 6 tys. członków działających w 117 radach na terenie 28 diecezji. Zasadami Rycerzy Kolumba są miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem